Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jazda testowa - jak wygląda?

Featured Replies

Napisano
7 godzin temu, wujek napisał(a):

I co daje taka jazda osobie która nigdy nie kupowała nowego auta? Ano nic bo nawet najgorsze nowe auto będzie lepsze od używanej perełki. Ze względu na charakterystykę rynku pojazdów w PL zarówno pracownicy salonów jak i kupujący to kosmici. Po moich ostatnich wizytach w salonach będę kontynuował moją praktykę kupowania przez internet. 
 

 

 

opowiadaj :jem:

Napisano
12 godzin temu, dzikipzs napisał(a):

U mnie wyglądało to tak:

Renault dostałem interesujący mnie model na godzinkę, żebym pojeździł sam. Dalej propozycję udostępnienia auta na weekend.

 

Kia - jazda za kierownicą z handlowcem z boku. Jeździłem gdzie chciałem miasto i obwodnica. Sympatycznie dalej propozycja udostępnienia na weekend.

 

Volkswagen- jazda z handlowcem z boku. Pojeździłem gdzie chciałem trochę miasta i obwodnica. Propozycja dodatkowej jazdy próbnej inną wersją silnikową.

 

Toyota Marki żenada. Jazda próbna z 5 min. Kółko uliczkami koło salonu. Ale leasing miał już czas liczyć że 20 min i zdziwiony,że nie chce kupić.

 

Ostatecznie kupiłem renault bo model i wyposażenie mi najbardziej przypadło do gustu.

 

też mam z tym bardzo różne doświadczenia. Od takich że sprzedawca wsiada pierwszy, jedzie kawałek, potem ja się przesiadam za kierownicę (nie rozumiem po co takie cyrki), przez takie że w sobotę w salonie sprzedawca mówi: "wie pan, dzisiaj nie mam czasu z panem odbyc jazdy bo jestem sam w salonie, niech pan przyjdzie w tygodniu" (Hyundai), takie że wsiadam ze sprzedawcą i jedziemy, ale on ma mało czasu, więc jazda krótka, bo następni klienci czekają (Toyota), takie że sprzedawca prosi tylko o podpisanie odpowiednich papierów, daje kluczyki i prosi żeby wrócić do godziny (Nissan jeden salon, w drugim salonie Nissana to samo tylko nie kazali szybko wracać) do takich, że pani sprzedawca sama nalega na jazdę próbną, wciska kluczyki i prosi żeby tylko wrócić przed zamknięciem salonu (Kia).

Kupuję auto na lata, przede wszystkim ma mi się zgadzać sam samochód, spełniać moje wymagania i tak dalej, nastawienie sprzedawców zawsze było dla mnie mniej wazne, ale od tego gościa w Hyundaiu bym nie kupił samochodu, nawet jakby mi pasował, skoro nie ma czasu, albo mu się nie chce, albo nie potrafią tak zorganizować pracy, żebym mógł pojeździć, nie biorąc urlopu w tygodniu.

Napisano
59 minut temu, maro_t napisał(a):

albo nie potrafią tak zorganizować pracy, żebym mógł pojeździć, nie biorąc urlopu w tygodniu.

z tym coraz gorzej będzie, z tego co wiem obsady na soboty są okrojone, nikt już nie chce za bardzo tracić weekendu, godziny skrócone np do 14 czy 15, także na coś konkretnego to raczej w tygodniu lepiej iść

Napisano

Warto zadzwonić wcześniej, umówić się na godzinę.  

Napisano
6 minut temu, bielaPL napisał(a):

z tym coraz gorzej będzie, z tego co wiem obsady na soboty są okrojone, nikt już nie chce za bardzo tracić weekendu, godziny skrócone np do 14 czy 15, także na coś konkretnego to raczej w tygodniu lepiej iść

 

Znaczy to ni mniej ni wiecej, ze poki co nie ma zadnych problemow ze sprzedaza nowych aut...

 

Napisano
1 godzinę temu, maro_t napisał(a):

 

też mam z tym bardzo różne doświadczenia. Od takich że sprzedawca wsiada pierwszy, jedzie kawałek, potem ja się przesiadam za kierownicę (nie rozumiem po co takie cyrki), przez takie że w sobotę w salonie sprzedawca mówi: "wie pan, dzisiaj nie mam czasu z panem odbyc jazdy bo jestem sam w salonie, niech pan przyjdzie w tygodniu" (Hyundai), takie że wsiadam ze sprzedawcą i jedziemy, ale on ma mało czasu, więc jazda krótka, bo następni klienci czekają (Toyota), takie że sprzedawca prosi tylko o podpisanie odpowiednich papierów, daje kluczyki i prosi żeby wrócić do godziny (Nissan jeden salon, w drugim salonie Nissana to samo tylko nie kazali szybko wracać) do takich, że pani sprzedawca sama nalega na jazdę próbną, wciska kluczyki i prosi żeby tylko wrócić przed zamknięciem salonu (Kia).

Kupuję auto na lata, przede wszystkim ma mi się zgadzać sam samochód, spełniać moje wymagania i tak dalej, nastawienie sprzedawców zawsze było dla mnie mniej wazne, ale od tego gościa w Hyundaiu bym nie kupił samochodu, nawet jakby mi pasował, skoro nie ma czasu, albo mu się nie chce, albo nie potrafią tak zorganizować pracy, żebym mógł pojeździć, nie biorąc urlopu w tygodniu.

 

Ja zwykle mówię, że nie przyszedłem kupić tylko pojeździć a i tak w dramatycznej większości przypadków bardzo chętnie mi auto dają. Pewnie wśród masy ludzi, którzy mówią, że przyszli kupić a tak naprawdę przyszli pojeździć taki co mówi, że przyszedł pojeździć a być może kupi jest ewenementem i warto go zatrzymać bo nie wiadomo co z tego wyniknie.

;l

 

Napisano
42 minuty temu, Maciej__ napisał(a):

Znaczy to ni mniej ni wiecej, ze poki co nie ma zadnych problemow ze sprzedaza nowych aut...

 

Niekoniecznie. Są metody zarządzania polegające na tym, że jak mniej się sprzedaje to tnie się koszty na sprzedawcach.

;]

Napisano
54 minuty temu, Maciej__ napisał(a):

 

Znaczy to ni mniej ni wiecej, ze poki co nie ma zadnych problemow ze sprzedaza nowych aut...

 

 

a tego to już nie wiem, może też jest trochę rynek pracownika

Napisano

Z mojego ostatniego doświadczenia wygląda to tak:

 

Mercedes (GLC) umawianie się na jazdę tydzień wcześniej, jazda w Product Menagerem na fotelu pasażera, trwająca tylko ze 30 minut

Audi (A6), BMW (5/X4)) - dostawałem auto na 2-3h po wcześniejszym umówieniu się

Lesux (NX/RX), Mazda (CX60) wchodziłem do salonu pogadać i od razu dostawałem auto na 1-2h

Volvo (XC60) - dostałem auto chyba na 2 dni

 

Jak chodzi o wersję, to zazwyczaj są to 'średnie' wersje wyposażeniowe, bez dodatkowych bajerów jak panorama czy lepsze audio. W Lexusie i Mazdzie chyba tylko były jakieś topowe wersje.

Edytowane przez Elephant

Napisano
23 godziny temu, Ancypankrator napisał(a):

 

Ja dwa auta tak sprzedałem - kupujący w ogóle nie chcieli usiąść za fajerką 🙃 Jedną parę to aż musiałem namówić, aby się "karnęli". Nie kumam takiej sytuacji.
 

 

Ja w ubiegłym roku sprzedawałem poprzednie auto. Dałem posta na grupie Passata na FB, odezwał się gość spod Szczecina, chwilę pogadlaismy telefonicznie. Za 2 dni przyjechał i oglądnął. Na jeździe testowej chciał abym własnie ja jechał. Mało tego, odbierał go na Białoęłęc i juz po finalizacji poprosił abym pojechał autem przez całą Warszawę, dopiero przed wjazdem na autostradę on przejął kierownicę. Sam stwierdził że on z małej miejscowości i boi się jeździć po Warszawie :phi:

Napisano
31 minut temu, Elephant napisał(a):

Z mojego ostatniego doświadczenia wygląda to tak:

 

Mercedes (GLC) umawianie się na jazdę tydzień wcześniej, jazda w Product Menagerem na fotelu pasażera, trwająca tylko ze 30 minut

Audi (A6), BMW (5/X4)) - dostawałem auto na 2-3h po wcześniejszym umówieniu się

Lesux (NX/RX), Mazda (CX60) wchodziłem do salonu pogadać i od razu dostawałem auto na 1-2h

Volvo (XC60) - dostałem auto chyba na 2 dni

 

Jak chodzi o wersję, to zazwyczaj są to 'średnie' wersje wyposażeniowe, bez dodatkowych bajerów jak panorama czy lepsze audio. W Lexusie i Mazdzie chyba tylko były jakieś topowe wersje.

Miałem podobnie w Mercedesie jak usłyszałem że mam z jakimś chłopem jeździć plus że on mnie zaprasza na konfigurację AMG na piętrze to myślałem że mnie ruchac a nie auto sprzedawać. 

Napisano
3 minuty temu, wujek napisał(a):

Miałem podobnie w Mercedesie jak usłyszałem że mam z jakimś chłopem jeździć plus że on mnie zaprasza na konfigurację AMG na piętrze to myślałem że mnie ruchac a nie auto sprzedawać. 

AMG to po prostu najczęściej trochę inny design od standardowego ;]

 

Napisano
10 minut temu, rwIcIk napisał(a):

AMG to po prostu najczęściej trochę inny design od standardowego ;]

 

No tak szkoda życia na konfigurację. Być może jakbym kupował auto za milion to bym inaczej do tego podchodził. 

Napisano
54 minuty temu, wujek napisał(a):

No tak szkoda życia na konfigurację. Być może jakbym kupował auto za milion to bym inaczej do tego podchodził. 

Nie tylko.

Zwykłe Merce też są w tym designie.

Niektórzy wolą jak Merc ma wygląd AMG. Do tego podświetlenie Ambiente i jasne skóry i jest git :ok:;]

 

 

 

Napisano
Godzinę temu, wujek napisał(a):

Miałem podobnie w Mercedesie jak usłyszałem że mam z jakimś chłopem jeździć plus że on mnie zaprasza na konfigurację AMG na piętrze to myślałem że mnie ruchac a nie auto sprzedawać. 

 

Ciekawe. Do mnie zawsze wysyłają kobiety. Może spróbuj się inaczej ubrać?

:hmm:

 

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Ciekawe. Do mnie zawsze wysyłają kobiety. Może spróbuj się inaczej ubrać?

:hmm:

 

 

Widać bardziej podobam się mężczyznom 🙃

Napisano
18 godzin temu, prawoimotoryzacja napisał(a):

Dokładnie. Wszystko kwestia dogadania, ale również zasad narzuconych przez kierowników salonu. Są salony, w których jest problem z użyczeniem aut, a sa w których nie ma problemu z otrzymaniem samochodu na weekend.

 

Niestety, przez zachowanie niektórych klientów, salony często są oporne z udostępnieniem samochodów ludziom z ulicy.

 

Ja myślę, że to dużo też zależy od tego, czy jakim samochodem aktualnie jeździsz i czy jesteś już klientem danego salonu. Jak ktoś jeżdźi już Jaguarem, to szansa że przychodzi do Porsche nie po to, żeby się przejechać, a faktycznie chciałby kupić - jest zdecydowanie większa... 

Napisano
W dniu 2.04.2025 o 13:20, Ancypankrator napisał(a):


Zawsze mnie to właściwie zastanawiało skąd takie podejście. Czy to właśnie ta obawa o ew. uszkodzenie czy jednak coś innego. Osobiście nie kupiłbym używanego czy nowego auta bez możliwości poprowadzenia, ale może to ja jestem dziwny.

 

Ł.

 

Tylko jakbyś chciał nowe auto poprowadzić? Inne, podobne owszem, ale Twoje będzie nie jeżdżone i co wtedy rotfl

Napisano
55 minut temu, grogi napisał(a):

Ja myślę, że to dużo też zależy od tego, czy jakim samochodem aktualnie jeździsz i czy jesteś już klientem danego salonu. Jak ktoś jeżdźi już Jaguarem, to szansa że przychodzi do Porsche nie po to, żeby się przejechać, a faktycznie chciałby kupić - jest zdecydowanie większa... 

 

O właśnie. Pojechałem kiedyś obejrzeć Porsche gdy kończył mi się leasing na pierwszego Jaga. Nie mogę powiedzieć, że potraktowano mnie źle, ale na tyle mało entuzjastycznie, że skończyło się na kolejnym Jagu. Nie to nie.

:skromny:

 

Napisano
 
Ja myślę, że to dużo też zależy od tego, czy jakim samochodem aktualnie jeździsz i czy jesteś już klientem danego salonu. Jak ktoś jeżdźi już Jaguarem, to szansa że przychodzi do Porsche nie po to, żeby się przejechać, a faktycznie chciałby kupić - jest zdecydowanie większa... 
Nie dotyczy salonu forda w Rzeszowie...
Kilka lat temu jak szukałem auta to w sobotę rano zajechałem mondeo pod drzwi, z 15 minut kręciliśmy się po salonie i z 4 osób nikt nami się nie zainteresował. Jak wychodziliśmy to jeden koleś zapytał czy czegoś potrzebujemy... odpowiedziałem że po bułki wpadłem i wyszedłem.
Pozdrawiam

Wysłane z mojego RMX3242 przy użyciu Tapatalka

Napisano
5 godzin temu, wujek napisał(a):

Miałem podobnie w Mercedesie jak usłyszałem że mam z jakimś chłopem jeździć plus że on mnie zaprasza na konfigurację AMG na piętrze to myślałem że mnie ruchac a nie auto sprzedawać. 

 

dlatego model zakupu tesli jest idealny ;]

Napisano
55 minut temu, PawelWaw napisał(a):

 

dlatego model zakupu tesli jest idealny ;]

Tak chociaż jak wynajmowałem chińczyka to zamiast klikać wymieniłem parę maili. Idealnie. Inni mogliby się uczyć od tesli. 

Napisano
W dniu 2.04.2025 o 07:45, Ryb napisał(a):

Z moich doświadczeń: W BMW nie mają problemu z wypożyczeniem demo klientowi na cały dzień lub dwa.

ale trzeba podpisac oswiadczenie ze pokrywasz uszkodzenia z własnej kieszeni?

Napisano
5 godzin temu, grogi napisał(a):

 

Ja myślę, że to dużo też zależy od tego, czy jakim samochodem aktualnie jeździsz i czy jesteś już klientem danego salonu. Jak ktoś jeżdźi już Jaguarem, to szansa że przychodzi do Porsche nie po to, żeby się przejechać, a faktycznie chciałby kupić - jest zdecydowanie większa... 

Chyba nigdzie nie czułem się tak "lustrowany" podczas pierwszego kontaktu, niż w salonie BMW, kiedy jeszcze rozważałem zakup serii 3. 

Napisano
13 minut temu, deszczowyRoman napisał(a):

ale trzeba podpisac oswiadczenie ze pokrywasz uszkodzenia z własnej kieszeni?

 

Udział własny to bodaj 1000zł w każdej szkodzie. 

:ok:

Napisano
45 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Udział własny to bodaj 1000zł w każdej szkodzie. 

:ok:

W lexusie bylo to 3% wartości auta. Przy LC500 kwota robiła się konkretną  :)

Napisano
W dniu 2.04.2025 o 05:28, gsdfglkih napisał(a):

Cześć, 

 

Nigdy nie kupowałem nowego samochodu więc dopytam.

Czy ktoś podpowie mi jak powinna wyglądać jazda testowa autem z salonu? W jednym powiedziano że mnie przewiozą jako pasażera a potem może będę mógł się trochę przejechać. Czy to standard jakiś? Czy nie można od razu spod salonu pojechać samemu? Czy zawsze musi być ktoś w asyście z salonu? Jakie sztuczki stosują sprzedawcy nowych aut przy jeździe testowej aby wrażenia z jazdy były najlepsze lub nie zdradzać mankamentów w trakcie testów? 

 

Dzięki za pomoc.

Jak masz jakiegoś znajomego flotowca to pogadaj z nim i niech nagra Ci jakieś tematy w salonach. Jeszcze jak zajmowałam się flotą to co drugi weekend mógłbym jeździć innym autem, bo wciąż coś wpychali. Ja akurat wolę swoim, bo nie lubię tracić czasu na papierologię, a potem mieć problemy w razie W, ale jakbym szukał nowego auta to bym korzystał ile wlezie.

 

PS poszukaj czy na jakiejś uczelni wyższej nie ma kierunku "Zakup auta" bo już miałbyś materiał co najmniej na doktorat.

Edytowane przez OPAL

Napisano
Dzięki. No dobra to wiem mniej więcej jak to wygląda lub może wyglądać (domyślałem się ale chciałem się utwierdzić w przekonaniu, bo przez moment poczułem się jakbym był inwalidą chcący kupić samochód do przemieszczania mnie). Ogólnie jak mi ktoś zaproponuje takie testowe jazdy na miejscu pasażera to idę do innego salonu tego producenta nawet w innym mieście jakbym się napalił na furę [emoji14]
 
PS. A tak delikatny temat przy okazji jak rabatowanie? Czy jak ktoś mi pisze że daje mi super indywidualny rabat który to jest jak sprawdziłem dla wszystkich w ramach ogłoszenia na otomoto to idzie jeszcze coś uszczknąć z ich marży? Wiem że zalezy od marki i ceny wyjściowej ale jak mi ktoś mówi że przygotuje mi ofertę dedyk'a a potem to jest tylko copy-paste to mam takie dziwne uczucie swędzenia przy końcu pleców, tym bardziej że politykę rabatowania niemal taką samą stosują inne salony w PL więc ten tego...
 
 
 
 
 
W Toyceu mnie na wsi to akurat norma że rusza handlowiec a potem jest przesiadka
Wiesz tu jest AK -25% to w ogóle początek rozmowy ;-)
A realnie to wszystko zalezy od modelu, liftingu, wersji silnika i wyposażenia, okresu roku i miesiąca, handlowca polityki salonu i dilera historia, znajomości....
Napisano
W dniu 2.04.2025 o 08:43, PawelWaw napisał(a):

 

to nie mieszkanie na 30 letni kredyt ;]

ostatnie 2 nowe auta kupilem bez jazdy nimi :jem:

Mysmy po odbior Nubiry to cala rodzina pojechali i miala jeszcze takie wysuwane cupholdery, to byl taki bajer, ze ojciec specjalnie kupil plastikowe kubeczki jednorazowe i nalewalismy i stawialismy na postoju, ale i tak strach bylo pic, bo jakby kapla choc kropla na tapicerke to pas na goly tylek...

Napisano

Tak swoja droga z calego watku idzie wysnuc wniosek - jak duza role odgrywa tu ego. Jesli sprzedawca nie bije poklonow to ludzie gotowi pojsc do innej marki... Czyli zakup auta na lata przez brak okazania szacunku, skutkuje kupieniem jakiegos mniej podobajacego sie auta, gdzie sprzedawca padl na kolana... z jednej strony ciut rozumiem, z drugiej to absurdalne...

Napisano

W VW wypełniłem ankietę online wieczorem, następnego dnia rano telefon z salonu, pytanie ile chcę pojeździć, mówię, że jak najdłużej. Ok, to zapraszam w sobotę i auto będzie do poniedziałku. Pojechałem, babka dała kluczyki do nowego demo, podpisałem odbiór i można było jeździć bez limitu dwie doby. Brałem Golfa 8.5 w pełnej konfiguracji.

W Kia wypełniłem ankietę online, zadzwonili po 2 tygodniach, zaprosili na godzinną jazdę z pracownikiem salonu. Pojechałem, wsiadłem do EV6 z gościem i pojeździłem godzinę po mieście.

Napisano
2 godziny temu, kaczorek79 napisał(a):

W VW wypełniłem ankietę online wieczorem, następnego dnia rano telefon z salonu, pytanie ile chcę pojeździć, mówię, że jak najdłużej. Ok, to zapraszam w sobotę i auto będzie do poniedziałku. Pojechałem, babka dała kluczyki do nowego demo, podpisałem odbiór i można było jeździć bez limitu dwie doby. Brałem Golfa 8.5 w pełnej konfiguracji.

W Kia wypełniłem ankietę online, zadzwonili po 2 tygodniach, zaprosili na godzinną jazdę z pracownikiem salonu. Pojechałem, wsiadłem do EV6 z gościem i pojeździłem godzinę po mieście.

 

 

niezle. ja wyslalem tydzien temu zgloszenie ze chce kupic samochod a nie pojezdzic i od tygodnia zero odzewu (a maja moj telefon i maila) ;]

takze polecam grupe stellantis :jem:

Napisano
W dniu 2.04.2025 o 12:43, Ancypankrator napisał(a):

Ja dwa auta tak sprzedałem - kupujący w ogóle nie chcieli usiąść za fajerką 🙃 Jedną parę to aż musiałem namówić, aby się "karnęli". Nie kumam takiej sytuacji.

 

Ja tak ostatnio sprzedałem eGolfa.

Było oglądanie zewnętrzne. Auto totalnie brudne, więc za wiele nie pooglądali. Sztuczne oświetlenie dodatkowo, niezbyt jasne, jaśniejszego nie miałem. Stał koło domu, wieczór, zima.

Napisano
5 godzin temu, Josyp napisał(a):

Tak swoja droga z calego watku idzie wysnuc wniosek - jak duza role odgrywa tu ego. Jesli sprzedawca nie bije poklonow to ludzie gotowi pojsc do innej marki... Czyli zakup auta na lata przez brak okazania szacunku, skutkuje kupieniem jakiegos mniej podobajacego sie auta, gdzie sprzedawca padl na kolana... z jednej strony ciut rozumiem, z drugiej to absurdalne...

 

To nie jest ego, ale stawianie jakiegoś założenia ;)

Jeśli Cię zlewają przy zakupie, to co będzie jak będziesz serwisował lub naprawiał po jakiejś stłuczce?

 

Ja mam np ostatnio ciekawą historię z serwisem VW na Sekundowej w Wawie. Pewnie ją tu kiedyś napiszę, tylko historia musi mieć zakończenie.

Tam jest tez salon VW i...Porsche.

I na warsztacie obok Golfów stały też 911, więc sądzę, że podejście do jakości może być takie samo.

 

Ostatnio serwisy VW w moim odczuciu totalnie spsiały, właściwie podejście jest takie, jak miały serwisy Daewoo czy Fiata, przekształcone z jakiś dawnych Polmozbytów. Tylko panie w recepcji ładniejsze i salon bardziej reprezentacyjny.

Napisano
Godzinę temu, PawelWaw napisał(a):

 

 

niezle. ja wyslalem tydzien temu zgloszenie ze chce kupic samochod a nie pojezdzic i od tygodnia zero odzewu (a maja moj telefon i maila) ;]

takze polecam grupe stellantis :jem:

 

Jak chciałeś C5 aircross to opędzają się od klientów jak od much.

Napisano
W dniu 3.04.2025 o 10:06, Maciej__ napisał(a):

 

Znaczy to ni mniej ni wiecej, ze poki co nie ma zadnych problemow ze sprzedaza nowych aut...

 

Nie - to nie tu jest przyczyna. To zmiana mentalnościowa wynikająca ze zmiany pokoleniowej. Nikt dzisiaj nie chce pracować w sobotę, co jeszcze kilkanaście lat temu nie budziło takiego oporu. Każdy chce mieć wolną sobotę, a pracować w tygodniu i  tzw. "pokolenia Z" nawet dodatkową kasą nie zmotywujesz do zmiany nastawienia. Znajomy kierownik salonu, mówił mi że układ jest taki, że jego handlowcy mogą mieć tylko jeden sobotni dyżur w miesiącu.

Gdzie te czasy kiedy salony były w soboty do 17, a co kilka tygodni czynne było też w niedzielę, bo było jakieś wydarzenie promocyjne np. "dni otwartych drzwi" z okazji premiery nowego modelu. Ci, co wtedy byli sprzedawcami, mają dziś dobrze po 50-ce lub są już na emeryturze.

Napisano
32 minuty temu, Manx napisał(a):

To zmiana mentalnościowa wynikająca ze zmiany pokoleniowej.

Może i słusznie.

Napisano
34 minuty temu, Manx napisał(a):

Nie - to nie tu jest przyczyna. To zmiana mentalnościowa wynikająca ze zmiany pokoleniowej. Nikt dzisiaj nie chce pracować w sobotę, co jeszcze kilkanaście lat temu nie budziło takiego oporu. Każdy chce mieć wolną sobotę, a pracować w tygodniu i  tzw. "pokolenia Z" nawet dodatkową kasą nie zmotywujesz do zmiany nastawienia.

 

To znaczy ni mniej ni wiecej, ze naprawde mamy w kraju dobrobyt :ok:

Jak by ludziom $$$ brakowalo, to by chetnych na dodatkowy zarobek nie brakowalo :)

Napisano
4 godziny temu, kravitz napisał(a):

 

To nie jest ego, ale stawianie jakiegoś założenia ;)

Jeśli Cię zlewają przy zakupie, to co będzie jak będziesz serwisował lub naprawiał po jakiejś stłuczce?

 

Ja mam np ostatnio ciekawą historię z serwisem VW na Sekundowej w Wawie. Pewnie ją tu kiedyś napiszę, tylko historia musi mieć zakończenie.

Tam jest tez salon VW i...Porsche.

I na warsztacie obok Golfów stały też 911, więc sądzę, że podejście do jakości może być takie samo.

 

Ostatnio serwisy VW w moim odczuciu totalnie spsiały, właściwie podejście jest takie, jak miały serwisy Daewoo czy Fiata, przekształcone z jakiś dawnych Polmozbytów. Tylko panie w recepcji ładniejsze i salon bardziej reprezentacyjny.

Trzeba było do Carservice na Lopuszanskeij wstawić Golfa a nie do ASO. Oni maja najlepsza lakiernie w Wawie.

Napisano
1 godzinę temu, Manx napisał(a):

Nie - to nie tu jest przyczyna. To zmiana mentalnościowa wynikająca ze zmiany pokoleniowej. Nikt dzisiaj nie chce pracować w sobotę, co jeszcze kilkanaście lat temu nie budziło takiego oporu. Każdy chce mieć wolną sobotę, a pracować w tygodniu i  tzw. "pokolenia Z" nawet dodatkową kasą nie zmotywujesz do zmiany nastawienia. Znajomy kierownik salonu, mówił mi że układ jest taki, że jego handlowcy mogą mieć tylko jeden sobotni dyżur w miesiącu.

Gdzie te czasy kiedy salony były w soboty do 17, a co kilka tygodni czynne było też w niedzielę, bo było jakieś wydarzenie promocyjne np. "dni otwartych drzwi" z okazji premiery nowego modelu. Ci, co wtedy byli sprzedawcami, mają dziś dobrze po 50-ce lub są już na emeryturze.

Zmieniło się to dlatego, ze fizole przestały kupować auta. Kiedyś takiego Punto czy Lanosa brali na pęczki. Korpo nie musza kupować w weekendy. Ja najchętniej załatwiłbym wszystko przez internet :phi: 

Napisano
5 godzin temu, PawelWaw napisał(a):

 

 

niezle. ja wyslalem tydzien temu zgloszenie ze chce kupic samochod a nie pojezdzic i od tygodnia zero odzewu (a maja moj telefon i maila) ;]

takze polecam grupe stellantis :jem:

Ja do tej pory czekam aż się odezwa w sprawie P2008.

Napisano
5 godzin temu, PawelWaw napisał(a):

 

 

niezle. ja wyslalem tydzien temu zgloszenie ze chce kupic samochod a nie pojezdzic i od tygodnia zero odzewu (a maja moj telefon i maila) ;]

takze polecam grupe stellantis :jem:

 

Jak ktoś do Stellantis pisze, że chce kupić ich samochód to od razu wiedzą, że to jakiś głupi żart. Dlatego nawet nie odpisują. 

;l

Napisano
43 minuty temu, wujek napisał(a):

Trzeba było do Carservice na Lopuszanskeij wstawić Golfa a nie do ASO. Oni maja najlepsza lakiernie w Wawie.

 

U mnie chyba nawet nic nie lakierowali. Dowiem się jak się cała historia zakończy ;)

Jeśli coś tam malowali, to może pod zderzakiem, w niewidocznym miejscu. Yariska wbiła się w zderzak, nurkowała jakoś hamując i w sumie to oberwało tylne prawe koło. Na zewnątrz zero strat, drzwi i bagażnik otwierały się zupełnie normalnie. Byłem pewny, że tylko zderzak do wymiany, do momentu jak nie ruszyłem.

Napisano
Ja do tej pory czekam aż się odezwa w sprawie P2008.
Się ciesz że się nie odezwali!
Napisano

Będąc ostatnio w salonie Toyoty  pooglądać znaczy się też kupić używkę ale nie Toyotę chciałem się przejechać.

Przyszła pani dała klucze znaczy kartę dokumenty i mówi pojeździjcie sobie. Mówię że nie znam miasta i czy nie mogła by nam towarzyszyć.

Nie było problemu.

Podczas jazdy wiadomo człowiek się dopytuje o samochód itp a że jazda trochę trwała

to pani opowiedziała historię że ma klientkę gdzieś od około 2 lat  średnio 1 raz na miesiąc

przychodzi bierze jakiś samochód pojeździ oddaje ale jeszcze nic nie kupiła.

Powoli mają jej już dość. Ostatnio wzięła samochóid  gdzie było mało paliwa i po powrocie była bardzo oburzona że nie przetestowała za bardzo a przecież nie będzie kupować paliwa.:hehe:

Edytowane przez TADA

Napisano
Godzinę temu, TADA napisał(a):

Przyszła pani dała klucze znaczy kartę dokumenty i mówi pojeździjcie sobie. Mówię że nie znam miasta i czy nie mogła by nam towarzyszyć.

 

Jak pani przychodzi to nagle każdy chce jechać w towarzystwie.

;]

 

Napisano
12 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Jak pani przychodzi to nagle każdy chce jechać w towarzystwie.

;]

 

Ale jeszcze jechała moja żona i siostra, no to nic z tych rzeczy.

Napisano
24 minuty temu, TADA napisał(a):

Ale jeszcze jechała moja żona i siostra, no to nic z tych rzeczy.

 

Poszedłeś z żoną i siostrą to sam sobie jesteś winien.

;l

Napisano
7 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Poszedłeś z żoną i siostrą to sam sobie jesteś winien.

;l

Oj winien winien, kobitka niczego sobie ale to nie dla mnie auto więc po co sam miałbym iść.

Napisano
6 minut temu, TADA napisał(a):

Oj winien winien, kobitka niczego sobie ale to nie dla mnie auto więc po co sam miałbym iść.

 

No, teraz już wiesz po co.

;]

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.