Jak jechaliśmy na narty do Włoch spotkaliśmy na autostradzie w Austrii kolegę który jechał Enyaq'iem też do Włoch (50km dalej niż my). Zdzwoniliśmy się na szybkie spotkanie.
Zatrzymaliśmy się w "maku", jeszcze nie dokończyliśmy, a Skoda już była naładowana. Jak pytałem o trasę, Podobno zatrzymywali się na kawę jeszcze w Czechach i planowali doładować jeszcze przed Brennero. Tempo jazdy - przepisowe 130km/h. Co tych 300-400 km i tak trzeba zrobić pauzę, grunt żeby trafić na rozsądną ładowarkę.
W wakacje też byli za granicą, inny kolega był latem swoim EV nad Gardą i mówią jedno - czas zbliżony, a bardziej wypoczęci. Jak jechali spalinowymi, to czasem robiło się krótką przerwę na samo siku czy tankowanie, ale potem pod koniec zdarzało się, że trzeba było zrobić dodatkowe przerwy na szybką kawę albo zamianę kierowcy, ze względu na zmęczenie. Oczywiście mówimy o sporym elektryku, a nie miejskim autku z zasięgiem 200km, którym ciężko dłużej jechać ponad 110km/h.
Swoją drogą, prawdopodobieństwo spotkania kogoś na ponad 1000km trasie to prawie jak trafienie w totka