nie za bardzo rozumiem o czym Wy piszecie. Tak jakby sprzedawali te auta za 30% ceny. A przecież tak nie jest. Te "Chińczyki" kosztują 70-80% cen aut europejskich. Różnice są, ale nie sa dramatyczne.
Mnie tu już nie raz wyzywano że sram na własne podwórko, ale rzeczywistość jednak jest jaka jest. To Europejscy producenci przyzwyczaili nas do dziwnych zwyczajów. Np. płacenie krocie za każdy element dodatkowego wyposażenia. Podczas gdy to wyposażenie jest warte niewiele więcej, albo nawet nic więcej. Dopłacanie za "sportowe zawieszenie" które w produkcji nie kosztuje ani eurocenta więcej, albo nawet mniej, bo są krótsze sprężyny? Proszę bardzo. Dopłacanie za SUVa zamiast normalnego auta, gdy wyprodukowanie tego SUVa może jest o jakieś grosze droższe (tym razem trzeba dać wyższe sprężyny ). Owszem, każdy element wyposażenia kosztuje, ale każdy kto miał do czynienia z procesami produkcyjnymi, wie, że to się tak nie przekłada 1 do 1. Zazwyczaj włożenie do auta lusterka z kamerką, a lusterka bez kamerki może kosztować podobnie, albo bardzo niewiele więcej, bo główny koszt to logistyka tych części, zaplanowanie produkcji, montaż itd. I Chińczycy po prostu na tym nie zdzierają, oferują głównie auta kompletenie wyposażone (łącznie ze szklanym dachem i masażem na tylnych siedzeniach) w cenie podstawowych wersji aut europejskich. Po te rzeczy naprawdę nie są warte tych pieniędzy za jakie chce je sprzedawać VW czy inne Reno