Wiesz. Może jestem debilem, ale nie aż takim. Pojechałem do gumiarzy, którzy robili koło (jakieś 3 miesiące temu). Rozebrali, sprawdzili... Zrobiliśmy dokumentacje.
Efekt widzisz na zdjęciu.
Problem jest taki, że "doratca" nawet nie kazał zdjąć opony. Była naprawiana i won.... Tymczasem opony są na gwarancji producenta i są obsługiwane przez serwis opon. Więc walą w pręta.
Historia ma ciąg dalszy. Mianowicie na może żądanie wygenerowania pisma z odmową naprawy gwarancyjnej "doratca" to wygenerował, ale jako, że na piśmie, to poszedł z tym do kierownika serwisu zapytać, czy jest ok. Kierownik posłuchał, że od naprawy do wystąpienia błędu minął okres w miesiącach i zapytał, czy była zdejmowana opona. "Doratca", że nie. Więc kierownik kazał zdjąć koło i też nie znalazł uszkodzeń.
I jednak uznają roszczenie, ale nie mają czujnika na półce i ma być w przyszłym tygodniu.
Gdyby rozebrali koło, stwierdzili uszkodzenie mechaniczne i odmówili, to ok. Ale coś takiego...?!? Czas zmienić serwis.