Odpowiedz jest prosta: niskim kosztem można zwiększyć ilość modeli oferowanych klientom.
Np. taki Mercedes - od Renault/Daci kupił projekt Kangoo - delikatnie go przerobił żeby pasował stylistycznie do pozostałych modeli Mercedesa (przód, deska rozdzielcza, kierownica, systemy multimedialne) i już można sprzedawać plebejskie auto jako premium za odpowiednio większą kasę.
Są ludzie którzy Renault by w życiu nie kupili, ale Mercedesa jak najbardziej.
Renault oferuje Kangura tylko z silnikami Diesla i elektycznymi, Mercedes Citana z silnikami bezynowymi, diesla i elektrycznymi, a Nissan tylko z bezynowymi i elektrycznymi.
Nissan praktycznie tylko nakleił swoje znaczki na Kangoo, a Mercedes wprowadził już więcej zmian w aucie. Ranault ma w opcji system drzwi bocznych bez słupka B, w Mercedesie tego nie znajdziesz.
MAN (ten od ciężarówek powyżej 3,5 tony) kupił projekt Craftera od Volkswagena i już ma dostawczaka do 3,5tony pod nazwą TGE.
Mnie najbardziej rozbawił 2 lata temu sprzedawca w Toyocie jak szukałem średniego dostawczaka. Zachwalał legendarną bezawaryjność Toyoty, to się go zapytałem skąd ta bezawaryjność się bierze w modelu ProAce, skoro to jest dokładnie Peugeot Expert, z silnikiem diesla i skrzynią biegów od Peugeota, tylko różni się znaczkiem na kierownicy i na przodzie auta. A ja akurat miałem problemy z tym silnikiem w innym modelu Peugeota
Toyota wtedy dawała 3 lata gwarancji na auto, a Peugeot i Citroen tylko 2. Oczywiście cena Toyoty była wyższa niż Puga i Cytryny.
Wyposażenie takie samo.
A teraz żeby porównać co się bardzie opłaca kupić, to czasami potrzeba dużo samozaparcia, żeby przebrnąć przez konfiguratory producentów. Każdy ma inne opcje do wyboru.