Ja włączam kierunkowskaz, ktoś z tej kolumny robi mi miejsce i wyprzedzam. Gdy skończę to zjeżdżam a kolumna przyspiesza. Ewentualnie gdy ciężarówek jest więcej to zjeżdżam pomiędzy nie żeby przepuścić jedno auto, potem wracam i tak aż się sznur na prawym skończy. Banalnie proste, bezpieczne i relaksujące. Można tak jechać tysiące kilometrów.
Niestety w końcu jednak wjeżdżam do Polski.
Tutaj trzeba mieć dobrą strategię, ponieważ zmiana pasa to niezwykle niebezpieczny manewr, a wrzucenie kierunkowskazu to wręcz strategiczne samobójstwo bo każdy na lewym pasie na ten widok wciska gaz do deski żeby zamknąć dziurę lub (jeśli dziura jest za duża do zamknięcia i nic więcej nie może z tym zrobić) przynajmniej nabrać odpowiedniej prędkości do wjechania zmieniającemu pas w tył. Jeśli jednak tamten z tyłu się jednak zagapił i jakimś cudem uda mi się wcisnąć to on natychmiast podjeżdża pod zderzak, mruga długimi i jedzie slalomem bo nic zza mojego auta nie widzi. Co ciekawe, wychyla się raz z lewej raz z prawej strony, prawdopodobnie sprawdzając czy ta wyprzedzana ciężarówka w międzyczasie nie odfrunęła oraz czy pas zieleni ma wolny do wyprzedzania. Nie wiem tylko czemu z niego potem nie korzysta. Zjechanie w takiej sytuacji w lukę między ciężarówki nie wchodzi w grę, bo ci za mną już drugi raz takiego błędu nie popełnią. Zwłaszcza, że jest im teraz łatwiej bo wszyscy zmniejszyli odległość między samochodami do dziesięciu centymetrów.
Więć choćby nie wiem co, choćby miejsce było żeby jeden w tej luce między ciężarówkami mnie wyprzedził to absolutnie nie można w nią zjeżdżać. Oni oczywiście się frustrują, oczywiście próbują prawym, oczywiście im się nie udaje w tej luce zmieścić bo mają większe ego niż silniczki, oczywiście mrugają jeszcze mocniej, wyzywają, czasem trąbią. Oczywiście emocji dodaje fakt, że ten podejmujący próbę wyprzedzenia z prawej też dużo ryzykuje bo kolejny za nim natychmiast zamknie dziurę, którą tamten w ten sposób stworzył, zostawiając go między TIRami na wieki.
No nic, nie należy się przejmować i wyłączać tempomatu, jedziemy jak dotąd. Ważne natomiast żeby pod dojechaniu do samego końca sznura ciężarówek broń boże nie zjeżdżać zaraz na prawy pas. Bo ten za Tobą ze względu na to dość długie czekanie (czasem nawet musi jechać przepisowo przez minutę czy dwie, co jest wystarczającym powodem żeby próbować kogoś w odwecie za to zabić) gdy już zjedziesz to zajedzie Ci drogę i gwałtownie zahamuje, sprawiając że ciężarówka za Tobą zabije Ciebie i Twoją rodzinę ku uciesze tamtego. Należy nadal jechać lewym, on i tak po maksymalnie jednej milisekundzie oczekiwania aż zjedziesz wyprzedzi Cię prawym. Gdy ten wyprzedzający z prawej jest z Tobą równo włączasz prawy kierunkowskaz żeby zmylić następnego w kolejce. Dzięki temu staje się on w tej grze jedynym, z którym się prawdopodobnie nie zderzysz. Ten, który Cię wyprzedził z prawej może oczywiście teraz wrócić na lewy i zmusić Cię do gwałtownego hamowania. Oczywiście będzie z tego karambol, być może nawet z ofiarami ale nie zginiesz w nim Ty, tylko ktoś kilka aut dalej bo w międzyczasie zyskałeś już jakąś odległość od wyprzedzonych ciężarówek. Wjedzie w Ciebie osobówka za Tobą a ewentualny armageddon pojawi się dopiero tam z tyłu, gdzie jest ciasno z tymi ciężarówkami. On też o tym wie i jest szansa, że odpuści bo zależało mu, żeby zabić wyłącznie Ciebie. Więc jeśli nie zajedzie Ci drogi to obserwujesz tego za sobą. Jeśli da Ci zjechać na prawy to zjeżdżasz - skoro pozwolił Ci zjechać to prawdopodobnie ma też dość rozumu żeby Ci nie zajeżdżać drogi, tylko pojedzie w siną dal. Jeśli natomiast się zdążył wepchnąć i też wyprzedza prawym cierpliwie czekasz co zrobi dalej, perspektywa karambolu jest nadal aktualna ale przynajmniej z każdą chwilą zyskujesz odległość od ciężarówek i potencjalnych ofiar śmiertelnych. Oczywiście na tym etapie sytuację zaczyna komplikować fakt, że z tyłu już jest dość miejsca żeby kolejni z kolejki wyprzedzali swoich poprzedników prawym. Sytuacja się odwraca, teraz trzeba mieć 300KM żeby zjechać na prawy pas. Gdy jednak już się uda, to pomiędzy Tobą a ciężarówkami jest już na tym pasie jakaś odległość oraz więcej niż jeden samochód osobowy więc bezpośrednie ryzyko dla Ciebie zostało żażegnane. Czekasz aż na horyzoncie pojawi się kolejny sznur ciężarówek żeby zacząć zabawę w kotka i myszkę ze śmiercią od początku.