Ty naprawdę sądzisz, że udziałowcy powiedzą "ok, spadły dochody o połowę, trudno, sprzedamy jachty i samoloty, najważniejsze żeby utrzymać zatrudnienie"? Czy może powiedzą "wdrażamy plan naprawczy, redukujemy koszty, zaczniemy tam gdzie najłatwiej"? Możesz zgadywać trzy razy.
W tym, że pieniądze z rąk nabywców tych aut przejdą do rąk ludzi, którzy część wydadzą a część będą reinwestować, jak w każdym biznesie. No i ta reinwestycja odbywać się będzie w Chinach, nie tutaj. Zatem kupując samochód wyprodukowany w EU za kwotę X masz pewność, że spora część kwoty X trafi do rąk tych, którzy pracują w tej firmie lub jako podwykonawcy. I w przypadku auta z EU oni siedzą w Europie, to może być Twój sąsiad, którego firma zbuduje nową fabrykę dla koncernu motoryzacyjnego lub chociaż sprząta ich biurowiec. A to co on zarobi to wyda w Twoim osiedlowym sklepie.
Jeśli jednak kupisz auto z Chin to ta część kwoty X trafi do rąk jakiegoś Chińczyka w Chinach i nigdy już jej w EU nie zobaczysz. Twój sąsiad nie zbuduje fabryki i nie wyda nic w osiedlowym sklepie, który zostanie zamknięty. To naprawdę proste - trzeba pilnować żeby nasze pieniądze krążyły po naszym kontynencie zamiast eksportować je w siną dal.