To ma do rzeczy, że "niestety" te "nowe" światła są bardzo silne, systemy działają różnie (delikatne powiedziawszy), a ludzie przestali na to reagować, bo niby wszystko w automacie. Oślepianie na małych wzniesieniach jest wręcz klasyką (ale to jeszcze można wytłumaczyć terenem), natomiast oślepiania na prostych i łukach (np. autostrady) to jakoś tak średnio. Dochodzi oślepianie od tyłu, bo większość tych nowych suvopodobnych (i dostawczaków) światła ma wysoko - tak wiem, najlepiej mieć taki samochód i nie narzekać, bo się siedzi wysoko i innym świeci. Mnóstwo samochodów ma zwykłe LED (nie matrix) i jest wesoło, a matrycowe też często nie "widzą" tego, co na testach niby rozpoznają. No i mamy klimacik stosowny
Problem niestety jest, a ignorowanie go jest niepoważne.
Świetne wytłumaczenie - co mnie obchodzi, że światła się "same zmieniają", skoro się nie zmieniły i oślepiają? Znaczy problem nie istnieje?