Ty jakiś naiwny jesteś czy jak?
W geodezji jednostkami administracyjnymi są powiaty.
Są geodeci jeżdżący poza "zwyczajowo swój/swoje powiaty, ale nie na pierdołę zleconą przez pierwszy raz widzianą w życiu osobę.
Ja robię ponad 100 map na rok, na każdym powiecie jestem dogadany z innymi geodetami, a jak któremuś przyjdzie jechać do Gdańska bo potrzebna mapa na teren zamknięty PKP to jest wielkie marudzenie (teraz pewnie i jechać już nawet nie trzeba, ale nie wiem tego bo od 4 lat szczęśliwie nie wdepnąłem w PKP, oczywiście wiem, że muszę za to dopłacić).
Oczywiście są tacy co pojadą wszędzie jak dam im do zrobienia mapę na kilkadziesiąt hektarów.
Generalnie mamy inne stawki niż indywidualni.
Przykładowo.
Robię coś dla firmy, która robiła mapę u miejscowego geodety, z którym ja się nie znam, a obszar mapy pod ich budynki jest za mały na moje potrzeby.
Dzwonię do gościa i mówię mu co i jak, że chętnie zlecę rozszerzenie tamtej mapy albo ewentualnie całość od nowa jak rozsądnie wyceni i on mi mówi, 3000 niezależnie od opcji, bo twierdzi, że tyle bierze od ludzi z ulicy tzw. jednostrzałowców. Wiem, że wie jak u nas wygląda temat i mu proponuję, że mogę dać 1500 albo wysyłam kogoś kto mi za tyle zrobi. Nie podejmuje rękawicy.
Biorę więc któregoś z umówionych ze mną geodetów i mam to samo za 1200zł.