Miałem dwa razy to samo, udało mi się samemu to ogarnąć.
1. W jednej miałem sznurek i zwijacz taki "fantastikkk plastik" co padło a właściwie nagle 2 rzeczy na raz,
a. majster założył na koniec sznurka taki ala konektor elektryczny z dziurką co założył na końcu na rolkę zwijacza i zwyczajnie się sznurek po czasie wysunął
b. w zwijaczu zwyczajnie/niezwyczajnie w międzyczasie wszystko w środku się powycierało - zutylizowało.
Roletę rozkręciłem = rozwierciłem nity, sznurek wywaliłem, wszystko wyczyściłem, założyłem nowy, zanitowałem. Zwijacz kupiłem z owym sznurkiem nowy (najtańszy pasujący w otwory) i wymieniłem. (zanim założyłem konektor na sznurek to rozcapierzyłem końcówkę sznurka i opaliłem zapalniczką - zrobiłem kulkę na końcu, aby w razie czego jak zaciśnięty konektor puści to oprze się na kulce )
2. Roleta tarasowa, zwijana na taśmę i zwijacz na korbę. Zacięła się w pizduuuu na dole (co dziwne to była bez zamków na dole). (czytaj znów padło wszystko na raz: roleta na dole a zwijacz też się rozleciał - powycierał w miejscu wkładania korby). Udało mi się znów zdjąć obudowę i pękła jedna z blaszek (tych sprężystych - zwijaków) i zablokował ją. Blachy nie miałem i ją na szybko wypiiiip (jest ich więcej, jakoś poprzekładałem aby było symetrycznie) a zwijacz z taśmą znów kupiłem najtańszy.
Co dalej z nimi było nie wiem, sprzedałem lokal
Teraz bym chyba włożył silniki elektryczne i spiął z jakim systemem