Nie mój ale pozwoliłem sobie tu wrzucić jako ciekawostkę źródło "No to pykło, już jakiś czas temu, 300000 (słownie: trzysta tysięcy). Samochód nadal jeździ, liczę że dobiją do co najmniej pół miliona. Czy były jakieś awarie w tym czasie: tak, cztery: - awaria czujnika ciśnienia oleju - zrobione na gwarancji - uszkodzona turbina (przy 299 tysiącach kurde), fizycznie łopatki. Przyczyna nieznana, ale zbiegło się to z awarią nr 3 czyli - katalizator, wkład się częściowo rozsypał - uszkodzona od kamieni chłodnica klimy, zrobione na gwarancji Naprawa kata i turbiny, wymiana w sumie na nowe, OEM, to była pierońsko droga zabawa i cofnęła mnie finansowo o 25k. W sumie zastanawiałem się czy nie wymienić kata na jakiś najtańszy aftermarket i zregenerować turbo i nie pchnąć do żyda, ale uznałem że lepiej naprawić niż kupić nowy za 150 tysięcy Czy było coś jeszcze robione. Tak, eksploatacja: - 2x tarcze + klocki tył - 1x tarcze i klocki przód - wymiany olejów, płynów (po 280k co 40k bodajże wymienia się płyn chłodniczy) i filtrów - zgodnie z książką serwisową - łącznik stabilizatora - gumy na wahaczach - zestaw sprzęgła z dwumasą i rozdzielaczem płynu wspomagania (koroduje i z tego co ASO mówiło warto wymieniać razem ze sprzęgłem) I moje chciejstwo w tematach eksploatacyjnych, bo mi już nie leżało, mimo że rewizja nie wykazywała konieczności wymiany. Mimo to wcześniej czy później te części też trzeba by było zrobić w ramach eksploatacji: - amortyzatory, komplet z odbojami, osłonami etc. Wymieniłem bo Ceed czasami jeździ na tor poszaleć i już pod tyłkiem czułem że nie są tak sprawne jak trzeba. Test wykazywał że jest tak se, ale nadal w normie więc gdyby nie moje chciejstwo to pewnie nadal miałbym oryginalne - łańcuch rozrządu - jak komuś lekko grzechocze silnik na niskich obrotach i przy schodzeniu z obrotów to może zerknąć. Nie ma konieczności wymiany, ale poprawia kulturę pracy. Ja znów - traktuję Kijankę czasami po sportowem więc wolałem zrobić Chyba to wszystko. Oceniając samochód po tych wszystkich kilometrach i 8 latach razem nie mogę narzekać. Jest trochę głośny, ale nie tragicznie. Lakier ok, nie gubi klaru, nie wyblakł. Wiadomo - maska w odpryskach, ale tego się nie uniknie zwłaszcza przy współczesnych lakierach. Kładę zaprawki i tyle, nie chcę oddawać do lakiernika i ruszać fabrycznej powłoki bo to nigdy to samo. Szyby na minus bo szybko się rysują i są całe w mikroodpryskach co denerwuje w słoneczne dni, ale nie mogę się zdecydować na wymianę, oryginał drogi, a zamienniki to różnie bywa. Wnętrze bomba, do dzisiaj wszystko działa, nic nie skrzypi, nie piszczy i nie puka. Plastiki nadal czarne, nie rozłażą się, nic nie pęka, podobnie skórzana kiera która wygląda bardzo dobrze. Wiadomo - trzeba dbać i czyścić, odkurzać etc. ale jestem zdziwiony że to tak fajnie się trzyma. Fotele ładne, nic się nie drze, na fotelu kierowcy widać, że tkanina boczka pracuje przy wsiadaniu, ale nic nie jest rozdarte, przetarte i t.p. Jazda to wiadomo, to rodzinny segment C a nie Mazda MX-5, ale mimo wszystko zawias jest na tyle sensownie zestrojony że nie boję się jeździć na tor i szaleć na odcince. Silnik fajnie się wkręca, nie straszna mu jazda na wysokich obrotach. Jak ktoś ostro jeździ to często zmieniać olej (wg trudnych warunków eksploatacji czyli co 7500 km) i nie byłbym specjalnie zdziwiony gdyby słupek przeżył budę. Ogólnie zadziwiająco fajny samochód jak na cenę (w 2018 moja kosztowała 77000). Czy czegoś żałuję - tak, durnej polityki KIA w 2018 jeżeli chodzi o konfigurację. Żeby móc mieć grzane fotele w tamtym czasie trzeba było kupić wersję L i dokupić pakiet zimowy, który nie był dostępny dla M. No ale trudno. Nie żałują zakupu i mam nadzieję, że Ceed wytrzyma do czasów, gdy kupno elektryka nie mają domu i parkując na osiedlu będzie miało sens. "