Spotkałem się z kilkoma podejściami do tego jak wygląda jazda próbna:
- auto na godzinę z limitem przebiegu 100 km i samemu jedziesz bez handlowca: VW, Seat/Cupra, Audi, Porsche
- auto na cały dzień (zawsze robiłem tak w sobotę) z limitem przebiegu: Mini, BMW
- auto z handlowcem na prawym fotelu i jazda próbna 30-40 min (Lexus, Toyota, Mercedes).
Polityka importera to jedno, ale polityka dealera to drugie - zaściankowi dealerzy typu Januszex-auto boją się dawać auta na test bez nadzoru. Jeśłi u normalnego dealra wyczują, że jesteś poważnym klientem, a nie "apaczem", który się tylko przejechać, to auto dostaniesz do jazdy.
Opcja, że handlowiec prowadzi, a Ty siedzisz na prawym, to jakis absurd i kojarzy mi się z wczesnymi latami 90 - rodzice chcieli kupić w salonie Peugeota, to zaoferowali jazdę na fotelu pasażera. Ojciec im odpowiedział, że ma prawo jazdy i chce kupić auto które będzie prowadził, a nie takie w którym będzie pasażerem- odwrócił na pięcie i poszedł gdzie indziej.