Ja, gdy idę pieszo, zawsze zatrzymuję się przed przejściem i czekam aż auto także się zatrzyma. Tak samo uczę mojego pięciolatka. Co więcej, przed przejazdem dla rowerów ma z niego zejść i przeprowadzić go przez ulicę.
Gdy jadę samochodem, zawsze zwracam uwagę na pieszych przy przejściu i się zatrzymuję, nawet, gdy nie jestem pewien, czy ktoś rzeczywiście chce przejść.
Problem będę miał jak ktoś rzeczywiście wpadnie mi pod koła, bo nie wykluczam takiej możliwości (ciemno, deszcz, wtargnięcie pod koła, zasłonięcie przez słupek A). Wtedy jedyne co będę mógł zrobić to wziąć dobrego prawnika i niech on analizuje nagranie z kamerki. Co będzie w sądzie to już loteria...
Jakieś 25 lat temu kolega delikatnie potrącił jakąś starszą kobietę na pasach. Nic jej się nie stało, ale i tak chciał ją zawieść do szpitala. Ona odmówiła, więc podwiózł ja do domu. W domu odebrał ja syn i najprawdopodobniej zapisał numer rejestracyjny. Wieczorem była u kolegi impreza, więc i alkohol się piło. Nagle puka policja i zawija go na komisariat - ucieczka z miejsca wypadku i jeszcze potrącenie pod wpływem alkoholu, bo stwierdzono, że był już nietrzeźwy te kilka godzin temu. Z tego co pamiętam to z ucieczki sie wybronił, mimo tego, że syn wszystkiego się wyparł, kamer na skrzyżowaniach, ani rejestratorów nie było.
Stracił prawo jazdy na rok... Na szczęście to były czasy liceum, więc tragedii nie było.
Teraz pewnie byłoby inaczej, ale ja raczej zgłosiłbym się na komisariacie, żeby chociaż dmuchnąć w alkomat, że jestem trzeźwy.