Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Po prawko do Czech

Featured Replies

Napisano

link

Polacy zdobywają prawa jazdy w Republice Czeskiej. Egzamin bardziej przypomina ten zdawany w Stanach Zjednoczonych niż w innych krajach Unii Europejskiej. W Czechach zdaje się więc bez wielkiego stresu, którego doświadczają też kandydaci na kierowców w Polsce. Nikt tam nie mierzy centymetrem odległości auta od krawężnika. Przy pierwszym podejściu zalicza większość zdających.

Helena Jankowska z Jeleniej Góry ma czeskie prawo jazdy, zrobiła je, gdy mieszkała w Czechach. - Tam trzeba się naprawdę postarać, by oblać egzamin. Przede mną zdawała Czeszka, która wysiadła z samochodu z płaczem. Egzaminator nie zaliczył jej jazdy, bo przez cały czas jechała na drugim biegu. Jedynie za miastem wrzuciła trójkę, ale nie przyspieszyła. Cały czas jechała 30 km/h - wspomina Helena Jankowska.

Według Oldřicha Babáka, właściciela szkoły jazdy z Pilnikova w Czechach, taka sytuacja to wyjątek, bo zwykle za pierwszym podejściem zdaje 95 na 100 kursantów.

- W mojej wieloletniej pracy zdarzyło się, że jedynie dwóch moich kursantów, po ukończeniu szkolenia, nie zrobiło prawa jazdy w ogóle - tłumaczy czeski instruktor jazdy.

W polskich wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego zdawalność na najpopularniejszą kategorię "B" jest wielokrotnie niższa.

W ośrodku w Jeleniej Górze według danych z kilku miesięcy tego roku za pierwszym podejściem egzamin praktyczny zdało jedynie 24-27 proc. kandydatów. Podobnie jest w innych ośrodkach. Zdaniem polskich egzaminatorów po zmianie zasad przeprowadzania egzaminów w Polsce, które wejdą w życie za kilka dni, może być jeszcze trudniej o prawo jazdy.

- Czesi, choć zasady przeprowadzania egzaminów ustalają w oparciu o te same unijne przepisy co my, nie komplikują ich zbyt szczegółowymi wytycznymi dla egzaminatorów. Dlatego egzaminy u nich są łatwiejsze - uważa Robert Tarsa, dyrektor jeleniogórskiego WORD.

Kurs na prawo jazdy w Czechach trwa 39 godzin. Szkolenie na ulicach zajmuje 28 godzin, reszta to nauka przepisów.

W Polsce, żeby przystąpić do egzaminu na kategorię "B", trzeba wyjeździć 30 godzin i wysłuchać 30 godzin teorii. Na kurs w Czechach, podobnie jak w Polsce, może zapisać się każda osoba, która ukończyła 18 lat.

Szkoły jazdy z czeskiego Liberca oferują naukę już za 6900 koron, czyli około 1150 zł. Po ukończeniu kursu i uzyskaniu zaświadczenia lekarskiego możemy stawić się na egzamin. W Czechach przeprowadza go urzędnik z gminnego wydziału komunikacji.

Egzamin kosztuje 700 koron, czyli około 117 zł i jest podzielony na trzy części. Najpierw w komputerze rozwiązujemy test wyboru, w którym odpowiadamy

na 25 pytań. Na to zadanie mamy 30 minut. Maksymalnie można zdobyć 50 punktów, minimum potrzebne do zaliczenia to 43 punkty.

W drugiej części egzaminu odpowiadamy na dwa spośród 25 pytań dotyczących znajomości obsługi samochodu. Potem w towarzystwie instruktora i egzaminatora - autem, którym odbywaliśmy szkolenie, wyjeżdżamy na ulicę.

Egzamin praktyczny obejmuje jazdę w mieście i poza nim. Kierowca musi raz gwałtownie zahamować, symulując sytuację awaryjną na drodze. Jeśli mimo wszystko nie uda się nam zaliczyć egzaminu, można przystąpić do niego ponownie po pięciu dniach. Instruktor Oldřich Babák twierdzi, że bardzo nieliczni kandydaci zdają egzamin trzykrotnie.

Jak przyjazny dla kursantów czeski system szkolenia i egzaminowania kierowców sprawdza się na drodze? Według zawodowych kierowców, którzy często odwiedzają naszych sąsiadów, umiejętności tamtejszych kierowców wcale nie są niższe.

- Czesi jeżdżą bezpieczniej od polskich kierowców. Mniej rygorystyczny egzamin absolutnie nie ma wpływu na ich styl jazdy - tłumaczy Marek Woźniak, kierowca autobusu, który codziennie wodzi do Czech wycieczki z Polski.

Mimo łatwości w zdobyciu czeskiego prawa jazdy Polacy z przygranicznych miejscowości jeszcze masowo nie próbują zdawać egzaminów u naszych sąsiadów. Nieznający języka czeskiego muszą korzystać podczas nich z tłumacza.

Pewną barierą są też dokumenty wymagane podczas egzaminów od obcokrajowców. Trzeba pokazać zaświadczenie z pracy w Czechach lub potwierdzony przez policję meldunek tymczasowy na co najmniej 185 dni na terenie tego kraju.

Niektórzy nasi rodacy potrafią pokonać te przeszkody i znaleźć potrzebne zameldowanie. Na przykład w pensjonacie. W internecie są już ogłoszenia polskich firm, które pomagają zorganizować szkolenie i egzaminy na prawo jazdy u naszych południowych sąsiadów.

Napisano

i wcale się nie dziwie ....

Choć drugą stroną medalu jest to że często podróżując po Czechach po wąskich dróżkach sam widzę jak oni tam jeżdżą, ok bezpiecznie, ale 35-40 km/h nie jest bezpieczne tylko wolne i tyle zlosnik.gif

U nas z kolei brakuje ogromnie restrykcji za wykroczenia, zabieranie prawka na 2 tygodnie byłoby lepsze niż 500 zł co chwile.

Napisano

> Podoba mi się to. To co dzieje się u nas, to jest jakiś totalny bezsens...

bo u nas brakuje też porządnego szkolenia, jak widzę Lki parkujące na osiedlu w ciasnych miejscach to mnie krew zalewa, niech jeżdżą po płycie poślizgowej itp to może będzie mniej zabitych w BMW i innych wózkach.

Napisano

> Podoba mi się to. To co dzieje się u nas, to jest jakiś totalny bezsens...

To nie jest taki bezsens zlosnik.gif. Moim zdaniem sam egzamin powinien zostać przejechany przez zdającego wzorcowo! Tutaj nie ma miejsca na jakiekolwiek odstępstwa, na to przyjdzie czas potem w czasie codziennej jazdy. Tutaj nie ma skali ocen 0d 1 do 6, jest 0 albo 1. Zdający został oblany, bo przekroczył linię ciągłą po prawej stronie, tą do pobocza zmuszony przez TIRa jadącego z przeciwka i miał pretensje do egzaminatora. Ten zadał mu pytanie - gdyby tam poboczem szła grupa przedszkolaków, to wybrał by czołówkę z TIRem, czy przedszkolaki hehe.gif

Napisano
  • Autor

> Podoba mi się to. To co dzieje się u nas, to jest jakiś totalny bezsens...

i dlatego czasem zdarzają się takie sytuacje zlosnik.gif

Napisano

> bo u nas brakuje też porządnego szkolenia, jak widzę Lki parkujące na osiedlu w ciasnych miejscach

> to mnie krew zalewa, niech jeżdżą po płycie poślizgowej itp to może będzie mniej zabitych w

> BMW i innych wózkach.

Mhm, tak, na pewno. Jak sie pojezdzi po jakiejs plycie 20-30kmh fwd yarisem to potem sie przelozy jak nic w opanowanie poslizgu przy wiekszej predkosci w rwd...dobra bzdura.

Fakt jest faktem, ze po prostu szkolenie powinno obejmowac takie rozne sytuacje krytyczne ale remedium na zabijajacych sie chlopcow w bmw to raczej nie bedzie.

Napisano

Czesi są w kilku sprawach przykładem że postkomunistyczny kraj MOŻE.

1. Podatki

2. Tempo rozbudowy infrastruktury

3. Prawo jazdy (wg załączonego art)

4. Niszowo coprawda: ale ja tam robiłem kurs na licencję paralotniarską, żeby nie zadawać się ze skostniałym i łaskawym polskim systemem szkolenia. Tam robi się kurs na uznawaną w europie licencję na raz - egzaminują instruktorzy, którzy mają najlepszą wiedzę nt. umiejętności ucznia. Trwa to 7-9 dni. Potem 3-5 dni nalotu i licencja zyskuje pełną moc w PL.

U nas: robi się kurs 3 etapami (potem jest egzamin Państwowy) - całość trwa realnie ok 3-4 miesięcy, bo zamknięta grupa instruktorów narzuca warunki i kosztuje to 3 razy tyle:)

facepalm.gif

Napisano

> i dlatego czasem zdarzają się takie sytuacje

i takiemu kolesiowi nie powinno sie wydawac w ogole prawka. Cholera wie jak zareaguje w stresowej sytuacji na drodze.

Napisano

> Mhm, tak, na pewno. Jak sie pojezdzi po jakiejs plycie 20-30kmh fwd yarisem to potem sie przelozy

> jak nic w opanowanie poslizgu przy wiekszej predkosci w rwd...dobra bzdura.

> Fakt jest faktem, ze po prostu szkolenie powinno obejmowac takie rozne sytuacje krytyczne ale

> remedium na zabijajacych sie chlopcow w bmw to raczej nie bedzie.

Głupoty szkoleniem się nie zniweluje ani trochę, wręcz można ją powiększyć, "nauczyłem się dużo, mogę szaleć."

Po prostu u nas brakuje szkolenia w sytuacjach ekstremalnych i ciężkich, może prywatne firmy same zaczną opcjonalnie od tego i jakoś to pójdzie bo jak widzę kogoś kto wyjeżdża na egzamin i ciśnie całe 40 km/h to krew mnie zalewa. Jak nie może jechać 50 km.h to na plac ćwiczyć smile.gif

Napisano

> i takiemu kolesiowi nie powinno sie wydawac w ogole prawka. Cholera wie jak zareaguje w stresowej

> sytuacji na drodze.

Polacy są zestresowani już przez samo to, że są Polakami.

A więc szczególnie u nas powinno do szkolenia należeć obowiązkowe

spotkanie z psychologiem. Nie po to, żeby pokazywał zdjęcia z wypadków,

bo to nic nie daje. Po to, żeby takich kursantów uspokoił. Wyjaśnił,

że agresja na drodze rodzi agresję bo tak jest zbudowany ludzki mózg.

Że jeśli za wszelką cenę będziemy chcieli pokazać sobie, że jesteśmy

lepsi na drodze od innych, to może dojść do nieszczęścia. Że nie

trzeba się ciągle i wszędzie spieszyć. Że większą satysfakcję może

dać to, że odpuścimy, że zachowamy spokój...

Swoją drogą, na zachowanie się kierowców na drodze ma też duży

wpływ prewencja, skuteczna prewencja. Choćby wysokość kar.

Zawsze jak wyjeżdżam z Polski i jeżdżę powiedzmy po prowincji,

to zawsze ta moja polska mentalność źle się czuje. Bo "czemu on tak

wolno jedzie, 50 km/h przecież tu można 80..." Wkurzam się,

a przecież wystarczy kogoś bezpiecznie wyprzedzić gdy jest

okazja, bez siadania mu na zderzaku i w zgodzie z przepisami.

Ale łapię się na tym, że coś mi podpowiada - "zawalidroga!!"...

Czasami więc działam wbrew instynktowi i też sobie jadę 50 zlosnik.gif

Napisano

> Po prostu u nas brakuje szkolenia w sytuacjach ekstremalnych i ciężkich, może prywatne firmy same

> zaczną opcjonalnie od tego i jakoś to pójdzie

Bo szkolenie trwa za krotko i obejmuje za malo rzeczy. Powinne byc wymagane wlasnie jazdy po sliskim, cwiczenie sytuacji ekstremalnych itp. Ale oczywiscie nie bedzie bo ceny kursow by skoczyly...a przeciez kazdy moze miec prawo jazdy. To, ze nie kazdy powinien to juz nikogo nie obchodzi.

> bo jak widzę kogoś kto wyjeżdża na egzamin i

> ciśnie całe 40 km/h to krew mnie zalewa. Jak nie może jechać 50 km.h to na plac ćwiczyć

Tu sie nie zgodze. Egzamin to stres, jak sie jedzie rowno na limicie 50 to latwo o zagapienie, przyspieszenie z jakiejs gorki i juz egzamin oblany...tak wiec rozumiem, ze jednak jezdza ponizej limitu.

Napisano

> Tu sie nie zgodze. Egzamin to stres, jak sie jedzie rowno na limicie 50 to latwo o zagapienie,

> przyspieszenie z jakiejs gorki i juz egzamin oblany...tak wiec rozumiem, ze jednak jezdza

> ponizej limitu.

To niech sobie jeżdżą polnymi uliczkami a nie jak się czasem zdarzy w Opolu że wyjeżdża egzamin i za nią 2-3 elki i jadą prosto przez 2 km, wyprzedzić się nie da. W Olsztynie kiedyś wprowadzili zakaz jazdy elek w godzinach szczytu, to jest najlepsze rozwiązania brawo.gif

Napisano

> To niech sobie jeżdżą polnymi uliczkami a nie jak się czasem zdarzy w Opolu że wyjeżdża egzamin i

> za nią 2-3 elki i jadą prosto przez 2 km, wyprzedzić się nie da. W Olsztynie kiedyś

> wprowadzili zakaz jazdy elek w godzinach szczytu, to jest najlepsze rozwiązania

Kazdy kiedys zdawal. Ja na przyklad w godzinach szczytu...

Napisano

> i dlatego czasem zdarzają się takie sytuacje

Łódź zlosnik.gif

Napisano

Jak umiesz jeździć to zdasz w Polsce jak nie potrafisz to nie wsiadaj za kierownicę będzie najlepiej dla nas wszystkich - tak sądzę o kombinatorstwie w Polsce sciana.gifsciana.gifsciana.gifsciana.gif

Napisano

> Bo szkolenie trwa za krotko i obejmuje za malo rzeczy. Powinne byc wymagane wlasnie jazdy po

> sliskim, cwiczenie sytuacji ekstremalnych itp. Ale oczywiscie nie bedzie bo ceny kursow by

> skoczyly...a przeciez kazdy moze miec prawo jazdy. To, ze nie kazdy powinien to juz nikogo nie

> obchodzi.

A co powiesz o krajach, gdzie w ogóle nie ma obowiązkowego kursu na PJ? hmm.gif W UK (i nie tylko tam) jeździsz przez rok normalnym samochodem z kimś, kto ma prawo jazdy i tyle, potem idziesz na egzamin. Przez ten rok w ogóle możesz nie jeździć, tylko pójść na egzamin i zdać, mimo iż nie wyjeździłeś ani jednej godziny. Tam musi być Sodoma i Gomora i góry trupów w rowach! A jednak nie, najmniejsza wypadkowość w Europie smirk.gif

Kurs nie ma nic do rzeczy, ważna jest TOTALNA kontrola (fotoradary, tajniacy, patrole, kamery), nieuchronność kary i zmiana mentalności (to nastąpi za parę lat pod wpływem kar i kontroli). To się dzieje teraz we Francji, gdzie jeszcze 10 lat temu kultura jazdy była podobna jak u nas, ale gdy teraz za przekroczenie o 50 km/h jest kara aresztu, drakońskie mandaty i totalna kontrola (skuteczna!), oni zaczęli jeżdzić jak Szwedzi i jest zdecydowanie bezpieczniej (pomimo limitu alkoholu 0.5 %%).

A w przypadku tego gościa, który zdawał na C i puściły mu nerwy, pozbawiłbym prawa wykonywania zawodu psychologa, u którego ten debil robił specjalistyczne testy.

Napisano

> Kurs nie ma nic do rzeczy, ważna jest TOTALNA kontrola (fotoradary, tajniacy, patrole, kamery),

> nieuchronność kary i zmiana mentalności (to nastąpi za parę lat pod wpływem kar i kontroli).

ok.gif

też mi się tak wydaje, wiele krajów ma bardzo łagodne egzaminy i jakoś jeżdżą hmm.gif

mnie jazdy uczyli rodzice, a instruktor jak zdać egzamin - dobry był bo zdałem za pierwszym razem grinser006.gif

mimo tego że na kursie jeździłem w zimie nawet po śliskim, poldkiem na letnich gumach

to nie wydaje mi się że szkolenie na płycie poślizgowej coś pomoże, wręcz może zaszkodzić hmm.gif

bo się niektórym będzie wydawało że są kozaki po szkoleniu ...

takie szkolenie to może miało by sens ale po kilku tyś przejechanych km hmm.gif

jak opanuje się zmiany biegów bez patrzenia na lewarek, czy sprawne operowanie kierownicą grinser006.gif

IMO dać prawko ludzią co w miarę kumają i potrafią sie zachować, plus jakiś okres "ochronny", a raczej zwiększonej inwigilacji grinser006.gif

Napisano

> Bo szkolenie trwa za krotko i obejmuje za malo rzeczy. Powinne byc wymagane wlasnie jazdy po

> sliskim, cwiczenie sytuacji ekstremalnych itp.

w PL kurs teoiretycztny trwa ile ? W Niemczech zajecia teoretyczne trwaja 28 x 45 min - w praktyce jest to 14 lekcji po 90 min. Kazda lekcja jest niezalena, mozna zaczac wiec od dowolnej przez co juz eliminuje sie slowo " KURS " Samo szkolenie teoretyczne to niebo do ziem i lata swielne roznicy. Ciekawe dlaczego ?

wink.gif

Napisano

> Po prostu u nas brakuje szkolenia w sytuacjach ekstremalnych i ciężkich

Nie ! to nie jest droga do celu, trzeba szkolic aby zaczeto uzywac rozumu i przewidywania co moze sie stac w sytuacji ekstremalnej. Masz moze ochote podyskutowac co / z czego latwiej wyjsc – z poslizgu czy moze lepiej aby do niego nie doprowadzic ?

>bo jak widzę kogoś kto wyjeżdża na egzamin i

> ciśnie całe 40 km/h to krew mnie zalewa. Jak nie może jechać 50 km.h to na plac ćwiczyć

No tak, panowie instruktorowie maja pozakladane pedaly sprzegla ( i o tez nie wszyscy ) i hamulca, niestety na tych dwoch ich wyobraznie sie skonczyla. Na palcach jednej reki mozna policzyc tych ktorzy maja pedal gazu. Tych ktorzy go uzywaja, jest jeszcze mniej.

Stawiajac taka teze to moze poaz mi najpierw plac na ktorym ta predkosc mozesz rozwinac, pozostaje pytanie jak dlugo ja utrzymasz ? Na placu ( ktory generalnie mozna wogole likwidowac ) nie uczysz sie na pewno jazdy z predkoscia o ktorej mowisz !

wink.gif

Napisano

> A co powiesz o krajach, gdzie w ogóle nie ma obowiązkowego kursu na PJ? W UK (i nie tylko tam)

> jeździsz przez rok normalnym samochodem z kimś, kto ma prawo jazdy i tyle, potem idziesz na

> egzamin. Przez ten rok w ogóle możesz nie jeździć, tylko pójść na egzamin i zdać, mimo iż nie

> wyjeździłeś ani jednej godziny. Tam musi być Sodoma i Gomora i góry trupów w rowach!

Byles w UK'u ? prowadz moze najpierw poszanowanie do przepisow jakie cechuje angoli w PL, potem pogadamy. ( notabene kto w UK'u lamie – m/i Polacy ktorzy zawsze i wszedzie twierdza, ze przepisy sa poto aby je lamac.

wink.gif

Napisano

Każdy wie że chodzi o to żeby te Lki przestały mnie drażnić swoim powolnym tempem, niech jeżdżą przepisowo ale dynamicznie, to znaczy że mogą przyspieszać do 50 km/h w 7 sekund a nie w 35.

Jak widzę jak barany wyjeżdżają a instruktorzy wcale nie namawiają żeby przyspieszać to każdego krew zalewa zlosnik.gif

Napisano

> Każdy wie że chodzi o to żeby te Lki przestały mnie drażnić swoim powolnym tempem, niech jeżdżą

> przepisowo ale dynamicznie, to znaczy że mogą przyspieszać do 50 km/h w 7 sekund a nie w 35.

> Jak widzę jak barany wyjeżdżają a instruktorzy wcale nie namawiają żeby przyspieszać to każdego

> krew zalewa

He, he, chyba zapomnial wol jak cieleciem byl ! Ty od razu potrafiles przyspieszac ? To tylko pogratulowac mi sie tacy kursanci nie zdarzaja.

wink.gif

Napisano

> He, he, chyba zapomnial wol jak cieleciem byl ! Ty od razu potrafiles przyspieszac ? To tylko

> pogratulowac mi sie tacy kursanci nie zdarzaja.

Widac ze mna nie jezdziles grinser006.gif

Napisano

> Widac ze mna nie jezdziles

Mozliwe, zapewniam Cie jednak, ze sa i lepsi od Ciebie biglaugh.gif

wink.gif

Napisano

> Mozliwe, zapewniam Cie jednak, ze sa i lepsi od Ciebie

W to nigdy nie watpilem wink.gif

Zreszta...kiedy to bylo...

Napisano

> Byles w UK'u ? prowadz moze najpierw poszanowanie do przepisow jakie cechuje angoli w PL, potem

> pogadamy. ( notabene kto w UK'u lamie – m/i Polacy ktorzy zawsze i wszedzie

> twierdza, ze przepisy sa poto aby je lamac.

Mieszkałem w UK dwa lata i jak dla mnie tamtejsza kultura jazdy to wzorzec, do którego powinno się dążyć.

Napisano

> He, he, chyba zapomnial wol jak cieleciem byl ! Ty od razu potrafiles przyspieszac ? To tylko

> pogratulowac mi sie tacy kursanci nie zdarzaja.

Jeździłem autem od 13 roku życia więc nie było do dla jakieś skomplikowane stworzenie. Na moim kursie instruktor zasnął, wcale mu się nie dziwie bo nie ma nic bardziej nudnego niż wymuszona jazda po mieście. Nie że się chwale, tacy ludzie jak ja są i nie trudno na nich trafić, Ty widocznie tylko beztalencia musisz uczyć wink.gif

Napisano

> Mieszkałem w UK dwa lata i jak dla mnie tamtejsza kultura jazdy to wzorzec, do którego powinno

> się dążyć.

Nie przecze.

wink.gif

Napisano

> Jeździłem autem od 13 roku życia więc nie było do dla jakieś skomplikowane stworzenie. Na moim

> kursie instruktor zasnął, wcale mu się nie dziwie bo nie ma nic bardziej nudnego niż wymuszona

> jazda po mieście. Nie że się chwale, tacy ludzie jak ja są i nie trudno na nich trafić, Ty

> widocznie tylko beztalencia musisz uczyć

W moim przypadku zaczalem duuuuzo wczesniej biglaugh.gif Moj instruktor bral na jazde ze mna najladniejsze laski, i caly czas byl odwrocony do tylu. Dzisiaj sie to na mnie msci - nie potrafie sie przestawic / zrozumiec, ze ktos sie dpiero uczy, wie´c tez nie mam latwo biglaugh.gif

Od czasu trafia sie ktos kto smigal nielealnie ale takich jest naprawde malo. Oile nie maja problemow na ulicach z pierszenstwem to w 30 ZONE po prostu sie gubia - katastrofa to malo powiedziane.

wink.gif

Napisano

ja jeździłem od 13 sam, podkradając rodzince auta wink.gif

A wiadomo że z ojcem to za dzieciaka jeszcze zlosnik.gif

Ale wróćmy do tematu!

Napisano

> No tak, panowie instruktorowie maja pozakladane pedaly sprzegla ( i o tez nie wszyscy ) i hamulca,

> niestety na tych dwoch ich wyobraznie sie skonczyla. Na palcach jednej reki mozna policzyc

> tych ktorzy maja pedal gazu. Tych ktorzy go uzywaja, jest jeszcze mniej.

Kolego, po co instruktorowi gaz? Nie instruktor ma dotykac pedałów, tylko kursant. Instuktor potrzebuje tylko pedałów do zatrzymania pojazdu w chwili zagrozenia bezpieczenstwa.

Napisano

> W Olsztynie kiedyś

> wprowadzili zakaz jazdy elek w godzinach szczytu, to jest najlepsze rozwiązania

Smieszne. Zadna elka nie musi sie stosowac do takiego zakazu, bo nie ma go ani w dzienniku ustaw 108 ani 170. Nie ma, wiec nikt nie moze sobie wprowadzic takiego zakazu.

Napisano

> Jak widzę jak barany wyjeżdżają a instruktorzy wcale nie namawiają żeby przyspieszać to każdego

> krew zalewa

A dlaczego instruktor mialby kazac przyspieszac, skoro taka osoba dopiero sie uczy opanowac pojazd przy 30km/h. Jak sie nauczy, to stopniowo bedzie jechac szybciej.

Napisano

> Jak umiesz jeździć to zdasz w Polsce jak nie potrafisz to nie wsiadaj za kierownicę będzie

> najlepiej dla nas wszystkich - tak sądzę o kombinatorstwie w Polsce

Otoz to ok.gifclaps.gif

Napisano

> Kolego, po co instruktorowi gaz ? Nie instruktor ma dotykac pedałów, tylko kursant.

Gdybys szkolil to z pewnoscia nie napisal bys tych dyrdymalow. Byles ze swoim instruktorem na autostardzie ? Gdybym nie mial pedalu gazu nie wracalbym do domu z zadnej jazdy po autostradzie. Ginol bym na kazdym wjezdzie poprzez najechanie 40 tonowca w moj tylek, kumasz ?

Przyszlo Ci na mysl, ze majac pedal gazu mozna uciec gdy slepy kursant cos przeoczy ?, lub zrobi sie niebezpiecznie ?

Pedal gazu jest takim samym pedalem jak sprzeglo czy hamulec ! To ze w PL nikt nie jest do tego pedalu przyzwyczajony to juz inna bajka.

>Instruktor potrzebuje tylko pedałów do zatrzymania pojazdu w chwili zagrozenia bezpieczenstwa.

Panie wybacz mu albowiem niewie o czym mowi !

> A dlaczego instruktor mialby kazac przyspieszac, skoro taka osoba dopiero sie uczy opanowac pojazd.

> przy 30km/h. Jak sie nauczy, to stopniowo bedzie jechac szybciej.

Wpadles na to, ze ta nauka moze trwac za dlugo ? Sa osoby ktore przyspieszaja w tempie od 0 do 50 km/h w ciagu 3 dni ! Proponuje Ci zrob uprawnienia i zacznij szkolic, wtedy pogadamy !

Opanowanie pojazdu nastepuje w miare postawionych zadan i wymagan, nie wymagasz – niema nauki. Zobacz jakie sa wymagania egzaminu i i tak jeszcze 70 % go oblewa !

wink.gif

Napisano

Byla juz akcja zdawania prawka na Litwie, o ile dobrze pamietaam 70 osob ma postawione zarzuty w sadzie o lamanie prawa.

Napisano

> Gdybys szkolil to z pewnoscia nie napisal bys tych dyrdymalow. Byles ze swoim instruktorem na

> autostardzie ? (...)

Kolego , na jakiej autostradzie? Kto w Polsce uczy jazdy po autostradzie? Tylko ten co ma autostrade w poblizu. Nauka jazdy to nauka jezdzenia po trasach egzaminacyjnych po paru osiedlach w miescie, tyle.

> Wpadles na to, ze ta nauka moze trwac za dlugo ? Sa osoby ktore przyspieszaja w tempie od 0 do 50

> km/h w ciagu 3 dni !

I w zwiazku z tym instruktor ma za kursanta wciskac gaz? icon_eek.gifboje_sie.gif

> Proponuje Ci zrob uprawnienia i zacznij szkolic, wtedy pogadamy !

> Opanowanie pojazdu nastepuje w miare postawionych zadan i wymagan, nie wymagasz – niema

> nauki. Zobacz jakie sa wymagania egzaminu i i tak jeszcze 70 % go oblewa !

Kolego, mam wiecej wspolnego ze szkoleniem kierowcow niz Ty, branze znam od podszewki.

Napisano

> Kolego , na jakiej autostradzie? Kto w Polsce uczy jazdy po autostradzie?

A kto powiedzial, ze w PL ?

>Nauka jazdy to nauka jezdzenia po trasach egzaminacyjnych po paru

> osiedlach w miescie, tyle.

No i w tym lezy problem, ze pozniej ktos kto nie potrafi dpstaje PJ !

> I w zwiazku z tym instruktor ma za kursanta wciskac gaz ?

Kto powiedzial, ze ma obslugiwac gaz ? Jak trzeba to wciskam, jak nie trzeba to nie wciskam, w kazdym razie w przeciwienstwie do reszty ja mam zaka mozliwosc, i korzystam z niej !

> Kolego, mam wiecej wspolnego ze szkoleniem kierowcow niz Ty, branze znam od podszewki.

buhahahahhahahahahahah, rozumiem, ze swoja wypowiedz oparles na wroznbie z fusow.

Kolego, daj pokoj, to ze branze znasz od podszewki, hmmmm, Ty mozesz znac, a ja szkole, kumasz roznice ?

wink.gif

Napisano

> A kto powiedzial, ze w PL ?

Nie powiedziales, ze nie mowisz o Polsce.

> No i w tym lezy problem, ze pozniej ktos kto nie potrafi dpstaje PJ !

Owszem, zgadzam sie, tu jest problem, ale tak to niestety wyglada.

> Kto powiedzial, ze ma obslugiwac gaz ? Jak trzeba to wciskam, jak nie trzeba to nie wciskam, w

> kazdym razie w przeciwienstwie do reszty ja mam zaka mozliwosc, i korzystam z niej !

To dobrze. Nie mow jednak ze to koniecznosc. Bez tego mozna spokojnie sie obyć podczas szkolenia.

> buhahahahhahahahahahah, rozumiem, ze swoja wypowiedz oparles na wroznbie z fusow.

> Kolego, daj pokoj, to ze branze znasz od podszewki, hmmmm, Ty mozesz znac, a ja szkole, kumasz

> roznice ?

Kolego, wierz mi ze znam branze lepiej niz Ty, ale w przeciwienstwie do Ciebie - ja Cie nie wysmiewam.

Napisano

> To dobrze. Nie mow jednak ze to koniecznosc. Bez tego mozna spokojnie sie obyć podczas szkolenia.

No i zobacz jak to szkolenie w PL wyglada !

Obejsc mozna sie bez wszystkiego, pedal hamulca wystarcza niektorym w zupelnosci. Pytanie tylko czemu niektorzy draluja na X pietro z buta a inni uzywaja windy ?

Podajesz, ze znasz branze od podszewki, konkretnie , szkolisz ?

wink.gif

Napisano

Jak ktoś potrafi jeździć i zna przepisy to spokojnie zda w Polsce egzamin.

Te wszystkie ploty o mierzeniu linijką i innych cudach jakie krążą wśród kondydatów na kierowców to jedna wielka ściema, urban legend i mity.

A skąd się te ploty biorą?

Każdy ze zdających jedzie sam z egzaminatorem na egzamin. Przeważnie kandydat na kierowcę robi jakiś błąd np.: notorycznie nie włącza kierunkowskazów lub nie zatrzyma się przed sygnalizatorem S2 skręcając w prawo na warunkowej zielonej strzałce i egzamin oblewa.

Ale żeby się wybielić to oczywiście wszystkim wkoło będzie ściemniał, że to egzaminator winny, że się na niego uwziął, że uwalił kogoś za to, że otworzył sobie okno. Oczywiście - co wspomniałem wcześniej - oblany kandydat nie ma żadnych świadków na poparcie swojej tezy, bo był tylko on i egzaminator i przez to czuje się górą, bo ma szerokie pole do popisu w wymyślaniu niestworzonych historii.

Moja Żona zdawała 5 razy egzamin. Oprócz standardowych 30 godzin jazd dokupiłem jeszcze 10, bo wiedziałem, że będzie potrzebowała więcej godzin by się przygotować do egzaminu. Dodatkowo sam osobiście ćwiczyłem z nią manewry na parkingu, łuku i ruszanie pod górkę.

Efekt był taki, że obsługę samochodu i plac miała w jednym paluszku i zaliczała bez problemu. Każdy egzamin oblewała jeżdżąc po mieście.

Za każdym razem przyznawała się do błędu powiedziała co zrobiła źle i można było się przez to doszkolić.

Przy piątym podejściu zaliczyła egzamin bezbłędnie.

Także ja osobiście w żadne bujdy i mity o polskich egzaminach na PJ nie wierzę. Bez żadnego problemu można ten egzamin zdać tylko trzeba się do tego przygotować.

Napisano

Zdawałem w lipcu kat. A... Nie czułem się jakoś super przygotowany, ale starałem się nie popełnić błędu i udało się - zdałem...

Ze mną zdawało kilka osób, które popełniły poważne błędy (dziewczyna przewróciła się na podjeździe pod górkę, chłopak nie potrafił "wystarczająco" awaryjnie zahamować) ale pretensję mieli nie do siebie, że zrobili coś źle, tylko do instruktora...

Uważam, że rzeczywiście egzaminy mogłyby być mniej wymagające, ale za to kara za łamanie przepisów i jej nieuchronność powinny wzbudzać w ludziach strach, a nie tylko dreszczyk emocji...

Na żadnym kursie nie nauczysz się jazdy w trasie (czy nawet w mieście) powyżej 100km/h, a w Polsce inaczej się przecież nie jeździ.

Napisano

>ale pretensję mieli nie

> do siebie, że zrobili coś źle, tylko do instruktora...

Kwestia tego czego faktycznie uczyl nstruktor ? Jezeli wiesz, ze Cie tego nie uczyl to dlaczego masz miec pretensje do siebie a nie do kogos kto wzial za to kase a nie zrobil swojej roboty ?

We Wtorek mam dwie osoby na egzamin, przejalem od kolegi, obydwaj robia te same bledy, oraz jezdza za malo dynamicznie. ( w jednym przypadku bylo to powodem do oblania egzaminu )

> Uważam, że rzeczywiście egzaminy mogłyby być mniej wymagające,

Ty tak na powazne ? M/i dlatego, ze wymogi egzaminu sa tak niskie poiom szkolenia jest taki a nie inny. Co doi kat A. to wymogi egzaminu ( glownie 8 - mka ) jest do niczego nie przydatna, daje jednak szanse egzaminatorowi oblac kursanta za rzekome nejechanie na linie.

> Na żadnym kursie nie nauczysz się jazdy w trasie (czy nawet w mieście) powyżej 100km/h, a w Polsce

> inaczej się przecież nie jeździ.

No tak jak powiedzialem, wymogi za niskie, pozatym jezeli predkosc dozwolona w PL wynosi 90 km/h to dlaczego sugerujesz, aby jezdzic 100 km / h ? ? ?

wink.gif

Napisano

> We Wtorek mam dwie osoby na egzamin, przejalem od kolegi, obydwaj robia te same bledy, oraz jezdza

> za malo dynamicznie. ( w jednym przypadku bylo to powodem do oblania egzaminu )

Dynamika jazdy to chyba na większości kursów "kuleje" rzadko kiedy L-ka przyspiesza dynamicznie a potem przekłada się to na egzamin - kursant myśli, że tak trzeba bo przez cały kurs tak jeździł i było ok. Pół biedy jak na stwierdzenie egzaminatora o zbyt małej dynamice kursant zaczyna jeździć " po ludzku", lecz często nie za bardzo wie o czym jest mowa i czego się ten egzaminator czepia.

Inną sprawą jest to jak kursanta dopuszcza się do egzaminu na tzw. egzaminie wewnętrznym. Przecież to widać od razu czy ktoś ma szanse zdać czy nie a zazwyczaj dopuszcza się wszystkich. Chyba jest to premedytacją robione ale nie wnikam. Potem są pretensje do całego świata ze egzamin oblany a w ośrodku szkolenia wszystko było ok.

Napisano

> bo u nas brakuje też porządnego szkolenia,

DOKŁADNIE

Napisano

> Inną sprawą jest to jak kursanta dopuszcza się do egzaminu na tzw. egzaminie wewnętrznym.

Nie do konca. Kursant ma prawo do zaswiadczenia, jedni poddaja sie presji i te zaswiadczenia wydaja.

>Przecież to widać od razu czy ktoś ma szanse zdać czy nie a zazwyczaj dopuszcza się wszystkich.

Pytanie tylko ko o widzi ? Czy szkolacy czy kursant. Niestety natura Polaka jest taka, ze zawsze wszystko wie lepiej, wszystko umie lepiej. Do niektorych po prostu nie dociera, ze czegos nie potrafia.

wink.gif

Napisano

> Do niektorych po prostu nie dociera, ze czegos nie potrafia.

Zgadza się. Juz tu kilka razy pisałem o mojej koleżance, która w nerwach zarzucała egzaminatorom niekompetencję, a egzamin zdała za 6 lub 7 razem. I co z tego, skoro zaraz po tym skasowała malucha na bramie, którą przejeżdżają spokojnie ciężarówki. Ona się nie zmieściła.

mar00ha

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.