Przede wszystkim pamiętaj, że:
- kupujesz samochód używany, co znaczy, że będzie miał jakieś mankamenty eksploatacyjne.
- samochód to nie cyrograf; kupisz, pojeździsz, sprzedasz; nie ma co nadmiernie tego przeżywać.
Podczas oględzin zwracaj uwagę na:
- sprzedawcę - jak sprawia wrażenie chachmęta to prawdopodobnie nie warto robić z nim interesów
- stan samochodu z zewnątrz - czy lakier jest taki sam na wszystkich elementach, czy szyby mają ten sam numer, czy przerwy między panelami są takie same; czy są oznaki korozji, czy dach nie faluje; czy jest mech na uszczelkach; czy są poobijane drzwi, zderzaki, felgi; odpryski lakieru i szyb, itp.
- stan samochodu wewnątrz - ogólne zmęczenie środka w stosunku do deklarowanego przebiegu; uszkodzenia tapicerki; czy wszystkie elementy wyposażenia działają poprawnie; czy wyposażenie jest kompletne (głównie klucze, lewarek, ale też jakieś maty, półeczki i inne głupoty)
- stan mechaniczny - czy odpala bez problemu, czy pracuje równo, czy przyśpiesza, skręca i hamuje poprawnie; czy skrzynia zmienia prawidłowo biegi; czy nie rzyga olejem z korka, czy zawieszenie nie tłucze, czy nie przygasa przy hamowaniu - tu się nie przeskoczy, sprawdzisz tylko tyle na ile się znasz.
- stan podwozia - jak jest opcja sprawdzenia to można zobaczyć czy nie jest skorodowany, poobijany i czy są jakieś wycieki; czy osłony są na miejscu i czy śruby do nich są nowe czy oryginalne.
- dokumenty - czy jest komplet, czy są poprawnie wypełnione (vin, ilość miejsc w dowodzie), czy umowa jest na pełną kwotę
Gadżety:
- miernik lakieru zawsze się przyda
- jakiś prosty skaner wifi/bt obd2 niby też, ale to już na granicy natręctwa
- kolega/wujek/tata z pojęciem, który na chłodno oceni sytuację - niezbędny folklor każdego zakupu
Po zakupie:
- osobiście zawsze jadę do mojego mechanika, proszę o sprawdzenie co jest do zrobienia i jeżeli nie mam pewności, zmieniam wszystkie płyny eksploatacyjne (ale tak wszystkie-wszystkie)
Generalnie to nie jest fizyka kwantowa, wystarczy zachować zdrowy rozsądek, nie napalać się ale też nie marudzić. Opony sobie zmienisz, do wgniotki na drzwiach się przyzwyczaisz albo ją wyciągniesz, uświniony środek wyczyścisz; ale jak kupisz przypudrowany składak to będziesz się bujał po mechanikach i zastanawiał jak się pozbyć problemu.
Moim zdaniem, udany zakup używanego samochodu w 80% zależy nie od znajomości mechaniki tylko ludzi.