Prawie trzy lata temu prowadziłem po raz pierwszy pickupa. To był aktualny model D-maxa. Najbardziej z tamtej jazdy zapamiętałem to uczucie, które przyszło po około godzinie jazdy: To jest wóz, który pasuje do mnie najbardziej! Tak właśnie było, wszystko mi pasowało, gabaryt, przestrzeń w środku, specyficzna i nienachalna toporność oraz coś, co można nazwać "redneck factor". To, co pozwala być trochę troglodytą, nie przejmować się krawężnikami czy móc bezkarnie ominąć kogoś poboczem. Oczywiście nie bez znaczenia są też możliwości takiego auta w trudniejszym terenie, to jak radzi sobie na bezdrożach i jak dobrze nadaje się do turystyki off-roadowej.
Szybko zdecydowałem się na zakup pierwszego pickupa i właśnie minęło mi dwa i pół roku z D-maxem. W tym czasie intensywnie użytkowałem wóz - były dwie wyprawy na Bałkany, był rajd terenowy 1300km w 48h i wiele innych prób na piaskach i błotach. Poznałem też wiele osób z podobnymi zainteresowaniami i samochadami. Miałem okazję zobaczyć jak inne pickupy radzą sobie z bezdrożami i dowiedziałem się, że można lepiej, sprawniej i szybciej pokonywać szutry i błota. Zacząłem spokojnie układać sobie plan na zmianę wozu z Isuzu na Rangera Raptora. Oczywiście wtedy dostępny był tylko 213KM diesel więc bardzo mi się nie spieszyło. Jednak wszystko się zmieniło gdy Ford ogłosił, że nowy Ranger Raptor dostanie doładowane 3.0 V6 na pyszną benzynkę. Europejski pickup ostateczny. W warunkach zaostrzanych norm emisji i planowego zamordowania motoryzacji napędzanej węglowodorami to może być ostatnia szansa na wóz z takim silnikiem. Mimo, że na nasz region motor ma zdławiony potencjał i z australijskich 400KM zostało niecałe 300, to i tak serce mi przyspieszyło i plany też. Co prawda musiałem decyzję przetrawić i nie pobiegłem do salonu od razu w czerwcu tylko po wakacjach we wrześniu. Zamówiłem w ciemno, bez jazdy próbnej tylko na podstawie filmów na YT i zapomniałem. Przyszedł maj i odebrałem.
Przez tydzień przejechałem prawie półtora tysiąca kilometrów i mam pierwsze wrażenia.
👉 Na zewnątrz. Jest nadmuchany ale proporcjonalny, trochę wygląda jak kłoda. Poprzednia generacja wygląda lżej i zwinniej, ale wiadomo, to jest subiektywne spojrzenie. Fejkowe wloty na masce i błotnikach - meh.
Ogólnie za projekt daję 7 na 10 i nie wdaję się w dyskusję.
👉 Wnętrze. Jest bardzo dobrej jakości. Wszystko z czym mam kontakt jest przyjemne, miękkie i dobrze spasowane. Fotele wygodne, chociaż te w D-max są trochę lepsze. Na duży plus minimalna ilość piano black, które jest tylko na obramówkach nawiewów i ekranu. Ergonomia użytkowania jest bez zarzutu. Wzornictwo - mnie odpowiada. Kratki nawiewów mają estetyczny wzór, tak samo jak dekory z tworzywa. Całości dopełniają czerwono-pomarańczowe akcenty i napisy "Raptor". W tym wozie nie czuć użytkowego rodowodu. To jedyny tak cywilizowany pickup, gdzie czuję się jak w SUVie lub osobówce. Cisza przy każdej prędkości i to brzmienie silnika sprawiają, że podróże tym wozem są przyjemne. Mam pewność, że dobrze trafiłem i jest to duży upgrade względem Isuzu.
Do tej pory znalazłem trzy rzeczy, które są do poprawy:
1. Brak programowalnej pamięci fotela.
2. Brak oświetlenia lusterek w daszkach przeciwsłonecznych.
3. Do schowka na okulary nie mieści się żadne etui, a okulary bez etui hałasują na nierównościach.
Moja ocena 9.5 na 10.
👉 Jazda. To jest zupełnie inna planeta. To jedyny pickup, który jeździ jak SUV. Zawieszenie wybiera wszystko jak trzeba. Gorszej jakości połatane i dziurawe asfalty połyka bez stuków, hałasów i w pełnym komforcie. W jeździe autostradowej nie męczy siebie i pasażerów. Moc jest wystarczająca aby sprawnie przyspieszać w każdym zakresie prędkości. 150km/h na tempomacie jest zupełnie nie angażujące. Asystenci działają bez zarzutu. Na wszystkich drogach. Ładnie utrzymują wóz w pasie ruchu i dostosowują prędkość. Jazda w korkach i dohamowywanie jest wybitne i bardzo komfortowe, o klasę wyżej niż w VAGach. Jednak prawdziwą klasę Raptor pokazuje a szutrach i polnych drogach, gdzie przy prędkościach powyżej 70km/h zaczyna się jazda. Tutaj, gdzie konkurencja puchnie on dopiero się rozkręca. Ford jest znany z jakości prowadzenia, konstrukcji i strojenia zawieszeń, a połączenie tych kompetencji z wyczynowymi amortyzorami Foxa daje rewelacyjne efekty. To jest wyścigówka na bezdroża tak po prostu z pudełka. Konkurencji brak.
Daję 10 na 10.
👉 Ekonomia. To jest duża chochla dziegciu w tej beczce miodu. Wóz pali dużo i dużo kosztuje. Najniższy wynik jaki wykręciłem to 10,5 l/100km na drodze wojewódzkiej z prędkościami przepisowymi. Autostradowo przy 140-150km/h na tempomacie - 17 l/100km. Średnio z 1000km 14,1 l/100km 20% miasto, 40% A+S i 40% krajowe, wojewódzkie i powiatowe. Oczywiście motor jeszcze się dociera i za dwa dni dostanie nowy olej i filtr. Na razie widać, że apetyt na paliwo sukcesywnie spada więc opory wewnętrzne maleją. Styl jazdy też na razie oszczędny, bez przekraczania 4krpm. Cena zakupu to aktualnie około 370kpln brutto i są rabaty lub dodatki w tej cenie. Ja dostałem rozszerzoną gwarancję (4 lata/120kkm) i akcesoria do wyboru za 6kpln. Ok, nie jestem rekinem negocjacji, ale we wrześniu 2022 stanowisko było sztywne: cennik albo drzwi wyjściowe.
Moja ocena 7 na 10 - staram się obiektywizować, bo ja bardzo chciałem mieć ten wóz. Dodatkowo nie ma odpowiednika na naszym rynku, czegoś, z czym mógłby konkurować.
👉 Podsumowanie. Żaden pickup nie ma takiej mocy i potencjału, żeby zbliżyć się do nowego Rangera Raptora. Z pudełka ma 3 blokady, zapas mocy i bajeczne zawieszenie. Może inne pickupy będą lepsze w naprawdę ciężkim gnoju. Na pewno będą mogły pociągnąć większą przyczepę czy przewieźć więcej bloczków betonowych na budowę. Będą też oszczędniejsze. Jednak żaden nie da takiej radości na co dzień i nie zapewni takiego komfortu. Dla mnie jest to pickup ostateczny.