Wiele osób twierdzi, że hybryda na trasę nie ma sensu, bo to dźwiganie tylko dodatkowych kilogramów.
Mam porównanie dwóch aut z trasy Szklarska Poręba-Łodź.
Auta to:
- VW T-Roc 1.5 150KM, rocznik 2023
- VW Golf GTE 1.4 150KM + 110KM elektryka (razem 245KM), rocznik 2022. <= edytowałem moc elektryka, bo wcześniej wpisałem 90KM
Oba auta obładowane po dach, 4 osoby na pokładzie.
Ruszaliśmy z hotelu w Szklarskiej z rozładowaną baterią.
Prędkości przepisowe, na A4 i A1 130, na S8 120. Tempomaty włączone.
Dodam, że Golf jechał jako pierwszy, więc T-Roc mógł cos tam zyskać z tunelu aerodynamicznego, ale jednak niewiele, bo tempomat trzyma auto dosyć daleko od poprzednika.
Jechalismy ciągle razem, bo w drodze do Szklarskiej, szwagra (T-Roc) navi tak jakoś poprowadziła, że stał 4h na A4 w korku.
Gdzieś na S8, już w pewnej odległości od Wrocka, poprosiłem żonę, aby spytała się ich na Messengerze, jakie mają spalanie od uruchomienia.
Wynik był równe 6/100
W tym samym momencie w Golfie (hybryda) spalanie od uruchomienia pokazywało 4.7/100
Do Wawy po około 500km, spalanie pokazało 5.2/100
Każda górka, każde odpuszczenie gazu, to doładowanie baterii, na której później jedzie się kilkadziesiąt, czy kilkaset metrów.
Jak sa światła to spalinówka też nie pracuje do napędu klimy, bo klima chodzi na baterii.
Z mojej perspektywy to udowadnia że hybryda nadaje się też na trasę.