biorąc pod uwagę jak często niedpracowane i niedodestowane są nowe auta i jak dużo jest akcji serwisowych, to ASO zapobiega wielu problemom. Dzięki akcjom serwisowym i aktualizacjom. Przyjeżdżasz na przegląd, pan wklepuje Twój VIN w komputer i mu wyskakuje co tam trzeba zrobić. I to są różne rzeczy. Od wymiany czegośtam, poprawy czegoś innego, po aktualizację oprogramowania silnika (albo zarządzania baterią jak u mnie w hybrydzie). W Oplu np. wymieniali jakieś okablowanie pod maską, w Nissanie robili już dwa razy aktualizacje oprogramowania silnika i baterii (które np. rozwiązuje problem błędów odczytu poziomu naładowania baterii co może prowadzić do jej zbytniego rozładowania i unieruchomienia auta. I faktycznie po tej aktualizacji nigdy się nie zdarzyło żeby poziom naładowania spadł poniżej około 30% co zdarzyło się wcześniej). Nawet we Fiacie po przeglądzie zauważałem pod maską, że jakieś wtyczki i kabelki są inaczej spięte, bo wcześniej faktycznie się zastanawiałem, że jakoś tak luźno wiszą. Oni sami tego nie wymyślają. Wyskakuje im w komputerze, że to trzeba zrobić, bo producent miał już ileś zgłoszeń i opracował procedurę naprawy. O wielu rzeczach nawet nie informują. Tata w i20 walczył z trzeszczącą i jakoś tak luźno spasowaną deską. Po przeglądzie (nie zgłaszał tego) nic nie trzeszczy i deska się trzyma lepiej. To są rzeczy, które da się zauważyć, a są inne których nawet nie zauważamy.