Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Prostownik c.d. i sens używania

Featured Replies

Napisano

Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest wogóle potrzebny. Jak aku padnie to wolę zainwestować w nowy.

Ja widze potrzebe doładowywania aku jak ktoś robi często jedynie bardzo krótkie trasy.

W innym przypadku jak ktoś musi doładowywać to albo ma zużyty/źle dobrany/żle eksploatowany aku albo niesprawny silnik/alternator.

Może warto przypomnieć:

Jak dbać o akumulator by służył najdłużej?

1.Należy prawidłowo, mocno i pewnie umocować akumulator do nadwozia

2.Nie rozładowywać akumulatora do końca (jeśli silnik nie chce zapalić to nie kręcić rozrusznikiem, lecz poszukać przyczyny) - prostownik może pomóc tylko tymczasowo!

3.Jeśli jeździ się rzadziej, niż raz w tygodniu, to doładowywać prostownikiem - czyli dla niedzielnych kierowców jak najbardziej

4.Upewnić się, czy elektrolit zakrywa płyty, jeśli nie to dolać wody destylowanej (robimy to w naszym zakładzie)

5.Upewnić się aerometrem, czy elektrolit ma właściwą gęstość (jeśli nie to rozrzedzić lub zagęścić)

6.Co pół roku sprawdzić napięcie ładowania akumulatora - nie może być inne niż od 13,8 (przy włączonych światłach mijania) do 14,4V

7.Klemy przykręcać mocno i starannie, bolce akumulatora oczyścić i nasmarować wazeliną techniczną

8.Dbać o czystość akumulatora - brudny, mokry lub, co najgorsze, zachlapany z wierzchu elektrolitem może się szybko sam rozładować (elektrolit przewodzi prąd, który może płynąć po obudowie pomiędzy bolcami)

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest

Tez sie nad tym zastanawialem, bo bylem zaskoczony ile osob tego uzywa i kompletnie nie wiem po co zlosnik.gif

No chyba, ze wszyscy trzymaja auta na prakingu i jezdza tylko w niedziele do kosciola.

Ja zawsze jezdze tak dlugo jak padnie i wtedy kupuje nowy.

Reanimowanie trupa, zeby pojezdzic jeszcze pol sezonu mija sie z celemok.gif

Napisano

> 3.Jeśli jeździ się rzadziej, niż raz w tygodniu, to doładowywać prostownikiem - czyli dla

> niedzielnych kierowców jak najbardziej

A co powiesz o mojej eksploatacji:

mam bolida który jeździ codziennie z wyjątkiem niedziel smile.gif

codziennie rano jedzie 2 km i się zatrzymuje. Po południu następny 1km do sklepu i 1 km do domu, może jeszcze z dwa kilometry po mieście. W roku autko robi około 4000km. Najczęściej na ogrzewaniu szyby i nawiewie na full. w ciągu trzech lat eksploatacji autko wyjechało może 3 razy za miasto smile.gif

A więc w ciągu zimy z dwa razy na pewno muszę podładowywać. A jeśli ktoś powie, że to zła eksploatacja samochodu, to za pewne ma rację, ale wolę tak niż chodzić pieszo biglaugh.gif

Napisano

A wiesz że są instrukcje do aku, w których stoi że powinieneś podłączyć go do "prostownika" przed i po sezonie zimowym shocked.gif

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny?

Tak. Do podtrzymania napięcia w akumulatorze motocykla. Motocykl w okresie zimowym w ogóle nie eksploatowany, garażowany w nieogrzewanym, zimnym garażu. W innym przypadku prawdopodobnie nie rozważałbym zakupu.

>Mi ten wynalazek nie jest wogóle potrzebny. Jak aku padnie to wolę zainwestować w nowy.

W przypadku motocykla, byłoby to praktycznie co roku... Zresztą nikt nie każe kupować.

Poza tym brak pewnych narzędzi w domowym warsztacie zauważa się dopiero wtedy, gdy są one nam niezbędne...

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest

> wogóle potrzebny. Jak aku padnie to wolę zainwestować w nowy.

ok.gif

> Ja widze potrzebe doładowywania aku jak ktoś robi często jedynie bardzo krótkie trasy.

To też dla mnie dziwne - do pracy mam 10 km, w tym 2 stopy (szkoła, przedszkole). Nigdy nie używałem prostownika.

Co do reanimowania zmarłego akumulatora - zrobiłem to raz - aku pożył tydzień i zmarł w najmniej oczekiwanym momencie. Może to można zrobić, jak auto idzie "do Żyda".

W normalnej eksploatacji pad aku oznacza odpalenie auta na kablach i wyjazd do sklepu po aku.

Napisano

> codziennie rano jedzie 2 km i się zatrzymuje. Po południu następny 1km do sklepu i 1 km do domu,

> może jeszcze z dwa kilometry po mieście. W roku autko robi około 4000km. Najczęściej na

> ogrzewaniu szyby i nawiewie na full. w ciągu trzech lat eksploatacji autko wyjechało może 3

> razy za miasto

Ja mam podobny styl jazdy, tylko trasy nie 2km, ale 5km zlosnik.gif

Auto nie wyjeżdża za miasto. Dodatkowo jest drugie auto które też robi takie małe trasy.

No i nie jeździ codziennie, ale ze 3-4 dni w tygodniu zlosnik.gif

W największe mrozy kiedy jedzie się z dmuchawami i ogrzewaniem szyby, każdego dnia odpala coraz gorzej zlosnik.gif

Aha, ja prostownika nie kupiłem, bo nie miałbym go gdzie i jak podłączyć. Jednak gdybym miał taką możliwość to bym kupił ok.gif

Nie każdy dojeżdża ze wsi do miasta po 40km dziennie do roboty grinser006.gif

A te czynności wymienione w głównym wątku ? To ja już wolę kupić prostownik hehe.gifzlosnik.gif

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest

> wogóle potrzebny. Jak aku padnie to wolę zainwestować w nowy.

> Ja widze potrzebe doładowywania aku jak ktoś robi często jedynie bardzo krótkie trasy.

> W innym przypadku jak ktoś musi doładowywać to albo ma zużyty/źle dobrany/żle eksploatowany aku

> albo niesprawny silnik/alternator.

> Może warto przypomnieć:

> Jak dbać o akumulator by służył najdłużej?

> 1.Należy prawidłowo, mocno i pewnie umocować akumulator do nadwozia

> 2.Nie rozładowywać akumulatora do końca (jeśli silnik nie chce zapalić to nie kręcić rozrusznikiem,

> lecz poszukać przyczyny) - prostownik może pomóc tylko tymczasowo!

> 3.Jeśli jeździ się rzadziej, niż raz w tygodniu, to doładowywać prostownikiem - czyli dla

> niedzielnych kierowców jak najbardziej

> 4.Upewnić się, czy elektrolit zakrywa płyty, jeśli nie to dolać wody destylowanej (robimy to w

> naszym zakładzie)

> 5.Upewnić się aerometrem, czy elektrolit ma właściwą gęstość (jeśli nie to rozrzedzić lub zagęścić)

> 6.Co pół roku sprawdzić napięcie ładowania akumulatora - nie może być inne niż od 13,8 (przy

> włączonych światłach mijania) do 14,4V

> 7.Klemy przykręcać mocno i starannie, bolce akumulatora oczyścić i nasmarować wazeliną techniczną

> 8.Dbać o czystość akumulatora - brudny, mokry lub, co najgorsze, zachlapany z wierzchu elektrolitem

> może się szybko sam rozładować (elektrolit przewodzi prąd, który może płynąć po obudowie

> pomiędzy bolcami)

Zgadzam się z tym co napisałeś ale niektórzy mają także motory które stoją całą zimę w zimnych garażach więc taki zakup jak najbardziej ma sens

Napisano

> W największe mrozy kiedy jedzie się z dmuchawami i ogrzewaniem szyby, każdego dnia odpala coraz

> gorzej

> Aha, ja prostownika nie kupiłem, bo nie miałbym go gdzie i jak podłączyć. Jednak gdybym miał taką

> możliwość to bym kupił

A nie prościej po prostu raz na kilka dni wracać z roboty dłuższą drogą, nadłożyć kilka km żeby silnik się dobrze nagrzał a aku podładował?

Napisano

> A nie prościej po prostu raz na kilka dni wracać z roboty dłuższą drogą, nadłożyć kilka km żeby

> silnik się dobrze nagrzał a aku podładował?

jak mieszkasz wawie na przykład to owszem mozesz przejechać kilka dzielnic i jest dłuższa droga ale jak mieszkasz w mniejszej miejscowości to co, mam jeżdzic kilka razy wokół miasta hahaha.gif

Napisano

> A nie prościej po prostu raz na kilka dni wracać z roboty dłuższą drogą, nadłożyć kilka km żeby

> silnik się dobrze nagrzał a aku podładował?

A po co miałby się nagrzewać, skoro zaraz potem będzie stygł... A co do robienia dodatkowych km, coś mi się wydaje, że prostownik wyjdzie jednak taniej zlosnik.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> A po co miałby się nagrzewać, skoro zaraz potem będzie stygł... A co do robienia dodatkowych km,

> coś mi się wydaje, że prostownik wyjdzie jednak taniej

> pozdrawiam,

> bromsky

Myśląc w tej kategorii jeszcze taniej może wyjść autobus albo skuter

Napisano

> A nie prościej po prostu raz na kilka dni wracać z roboty dłuższą drogą, nadłożyć kilka km żeby

> silnik się dobrze nagrzał a aku podładował?

Żartujesz prawda ?

Sprawdzałeś ostatnio po ile jest benzyna ? zlosnik.gif

Wracam z roboty w 15 minut. Bardzo chętnie wydłużę sobie ten czas x2 hehe.gif

Napisano

> Tak. Do podtrzymania napięcia w akumulatorze motocykla. Motocykl w okresie zimowym w ogóle nie

> eksploatowany, garażowany w nieogrzewanym, zimnym garażu. ...

To, że garaż jest nieogrzewany to nawet lepiej dla przechowywania akumulatora-pod warunkiem, że akumulator jest w pełni naładowany. Im niższa temperatura tym mniejsze samorozładowanie akumulatora, a współczesne produkty uznanych firm wytworzone w technologi wapniowej mogą być przechowywane spokojnie te 6 miesięcy bez doładowywania.

Oczywiście przy takim obrocie sprawy należało by odłączyć aku od motocykla, aby nie był ewentualnie rozładowywany.

Trzymanie akumulatora pod prostownikiem przez kilka tygodni czy miesięcy nawet przy ładowaniu "konserwacyjnym" nie wydaje się rozsądnym wyjściem-zużycie prądu, możliwość wystąpienia jakiegoś zwarcia czy usterki co może spowodować np pożar. Lepiej już podładować co miesiąc czy dwa-jeśli zachodzi taka konieczność.

Napisano

> Trzymanie akumulatora pod prostownikiem przez kilka tygodni czy miesięcy nawet przy ładowaniu

> "konserwacyjnym" nie wydaje się rozsądnym wyjściem-zużycie prądu, możliwość wystąpienia

> jakiegoś zwarcia czy usterki co może spowodować np pożar. Lepiej już podładować co miesiąc czy

> dwa-jeśli zachodzi taka konieczność.

Z tego co wiem, to właśnie tego typu ładowarek używa się właśnie do podtrzymania napięcia. Po naładowaniu akumulatora ładowarka przechodzi w stan ładowania konserwującego (cokolwiek to oznacza).

Układ w motocyklu zabezpieczony jest dodatkowym bezpiecznikiem, bo akumulator jest cały czas wpięty w instalację. Ładowarka posiada również jakieś zabezpieczenia min. przed przegrzaniem, odwrotnym podłączeniem biegunów, spięciem, spadkiem napięcia, otwarciem obwodu...

Napisano

> Żartujesz prawda ?

> Sprawdzałeś ostatnio po ile jest benzyna ?

Więc przesiądź się na rower, wyjdzie taniej i nic się nie rozładuje zlosnik.gif

Napisano

> Układ w motocyklu zabezpieczony jest dodatkowym bezpiecznikiem, bo akumulator jest cały czas wpięty

> w instalację. Ładowarka posiada również jakieś zabezpieczenia min. przed przegrzaniem,

> odwrotnym podłączeniem biegunów, spięciem, spadkiem napięcia, otwarciem obwodu...

Nie mówię, że muszą być kłopoty, ale pomimo zabezpieczeń ja bym 100% pewności nie miał... Usterki oraz nie przewidziane sytuacje się zdarzają i to nawet przy urządzeniach czy instalacjach doskonale zabezpieczonych wink.gif

Ciekawe ile prądu ten prostownik skonsumuje przy takim połączeniu przez cały okres zimowania motocykla grinser006.gif

Napisano

> Więc przesiądź się na rower, wyjdzie taniej i nic się nie rozładuje

Właśnie że wtedy to się dopiero rozładuje, bo nawet tych 3-4 dni nie będzie jeździł tylko 2 po 1km po zakupy zlosnik.gif

Napisano

> jak mieszkasz wawie na przykład to owszem mozesz przejechać kilka dzielnic i jest dłuższa droga ale

> jak mieszkasz w mniejszej miejscowości to co, mam jeżdzic kilka razy wokół miasta

Wniosek:

Sanok - miasto zamknięte

zakrecony.gifzakrecony.gif

A żeby nie było OT, na temacie wątku: przez 20 lat jeżdzenia, nigdy nie posiadałem prostownika i nie miałem potrzeby używania. Do pracy 22 km, auto używane codziennie.

Rozumiem, że prze dłuższych postojach i któtkich trasach może sie przydać.

Napisano

> 3.Jeśli jeździ się rzadziej, niż raz w tygodniu, to doładowywać prostownikiem - czyli dla

> niedzielnych kierowców jak najbardziej

jesteś w dużym błędzie no.gif

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest

> wogóle potrzebny. Jak aku padnie to wolę zainwestować w nowy.

Mamy w domu 2 samochody. Ten drugi to mały pojazd miejski (na zakupy itp.). Gdy w zimie mocno sypnie śniegiem, to nim nie jeździmy (ma opony całoroczne, poza tym nie chce nam się odkopywać dwóch samochodów). Z kolei w lecie zostaje w domu w czasie wyjazdów wakacyjnych. Prostownik jest niezbędny.

k.

Napisano

> Mamy w domu 2 samochody. Ten drugi to mały pojazd miejski (na zakupy itp.). Gdy w zimie mocno

> sypnie śniegiem, to nim nie jeździmy (ma opony całoroczne, poza tym nie chce nam się odkopywać

> dwóch samochodów). Z kolei w lecie zostaje w domu w czasie wyjazdów wakacyjnych. Prostownik

> jest niezbędny.

> k.

też mam w domu 2 auta, gdzie drugie jeździ rzadko, albo na bardzo krótkich trasach. Dlatego jeżeli przez tydzień nie jedzie nigdzie dalej, jadę nim do pracy i te 50km raz na tydzień wystarcza mu, żebym też nie potrzebował prostownika.

Napisano

> Ja zawsze jezdze tak dlugo jak padnie i wtedy kupuje nowy.

Mimo wszystko między "jak padnie" a "wtedy kupuje nowy" jest dosyć długa droga. Może paść nagle, może stopniowo, nie ma gdzie w tej chwili kupić nowego albo masz zwykłe zwarcie w aucie i rocznego akumulatora nie wyrzucisz ani nie zgłosisz na reklamację więc kilkudniowa reanimacja prostownikiem jest rzeczą naturalną.

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest

> wogóle potrzebny. Jak aku padnie to wolę zainwestować w nowy.

Ja też, ale może się okazać, że masz nadmierny pobór prądu albo zostawiłeś włączone światła na noc i co wtedy? Jedziesz kupić nowy?

Napisano

to nie tylko sprawność instalacji i jej stanu ale też sposób ekploatacji auta.

Moje autko porusza się na odcinkach 2-3km w ruchu miejskim. potem postój i kolejny rozruch. Więc zimą, bez doładowania po dwóch tygodniach czuje i widzę po kontrolkach - jak aku traci pojemność.

Napisano

> i co wtedy? Jedziesz kupić nowy?

Dokładnie.A ten nowy nie oznacza że będzie naładowany.

Rozładował mi sie aku bo altek padł.

chciałem jakoś dojechać do domu.Było rano około 5 więc sklepy zamknięte (przeważnie otwierają o 10),troszke pomyślałem i poszedłem na stacje paliw kupiłem aku zakładam a ten okazuje sie rozładowany(moja natura nie pozwala mi trzymać paragonu dużej niż do wyjscia ze sklepu).tak czy siak musiałem czekać do 10 ,kupić prostownik,wziąść aku w 1 łape ,prostownik w 2-gą i dylać do domu ładować.

Taniej wyszło by mi od razu kupić sam prostownik ~80 zł.

Obecnie posiadam 3 aku w tym 1 zagotowany który trzyma tydzień.

pzdr.

Napisano

> A co powiesz o mojej eksploatacji:

> mam bolida który jeździ codziennie z wyjątkiem niedziel

> codziennie rano jedzie 2 km i się zatrzymuje. Po południu następny 1km do sklepu i 1 km do domu,

> może jeszcze z dwa kilometry po mieście. W roku autko robi około 4000km.

moja żona od zawsze tak jeździ, nigdy nie było żadnych problemów niewiem.gif

Napisano

Od razu zaznaczam, że kupiłem prostownik z Lidla zeby.GIFzeby.GIF

Mamy trzy autka, dwa jeżdżą codziennie, trzecie od czasu do czasu jak się któreś z podstawowych sypnie. Zdarza się, że trzeba w tym trzecim podładować aku po 3 tygodniach stania w zimie na załączonym alarmie.

Pewnie inny mają inne powody, ale czy to tak ciężko sobie wymyślić po co kupuje się prostownik? niewiem.gif

Napisano

> moja żona od zawsze tak jeździ, nigdy nie było żadnych problemów

Tej zimy mam nowy akumulator i raz ładowałem (po postoju autka 2 tygodnie) i to raczej profilaktycznie.

Zeszłej zimy musiałem ładować kilka razy bo odpalał z wielkim trudem. Ładowanie było właśnie co kilka tygodni podczas mrozów.

Aha teraz mam fajny test. Mam akumulator o dużo powiększonej pojemności zamiast 40Ah 55Ah - daje radę smile.gif

Napisano

> W normalnej eksploatacji pad aku oznacza odpalenie auta na kablach i wyjazd do sklepu po aku.

3 razy reanimowałem zdechły akumulator. Raz Exide, 2x jakiejś nieznanej mi marki (ten sam). W każdym wypadku auto stało 1-2 miesiące nie ruszane. Akumulatory w mają odpowiednio 6 lat i 3,5 roku i u kolejnych właścicieli działają bez zarzutu. Więc aż tak źle jak piszesz nie zawsze jest. smile.gif

Napisano

wystarczy ze smigasz autem po miescie na krotkich odcinkach i dobra zima i masz problem...

akum bedzie zdrowy ale bedzie niedomagal, a kupno nowego akuma w tym wypadku nic nie zmieni...

tak wiec teoria teoria a zycie pisze swoj scenariusz..

np. kazda firma pomimo ze auto smiga dzien w dzien posiada cos takiego jak booster, na wszelki wypadek...

po co skoro auta sa w codziennej eksploatacji??

a no po to ze sa rozne sytuacje, czasem trzeba auto zostawic na swiatlach, sa mrozy auto stoi kilka dni i akum nie ma sily zakrecic...

Napisano

heh mając tylko aku w samochodzie sens używania tego jest znikomy

jednak mając parę pojazdów silnikowych których nie używasz non stop taki prostownik jest zbawieniem

\

sam mam 2 quady i 2 fury . we wszystkich pojazdach aku sa sprawne. nie mniej jednak w czasach mrozu mimo garażowania i temp otoczenia -2 st suza często stoi pod prostownikiem - z prostego powodu - wyciągarka - która wysysa prąd do cna!. a jeżdżąc 40 - 60 km co 2 - 3 tygodnie nie dobiej aku seryjnym stratorem. W drugim atc syna aku jest na tyle małe pojemnościowo ze długie kręcenie rozrusznikiem zabija aku.

wiec dla mnie taki prostownik jest podstawą

do tego stojac dieslem w garazu z nowym aku prze prawie 2 miechy choroby też sobie chwaliłem ten wynalazek ( temperatury grubo ponizej -10)

do tego w garżu stoi buster- zrobiony ze starego ak 55AH który to jest utryzmywany w stanie naładowania non stop smile.gif

tak aby w razie problemu z jakimkolwiek sprzętem miec 100% powera.

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny?

Tak zlosnik.gif Zakupiłem bo prywatnym autem jezdze raz na tydzien / dwa. Po ostatnim 2 tygodniowym postoju akumulator juz nie wyrobił...

Zakup nowego aku jest bez sensu, bo i tak go "zabije" długimi postojami auta, a nawet jak jezdze nim to zrobie 200-300km i znowu postój - więc szans na doładowanie przez altka po prostu brak.

Napisano

> W innym przypadku jak ktoś musi doładowywać to albo ma zużyty/źle dobrany/żle eksploatowany aku

> albo niesprawny silnik/alternator.

Kocham ludzi, którzy wszystko wiedzą i wydają kategoryczne sądy rotfl.gif

Kilka lat temu zostawiłem prywatny samochód w garażu i pojechałem na 2-tygodniowy urlop służbowym. Pech chciał, że w tym pozostawionym w garażu nie domknąłem bagażnika. 5-watowa lampka oświetlenia bagażnika w ciągu dwóch tygodni rozładowała akumulator do zera. Naładowałem go i służył jeszcze niezawodnie przez półtora roku, sprzedałem go razem z samochodem. Rozumiem, że Ty w takiej sytuacji kupiłbyś do nastoletniego gruchota nowy akumulator, bo to "jedynie słuszne rozwiązanie" smirk.gif

Napisano

A ja napiszę tak. Czy jest mi potrzebny prostownik? Odpowiadam:

Tak!

Nie zawsze się da od razu kupić nowy akumulator więc dobrze jest mieć prostownik pod ręką najlepiej taki z potencjometrem. Mi przykładowo w zimie aku zrobił focha i z 5 razy na szybko podkręcałem prostownik na max i po 5 min auto odpalało i w drogę (natomiast akumulator był już zużyty więc nie szskoda mi było go tak traktować).

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny? Mi ten wynalazek nie jest

> wogóle potrzebny.

Powiem Ci tak - też kiedyś tak napisałem i na mnie zaskoczyli jak na Ciebie. Ja mam jakiś prostownik - mały, sprawny, za zmiennym prądem ładowania, ale używałem go ostatnio jakieś 10 lat temu, jak w rodzinie jeździł jeszcze Fiat126p.

Teraz go nie używam. Myślę, że może mi się przyda jak będę ozonować samodzielnie klimatyzację, bo wtedy dmuchawa musi chodzić cały czas. Poza tym - z nielicznymi wyjątkami, prostownik jest naprawdę zbędny. Jeżeli silnik pracuje co kilka dni około godziny, , to akumulator będzie doładowany i wszystko będzie OK. Jeżeli mimo tego Cię zawodzi, to nadaje się tylko do wymiany. Nie wyobrażam sobie mieć a aucie aku, który nie jest pewny.

A okazjonalne wyładowanie "bo zapomniałem wyłączyć świateł"? A o kablach rozruchowych słyszeli? Wiem, że zdrowiej jest naładować prostownikiem, no ale najzdrowiej dla auta to nie jeździć zimą i podczas deszczu. Auto jest dla nas a nie my dla auta....

Zresztą - co tu gdybać - można to policzyć znając wydajność alternatora i pojemność AKU

Napisano

Nie chce mi się czytać do końca, ale ja mam 3 takie prostowniki i są mi bardzo potrzebne!

2 mam na stałe podpięte do 2 Fiatów 126 którymi w zimie nie jeżdzę, a w lecie tylko w ładne dni (trzymam maszyny dla potomnych smile.gif )

1 mam podpięty do skutera, odpinam na wiosnę i wraca późną jesienią.

Widzisz już sens? Czy pisać dalej?

Nie każdy ma 1 auto którym jeździ cały czas.

Pozdrawiam

Paweł

Napisano

> 8.Dbać o czystość akumulatora - brudny, mokry lub, co najgorsze, zachlapany z wierzchu elektrolitem

> może się szybko sam rozładować (elektrolit przewodzi prąd, który może płynąć po obudowie

> pomiędzy bolcami)

Powiedz to konstruktorom Opla Corsy C - akumulator zabudowany dokładnie pod kratką w podszybiu, w razie deszczu myty jest dokładnie.

A sens posiadania prostownika? Zostaw auto raz na światłach, czy też z innego powodu się rozładuje - na 99% wystarczy go naładować i będzie nadal służył, a bez prostownika tego nie zrobisz zlosnik.gif Niby można na kable i żebrać u sąsiada, żeby był uczynny... hehe.gif

Napisano

> A o kablach rozruchowych słyszeli?

Słyszałem. Nigdy w życiu nie miałem ani nie przyszło mi do głowy ich kupować. Posiadaczowi sprawnych technicznie samochodów i prostownika są potrzebne jak psu piąta noga.

Napisano

> Powiedz to konstruktorom Opla Corsy C - akumulator zabudowany dokładnie pod kratką w podszybiu, w

> razie deszczu myty jest dokładnie.

> A sens posiadania prostownika? Zostaw auto raz na światłach, czy też z innego powodu się rozładuje

> - na 99% wystarczy go naładować i będzie nadal służył, a bez prostownika tego nie zrobisz

> Niby można na kable i żebrać u sąsiada, żeby był uczynny...

Wystarczy podjechać drugim samochodem, odpalić z kabli i przejechać się do pracy. Jak aku i altek zdrowe to w ciągu pół godziny ładowania samochód już się odpali na drogę powrotną.

Napisano

> Kilka lat temu zostawiłem prywatny samochód w garażu i pojechałem na 2-tygodniowy urlop służbowym.

> Pech chciał, że w tym pozostawionym w garażu nie domknąłem bagażnika. 5-watowa lampka

> oświetlenia bagażnika w ciągu dwóch tygodni rozładowała akumulator do zera. Naładowałem go i

> służył jeszcze niezawodnie przez półtora roku, sprzedałem go razem z samochodem. Rozumiem, że

> Ty w takiej sytuacji kupiłbyś do nastoletniego gruchota nowy akumulator, bo to "jedynie

> słuszne rozwiązanie"

A wystarczyło raz odpalić "na pych" zlosnik.gif

Napisano

> Wystarczy podjechać drugim samochodem, odpalić z kabli i przejechać się do pracy. Jak aku i altek

> zdrowe to w ciągu pół godziny ładowania samochód już się odpali na drogę powrotną.

Chodzi nie tylko o to, żeby "odpalił", tylko żeby porządnie naładować akumulator i w tym stanie go utrzymywać - bo wtedy posłuży 6 lat, a nie 3.

Napisano

> Chodzi nie tylko o to, żeby "odpalił", tylko żeby porządnie naładować akumulator i w tym stanie go

> utrzymywać - bo wtedy posłuży 6 lat, a nie 3.

Zgadza się, tylko to zabawa raczej dla garażowców... Mając autko pod chmurką znudzisz się za trzecim "dymaniem" z akumulatorem na 20-te piętro zlosnik.gif

Napisano

> A wystarczyło raz odpalić "na pych"

Niekoniecznie. Tzn. akumulator bez naładowania prostownikiem niekoniecznie nadawałby się do dalszej eksploatacji i gwarantoał uruchomienie samochodu. A ja z różnych względów nie mogę sobie pozwolić na poranną zgadywankę "odpali - nie odpali". Samochód ma psi obowiązek odpalać i jechać.

A poza tym - po cholerę miałem się męczyć z pchaniem, skoro samochód stał w garażu ? Wystarczyło otworzyć maskę i podłączyć kable od prostownika devil.gif

Napisano

> Zgadza się, tylko to zabawa raczej dla garażowców... Mając autko pod chmurką znudzisz się za

> trzecim "dymaniem" z akumulatorem na 20-te piętro

To prawda. Ja zawsze miałem garaż, jeśli nie własny, to "zaprzyjaźniony". Nigdy nie targałem akumulatora do mieszkania.

Napisano

> Niekoniecznie. Tzn. akumulator bez naładowania prostownikiem niekoniecznie nadawałby się do

> dalszej eksploatacji i gwarantoał uruchomienie samochodu. A ja z różnych względów nie mogę

> sobie pozwolić na poranną zgadywankę "odpali - nie odpali". Samochód ma psi obowiązek odpalać

> i jechać.

> A poza tym - po cholerę miałem się męczyć z pchaniem, skoro samochód stał w garażu ? Wystarczyło

> otworzyć maskę i podłączyć kable od prostownika

Rozmawiamy o sensowności zakupu prostownika. Nie żebym był jakimś specjalnym adwersarzem, ale w wielu poruszanych tutaj kwestiach taniej i szybciej jest odpalić auto z kabli czy na pych i pojechać sobie w siną dal. Ładowanie alternatorem niewiele akumulator odsiarczy, ale jest to po prostu wygodniejsze niż kilkunastogodzinne ładowanie z sieci.

Napisano

> Nawiązując do wątku o prostowniku z Lidla aż tak jest on Wam niezbędny?

tani - wygląda dobrze - może się przydać. Coś pominąłem?

Napisano

> Słyszałem. Nigdy w życiu nie miałem ani nie przyszło mi do głowy ich kupować. Posiadaczowi

> sprawnych technicznie samochodów i prostownika są potrzebne jak psu piąta noga.

Oho... Nie znasz dnia ani godziny. Mój samochód normalnie jeździł, aż tu nagle przed ważnym wyjazdem rano nie odpalił. Kilka godzin ładowania odpadało. Kable w parę minut załatwiły sprawę. Także byłem posiadaczem "sprawnych technicznie samochodów i prostownika"...

Napisano

> Posiadaczowi

> sprawnych technicznie samochodów i prostownika są potrzebne jak psu piąta noga.

Sprawne technicznie samochody mają to do siebie, że pewnego dla przestają być sprawne technicznie zlosnik.gif

Napisano

> ...> Ja widze potrzebe doładowywania aku jak ktoś robi często jedynie bardzo krótkie trasy.

> ...> )

Skoro sobie odpowiedziałeś, to w czym problem? Zazdrościsz?

Potrzebowałem, to kupiłem.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.