sam już o tym pisałem, że czasy Daewoo to był inny świat. Każde ASO miało magazyn na zapleczu, czy ci padł rozrząd, czy trzeba było wymienić klocki, to takie rzeczy mieli. Mnie w wigilię naprawili Lanosa z pękniętym napinaczem pracując do wieczora mimo że na zapleczu czekała już kolacja wigilijna. Ale takie były czasy i tak było nie tylko w Daewoo. Teraz po prostu są inne czasy. Zwłaszcza po pandemii. Okazało się że da się funkcjonować z "nowoczesną" logistyką czyli nie mieć nic (najwyżej olej w beczce) a resztę się zamawia z "magazynu centralnego" i jak coś padnie poważniejszego, to się czeka 2-3 miesiące, niezależnie od marki.
Według mnie na to ma wpływ przede wszystkim zbyt łatwa dostępność aut, czyli wszelkich wynajmów, leasingów bez wykupów, abonamentów. Kiedyś człowiek kupował auto za uskładane pieniądze, nawet jak się wspomagał kredytem to wiedział, że go musi spłacić, bardziej dbał o to auto jako o swoje, więcej wymagał od serwisów, na zasadzie "jak dbasz tak masz". Dzisiaj ogólnie pierwsi właściciele a raczej użytkownicy mają to gdzieś. Większość i tak będzie tym jeździć 2-3 lata, potem oddadzą, więc nie trzeba dbać, nie trzeba się przejmować. Jak coś pada, albo była stłuczka i auto stoi pół roku na placu, to ważne tylko żeby dostać zastępcze i jak jest zastępcze to w sumie co za różnica którym się jeździ. A że tamto stoi na deszczu, śniegu, akumulato padł, hamulce już się zapiekły, kogo to obchodzi, i tak nie moje, więc też nie ma sensu walczyć z serwisem.
Niestety tak wygląda rzeczywistość w Europie i Chińczycy nie robią tu nic innego tylko się do niej dopasowują.