Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Chiptuning... próba.. i dzwon....

Featured Replies

Napisano

> Turbo kamera

> Opis właściciela.

stary reportaż

jakieś 2-3 miesiące temu pokazywany na antenie

akcja strasznie niefajna

kiedyś było też o EVO 9 rozbitym podczas wymiany opon

Napisano

W PL to jednak jest jeszcze jedno wielkie bagno.. ktoś oddaje auto do warsztatu w zaufaniu ze zrobią auto profesjonalnie a ci sobie jezdzą po miescie na jakies testy jak jakies dzieciaki i jak zwykle nie ma winnych..

Napisano

Jezdza nie jezdza. Uwazam, ze ubezpieczenia powinny byc obowiazkowe ok.gif

A pozniej najwyzej niech TU dochodzi roszczen od firmy, jezeli szkoda byla z ich winy ok.gif

Napisano
  • Autor

> Jezdza nie jezdza. Uwazam, ze ubezpieczenia powinny byc obowiazkowe

> A pozniej najwyzej niech TU dochodzi roszczen od firmy, jezeli szkoda byla z ich winy

Dokładnie.

Napisano

> Turbo kamera

> Opis właściciela.

Kretynów widać nie brakuje i mam na myśli nie tylko Vtech,

ale też odpowiedzi w powyższym wątku typu:

Quote:

jeśli dobrze zinterpretowałem artykuł to V-Tech ma rację - to nie ich wina. Winny jest kierowca Ki


Quote:

Rozumiem emocje, ale nie widzę winy tunera.

Zwykły pech bez winy tunera i tyle.


To wina za wypadek, być może.

Ale jak może komuś przyjść do głowy, że to zwalnia Vtech z odpowiedzialności względem własnego klienta ?!? faint.gifpad.gif

Napisano
  • Autor

> Ale jak może komuś przyjść do głowy, że to zwalnia Vtech z odpowiedzialności względem własnego

> klienta ?!?

I jak firmy mają nie próbować kręcić jak częśc obywateli się na to godzi spineyes.gif

Tak BTW: jesli VTech jest taki super hiper to za przeproszenim 61kafli to nie powinna być zabójcza kwota dla nich.

Napisano

> Ale jak może komuś przyjść do głowy, że to zwalnia Vtech z odpowiedzialności względem własnego

> klienta ?!?

Współwina V-techa oczywista.

Ale pan "prawnik" też pitoli trzy-po-trzy. Na jakiej podstawie V-tech (albo jego pracownik, bo takie stwierdzenie też padło) miałby regresować wypłatę odszkodowania od TU po ewentualnym wypłaceniu kasy przez tunera miłośnikowi większej mocy w Audi? A jak kasa będzie za mała/za duża? TU jasno powiedziało, że kwota tak naprawdę bdzie znana dopiero po naprawie, bo ten kosztorys jest na rzeczy, które widać.

Napisano

> U mnie na wsi właściciel zostawił Jaguara na myjni ręcznej. Gdy wrocił odebrać auto się pewnie

> lekko zdziwił Fotki na dole strony "12.01.2009 r. Malbork ul.Wołyńska"

A jak się sprawa skończyła?

Napisano

> A jak się sprawa skończyła?

Niestety nie wiem niewiem.gif ale .....................

znalazłem kontakt do nich KLIK

Zadzwoń i zapytaj hehe.gif

edytka: klikamy

Napisano

> Jezdza nie jezdza. Uwazam, ze ubezpieczenia powinny byc obowiazkowe

> A pozniej najwyzej niech TU dochodzi roszczen od firmy, jezeli szkoda byla z ich winy

Sory ale się na to bym nie godził icon_rolleyes.gif

Oddaję auto nie walone to serwisu i chce mieć nie walone i nie naprawiane!

Nich sobie stare zostawią a mi dadzą nowe icon_rolleyes.gif

Napisano

Wiesz, wypadki sie zdarzaja...

A jak by Ci auto spadlo z podnosnika w warsztacie to czego bys oczekiwal?

Zeby Ci oddali nowke sztuke z salonu? zlosnik.gif

Napisano

> To wina za wypadek, być może.

> Ale jak może komuś przyjść do głowy, że to zwalnia Vtech z odpowiedzialności względem własnego

> klienta ?!?

Z jednej strony tak.

Ale wyobraz sobie np taka sytuacje.

Ktos otwiera malutki warsztat montujacy car-audio.

Koszt otwarcia takiego warsztatu, koszt prowadzenia oraz zyski sa raczej niewielkie.

I powiedzmy do warsztatu zajezdza jednego dnia 5 super-drogich samochodow do montarzu radia i glosnikow.

Samochody zostaja w warsztatcie i wieczorem w warsztat wjezdza cysterna ktorej kierowca stracil panowanie nad kierownica i wszystko idzie z dymem.

W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to nie on bym sprawca calego zdarzenia?

Napisano

> Z jednej strony tak.

> Ale wyobraz sobie np taka sytuacje.

> Ktos otwiera malutki warsztat montujacy car-audio.

> Koszt otwarcia takiego warsztatu, koszt prowadzenia oraz zyski sa raczej niewielkie.

> I powiedzmy do warsztatu zajezdza jednego dnia 5 super-drogich samochodow do montarzu radia i

> glosnikow.

> Samochody zostaja w warsztatcie i wieczorem w warsztat wjezdza cysterna ktorej kierowca stracil

> panowanie nad kierownica i wszystko idzie z dymem.

> W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to

> nie on bym sprawca calego zdarzenia?

W takim przypadku to odszkodowanie by poszlo z OC ciezarowki.

Ale wlasnie po to sa ubezpieczenia, zeby minimalizowac ryzyko.

Napisano

> W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to

> nie on bym sprawca calego zdarzenia?

Z ubezpieczenia działalności gospodarczej. Firmy mogą wykupić wiele ubezpieczeń, które chronię je przed takimi przypadkami, np. OC firmy, ubezpieczenie majątkowe, w tym plac na którym stoją auta, etc.

Napisano

> W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to

> nie on bym sprawca calego zdarzenia?

Dlatego właśnie istnieją ubezpieczenia OC, a odpowiedzialny za samochód jest ten komu go powierzono. Inaczej można by spychać odpowiedzialność w nieskończoność. Niektórzy próbują tak robić, niestety ludzie się nabierają i czekają zamiast tupnąć nogą i domagać swego.

Napisano

> Wiesz, wypadki sie zdarzaja...

> A jak by Ci auto spadlo z podnosnika w warsztacie to czego bys oczekiwal?

> Zeby Ci oddali nowke sztuke z salonu?

a co ja go nieudolnie dałem na podnośnik zlosnik.gif

ryzyko prowadzenia biznesu tongue.gif

oddając rower na serwis, i np. testujac czy wszystko działa łamiesz ramę to co masz ją pospawać czy wymienić?

Napisano

> a co ja go nieudolnie dałem na podnośnik

> ryzyko prowadzenia biznesu

Od minimalizacji ryzyka sa ubezpieczenia. Wiec wlasciciel warsztatu poidalby Ci numer polisy i odeslal do stosownego TU smile.gif

> oddając rower na serwis, i np. testujac czy wszystko działa łamiesz ramę to co masz ją pospawać czy

> wymienić?

Buahahaha, wez mnie rozsmieszaj zlosnik.gif

Ty naprawde bys oczekiwal nowego samochodu w takim przypadku? hehe.gif

BTW. Jestem pewien, ze nawet w przypadku takiej ramy i zalozenia sprawy w sadzie, odszkodowanie by uwzglednialo amortyzajce wynikajaca z tego, ze nie byla nowa...

A to czego by oczekiwal klient to juz jest malo wazne...

Napisano

IMO Powinni mu w gratisie ją zrobić na glanc w ramach przeprosin (zakuć silnik, wstawic nowe suszarki i wtryski) coby klient byl usatysfakcjonowany i firma sie zrekompensowała. Ciekawi mnie tez, co na to głowny szef Vtechu - bo zdaje sie ten szczeciński to był tylko oddział pakujący gotowe mapy. Najgorsze jest to, ze gościu przez 7 miesiecy zyje bez wymarzonego samochodu, a w dodatku przez te 7 miesiecy takie audi straciło sporo na wartości - nie wspiminajac, ze zeby wymienic jaśki trzeba je kompletnie wybebeszyć, a wiadomo ze to juz nigdy niebedzie jak z przed kolizji

Napisano

Jezeli firmie zalezy na dobrym wizerunku to jasne, ze powinni mu to jakos zrekompensowac.

Zwlaszcza, ze taki program dobrej reklamy im nie zrobi hehe.gif

Najgorsze jest to, ze klinet zostal bez samochodu i pewnie szybkeigo widoku na niego.

Wlasnie po to potrzebne sa ubezpieczenia, jak widac w naszym kraju najlepiej obowiazkowe.

Z reszta podobnie niestety jest przy powodzi no.gif

Napisano

> Z reszta podobnie niestety jest przy powodzi

Tak jest, że czasem ma sie po prostu pecha. Mi ostatnio baba wjechala w bagażnik, nie mocno ale jednak czas zmarnowany na lakiernika i utrata wartości (przy odsprzedaży bedą juz gadac ze "bity") trochę boli. A przecież się o to nie prosiłem, ubezpieczenie straconego czasu i nerwów NIE ODDAJE

Napisano

> Z jednej strony tak.

> Ale wyobraz sobie np taka sytuacje.

> Ktos otwiera malutki warsztat montujacy car-audio.

> Koszt otwarcia takiego warsztatu, koszt prowadzenia oraz zyski sa raczej niewielkie.

> I powiedzmy do warsztatu zajezdza jednego dnia 5 super-drogich samochodow do montarzu radia i

> glosnikow.

> Samochody zostaja w warsztatcie i wieczorem w warsztat wjezdza cysterna ktorej kierowca stracil

> panowanie nad kierownica i wszystko idzie z dymem.

> W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to

> nie on bym sprawca calego zdarzenia?

Nie to miałem na myśli pisząc o odpowiedzialności względem klienta.

Chodzi o to, że nie mieli prawa tym autem jeździć, zwłaszcza jak nie potrafią :nono

Tuning sprawdza się na hamowni, nie na ulicy.

Poza tym tłumaczenie "wypadek nie z własnej winy" w tym przypadku jest głupie.

Mogli jechać bardziej defenzywnie nie swoim autem i nie egzekwować swojego pierwszeństwa. Tu też zawinili.

Napisano
  • Autor

Tak, BTW: a na co user czekał tak długo? AC nie miał czy jak?!!?!! Ja na jego miejscu bym na nic nie czekał. Wiadomo,że w tym kraju winnych NIGDY nie ma. Od razu bym naprawiał z AC a dalej niech się tłuką pomiędzy sobą TU <--> VTech.

Napisano

> Tak, BTW: a na co user czekał tak długo? AC nie miał czy jak?!!?!!

Może i nie miał - auto chyba na nie polskich blachach. niewiem.gif

Napisano

> Nie to miałem na myśli pisząc o odpowiedzialności względem klienta.

> Chodzi o to, że nie mieli prawa tym autem jeździć, zwłaszcza jak nie potrafią :nono

> Tuning sprawdza się na hamowni, nie na ulicy.

Ostatnio nic nie robię tylko się zgadzam z Tobą...

A poza tym to warsztat powinien wykupić ubezpieczenie samochodów na czas ich naprawy - w którym byłoby dokładnie określone co mogą a co nie mogą z nimi robić (np. jeździć po ulicach).

Napisano

Też często oglądam ten program.

Ostatnio była mowa o właścicielu nowego Fiata Linea.

Właściciel ma samochód 14 miesięcy i przynajmniej raz w miesiącu zjawiał się w serwisie z jakąś usterką.

Rozumiem jakieś poważne wady typu wycieki oleju, pęknięta uszczelka, wyjące łożysko, brak hamulców.

Ale gość narzeka, że a to mu się listwa odkleiła, a to uszczelka w drzwiach zgniotła, a to coś mu tam skrzypi, stwierdził też, że kierownica jest krzywo itp.

Jednym słowem pierdoły trapiące niejednego właściciela samochodu.

Wszystko oczywiście serwis naprawia ale właściciel ma tego dość i chce wymiany samochodu na nowy.

Ale żeby jeszcze z takiego powodu jakie właściciel Fiata wymienia iść z tym do TV?

Zauważyłem, że w tym programie czasami występuje ktoś kto naprawdę przesadza i wymyśla niestworzone historie.

Było jeszcze paru takich narwanych gości ale w tym momencie nie potrafię sobie przypomnieć czego dotyczyły problemy.

Napisano

(...)

> Jednym słowem pierdoły trapiące niejednego właściciela samochodu.

Ale takie rzeczy nie powinny się dziać w nowym, nie najtańszym samochodzie. A poza tym jak się naczytał na takim AK jakie Fiaty to idealne samochody to się nie dziwię że jeździ z każdą pierdołą.

Napisano

ale o co biega ? robią mu audice z oc kia i wszystko w temacie.

Napisano

> Kretynów widać nie brakuje

cya.

a co ? jak stawiasz auto w garażu podziemnym, i nagle wybucha obok samochód to winny jest właściciel auta, które wybuchło czy zarządca budynku ? czy może wybuch jako wybuch lub ogień będący jego konsekwencją ???

Napisano

>właściciel ma tego dość i chce wymiany samochodu na nowy.

tylko powód nie jest znany, gość wymyśla takie rzeczy w tej Linei że głowa boli np. klapka wlewu nie współgra mu z linią wozu, wymienili mu znaczek fiata z atrapy bo z jednej strony odstawał, widać że na siłę szuka wad

Napisano

> Jezdza nie jezdza. Uwazam, ze ubezpieczenia powinny byc obowiazkowe

> A pozniej najwyzej niech TU dochodzi roszczen od firmy, jezeli szkoda byla z ich winy

jezdzą nie jezdzą tutaj akurat jest to istotne bo powinni poinformować klienta ze mają jakies testy drogowe w planach po modyfikacji a z wypowiedzi pokrzywdzonego wynika ze nikt mu o tym nie wspomniał..

jak chcą sobie pojezdzic to w obecnosci własciciela chyba ze on sam zgodził się inaczej...

co z tego ze TU wypłaci kase jak i tak samochód przez jakies testy drogowe pracowników warsztatu jest powypadkowy smirk.gif

sam mam bezwypadkowy samochód z oryginalnym lakierem na każdym elemencie nadwozia i chyba bym zawału dostał jakby jakis mechanior po wizycie w warsztacie zrobił sobie wycieczke po mieście z takim skutkiem...

Napisano

nie do końca nono.gif

firma powinna pokryć wszystkie koszty jakie do tej pory poności właściciel auta z tytułu braku tego auta, wypłacić róźnice rynkową auta bitego od nie bitego itp itd. ok.gif

Napisano

> tylko powód nie jest znany, gość wymyśla takie rzeczy w tej Linei że głowa boli np. klapka wlewu

> nie współgra mu z linią wozu, wymienili mu znaczek fiata z atrapy bo z jednej strony odstawał,

> widać że na siłę szuka wad

I o to mi właśnie chodzi, a potem w TV to pięknie brzmi, że 14 usterek musieli mu usuwać z czego 90% to - tak jak mówisz - mała ryska na lakierze, którą wystarczy zapastować, znaczek fiata, lekko krzywy czy klapka wlewu paliwa pół milimetra odstaje od reszty.

Napisano

> Z jednej strony tak.

> Ale wyobraz sobie np taka sytuacje.

> Ktos otwiera malutki warsztat montujacy car-audio.

> Koszt otwarcia takiego warsztatu, koszt prowadzenia oraz zyski sa raczej niewielkie.

> I powiedzmy do warsztatu zajezdza jednego dnia 5 super-drogich samochodow do montarzu radia i

> glosnikow.

> Samochody zostaja w warsztatcie i wieczorem w warsztat wjezdza cysterna ktorej kierowca stracil

> panowanie nad kierownica i wszystko idzie z dymem.

> W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to

> nie on bym sprawca calego zdarzenia?

No to co z tego, ze nie byl? W momencie oddania auta do warsztatu, zakladu czy czegokolwiek podobnego to zaklad przejmuje odpowiedzialnosc. Dlatego sa np. papiery przy oddaniu samochodu do serwisu. Cokolwiek sie wtedy stanie to odpowiada ow serwis, ktory rzecz jasna powinien byc ubezpieczony. W rzeczonym przypadku to VTECH bezwzglednie powinien naprawic auto (przywrocic do stanu z momentu przyjecia) a potem wyegzekwowac poniesione koszty z ubezpieczenia kierowcy Kii (jesli faktycznie byla to jego wina). Tyle.

Napisano

> nie do końca

> firma powinna pokryć wszystkie koszty jakie do tej pory poności właściciel audio z tytułu braku

> tego auta, wypłacić róźnice rynkową auta bitego od nie bitego itp itd.

to prawda

ale wlasnie wlasciciel robi niby caly czas ze swojej kasy

ja nie wiem czemu sie nie korzysta z OC sprawcy?

Napisano

> to prawda

> ale wlasnie wlasciciel robi niby caly czas ze swojej kasy

> ja nie wiem czemu sie nie korzysta z OC sprawcy?

bo jak byś oglądał uważnie to aż do momentu zmontowania tego materiału policja nie ustaliła kto jest winny , dopiero po/w czasie emisji - ustalili że kierowca KIA jest winny ok.gif

Napisano

> tylko powód nie jest znany, gość wymyśla takie rzeczy w tej Linei że głowa boli np. klapka wlewu

> nie współgra mu z linią wozu, wymienili mu znaczek fiata z atrapy bo z jednej strony odstawał,

> widać że na siłę szuka wad

Wiesz - z jego słów wynikało że ta Linea była mega droga i powinna mieć jakość starych Mercedesów. zlosnik.gif A to tylko jeździdło za 40kpln.

Napisano

> W jaki sposob wlasciciel warsztatu mialby pokryc koszty nowych samochodow dla klientow, skoro to

> nie on bym sprawca calego zdarzenia?

Nie widziales nigdy w IRL samochodu na jezdzie probnej ze specjalnymi numerami rejestracyjnymi? Po to sa ubezpieczenia. Firma wykupuje ubezpieczenie, i jak sie cos stanie z autem, pokrywa szkode z tego ubezpieczenia.

Inny przyklad - pewnafirmawyprodukowala produkt dla wielkiego koncernu do wytwarzania skrzynek na butelki. Niestety, cos nie poszlo i skrzynki odbarwialy sie bardzo szybko. Straty na kilka milionow euro. Jak myslisz - za pomylke zaplacil: a) pracownik, b) firma produkujaca wadliwy produkt, c) wielki koncern, d) ubezpieczenie?

Odpowiedzialnym za auto jest V-tech i nikt inny. Pomijam milczeniem, ze wlasciciel audi na forum zachowywal sie lekko jak burak, i absolutnie nie mam dla niego cienia sympati - co nie zmienia mojego zdania - odpowiedzialny jest V-tech.

Napisano

> Wiesz - z jego słów wynikało że ta Linea była mega droga i powinna mieć jakość starych Mercedesów.

dodatkowo facet utopił kasę w aucie które pewnie nie jedzie, auto straciło już na wartości i szuka naiwnego by mu oddali nowego, który sprzeda z mniejszą stratą

Napisano

> Rozumiem jakieś poważne wady typu wycieki oleju, pęknięta uszczelka, wyjące łożysko, brak hamulców.

> Ale gość narzeka, że a to mu się listwa odkleiła, a to uszczelka w drzwiach zgniotła, a to coś mu

> tam skrzypi, stwierdził też, że kierownica jest krzywo itp.

> Jednym słowem pierdoły trapiące niejednego właściciela samochodu.

Zadam tylko jedno pytanie: miałeś kiedykolwiek nowy samochód?

Wszystkie takie wady ASO ma psi obowiązek naprawić na gwarancji,

w nowym aucie nie mają prawa występować, póki jest gwarancja.

Napisano

> U mnie na wsi właściciel zostawił Jaguara na myjni ręcznej. Gdy wrocił odebrać auto się pewnie

> lekko zdziwił Fotki na dole strony "12.01.2009 r. Malbork ul.Wołyńska"

Jaa pitole, ale armagiedon z niego zrobili... No właśnie, jak to się skończyło?

Napisano

> Wszystkie takie wady ASO ma psi obowiązek naprawić na gwarancji,

> w nowym aucie nie mają prawa występować, póki jest gwarancja.

ale ASO wszystko to usuwa i nie ma żadnych ale do zgłaszanych przez niego "awarii", ale gość i tak chce nowego

a co do nowego auta, owszem zdarzyło mi się kiedyś że nie mogłem nowym wyjechać z salonu - fakt auto chodziło trochę na wolnych obrotach gdy przygotowywali go do wydania, ale nie przejechałem progu magazynu bo skończyła się benzyna, pomyślałem sobie zdarza się - mechanicy pożyczyli kanister, ledwo przejechałem potem próg zagotował się płyn układu chłodzenia i wywaliło korek zbiornika, naprawiali cały dzień od 10-20, nie można było wyjechać z salonu i nie było mowy o nowym aucie bo przecież zakupione jest na gwarancji

Napisano

Oglądałem ten odcinek, problemy pana od Fiata Linea

to był pikuś przy moim pierwszym roku z C2 hehe.gif

Że ja nie wpadłem na pomysł wymiany smile.gif

A teraz do rzeczy, jak NOWE auto psuje się raz czy drugi

poważnie, zaczynasz inaczej na nie patrzeć, jak popsuje

się jeszcze ze dwa razy, to szukasz wszystkiego. Denerwuje

Cie kazde pierdnięcie, skrzypnięcie, odstępstwo od normy.

Jak masz auto, które zapewnie Ci poczucie bezawaryjności,

to jak coś zaskrzypi - masz to kompletnie w dupie.

Wiem coś o tym, miałem C2, po roku czepiałem się wszystkiego,

mam Mazde i jak coś zaskrzypi to mam to kompletnie w zadzie.

Bo NIGDY mi się nic nie popsuło, tak to działa smile.gif

Napisano

> Wiesz - z jego słów wynikało że ta Linea była mega droga i powinna mieć jakość starych Mercedesów.

> A to tylko jeździdło za 40kpln.

A dla gostka aż 40 kpln, bo widocznie wcześniej kantexem jeździł...

Cóż - ludzie i ludziska są...

Napisano

> Zadam tylko jedno pytanie: miałeś kiedykolwiek nowy samochód?

A ja się podrapię po nie swoich kulach -> a przypatrzyłeś się w czym tak NAPRAWDĘ leży problem ?

Koleś ma zryte pod beretem, szuka dziury w całym i wydaje mu się, że linea to auto klasy co najmniej premium, a w ogóle to lex LS to przy tym piczka blada.

W samochodzie nie wystąpiła absolutnie ŻADNA poważna usterka, to co koleś zgłasza to jakieś megabzdety, a wydaje mu się, że "olaboga".

A co by miał, jakby mu się skrzynia wysypała ? Albo z silnika kopyta bokiem wylazły ?

Chyba lejce by wziął i na haku się powiesił bidulek...

Zaprawdę, powiadam Ci, w dalece bardziej szacownych markach takie przypadki (poważne usterki, nie wieszanie się na haku :-) ) bynajmniej nie są jakieś szczególnie odosobnione.

> Wszystkie takie wady ASO ma psi obowiązek naprawić na gwarancji,

> w nowym aucie nie mają prawa występować, póki jest gwarancja.

No i luz - serwis naprawia te "poważne wady" (żeby nie było - ja nie neguję kolesiowi prawa do zgłaszania każdego problemu na gwarancji - sam notorycznie jestem panem przypierdzielaczem, zwłaszcza pod koniec gwarancji), ale kolesiowi mało i chyba najchętniej to widziałby dowództwo koncernu nabite na pal albo w pozycji ssaka leśnego oddające mu hołd, bo przecie "pan klejent kupił flagowe lemuzyne..."...

Napisano

Na sprawę trzeba spojrzeć dwutorowo.

1. Normalnym "zjawiskiem" podczas naprawy jest pojęcie jazdy próbnej. Klient w zleceniu powinien zresztą (jako dupochron warsztatu) podpisać, że wyraża zgodę na jazdę próbną.

2. Normalnym jest to, że podczas jazdy próbnej może dojść do zdarzenia drogowego - wypadki chodzą po ludziach

ALE - no i tu się zaczyna.

Próba drogowa jest OK, ale jeżeli było to jakieś upalanie z dynometem tudzież inszym "dymomenem" aby sprawdzić jak idzie, to SORY, ale takie coś nie mieści się w pojęciu próba drogowa, a raczej w pojęciu "próba drogowa na drodze publicznej" - masz mus, to se wynajmij lotnisko i tam testuj co chcesz.

Ponieważ normalnym jest, że podczas prób drogowych na drodze publicznej może dojść do zdarzenia drogowego w wyniku którego uszkodzony zostanie samochód klienta, warsztat powinien przewidywać taką sytuację - są podmiotem gospodarczym, świadczą profesjonalne usługi, nie są szarym "mnieciem", więc powinni albo mieć polisę OC pokrywającą ryzyko związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, albo - jeżeli im się to nie opłaca - zrefundować klienta z własnej kasy.

Widać tu też dwutorowy problem z samą kolizją.

Z jednej strony jest to po prostu kolizja w ruchu drogowym i tu wszystko jest jasne.

Z drugiej strony jest to uszkodzenie przez warsztat pojazdu klienta. Zawinione, nie zawinione - kwestia względna - jest problem i to WARSZTAT ma obowiązek go dla/za klienta rozwiązać. Próbę drogową wykonywali świadcząc klientowi usługę, zatem na SWOJE ryzyko.

To, czy warsztat potem zwindykuje ewentualnego sprawcę to już kwestia wtórna - klienta nic nie powinno obchodzić.

Ergo - warsztat, o ile nie zajął się od początku do końca sprawą jest skrajnie niepoważny niestety....

Napisano

Niedawno w którymś z lokalnych dzienników tv (chyba na Fox) pokazywali kobitkę, która oddała Mercedesa (poprzednia seria E) do przeglądu z opcją pozostawienia przez noc. Okazało się, że pracownik wziął go do domu, zabrał swoją niunię na przejażdżkę i rozbił Mercedesa. Oczywiście firma ma jakichś prawników, którzy odwlekają sprawę w nieskończoność. Firma powołała się na to, że kobitka oddając kluczyki pracownikowi firmy zgodziła się faktycznie na WSZYSTKO, co przewidziane i niewidziane. Krótko mówiąc - jakby użyczyła firmie auto na własne ryzyko nie obarczając firmy żadnym ryzykiem...

Nawet Linka znalazłem.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.