Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Przepisowa 'jazda' .

Featured Replies

Napisano

> A ja niestety mam obserwacje zbliżone do kolegi Goreksa, bo regularnie na drodze do Warszawy jestem

> wyprzedzany przez ludków mieszczących się na styk albo przed ruchem z przeciwka, albo przed

> wysepkami środkowymi przejść dla pieszych (gdzie nie mają możliwości dojrzenia, czy z prawej

> pieszy nie wkracza już na jezdnię, tudzież w ogóle mijają je lewą stroną), a potem ich

> spotykam na światłach przed S-8 od może dwie pozycje do przodu.

To styl jazdy "oblazły mnie pchły" wink.gif Jest pewna grupa kierowców, którzy się w ten sposób zachowują. Bez nadzoru policji i szybkiej realizacji konsekwencji tegoż, nie ma szans na ich wyeliminowanie, bądź ucywilizowanie.

Edyta -- poniższe miało być w wątku o zjadaniu różnych elementów przez różne stwory smile.gif

"Podejrzewam jednak nie zmianę materiałów, a zwiększoną okupację skupisk ludzkich przez różne stworzenia. "

Napisano

> Nie chodzi o jazdę przepisową. Przepisy są tylko po to, żeby w razie zdarzenia wskazać winnego i

> poszkodowanego. Przepisy są też po to, żeby wspólną kasę podleczyć.

> Jazda powinna być zdroworozsądkowa, kulturalna, dostosowana jak najdokładniej do sytuacji.

Więzienia są pełne ludzi o podobnym podejściu. Znaczy niewinnych. zlosnik.gifzlosnik.gif Wysoki sądzie, ja nie ukradłem tej kiełbasy, ja ją sobie wziąłem, bo byłem głodny. Swoją drogą, jeżeli ktoś przejedzie mi dziecko tylko dlatego, że jechał w terenie zabudowanym 100, a nie 50km/h, to przepisy nie będą od tego, żeby go ukarać. Przepisy będą od tego, żeby mnie ukarać za to co mu zrobię. I żeby nie było wątpliwości. To jest groźba!!!

Napisano

> To co powyżej napisałeś to piramidalna bzdura i nigdzie tego nie obronisz.

Nie mam zamiaru tego bronić bo jak napisałem w P.S. - to powinno być niepisane, ale jasne. Bo odczytanie tego bez głębszej refleksji, kończy się takim podsumowaniem jak Twoje. Zgadzam się. Bzdura.

> Tak, powinna być do tego zgodna z przepisami i to wszystkimi, a nie tymi wybranymi ku własnej

> wygodzie.

Co znaczy własnej? Kierowcy jako grupa jest zależna od siebie nawzajem. Tylko wyobraźnia, doświadczenie, zdrowy rozsądek zwiększy bezpieczeństwo każdego z członków grupy na drodze. Żaden przepis tego nie zapewni. Ale to już kwestia filozofii życiowej: zamordyzm vs. edukacja.

> Coś takiego nazywam dorabianiem ideologii - uzasadnienie łamania ograniczenia prędkości przez

> stwierdzenie, że przecież tylu innych to robi nie jest żadnym wytłumaczeniem.

Ważne co robi, jak robi, kiedy robi i w jakich warunkach. Nie trzeba uzasadniać łamania ograniczeń. Uzasadnić trzeba jazdę głupią, nielogicznie niebezpieczną, bezcelowo ryzykowną i przepisową.

> Wygląda na to, że 10-latki mogą jeździć rozsądniej i bezpieczniej od tego co proponujesz

Jasne, że mogą. Po co być dorosłym?

> Pewnie dostaniesz bana

Teraz to już rozumiem...skoro za słowo "pedał" chcesz mnie banować, za 51 km/h w mieście dołączę do Greenpeace'owców w łagrze na 15 lat.

Ale byłem zainspirowany pewnym przypadkiem drogowym. Przed skrzyżowaniem zmieniłem sobie pas z P na L. Okazało się, że zajechałem drogę Skodzie, która nadciągała na pełnym wydatku pompowtrysków. Chłop mnie wyprzedził, hamował i robił jakieś dziwne, nerwowe akcje odwetowe. Poczekałem aż mu ciśnienie spadnie i podjeżdżam pogadać. Nie zdążyłem powiedzieć słowa jak usłyszałem "i co pedale, naucz się jeździć". biglaugh.gif

Nie zbanowałem go, przeprosiłem za zajechanie, ale powiedziałem, że przegina z prędkością i jak leci pełnym ogniem to niech się nie dziwi, że mu ktoś zajedzie drogę. Jakoś skończył analizę moich seks-preferencji i dalszą część drogi jechał spokojnie i fajnie. Gdzie tu jest miejsce na przepisy? Logika, rozsądek i - mimo wszystko - szacunek. Rozumiem, że młodzież teraz zamieniła "barana" na "pedała" bo kierowca młody. grinser006.gif

> niemniej napiszę, że dziwnym trafem dość wybiórczo traktujesz kwestię

> "dowolności" i egoizmu.

To prawda. Być może to miłość przez zaciśnięte zęby. Przepisy są do tego, żeby je dobrze znać, zmieniać, a przestrzegać...dużo ważniejszych rzeczy jest przed przestrzeganiem w imię bezpieczeństwa, kultury, szacunku, mądrości itp. To wybiórcze traktowanie traktuj jako wjazd na ambicję generującą refleksje.

> Myślenie na drodze to również przestrzeganie przepisów.

Również. 100% zgody. Autor wątku jest na to przykładem.

> Przestrzeganiem przepisów i mądrą jazdą pokazuje się szacunek nie tylko do siebie, ale też do

> innych.

Mądrą jazdą pokazuje się szacunek do siebie i innych. Przestrzeganiem przepisów pokazuje się szacunek do...przepisów. To my tworzymy przepisy i one są dla nas. Nie my jesteśmy dla nich.

> Nie na temat i przydałoby ci się parę dni odpoczynku.

A właśnie, że bardzo na temat. Bo prawo nic nie rozwiązuje. A na kąciku nie byłem kilka tygodni, nie muszę odpoczywać. wink.gif

Ale powtarzam. Mój post nie może być instrukcją. To się wie, ale nie mówi. Bo jak trafi w uszy młodych, gniewnych to "achaaa, czyli mogę cisnąć 180 km/h w mieście...byle nie po chodniku". N I E ! ! !

Pozdrawiam.

Napisano

> Więzienia są pełne ludzi o podobnym podejściu.

Na Białorusi...bo obrazili prezydenta...

> Swoją drogą, jeżeli ktoś przejedzie mi

> dziecko tylko dlatego, że jechał w terenie zabudowanym 100, a nie 50km/h

Nienawistna, propagandowa, demagogiczna retoryka chwytająca za serce, granie dziećmi, granie uczuciami i granie przykładami z kosmosu jest jak nasza służba zdrowia - CHORA!

Jakaś część mnie mówi mi "odbierz piłeczkę", ale jak gramy w ping-ponga i Ty serwujesz głową kota, która właśnie obciąłeś, przepraszam, graj se sam. no.gif

> to przepisy nie będą

> od tego, żeby go ukarać. Przepisy będą od tego, żeby mnie ukarać za to co mu zrobię. I żeby

> nie było wątpliwości. To jest groźba!!!

Współczuję Ci z racji Twojego nieszczęścia, ale jeśli piszesz poważnie to ja też proszę o współczucie bo przykro mieć świadomość, że żyjemy na jednym padole. buu.gif

Wszystkiego dobrego.

Napisano

...

> Mądrą jazdą pokazuje się szacunek do siebie i innych. Przestrzeganiem przepisów pokazuje się

> szacunek do...przepisów. To my tworzymy przepisy i one są dla nas. Nie my jesteśmy dla nich.

...

Przepisy to rodzaj umowy społecznej. Różne interesy różnych grup społecznych splatają się będąc reprezentowane w przepisach prawa.

Dlatego ich poszanowanie to poszanowanie siebie i innych a nie samych przepisów.

Jeśli ktoś nie akceptuje przepisów to znaczy, że nie akceptuje społeczeństwa. Sam eliminuje się z niego.

Mądra jazda bez poszanowania przepisów tu na nic.

Pozdrawiam.

Napisano

jadac przepisowo marnuje sie czas pieniadze i spedza niepotrzebnie zycie w aucie.

Ci ktorzy jada na znaki musza byc strasznie nudnymi i bogatymi ludzmi.

Napisano

> Oczywiście, że trzymam się przepisów, ale nie o mnie mówimy.

Jak znam życie, przepisów trzymasz się tak samo, jak lubisz mówić o sobie... 270751858-jezyk.gif

> Mówimy o kimś, kto na publicznym forum

> chwali się, że na co dzień jeździ 2 razy szybciej niż normalnie można.

> Cytuję.

> "Normalny przejazd tego odcinka bez szaleństw zajmuje mi ok. 50min.

> Z szaleństwami nawet 35min .

> Przepisowo w 100% - 1h 20min."

> To ja się pytam, czy to jest normalne?

Oj, może po prostu było ograniczenie do 20, a on jechał 40 grinser006.gif

Napisano

> jadac przepisowo marnuje sie czas pieniadze i spedza niepotrzebnie zycie w aucie.

> Ci ktorzy jada na znaki musza byc strasznie nudnymi i bogatymi ludzmi.

Razem z Żoną majętni jacyś nie jesteśmy, a i jako nudni, wśród znajomych, też nie jesteśmy odbierani.

Także kiepski argument wybrałeś.

Napisano

> Razem z Żoną majętni jacyś nie jesteśmy, a i jako nudni, wśród znajomych, też nie jesteśmy

> odbierani.

Znajomi po prostu chcą być mili.

Napisano

> Nie chodzi o jazdę przepisową. Przepisy są tylko po to, żeby w razie zdarzenia wskazać winnego i

> poszkodowanego. Przepisy są też po to, żeby wspólną kasę podleczyć.

> Jazda powinna być zdroworozsądkowa, kulturalna, dostosowana jak najdokładniej do sytuacji. Jazda,

> którą opisałeś nie była (domyślam się) przepisowa bo jest wyraźny ZAKAZ poruszania się w

> sposób utrudniający jazdę innym pojazdom. I nie jest ważne, że "mam prawo jechać 50 km/h". Nie

> masz prawa jechać 50 km/h, nawet na ograniczeniu JEŚLI utrudnia to jazdę innym, a to można -

> jak nie zobaczyć - to wyczuć. Mało tego. Masz obowiązek złamania przepisu, jechania w sposób

> optymalny i bezpieczny i musisz wziąć za to odpowiedzialność.

> Jeśli byłoby inaczej, za kółko można wpuścić 10-latków, którzy z jazdą wg znaków poradzą sobie

> doskonale. Ale po to jest limit wiekowy, żeby DOJRZAŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ kierowała toną

> blachy na kołach.

> Dość często spotykana postawa typu "mam prawo", "nie łamię przepisów więc się odpipkaj", "jadę

> SWOIM pasem" itp. jest bardziej głupia niż egoistyczna, a "egoista" na drodze to większa

> obelga niż pedał. A głupia tzn. bezmyślna. Bo myślenie na drodze jest ważniejsze niż oczy.

> Także mam apel o zaniechanie deprecjonowania przepisów czy ich gloryfikowanie. Skupmy się na

> szanowaniu siebie, szanowaniu naszego czasu, wysiłku, zdrowia i NASZYCH, wspólnych dróg i

> proszę nie przywłaszczać sobie pasów ruchu.

> A zacietrzewionych odsyłam do ostatniej dyskusji o zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Tam są

> właśnie ci od przepisów czy od PRAWA. Wierzę i widzę na drodze, że poziom nasz, polskich

> kierowców jest wyższy.

> Pozdrawiam.

> P.S. Zdaję sobie sprawę, że mój post jest edukacyjną klęską. Tego nie wolno pisać. Absolutnie PEGI

> 18. Ale to trzeba czuć, wiedzieć, mieć w sobie za kółkiem.

Matko huto!!! Człowieku zejdź na ziemię. Przepisy są po to by pogodzić wszystkich czyli tych co właśnie otrzymali uprawnienia, tych którzy chcą jeździć przepisowo, tych, którym akurat zepsuł się samochód i muszą jechać wolniej lub bardzo powoli, tych którzy wiozą jakiś ładunek, który może się uszkodzić itd, itd.

Na drodze masz cały przekrój różnych kierowców, każdy z nich jest inny i według Ciebie każdy powinien wiedzieć jak ma się indywidualnie poruszać i mieć przepisy ustawione indywidualnie pod siebie. To jest zwyczajnie nierealne.

Uważasz, że jakiś dwudziestolatek sobie kozaczy na drodze podczas np.: ulewnego deszczu i uważa, że może jechać szybciej swoim "paskiem f tedeiku", a pięćdziesięciolatek w Seicento który jedzie przed nim przepisowo i ostrożniej ma jechać szybciej, bo tak sobie kozak życzy.

Zastanawiam się jak głupie argumenty się jeszcze pojawią zamiast po prostu nauczyć się patrzeć na znaki, nauczyć się stosować do ograniczeń, pomyśleć o tym, że nie jest się pępkiem świata na drodze, że inni też chcą bezpiecznie dojechać do celu, że na drodze jest cała masa różnych kierowców jeżdżących różnymi samochodami, posiadających różne umiejętności lub przewożących różne ładunki.

Napisano

> Znajomi po prostu chcą być mili.

Tak sobie to tłumacz.

Napisano

> Może zwyczajnie nie nadajesz sie na kierowcę?

Ja jeżdżę już 21 lat. I przez ten czas zapłaciłem tylko jeden mandat - za wyprzedzanie na zakazie. Za przekroczenie prędkości ani razu. Więc to chyba nie ja nie nadaję się na kierowcę. smile.gif

Napisano

> Tylko zróbcie koledzy kiedyś taki test:

> Przejedźcie ZGODNIE z przepisami trasę: Ustrzyki Górne - Świnoujście. Ale nie A i S, tylko trasą

> najkrótszą wg nawigacji. Wyjdzie jakieś 1000 km. Gwarantuję, że po kilku godz. rzygniecie

> dalej niż widzicie.

Wołosate - Świnoujście.

Zumi wyliczyło 1052,5km i czas 13:45:00.

Jadąc drogami lokalnymi wyszłoby pewnie około 1200km i około 15 godzin.

Poza tym byłaby to doświadczalna jazda i nigdzie by się nikomu nie spieszyło, więc po co gnać.

Napisano

ot taka kultura ogolna i myslenie ala co oni mi beda nakazywac jechac tyle.. poki w Pl mandaty sa jakie sa to wszyscy beda zajwaniac.. plus np. na zachodzie popularne jest strzelanie z ucha na innych. w Niemcownii jak wyrzucisz nawt gume przez okno ktos moze zadzw na policje..

ja od kiedy mam miejscowe blachy zwolnilem.. po 2 mandatach w ciagu tygodnia, poza tym auto mniej pali wink.gif

Napisano

> To styl jazdy "oblazły mnie pchły" Jest pewna grupa kierowców, którzy się w ten sposób zachowują.

> Bez nadzoru policji i szybkiej realizacji konsekwencji tegoż, nie ma szans na ich

> wyeliminowanie, bądź ucywilizowanie.

Czyli praktycznie nie ma żadnej szansy.

> Podejrzewam jednak nie zmianę materiałów, a zwiększoną

> okupację skupisk ludzkich przez różne stworzenia.

Tudzież generalne ogłupianie ludzi przez współczesność.

Jest jeszcze jeden bardzo niebezpieczny na wąskich drogach gatunek śpieszących się kierowców - "zajączki kiwaczki". To taki delikwent, który jedzie bezpośrednio na zderzaku poprzednika, przez co nie widzi drogi przed nim. A ponieważ ogromnie go chce wyprzedzić (mimo że nie umie), to co chwila robi gwałtowny wyskok na przeciwny pas ruchu na tak ćwierć szerokości pojazdu. Oczywiście nie wiedząc, co z przeciwka jedzie. I ryzykując przycierkę z nadjeżdżającym, przed którą panicznym skokiem wraca na swój pas. Potem ze strachu jakiś czas w ogóle nie próbuje wyprzedzać i właśnie przegapia miejsce do wyprzedzenia całkowicie bezpiecznie.

Napisano

> Ja jeżdżę już 21 lat. I przez ten czas zapłaciłem tylko jeden mandat - za wyprzedzanie na zakazie.

> Za przekroczenie prędkości ani razu. Więc to chyba nie ja nie nadaję się na kierowcę.

I o czym to świadczy?

Bo moim zdaniem o niewydolnym systemie kontrolnym, o niczym więcej.

No chyba że co rusz sprzątasz wymiociny.

Napisano

> Jazda,

> którą opisałeś nie była (domyślam się) przepisowa bo jest wyraźny ZAKAZ poruszania się w

> sposób utrudniający jazdę innym pojazdom. I nie jest ważne, że "mam prawo jechać 50 km/h". Nie

> masz prawa jechać 50 km/h, nawet na ograniczeniu JEŚLI utrudnia to jazdę innym, a to można -

> jak nie zobaczyć - to wyczuć.

Nie ma prawa. Ma obowiązek jechania 50. Przepisy dotyczą utrudniania jazdy innym przepisowo jadącym pojazdom.

> Mało tego. Masz obowiązek złamania przepisu, jechania w sposób

> optymalny i bezpieczny i musisz wziąć za to odpowiedzialność.

Bzdura. Prawa jazdy są wydawane ludziom spełniającym kryteria jazdy zgodnie z przepisami - tak są ustawione wymagania dla kierowców - psychotechniczne i zdrowotne. Ludzie mogący legalnie "łamać przepisy" - w szczególności ograniczenia prędkości, to są kierowcy pojazdów uprzywilejowanych, którzy muszą mieć tzw. wkładkę do otrzymania której muszą przejść zaostrzone badania zdrowotne. psychoteczniczne i psychologiczne.

> Jeśli byłoby inaczej, za kółko można wpuścić 10-latków, którzy z jazdą wg znaków poradzą sobie

> doskonale. Ale po to jest limit wiekowy, żeby DOJRZAŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ kierowała toną

> blachy na kołach.

Mówisz o dojrzałości 18 latka, a nieco wcześniej 16 latka? zlosnik.gif

> Dość często spotykana postawa typu "mam prawo", "nie łamię przepisów więc się odpipkaj", "jadę

> SWOIM pasem" itp. jest bardziej głupia niż egoistyczna, a "egoista" na drodze to większa

> obelga niż pedał.

Ależ egoistą na drodze jest delikwent łamiący przepisy i usiłujący wymusić to samo na innych.

> A głupia tzn. bezmyślna. Bo myślenie na drodze jest ważniejsze niż oczy.

> Także mam apel o zaniechanie deprecjonowania przepisów czy ich gloryfikowanie. Skupmy się na

> szanowaniu siebie, szanowaniu naszego czasu, wysiłku, zdrowia i NASZYCH, wspólnych dróg i

> proszę nie przywłaszczać sobie pasów ruchu.

No ale właśnie piszesz, że chciałbyś mieć "na własność" pas do swojego stylu jazdy, podczas gdy ustawodawca go przeznaczył dla wszystkich jadących zgodnie z przepisami. Jeżeli pojedziesz zgodnie z nimi, nagle inni zaczną Ci znacznie mniej przeszkadzać.

> A zacietrzewionych odsyłam do ostatniej dyskusji o zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Tam są

> właśnie ci od przepisów czy od PRAWA. Wierzę i widzę na drodze, że poziom nasz, polskich

> kierowców jest wyższy.

Mamma mia. Oglądamy różne drogi?

Napisano

> Jazda z toleracją +10km/h i pełnym przestrzeganiem przepisów nie jest jakaś straszna, po prostu

> prawy pas i jedziesz.

Zależy dla kogo. Przejeżdżam codziennie przez wioskę dość długą z ograniczeniem do 40km. Jest tam kilka zakrętów, pasy, szkoła... jednym słowem ograniczenie bardzo potrzebne. Większość TIRów pędzi tam "ile fabryka" bo za wioską jet górka na którą trzeba się rozpedzić. Ja zwalniam tam do ok. 50-55km/h. Ciężarówka najeżdża trąbiąc mi niemal na zderzak (nie hamuję nagle przed nim, zwalniam stopniowo, dla jasności). Takie coś działa na mnie jak porażenie prądem. Nic tylko wyjść wyciągnąć z kabiny skopać dupę i puścić w samych gaciach polem. kara.gif

Napisano

> Nie masz prawa jechać 50 km/h, nawet na ograniczeniu JEŚLI utrudnia to jazdę innym, a to można -

> jak nie zobaczyć - to wyczuć. Mało tego. Masz obowiązek złamania przepisu, jechania w sposób

> optymalny i bezpieczny i musisz wziąć za to odpowiedzialność.

Czytam to kilka razy i mam nadzieję, że żartowałeś, bo jeżeli naprawdę uważasz, że na ograniczeniu mam jechać 70 czy 80km/h, tylko dla tego, że idiocie z tyłu moja jazda się nie podoba, to ... powstrzymam się od komentarza żeby bana na 100lat nie dostać! angryfire.gif

Napisano

Zdarza się, ale dawanie się prowokować takim "kierowcom" prowadzi tylko do tego, że to Ty możesz komuś przejechać dzieciaka.

Napisano

> plus np. na zachodzie popularne jest strzelanie z ucha na

> innych. w Niemcownii jak wyrzucisz nawt gume przez okno ktos moze zadzw na policje..

tego akurat nie uważam za zaletę Niemców, a raczej głęboką wadę funkcjonowania mózgu zlosnik.gif

Napisano

> Zdarza się, ale dawanie się prowokować takim "kierowcom" prowadzi tylko do tego, że to Ty możesz

> komuś przejechać dzieciaka.

Nie, nikt mnie nie sprowokuje do przyspieszenia biglaugh.gif

W takiej sytuacji informuję idiotę z tyłu, ze własnie zacznie sobie przypominać jazdę na egzaminie z PJ. Skoro 50/h jest za wolno, to teraz pojedzie tak ajk na znakach czyli 40km i dodatkowo przepuści każdego na każdych pasach. I tak przez kolejne 20km czyli aż nie zjade do firmy. rotfl.gif

Dodam, ze to działa, bo ten sam kierowca następnego dnia (jeżdżę ta trasa ponad 14 lat codziennie) nigdy manewru z poganianiem nie powtórzył. ok.gif

Napisano

...

> W takiej sytuacji informuję idiotę z tyłu, ze własnie zacznie sobie przypominać jazdę na egzaminie

> z PJ. Skoro 50/h jest za wolno, to teraz pojedzie tak ajk na znakach czyli 40km i dodatkowo

> przepuści każdego na każdych pasach...

Niby dobrze mu tak, ale chyba lepiej po prostu ignorować i jechać własnym tempem? Nie popadajmy w skrajności.

W kocu trafisz na takiego, któremu nie będzie zależeć i Ciebie będzie chciał uczyć szybkiej jazdy.

Szkoda auta i straconego czasu.

Pozdrawiam.

Napisano

> Na trasie - być może. W mieście większa prędkość nie oznacza, że czas przejazdu znacząco się

> skróci.

> Próbowałem jeździć "szybko" i przepisowo na tej samej trasie. Różnica w czasie przejazdu waha się

> od 0 do 3 minut.

> Trasa ma długość około 22km.

Potwierdzam, trasa mieszana ok 40km, różnica czasu przejazdu 5-7min.

> Natomiast nic nie zastąpi zabawy jaką mam obserwując "szybkich", z którymi kilkanaście sekund

> później stoję na światłach.

Zgadza się, a dodam jeszcze, że na mokrej albo ośnieżonej drodze ruszam z czterech kół szybciej spod świateł i jestem 50m z przodu kiedy "szybki i wściekły" jeszcze mieli kołami. rotfl.gif

Mnie bardziej denerwuje opieszałe ruszanie ze świateł i wjeżdżanie przed maskę jak masz trochę bezpiecznego odstępu, jak też włączanie się do ruchu przed maskę i jazda 20km/h jednocześnie zapinając pasy, zapaljąc fajkę , pisząc sms... sciana.gif

Napisano

Ja też jestem zdania, że kierowca ma wręcz OBOWIĄZEK sprawnego ruszania ze świateł. Kiedyś łaziłem po Londynie, a ponieważ nie miałem nic specjalnego do roboty obserwowałem ruch drogowy (powiedzmy, że "ruch" - raczej było to stanie w korku). Następująca scenka wryła mi się w pamięć - pan w Transicie rusza ze świateł "piłując" silnik niemal do odcięcia mimo świadomości, że za chwilę będzie znowu stał w korku/na następnych światłach.

Zastanawiałem się "po co??" Otóż po to, żeby za nim zmieściło się na światłach jak najwięcej aut.

Ot......jadąc, myślę o innych - niby takie proste, a u nas widzimy tylko liryczne "JA".

Napisano

> ...

> Niby dobrze mu tak, ale chyba lepiej po prostu ignorować i jechać własnym tempem? Nie popadajmy w

> skrajności.

> W kocu trafisz na takiego, któremu nie będzie zależeć i Ciebie będzie chciał uczyć szybkiej jazdy.

> Szkoda auta i straconego czasu.

Niby racja, ale informacja przez CB, że kolo jest nagrywany skutecznie studzi pedagogiczne zapędy... wink.gif

Poza tym kontroluję akcję w lusterku.

Napisano

> Nie. Poważnie nie spotkałem się z takim zachowaniem.

jeździsz radiowozem?

Napisano

> Wiesz to tez w duzej mierze zalezy od tego gdzie sie w Polsce jezdzi.

> Ja wiem, ze w duzych aglomeracjach takich jak Śląsk. Czy duzych miastach jak Krakow, Warszawa, itp,

> jezdzi sie szybciej niz gdzieindziej.

> Jest sporo drog dwujezdniowych na ktorych jest ograniczenie do 50 ktorego nikt nie przestrzega.

> Ale w mniejszych miastach i wioskach raczej spokojnie mozna jezdzic przepisowo.

> Bylem w Polsce 2 tygodnie temu. Zrobilem 1000km. Z Rzeszowa z lotniska do Tarnowa. Potem Po

> Tarnowie i Nowym Saczu i okolicach, i na koniec do Warszawy na lotnisko.

> Nie przypominam sobie, zebym przekraczal przepisy (a zwlaszcza dopuszczalna predkosc) i nikt mnie

> nie strabil anie nie zbesztal. Nawet niewielu kierownikow mi na pupie siedzialo, z czego bylem

> zdziwiony bo w Polsce to bardzo czesty sport jechac za kims na 20cm.

> Dopiero jak sie zaczelismy zblizac do Warszawy, to jakos ruch szybciej zaczal sie odbywac.

Widać jeździmy po różnych okolicach Nowego Sącza. Nikt Cie nie obtrąbił - ale ile osób Cie wyprzedziło przy pierwszej nadażającej sie okazji?

Napisano

> Nie chodzi o jazdę przepisową. Przepisy są tylko po to, żeby w razie zdarzenia wskazać winnego i

> poszkodowanego. Przepisy są też po to, żeby wspólną kasę podleczyć.

> Jazda powinna być zdroworozsądkowa, kulturalna, dostosowana jak najdokładniej do sytuacji. Jazda,

> którą opisałeś nie była (domyślam się) przepisowa bo jest wyraźny ZAKAZ poruszania się w

> sposób utrudniający jazdę innym pojazdom. I nie jest ważne, że "mam prawo jechać 50 km/h". Nie

> masz prawa jechać 50 km/h, nawet na ograniczeniu JEŚLI utrudnia to jazdę innym, a to można -

> jak nie zobaczyć - to wyczuć. Mało tego. Masz obowiązek złamania przepisu, jechania w sposób

> optymalny i bezpieczny i musisz wziąć za to odpowiedzialność.

> Jeśli byłoby inaczej, za kółko można wpuścić 10-latków, którzy z jazdą wg znaków poradzą sobie

> doskonale. Ale po to jest limit wiekowy, żeby DOJRZAŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ kierowała toną

> blachy na kołach.

> Dość często spotykana postawa typu "mam prawo", "nie łamię przepisów więc się odpipkaj", "jadę

> SWOIM pasem" itp. jest bardziej głupia niż egoistyczna, a "egoista" na drodze to większa

> obelga niż pedał. A głupia tzn. bezmyślna. Bo myślenie na drodze jest ważniejsze niż oczy.

> Także mam apel o zaniechanie deprecjonowania przepisów czy ich gloryfikowanie. Skupmy się na

> szanowaniu siebie, szanowaniu naszego czasu, wysiłku, zdrowia i NASZYCH, wspólnych dróg i

> proszę nie przywłaszczać sobie pasów ruchu.

> A zacietrzewionych odsyłam do ostatniej dyskusji o zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Tam są

> właśnie ci od przepisów czy od PRAWA. Wierzę i widzę na drodze, że poziom nasz, polskich

> kierowców jest wyższy.

> Pozdrawiam.

> P.S. Zdaję sobie sprawę, że mój post jest edukacyjną klęską. Tego nie wolno pisać. Absolutnie PEGI

> 18. Ale to trzeba czuć, wiedzieć, mieć w sobie za kółkiem.

Podpisuję się pod tym obiema rękami!

Napisano

> Ja jeżdżę już 21 lat. I przez ten czas zapłaciłem tylko jeden mandat - za wyprzedzanie na zakazie.

> Za przekroczenie prędkości ani razu. Więc to chyba nie ja nie nadaję się na kierowcę.

To jedynie znak, że jeszcze nie zostałeś złapany.

Napisano

> Czytam to kilka razy i mam nadzieję, że żartowałeś, bo jeżeli naprawdę uważasz, że na ograniczeniu

> mam jechać 70 czy 80km/h, tylko dla tego, że idiocie z tyłu moja jazda się nie podoba, to ...

> powstrzymam się od komentarza żeby bana na 100lat nie dostać!

Szybkość bezpieczna ma dość mało wspólnego z szybkością podyktowaną lokalnym ograniczeniem prędkości.

Wnioski jakie nasuwają mi się czytają komentarze do posta którego popełnił PIPP. Wnioski raczej ogólne - nie kierowane do nikogo konkretnego.

Trochę dziwi fakt, że dorośli (wydawało by się) ludzie potrafią interpretować wypowiedź w jeden tylko sposób. Rozsądna jazda to nie tylko przekraczanie prędkości tam gdzie w naszej ocenie nie podnosi to ryzyka - to również jazda PONIŻEJ ograniczenia tam gdzie w naszej opinii jazda szybsza prowadziłaby do ryzyka niepotrzebnego. To przede wszystkim jazda bezpieczna, dopasowana do prędkości innych, warunków na drodze, tego czym jedziemy... Osoba jadąca uparcie 80 kmh autostradą gdy inni poruszają się 140 i (mniej lub bardziej) świadomie blokująca ruch stwarza zagrożenie. Takim zachowaniem wywołuje u innych reakcję skutkiem której jest sytuacja niebezpieczna. I na odwrót - gdy warunki nie pozwalają jechać szybciej niż 80 ale pojedyncza osoba uprze się aby jechać 140 to również zaczyna powodować ryzyko. To czy w tym teoretycznym miejscu autostrady mamy ograniczenie do 100 czy do 120 nie odgrywa w tym momencie kompletnie żadnej roli. Jeśli na drodze krajowej gdzie w każdym kierunku mamy tylko jeden pas ruchu ktoś rozmyślnie zmusza innych do wyprzedzania to zwyczajnie prowokuje sytuacje niebezpieczne.

Jazda sporo wolniejsza od reszty uczestników ruchu jest tak samo niebezpieczna jak jazda sporo szybsza. W jednym wypadku prowokujemy innych do wyprzedzania - w drugim sami musimy co chwile wyprzedzać. Naturalnie zawsze padającym argumentem jest "ten z tyłu nie musi mnie wyprzedzać - jadę przepisowo i ewentualny wypadek to jego i tylko jego wina". Prawda jest jednak taka, że na drodze nie jesteśmy sami i drogi nie są naszą własnością. Aktualnie zajmowany pas ruchu, pierwszeństwo przejazdu czy to coś do czego mam prawo i co powinienem egzekwować - ale tylko wtedy gdy nie koliduje to ze zdrowym rozsądkiem i zasadą "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe".

NIE MUSIMY pomagać innym włączyć się do ruchu (mamy pierwszeństwo!), nie musimy doświetlać komuś drogi gdy próbuje nas wyprzedzić (ocena tego czy ma dość miejsca to jego własny problem!), nie musimy sygnalizować odpowiednio wcześnie manewru (zasada ograniczonego zaufania!), nie musimy w miarę możliwości odsuwać się wyprzedzającemu (to on wyprzedza, nie my!)... Wielu rzeczy NIE MUSIMY, mimo to możemy i często kosztuje nas to bardzo mało a daje fenomenalne efekty w postaci współpracy na drodze i obniżenia ilości sytuacji niebezpiecznych. Drogi są wspólne i tylko od nas zależy jak się bezie po nich jeździć. Możemy kurczowo trzymać sie zasady "przepis mi każe/zabrania/daje prawo" lub też oprzeć się na zdrowym rozsądku, wzajemnym szacunku i zasadzie, że gdy możemy komuś ułatwić życie to warto zrobić. Kiedyś ktoś ułatwi życie nam.

Napisano

> tego akurat nie uważam za zaletę Niemców, a raczej głęboką wadę funkcjonowania mózgu

Widać jeszcze nigdy nie wpadł Ci do cabrio pet wyrzucony przez kogoś.

Napisano

> Nie, nikt mnie nie sprowokuje do przyspieszenia

> W takiej sytuacji informuję idiotę z tyłu, ze własnie zacznie sobie przypominać jazdę na egzaminie

> z PJ. Skoro 50/h jest za wolno, to teraz pojedzie tak ajk na znakach czyli 40km i dodatkowo

> przepuści każdego na każdych pasach. I tak przez kolejne 20km czyli aż nie zjade do firmy.

> Dodam, ze to działa, bo ten sam kierowca następnego dnia (jeżdżę ta trasa ponad 14 lat codziennie)

> nigdy manewru z poganianiem nie powtórzył.

U, szeryf z Ciebie!

Napisano

> Widać jeździmy po różnych okolicach Nowego Sącza. Nikt Cie nie obtrąbił - ale ile osób Cie

> wyprzedziło przy pierwszej nadażającej sie okazji?

Niewiele raczej.

Ogolnie np miedzy Rzeszowem a Tarnowem jedzie sie 60 - 80 w sznurku samochodow i nikt nie wyprzezda. Bardzo przyjemna jazda.

Na trasie Tarnow - Nowy Sacz przez Jurkow, Czchow, Tegoborze tez zadnych problemow. Wariatow na Polskich drogach wbrew pozorom jest niewiele.

Napisano

Po lekturze tego wątku rozumiem już dlaczego tak bardzo potrzebny jest absolutny zamordyzm na polskich drogach. Im szybciej tym lepiej - inaczej nadal ludzie będą ginęli.

Napisano

> Niewiele raczej.

> Ogolnie np miedzy Rzeszowem a Tarnowem jedzie sie 60 - 80 w sznurku samochodow i nikt nie

> wyprzezda. Bardzo przyjemna jazda.

> Na trasie Tarnow - Nowy Sacz przez Jurkow, Czchow, Tegoborze tez zadnych problemow.

No to istotnie inne rejony niż te które ja najczęściej jeżdżę.

>Wariatow na

> Polskich drogach wbrew pozorom jest niewiele.

Tez jestem tego zdania. Osób gnających na złamanie karku spotykam raczej mało. tak samo jak mało spotykam osób ignorujących kompletnie ograniczenia prędkości na polskich autostradach - a jak ich juz spotykam to przeważnie styl jazdy wskazuje na to, że są to osoby całkowicie poczytalne i stwarzaj nikłe zagrożenie dla innych. Za to ludzi o małej wyobraźni dużo. I nie chodzi mi tu o brak wyobraźni w sensie ryzykownej jazdy a tego, że często kierowcy jakoś nie mogą się domyślić jak własnym zachowaniem ułatwić życie innym.

na typowe "czarne owce" trafiam naprawdę rzadko.

Napisano

> Po lekturze tego wątku rozumiem już dlaczego tak bardzo potrzebny jest absolutny zamordyzm na

> polskich drogach. Im szybciej tym lepiej - inaczej nadal ludzie będą ginęli.

im gorzej-tym lepiej.idea niedoceniana na calym swiecie.moze jakis know how sprzedac przykladowo szwecji?

Napisano

> I o czym to świadczy?

> Bo moim zdaniem o niewydolnym systemie kontrolnym, o niczym więcej.

> No chyba że co rusz sprzątasz wymiociny.

Nie będę się zniżał do twojego poziomu, bo nie chce dostać banana....

Napisano

> To jedynie znak, że jeszcze nie zostałeś złapany.

Po prostu jeżdżę tak jak należy. A rzygać mi się chce na dziadowskie polskie drogi (poza kilkoma autostradkami). Będę w 100% zadowolony, jak będą skończone: cała 7 od Wawy do Gdańska, cała 7 od Wawy do Krakowa, cała 8 od Wawy do Białegostoku i 17 od Wawy do Lublina oraz cały warszawski ring. Wtedy dopiero będzie można jeździć po europejsku. smile.gif

Napisano

> Po prostu jeżdżę tak jak należy. A rzygać mi się chce na dziadowskie polskie drogi (poza kilkoma

> autostradkami). Będę w 100% zadowolony, jak będą skończone: cała 7 od Wawy do Gdańska, cała 7

> od Wawy do Krakowa, cała 8 od Wawy do Białegostoku i 17 od Wawy do Lublina oraz cały

> warszawski ring. Wtedy dopiero będzie można jeździć po europejsku.

Jakość dróg nie ma nic wspólnego z przestrzeganiem przez Polaków przepisów.

Napisano

> Nie mam zamiaru tego bronić bo jak napisałem w P.S. - to powinno być niepisane, ale jasne.

No to szkoda, że piszesz takie rzeczy, których obronić w żaden sposób nie potrafisz, ale ma to być jasne i wszyscy powinni się do tego stosować.

Przypomnę co napisałeś:

Quote:

Przepisy są tylko po to, żeby w razie zdarzenia wskazać winnego i

> poszkodowanego. Przepisy są też po to, żeby wspólną kasę podleczyć.


> Bo

> odczytanie tego bez głębszej refleksji, kończy się takim podsumowaniem jak Twoje. Zgadzam się.

> Bzdura.

Bzdurna jest np. Twoja interpretacja istnienia przepisów oraz zasad stosowania się do nich.

> Co znaczy własnej? Kierowcy jako grupa jest zależna od siebie nawzajem. Tylko wyobraźnia,

> doświadczenie, zdrowy rozsądek zwiększy bezpieczeństwo każdego z członków grupy na drodze.

> Żaden przepis tego nie zapewni.

Przepisy są formą umowy społecznej i zgodziłeś się do stosowania się do nich otrzymując uprawnienia.

> Ale to już kwestia filozofii życiowej: zamordyzm vs. edukacja.

Aha, teram mamy dorabianie ideologii do wybiórczego stosowania się do przepisów, czy też ich wybiórczego wykorzystywania.

(...)

> Mądrą jazdą pokazuje się szacunek do siebie i innych. Przestrzeganiem przepisów pokazuje się

> szacunek do...przepisów. To my tworzymy przepisy i one są dla nas. Nie my jesteśmy dla nich.

Jak napisałem powyżej - przepisy są pewną formą umowy społecznej i należy się do nich stosować. Stosowanie się do przepisów pokazuje szacunek do innych, a nie do przepisów. Tak naprawdę nie ma mądrej jazdy bez stosowania się do przepisów.

> A właśnie, że bardzo na temat. Bo prawo nic nie rozwiązuje. A na kąciku nie byłem kilka tygodni,

> nie muszę odpoczywać.

To chyba musisz jeszcze odpocząć, bo nie na temat piszesz.

> Ale powtarzam. Mój post nie może być instrukcją. To się wie, ale nie mówi.

Jak na razie to tylko udowodniłeś, że jak nie będzie zamordyzmu, to część osób nigdy się nie dostosuje do większości społeczeństwa, która chce mieć spokój i przewidywalną jazdę

Napisano

> U, szeryf z Ciebie!

Na większość idiotów wystarczy, na pozostałych jest patrol drogówki.

Przez ostatnie 20 lat widziałem tyle skutków głupoty za kółkiem, że mam głęboko to co ktoś sobie o mnie myśli.

Napisano

> Nie będę się zniżał do twojego poziomu, bo nie chce dostać banana....

Czyli argumenty się skończyłyok.gif. Luzik.

Powtórzę jeszcze raz, ostatni raz. Skoro jazda zgodnie z przepisami wytwarza u Ciebie odruch wymiotny, to pomyśl nad włożeniem prawa jazdy do szuflady.

Bo mimo że mamy totalnie niewydolny system kontroli ruchu, to idzie ku lepszemu i z czasem coraz gęstsze sito wyeliminuje niedostosowanych. Tylko że w dość kosztowny w sumie dla nich sposób.

No ale co kto lubi.

Napisano

> MUSIMY, mimo to możemy i często kosztuje nas to bardzo mało a daje fenomenalne efekty w

> postaci współpracy na drodze i obniżenia ilości sytuacji niebezpiecznych. Drogi są wspólne i

> tylko od nas zależy jak się bezie po nich jeździć. Możemy kurczowo trzymać sie zasady "przepis

> mi każe/zabrania/daje prawo" lub też oprzeć się na zdrowym rozsądku, wzajemnym szacunku i

> zasadzie, że gdy możemy komuś ułatwić życie to warto zrobić. Kiedyś ktoś ułatwi życie nam.

Wydaje mi się, że odbiegłeś nieco od tematu. Bo co innego pomagać komuś na drodze mignięciem "prawego" albo zjechaniem do prawej, a czym innym jest jazda szybciej niż dozwolona, bo ten z tyłu akurat się śpieszy, a akurat wyprzedzić nie może. Pamiętać należy, że nie wszyscy na drodze mają 30 lat, są sprawni jak James Bond itd. ale z drogi korzystają też inwalidzi, mniej doświadczeni kierowcy, czy wiozący gromadę dzieciaków.

Dodam, że nie jestem jakimś zawalidrogą, staram się jeździć w miarę przepisowo. Jeżeli już zdecyduję się na zwiększenie prędkości ponad normę, to w żadnym wypadku nie mam pretensji do jadących przepisowo.

Z drugiej strony jadąc służbowym autem, sporo wolniejszym od większości, staram się ułatwiać wyprzedzenie ale nie zjadę w pole żeby nie stresować "pana" w ciężarówce jazdą 70km/h.

Napisano

> Nie chodzi o jazdę przepisową. Przepisy są tylko po to, żeby w razie zdarzenia wskazać winnego i

> poszkodowanego. Przepisy są też po to, żeby wspólną kasę podleczyć.

> Jazda powinna być zdroworozsądkowa, kulturalna, dostosowana jak najdokładniej do sytuacji. Jazda,

> którą opisałeś nie była (domyślam się) przepisowa bo jest wyraźny ZAKAZ poruszania się w

> sposób utrudniający jazdę innym pojazdom. I nie jest ważne, że "mam prawo jechać 50 km/h". Nie

> masz prawa jechać 50 km/h, nawet na ograniczeniu JEŚLI utrudnia to jazdę innym, a to można -

> jak nie zobaczyć - to wyczuć. Mało tego. Masz obowiązek złamania przepisu, jechania w sposób

> optymalny i bezpieczny i musisz wziąć za to odpowiedzialność.

I to jest zaprzeczeniem zdrowego rozsądku. Właśnie dla takich "mundrych' jak Ty stworzono przepisy i mandaty za ich przekraczanie.

Tylko mandaty są za niskie.

Napisano

> Zależy dla kogo. Przejeżdżam codziennie przez wioskę dość długą z ograniczeniem do 40km. Jest tam

> kilka zakrętów, pasy, szkoła... jednym słowem ograniczenie bardzo potrzebne. Większość TIRów

> pędzi tam "ile fabryka" bo za wioską jet górka na którą trzeba się rozpedzić. Ja zwalniam tam

> do ok. 50-55km/h. Ciężarówka najeżdża trąbiąc mi niemal na zderzak (nie hamuję nagle przed

> nim, zwalniam stopniowo, dla jasności). Takie coś działa na mnie jak porażenie prądem. Nic

> tylko wyjść wyciągnąć z kabiny skopać dupę i puścić w samych gaciach polem.

Po co kopać, wystarczy zwolnić do 40. Być może jakiemuś dziecku w tej wiosce uratujesz życie któregoś dnia.

Napisano

> Widać jeszcze nigdy nie wpadł Ci do cabrio pet wyrzucony przez kogoś.

Rozumiem że jak mi wpadnie to mam dzwonić na policję? Przyznam że jest to ostatnia rzecz jaka przyszłaby mi do głowy zlosnik.gif

Napisano

> Rozumiem że jak mi wpadnie to mam dzwonić na policję? Przyznam że jest to ostatnia rzecz jaka

> przyszłaby mi do głowy

pet jak pet ale kiedyś podpaska na szybie mi wylądowała yikes.gifzlosnik.gif

Napisano

> Natomiast nic nie zastąpi zabawy jaką mam obserwując "szybkich", z którymi kilkanaście sekund

> później stoję na światłach.

O taki jak np ten PH

Na każdych kolejnych światłach przez następny kilometr skakał z pasa na pas i cudował, a za każdym razem dojeżdżałem zaraz po nim.

Napisano

> Rozumiem że jak mi wpadnie to mam dzwonić na policję? Przyznam że jest to ostatnia rzecz jaka

> przyszłaby mi do głowy

I notować rejestracje na wypadek gdyby pet zniszczył tapicerkę. To samo tyczy oprysków po kamieniach na lakierze/szybie jeśli jadący prze Tobą znacząco przekracza prędkość a jest znak "Uwaga, żwir".

Wbrew pozorom zakaz wyrzucania czegokolwiek przez okno na autostradzie jest logiczny, jeśli weźmiemy po uwagę obecność motocyklistów, otwartych aut i brak ograniczeń prędkości.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.