Miałem ostatnio przyjemność gościć właściciela wraz z takim wozem. Chłop prowadzi aktywne życie, bo jest fotografem sportowym i motorsportowym. Dużo jeździ tras po całym kraju i Europie w sumie też. Zmienił na L322 z Forda Explorera. Docenia bardzo duży komfort podróżowania i to, że może podjechać bez problemu na plener przez łąki czy polne drogi. To co wymienił jako wady i zalety w rozmowie:
Plusy:
- Komfort jazdy z prędkościami autostradowymi
- Pakowność
- Zdolności terenowe - bardziej overlandingowe, bo w gnój się nie ładuje i nie zamierza
- Bogate wyposażenie
Minusy:
- Koszty utrzymania - nie mówi o paliwie, bo wiadomo, że krowa musi wypić, ale o częściach i serwisie. Trzeba mieć dobry warsztat specjalizujący się w marce, żeby to ogarnąć.
- Notorycznie niedziałające elementy wyposażenia elektrycznego - to jest brytol pełną gębą więc będzie się je$%^ł. Przy mnie resetował kompresor od pompowania zawieszenia, bo złapał błąd. Pogmerał i zaczęło działać. Trzeba dbać o akumulator, a najlepiej założyć drugi, bo spadki napięcia przy rozruchu wywalają niektóre podzespoły elektroniczne.
- Części trzeba kupować w oryginale, bo zamienniki poddają się kilka razy szybciej. W sumie to trudno ocenić, czy to wada czy cecha.
- Niedostępność niektórych części wnętrza. Miał połamaną obudowę sterowania fotela kierowcy. Cena używki w dobrym stanie to 1200 PLN.
Jako bonus dodał, że bardzo dobrze działa grupa wsparcia L322 na FB. Bez zadęcia, kulturalnie i rzeczowo pomagają, radzą i podpowiadają. Mówił też, że Range Rovera kupuje się sercem i trzeba mieć do niego cierpliwość i głęboką kieszeń.