Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Nowy podatek ekologiczny

Featured Replies

Napisano

Quote:

Nowy podatek najbardziej dotkliwy będzie dla właścicieli starych samochodów. Ma być on naliczany w oparciu o poziom emisji spalin. Właściciel piętnastoletniego auta będzie musiał rocznie zapłacić nawet trzy tysiące złotych.


Ale czytamy dalej:

Quote:

Ministerstwo Finansów rozważa także możliwość rozszerzenia podatku ekologicznego również na aktualnych właścicieli samochodów. Pomysł ten budzi jednak zastrzeżenia z punktu widzenia prawa unijnego, bowiem w ten sposób rząd chce opodatkować samochody, za które już wcześniej została zapłacona akcyza. Jak Ministerstwo Finansów zamierza rozwiązać ten problem dowiemy się po zajęciu stanowiska w tej kwestii przez kierownictwo resortu, co ma nastąpić prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu.


http://www.wiadomosci24.pl/artykul/podatek_ekologiczny_zastapi_akcyze_na_samochody_94920.html

Czyli szykują się problemy. zlosnik.gif

Idę odkurzyć rower. biglaugh.gif

Napisano

Na wyspie obowiazuje coroczny podatek w zaleznosci od emisji spalin, i to jest tu norma. Jak cie stac miec paliwozernego smoka to plac podatek. Nie oplaca sie zatem trzymac trujacego trupa.

Jezeli rzeczywiscie masz pojazd zabytkowy (czytaj trujacy) a nie jezdzisz nim caly czas to mozna go na chwile wyrejestrowac (SORN)

Moze i jest to jakies wyjscie zeby pozamiatac smieci zanim dojdzie do tego ze sie bedzie spalinami oddychalo.

http://www.direct.gov.uk/en/Motoring/OwningAVehicle/HowToTaxYourVehicle/DG_10012524

Napisano
  • Autor

Nie no spoko, zrozumiałe to jest, tylko ciężko zaakceptować nowy podatek

kiedy auto użytkuję już x lat.

Mój jeszcze nie taki oldtimer, w tamtym roku miał komunię. zlosnik.gif

Napisano

> Nie no spoko, zrozumiałe to jest, tylko ciężko zaakceptować nowy

> podatek

> kiedy auto użytkuję już x lat.

> Mój jeszcze nie taki oldtimer, w tamtym roku miał komunię.

No i z tym sie zgodze ze ciezko zaakceptowac nowy podatek. Oczywiscie mozna by to zaakceptowac pod warunkiem ze mialo by to sens. Nie sa to argumenty ze jest to dodatkowy podatek. Podjezdzajac na stacje, na dystrybutorze mozna znalesc napis ze "oplaty drogowe uiszczone". Czyli jest to powiedzmy wprost kolejny podatek. Ale ma to sens jezeli nie jest to wylacznie ratowaniem budrzetu a rozsadnie uwarunkowane.

Ja swiadomie wybralem duzo palacego smoka i musze sie przyzwyczaic do wysokiego podatku. Instalacja gazowa powiedzmy obniza nieznancznie ten podatek.

A chcac szukac kolejnego podatku wystarczy popatrzyc na Londyn. Za poruszanie sie pojazdu trzeba placic dzienna stawke i to jest przykladowo kolejny podatek. Ciekawoscia jest ze samochody elektryczne i z instalacja LPG placic tego nie musza.

Napisano

> Na wyspie obowiazuje coroczny podatek w zaleznosci od emisji spalin,

> i to jest tu norma. Jak cie stac miec paliwozernego smoka to

> plac podatek.

tu bym się nie zgodził-auta przed 2001 rokiem maja 2 stawki podatku niezależne od emisji.

Napisano

> tu bym się nie zgodził-auta przed 2001 rokiem maja 2 stawki podatku

> niezależne od emisji.

dlatego jak ktoś jest zdrowo zainteresowany to wkleiłem link do strony urzędowej. Oczywiście poprawiam się że dla samochodów starszych niż 2001 rok są dwie stawki. Szczegóły w linku powyżej oink.gif

Napisano

Proponuję przygotowac takie pisemko - jak kiedyś było w sprawie obrony stawki akcyzy na LPG - i wysyłać do swoich (p)osłów jako zapytanie o stanowisko. W czasach gdy zamykane sa zakłady i likwidowane miejsca pracy, gdy ludzie rezygnuja z cześci swoich wynagrodzeń aby utrzymac pracę - ministerstwo szykuje taką "niespodziankę"! Co maja powiedziec ludzie którzy codziennie dojeżdzaja "starymi" autami do pracy, szkół bo nie ma w ich miejscowości transportu zbiorowego?

Napisano

Jak sam zauważasz najsprawiedliwszy podatek znajduje się w cenie paliwa. Jak kogoś stać na smoka palącego ogromne ilości paliwa to proporcjonalnie dużo tego podatku zapłaci w paliwie... Gdzie sprawiedliwość w tym że ktoś może korzystać z takiego auta w zakresie 5kkm rocznie a ktoś 50kkm? Ten drugi 10 razy więcej zanieczyści powietrze jak ten pierwszy hmm.gif

Napisano

Oczywiście znowu kasę chcą trzepać na kierowcach...

Trzeba w końcu jechać na tą warszawkę.

Napisano

> Jak sam zauważasz najsprawiedliwszy podatek znajduje się w cenie

> paliwa.

Zgadza się jeden juz jest - drogowy. Teraz pod szyldem ekologii wciska sie nam kolejny podatek! Niedługo to jakaś religia będzie ta ekologia!

Napisano

> .... ...a to czytał

a czy to będzie dotyczyć aut na żółtych???

Napisano

> tu bym się nie zgodził-auta przed 2001 rokiem maja 2 stawki podatku

> niezależne od emisji.

a dla dokładności, to z 2001r te z literowym oznaczeniem rocznika są na starych zasadach, a te z cyferkowymi na nowych (bo jakoś w połowie roku była zmiana rejestracji).

RoadTax jest liczony od emisji, ale jest dalej podatkiem drogowym, podatek ekologiczny niedawno dołożyli do paliwa-2p do litra

W UK za auto emitujące 283g z LPG zapłaciłem 193 funty, co dla osoby zarabiającej średnią krajową jest mniej niż 2 dniówki, a w artykule za starą astrę, jaką miałem jeszcze 2 lata temu, zaproponowali 3000pln, a auto pali mniej, czyli mniej CO2 emituje...

Napisano

No wlasnie 2 dniowki niemca, anglika itd (2 dniowki z etatu to bez piardniecia moge oddac grinser006.gif), a nasi poslowie mocno oderwani od rzeczywistosci znow pewnie pelni dumy oswiadcza, ze nasz podatek nie jest przeciez wyzszy od "zachodnioeuropejskiego" - podobnie jak z oplatami za autostrady (ogladalem jakis program gdzie nasza oplate za 1km przeliczyli na euro i stwierdzili, ze na zachodzie ktos tam ma drozej - szczegol, ze tam zarabia na to minute, a u nas srednio 10 minut).

Napisano

... i kontrowersyjne, zwłaszcza dla wielbicieli padliny.

Każdy kij ma dwa końce.

Disklajmer:

JESTEM zwolennikiem podatku od emisji, uzależnionego od spełnianych norm i emisji CO2.

JESTEM stronniczy w pewnych kwestiach :-)

Teraz tak:

Załóżmy, że jest pięknie i mamy obciążenie fiskalne - nie bójmy się tego słowa - samochodowego złomu.

Wszelkie cud-miód-malyna-niemieckie-paaanie-od-pierwszego-właściciela-dziadka-z-Rajchu-co-to-tylko-nach-Kirche-am-Sonntag-Faren nagle okażą się BAAAARDZO drogie w utrzymaniu (dla docelowej grupy).

Co to oznacza?

I czy tak naprawdę uderza to "najbiedniejszych", co to "innego środka transportu nie mają" i "dzieci do szkół jak posłać nie mają"?

Zastanówmy się.

I popatrzmy na sprawę TROCHĘ inaczej.

Mówimy o aucie, które ma spełniać PODSTAWOWE potrzeby transportowe (jak krzyczą populiści) - zawieźć dzieci do szkoły, się do lekarza itd.

Dupowóz.

O tym przecież krzyczą wszelacy obrońcy "padliny uciśnionej"

Z jednej strony jest opcja "gute Dojcze ałto" - Gute Dojcze ma (teoretycznie) EURO 2 i chochluje średnio w/g cyklu EUR np 10 litersów na stówę. Nawet darujmy sobie elpidżi.

Gute dojcze ałto to auto segmentu C/D (nazywając rzecz po imieniu - Golf/Passat).

Dalej zwane auto A

Z drugiej strony mamy NOWY samochód segmentu A/B (nazywając po imieniu - Panda/Fabia), EURO 4/5, średnio chochlujące w cyklu EUR 6/100

Dalej zwane auto B

Z trzeciej strony - auto jak w punkcie B, ale używane, ale z polskiego rynku.

Dalej zwane auto C

Auto A jest na skraju swej technicznej śmierci (nie czarujmy się). Wkrótce stanie się odpadem. Realny okres eksploatacji - 2-3 lata, a i to jak Bozia pozwoli.

Auto B - nowe, nawet nie napierdziane jeszcze w fotel.

Przewidywany średni okres życia = 10 lat. Auto C - załóżmy 5 lat, ale doliczmy to, że wcześniej też tu jeździło, więc i tak mamy to, co w aucie B.

Auto A praktycznie 100% swego żywota spędziło poza Polską i tam generowało koszty - poczynając od jego wyprodukowania lub zaimportowania, przez sprzedaż, dalszy serwis, obsługę posprzedażną, dalszą odsprzedaż (razy tyle, ilu właścicieli) itd itd.

Każda taka transakcja to kasa dla budżetu, pośredników, sprzedawców, serwisów itd itd, a także (a raczej przede wszystkim) miejsca pracy tamże.

Polska, a pośrednio także i kupujący korzysta na takim sprzęcie w niewielkim stopniu, na dokładkę ponosząc koszta jego końcowej utylizacji.

Auta B i C - na odwrót.

Tu jeżdżą, tu generują koszty, kasa zostaje na miejscu.

Ergo - nowy samochód, to miejsca pracy.

MIejsca pracy, to tak naprawdę kasa dla kupujących (prostotę tego zjawiska zrozumiał chociażby Henry Ford, który wyprodukował takie auto i tak płacił swoim ludziom, aby robotników stać było na auta - podaż wygenerowała popyt, popyt wygenerował podaż).

Mniej lub bardziej pośrednio, ale branża automotive MOCNO wpływa na CAŁĄ gospodarkę.

Czy się to komu podoba, czy nie.

Stary samochód, to przykładowe auto A, to też miejsca pracy, ale - nie czarujmy się - mniej i niższej jakości (bo pan Czesio ze stodoły pod Wąchockiem "bidny był i bidny umrze").

Teraz dlaczego wbrew pozorom OPŁACA się generować popyt na auta (względnie) nowe.

Wbrew temu co się wydaje, Polska jest rynkiem motoryzacyjnym głębszym, niż rynek Hiszpański (z którą to gospodarka jak i sama Polska jest często porównywana).

Różnica jest taka, że w Hiszpanii rynek motoryzacyjny zbudowany jest na samochodach NOWYCH.

Auta kupowane są jako nowe, tamże dożywają swych dni.

Nie znaczy to, że każdy Hiszpan leci tylko do salonu i kupuje nówkę nie pierdzianą.

Nie.

Tam wszystko zostaje "na miejscu" - nie ma zalewu złomu z krajów ościennych.

Kasa zostaje na miejscu, biznes się kręci.

Zacytuję jedną z bardziej znanych w kręgach motoryzacyjnych osobę: "Chciałbym mieć takie problemy ze spadkiem sprzedaży NOWYCH aut, jakie mają Hiszpanie".

Polski rynek, zwłaszcza rynek wtórny jest chory - w PL sprzedaje się rocznie grubo ponad milion samochodów, a z tego raptem 300+ tysięcy to auta "salonowe".

Reszta to padlina "najlepsza-sprowadzona".

To z kolei gniecie rynek aut nowych, bo obniża to, co wbrew pozorom stymuluje jego rozwój - wartości rezydualne, czyli wartość auta po założonym okresie eksploatacji, np 3/4/5 latach.

Przeciętny użytkownik kupujący używkę patrzy na ceny aut "posalonowych", patrzy na cenę złomu "sprowadzanego", nie patrząc na wartość użytkową (do czego zmierzamy pomału) pcha się w padlinę "bo tanio".

Bierze padlinę, auto "posalonowe" też musi spaść z ceny.

Ot - prawa rynku.

Summa summarum użytkownik salonowy (do czego zaraz też dojdziemy) musi owo auto dalej eksploatować (przysłowiowe "swoje wyjeździć"), ergo na rynek wtórny trafia ono mocno "podjeżdżone", cena spada, obrót na rynku nowych aut spada - koło się zamyka.

Pocóż zatem ten "wredny" podatek?

Ano po to, aby przykręcić kurek z padliną.

Chcesz sprowadzić - proszę, ale weź EUR 4 (czyli auto względnie nowe, choć niekoniecznie - sam mam auto 9 letnie z EUR4 :-) ).

W praktyce weźmiesz auto z polskiego rynku, bo auta względnie nowe i we względnie dobrym stanie są za granicą drogie (bo oni umieli obronić swój rynek przed padliną).

Jesteś biedny i potrzebujesz WYŁĄCZNIE środka transportu z miejsca A do miejsca B - kup auto (względnie) nowe, o niskiej emisji.

Masz potrzebę lansu - płać. Lans zawsze był drogi.

Proste prawo dżungli.

Temu właśnie ma służyć podatek eko.

W ten sposób stymulujemy rynek wewnętrzny, biznes się kręci, jest robota, jest kasa, jest super.

Teraz dlaczego istotna jest wartość rezydualna.

We WSZELKICH cywilizowanych krajach rynek wtórny to rynek poflotowy.

Także te "cud-miód-od-dziadka-Helmuta-co-to-tylko-nach-Kirche".

W PL niektóre firmy flotowo sprzedają 70 (siedemdziesiąt !!!) procent swojej sprzedaży!

W cywilizowanych krajach - jeszcze więcej.

W PL pokutuje jeszcze durne myślenie, że "ojejej, SŁUŻBOWY - trądem przesiąknięty".

Tymczasem "służbowy" to auto

- 100% serwisowane, praktycznie wyłącznie w ASO,

- nie spawane z dwóch (firmy mają ubezpieczenia i nie bawią się w reanimację trupów i robienie "byznesu życia" na szpachlowaniu u Zenka za stodołą, żeby 100 PLN trafić - szkoda całkowita twoim przyjacielem),

- nie tankowane na stacji "PeGieeR oil korporejszyn".

Do kompletu pełna dokumentacja, gwarancja legalności, faktura VAT, żeby nie płacić PCC.

Czego chcieć więcej ?

Mówię oczywiście o autach po leasingu operacyjnym, nie o paździuchach trzymanych na środkach trwałych, i eksploatowanych do ostatniego tchnięcia z wydechu i jeszcze 100 kkm dalej.

Ile takich aut jest po osobach fizycznych ?

Ile takich aut trafia na rynek, a nie idzie wśród krewnych i znajomych Królika ?

Wystarczy popatrzeć po tym forum i widać, że "aso to zło", a "za darmo to też za drogo", a najlepiej by było, jakby gooofno spod siebie zjeść...

Zakładając wzrost wartości rezydualnych, firmom będzie się opłacało szybciej wymieniać tabor, bez "wyjeżdżania swojego" - na rynek będą trafiać coraz lepsze auta - koło sie zamyka, ale w coraz lepszy sposób...

PL rynek jest po prostu chory, a właśnie takie działania, mające na celu ukrócenie wysycania go padliną "bo ja muszę lans mieć i najlepiej za darmo", są w stanie go uzdrowić.

Odbije się to na wszystkim, począwszy od większej ilości roboty na rynku, a na poprawie stanu technicznego tego, co po PL drogach jeździ skończywszy.

A że paru ludziom świat się zawali, bo zamiast wymarzonego "gófra od Niemca" będą mogli sobie pozwolić tylko na "gównianą pandzinę" - cóż, jak ktoś MUSI mieć wieeeeelkie auto z odpowiednią metką na masce, bo się razem ze swoim ego nie mieści, a jednocześnie za cienko pierdzi na "furacza z wypasem", to już jego problem...

No i trochę długo wyszło :-)

Napisano

> No i trochę długo wyszło :-)

Amen.

Jezeli do tego dojdzie normalizacja przepisow dla pojazdow "z kratka", to powinno byc dobrze ok.gif

A ja swojego TDI'ka (lat 9) prawdopodobnie zmienie na nowa Kie Soul hahaha.gif (albo H i30 ...) Oczywiscie w wersji "ciezarowej" 270751858-jezyk.gif

M.

Napisano

nie mogę odmówić Ci racji, ale do tego powinni dojść stopniowo...

i jeszcze kwestia VATu, co by od osobowych też można było cały odpisać....

Napisano

> ... i kontrowersyjne, zwłaszcza dla wielbicieli padliny.

> Każdy kij ma dwa końce.

No ma. Tylko dlaczego nasze tyłki muszą obrywać tym czy innym końcem jakiegoś kija? Dlaczego nie stosuje się filozofii marchewki. Marchewka też ma co najmniej dwa końce.

> JESTEM stronniczy w pewnych kwestiach :-)

To ogranicza pole dyskusji.

>

> Załóżmy, że jest pięknie i mamy obciążenie fiskalne - nie bójmy się

> tego słowa - samochodowego złomu.

Ty nie lubisz samochodów?

> Wszelkie

> cud-miód-malyna-niemieckie-...

> nagle okażą się BAAAARDZO drogie w utrzymaniu (dla docelowej

> grupy).

Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia, a w tym przypadku od przynależności do grupy.

> I popatrzmy na sprawę TROCHĘ inaczej.

> Mówimy o aucie, które ma spełniać PODSTAWOWE potrzeby transportowe

> (jak krzyczą populiści) - zawieźć dzieci do szkoły, się do

> lekarza itd.

> Dupowóz.

> O tym przecież krzyczą wszelacy obrońcy "padliny uciśnionej"

No i pokaż mi nowe auto w cenie do 5tyś zł, no niech będzie do 10tys zł. Akurat najwięcej transakcji zmiany właściciela auta zachodzi podobno w granicach do 10tyś.

>

> Auto A jest na skraju swej technicznej śmierci (nie czarujmy się).

> Wkrótce stanie się odpadem. Realny okres eksploatacji - 2-3

> lata, a i to jak Bozia pozwoli.

Przeginasz. 2-3 lata to można zupełnym trupem przemęczyć, a dobrze utrzymanym dziesięcioletnim wozem można pojeździć kolejne 10, a tak z 5 to na pewno.

>

> Polska, a pośrednio także i kupujący korzysta na takim sprzęcie w

> niewielkim stopniu, na dokładkę ponosząc koszta jego końcowej

> utylizacji.

> Auta B i C - na odwrót.

> Tu jeżdżą, tu generują koszty, kasa zostaje na miejscu.

> Ergo - nowy samochód, to miejsca pracy.

> MIejsca pracy, to tak naprawdę kasa dla kupujących (prostotę tego

> zjawiska zrozumiał chociażby Henry Ford, który wyprodukował

> takie auto i tak płacił swoim ludziom, aby robotników stać było

> na auta - podaż wygenerowała popyt, popyt wygenerował podaż).

No widzisz. Pan Ford nie musiał wtedy zachęcać specjalnymi podatkami do zakupu nowego auta. Każdy mógł sobie wybrać czy chce chodzić piechotą, jeździć konno, dorożką, rowerem, motocyklem czy nowym fordem T. Nikomu nie przyszło do głowy obkładać koni podatkiem od ,,końskich jabłek" zostawianych na drodze czy podatkiem od owsa dla koni. Czujesz różnicę?

> Mniej lub bardziej pośrednio, ale branża automotive MOCNO wpływa na

> CAŁĄ gospodarkę.

> Czy się to komu podoba, czy nie.

> Stary samochód, to przykładowe auto A, to też miejsca pracy, ale -

> nie czarujmy się - mniej i niższej jakości (bo pan Czesio ze

> stodoły pod Wąchockiem "bidny był i bidny umrze").

Gdyby mu bzdurnymi przepisami i ZUSami nie przeszkadzać to może by umarł bogaty. Bogactwo rodzi się z pracy a nie z narzucania takich czy innych podatków.

> Teraz dlaczego wbrew pozorom OPŁACA się generować popyt na auta

> (względnie) nowe.

Opłaca się, ale tylko grupie związanej z produkcją tych samochodów. Nie czarujmy się.

>

> Różnica jest taka, że w Hiszpanii rynek motoryzacyjny zbudowany jest

> na samochodach NOWYCH.

> Auta kupowane są jako nowe, tamże dożywają swych dni.

> Nie znaczy to, że każdy Hiszpan leci tylko do salonu i kupuje nówkę

> nie pierdzianą.

A mają już ten ,,fajny" eko-tfu-podatek?

>

> Polski rynek, zwłaszcza rynek wtórny jest chory - w PL sprzedaje się

> rocznie grubo ponad milion samochodów, a z tego raptem 300+

> tysięcy to auta "salonowe".

> Reszta to padlina "najlepsza-sprowadzona".

Nie ma nic pośredniego? A gdzie wymieniony przez Ciebie segment aut posalonowych, kilkuletnich? Sam sobie przeczysz.

> To z kolei gniecie rynek aut nowych, bo obniża to, co wbrew pozorom

> stymuluje jego rozwój - wartości rezydualne, czyli wartość auta

> po założonym okresie eksploatacji, np 3/4/5 latach.

Obniża wartość? Popatrz sobie na bardziej rozwinięty samochodowy rynek za oceanem, w USA. Tam przecież nikt nie przywozi złomu z zagranicy a ceny nowych aut, a tym bardziej używanych aut są dużo niższe niż w Eurolandzie.

> Przeciętny użytkownik kupujący używkę patrzy na ceny aut

> "posalonowych", patrzy na cenę złomu "sprowadzanego", nie

> patrząc na wartość użytkową (do czego zmierzamy pomału) pcha się

> w padlinę "bo tanio".

Przeciętny użytkownik umie liczyć i statystycznie wybiera to co dla niego najlepsze. Oczywiście, gdy go zmusić podatkiem to też wybierze to co będzie wychodziło lepiej. Tylko to nie będzie taniej tylko będzie drożej o ten podatek.

>

> Pocóż zatem ten "wredny" podatek?

> Ano po to, aby przykręcić kurek z padliną.

No, niewątpliwie. W tym jednym się zgodzę.

> Chcesz sprowadzić - proszę, ale weź EUR 4 (czyli auto względnie nowe,

> choć niekoniecznie - sam mam auto 9 letnie z EUR4 :-) ).

Fajna propozycja: możecie kupić sobie samochód, ale pod warunkiem że będzie wystarczająco nowy. Inaczej to się wam oberwie. Wolność inaczej.

> W praktyce weźmiesz auto z polskiego rynku, bo auta względnie nowe i

> we względnie dobrym stanie są za granicą drogie (bo oni umieli

> obronić swój rynek przed padliną).

Oni są bogaci, my jeszcze nie. Wprowadzanie takich samych zasad i takich samych podatków u nas i u nich spowoduje że oni będą jeździć nowymi mercedesami, a my nowymi pandami, loganami i nowymi tata nano.

> Jesteś biedny i potrzebujesz WYŁĄCZNIE środka transportu z miejsca A

> do miejsca B - kup auto (względnie) nowe, o niskiej emisji.

> Masz potrzebę lansu - płać. Lans zawsze był drogi.

> Proste prawo dżungli.

> Temu właśnie ma służyć podatek eko.

> W ten sposób stymulujemy rynek wewnętrzny, biznes się kręci, jest

> robota, jest kasa, jest super.

Paru mądrych ekonomistów już dawno udowodniło że sztuczne regulacje wypaczają faktyczny stan rzeczywistości i spowalniają rozwój gospodarczy. Zwolennicy socjalizmu i pobożnych życzeń mają to głęboko i wciąż walczą z wymyślonymi przez siebie problemami.

> Teraz dlaczego istotna jest wartość rezydualna.

> We WSZELKICH cywilizowanych krajach rynek wtórny to rynek poflotowy.

No i co z tego. Daj się rozwinąć temu rynkowi i w Polsce, ale nie zmuszaj nikogo do wspierania samochodowego lobby.

> Wystarczy popatrzeć po tym forum i widać, że "aso to zło", a "za

> darmo to też za drogo", a najlepiej by było, jakby gooofno spod

> siebie zjeść...

Jeśli nie cierpisz ludzi na tym forum to nikt Cie tu siłą nie trzyma.

> PL rynek jest po prostu chory, a właśnie takie działania, mające na

> celu ukrócenie wysycania go padliną "bo ja muszę lans mieć i

> najlepiej za darmo", są w stanie go uzdrowić.

Zdrowy rynek to rynek nie regulowany tysiącami przepisów i nie obłożony tysiącami podatków. Podatek ekologiczny to jak doping czy prochy dla kulejącego sportowca. Na pewno pomoże ale nie uzdrowi.

>

> A że paru ludziom świat się zawali, bo zamiast wymarzonego "gófra od

> Niemca" będą mogli sobie pozwolić tylko na "gównianą pandzinę" -

> cóż, jak ktoś MUSI mieć wieeeeelkie auto z odpowiednią metką na

> masce, bo się razem ze swoim ego nie mieści, a jednocześnie za

> cienko pierdzi na "furacza z wypasem", to już jego problem...

Po II wojnie władza komunistyczna zakazała posiadania samochodów z silnikami większymi niż ileś tam cm. Zbyt burżuazyjne i zbyt paliwożerne, a tak w ogóle po co szeregowemu obywatelowi auto? Powinieneś cofnąć się w czasie, przewodnia myśl Partii, to by Ci pasowało.

Napisano

wszystko slicznie i pieknie ale sadze ze troszku chyba zbyt cie poniosla optymistyczna mysl, ze to uzdrowi nasza gospodarke hehe.gif

co najwyzej nabije sie kabze tym co juz nie malo maja, a biedny jak zwykle po dupie dostanie...

wyobraz sobie taka sytuacje: jest male miasto w ktorym jest duze bezrobocie {30%, a uwierz ze duzo jest takich miejscowosci} i aby utrzymac taka rodzine {np 4 czy 5 osobowa} pracuje tylko ojciec i zarabia 1200 zl na reke {duzo ludzi zarabia ponizej tego} i do pracy dojezdza powiedzmy 10 km, w pobizlu komunikacja publiczna jest bardzo krucha. Teraz taki czlowiek aby moc utrzymac rodzine ma placic 2 czy 3 tys zl co roku za to aby on mogl dojechac do pracy i zarobic na chleb dla siebie i swojej rodziny? nie sadzisz ze to chore z deka {sprobuj przy takich zarobkach oplacic rachunki i wyzyc caly miesiac w 4 osoby}..

pomyslisz ze mowie o jakis skrajnych sytuacjach? moze w wielkich miastach malo jest takich sytuacji, ale w malych miastach i wsiach naprawde widac ciezko sytuacje wieeelu ludzi, ktorzy chodza po smietnikach aby jakos zyc...

W czasach kryzysu panstwo powinno wspierac gospodarke i jej rozwoj, a przez dosranie takiego podatku to az niechce mi sie juz pisac..

Zgadzam sie ze chca ograniczyc import starych rzechow z zagrnicy, zgoda tez jestem za tym, zeby kupowac auta z wtornego rynku, ale aby ten problem zalatwic lepiej dowalic jakas spora akcyze na auta sprowadzane, a nie ktos kogo auto jest praktycznie warte tyle ile chca wrabac tego podatku..

pomysl to mzoe i nienajgorszy byl tylko ze wyszlo im to "ciekawie"

Napisano

> JESTEM zwolennikiem podatku od emisji, uzależnionego od spełnianych

> norm i emisji CO2.

Tyle, że z tego co wyczytałem podatek w Polsce będzie od wieku i pojemności silnika, a nie norm emisji spalin.

Do tego pewnie jeszcze ustawodawca wprowadzi 2 progi pojemności (do 1000ccm, do 2000ccm i powyżej) i wszystkie fajne samochody które nawet spełniają normy EURO4/5 staną się znacznie droższe w utrzymaniu.

Napisano

Z Ł O DZ I E JE E E E !

era lodowcowa za pasem

Quote:

Jak donoszą naukowcy Słońce przestało się stosować do 11-letniego cyklu swojej aktywności. Od 55 lat nie było tak niskiej radiacji słonecznej, a od 100 lat nie zauważono tak małej liczby plan na powierzchni Słońca - informuje dziennik "Polska".

Naukowcy podejrzewają, że Słońce wróci do swojego normalnego cyklu, są jednak tacy, którzy uważają, że to początek kolejnego minimum aktywności Słońca - co oznaczałoby kolejną "małą epokę lodowcową.

Zmniejszenie liczby plam na Słońcu miało już miejsce trzykrotnie podczas ostatniego tysiąclecia. Dochodziło wówczas do tzw. "małych epok lodowcowych". Okresy te znane są jako minimum Sporera (1420-1570),minimum Maundera (1645-1715) i minimum Daltona (1790-1830).

Jak przypomina "Polska" podczas takich okresów dochodziło do zamarzania Bałtyku.


Napisano

> co najwyzej nabije sie kabze tym co juz nie malo maja, a biedny jak

> zwykle po dupie dostanie...

> wyobraz sobie taka sytuacje: jest male miasto w ktorym jest duze

> bezrobocie {30%, a uwierz ze duzo jest takich miejscowosci} i

> aby utrzymac taka rodzine {np 4 czy 5 osobowa} pracuje tylko

> ojciec i zarabia 1200 zl na reke {duzo ludzi zarabia ponizej

> tego} i do pracy dojezdza powiedzmy 10 km, w pobizlu komunikacja

> publiczna jest bardzo krucha. Teraz taki czlowiek aby moc

> utrzymac rodzine ma placic 2 czy 3 tys zl co roku za to aby on

> mogl dojechac do pracy i zarobic na chleb dla siebie i swojej

> rodziny? nie sadzisz ze to chore z deka {sprobuj przy takich

> zarobkach oplacic rachunki i wyzyc caly miesiac w 4 osoby}..

to co tu piszesz to swieta prawda

podatek - powiedzmy tak, ale adekwatny do zarobkow w PL a nie w UE

ludzie zaczna strzelac uzbroj_zlo.gif

Napisano

I teraz wszyscy sieja panikę. hehe.gif

Ile razy juz tak było, że coś mieli wprowadzać i nie wprowadzili.

Jakieś podwyżki akcyzy na LPG, potem jakieś obowiązkowe zimowe opony itp.

A mi się wydaje, że to jakiś mały PISiorek namącił i tyle.

Albo po prostu rząd w prosty sposób puszcił tylko hasło w eter i teraz patrzy na reakcje kierowców, ekspertów, jakieś badania, oglada się wywiady w TV. Wbrew pozorom media to najtańszy sposób na sprawdzenie opinii dotyczącej jakiegoś pomysłu nie tylko wśród narodu ale także w branży motoryzacyjnej i różnych dziedzin i przepisów powiązanych z motoryzacją.

Za kilka dni nikt o tym już nie bedzie pamiętał.

A cała masa narodu już wiesza psy na rządzących - jak zawsze zresztą, obojętnie kto by rządził.

Luzik. Nic z tego nie bedzie.

Napisano

> No i trochę długo wyszło :-)

Może i długo ale z sensem i całkowita to prawda jest.

Już dawno założyłem sobie, ze za dwa lub trzy lata, oddam moją zasłużoną Felicię na złom, a kupie sobie wlaśnie zupełnie nowy samochód.

Wolę raz w miesiącu zapłacić jedną ratę niż co kilka miesięcy ładować się w koszty związane z naprawami starego samochodu.

Osobiście kupując nowy samochód bedę się liczył z jego eksploatacją przez 10 lat.

Gdybym kupował samochód używany musiałbym ich w ciągu 10 lat kupic dwa lub nawet trzy.

Za każdym razem go rejestrując, za każdym razem na początku wymieniać mu płyny, pasku i wydechy, zawieszenia itp. A jest to niestety wciąż kilkuletni samochód, który wciąż się starzeje.

Powodzenia życzę też tym, którzy dalej wierzą, że sprowadzony samochód z roku dajmy na to 2000 ma przejechane 150000km.

Napisano

>

> ludzie zaczna strzelac

Ostatnio skończył się ,,okres ochronny" na bankierów. Cier[pliwość ludzi ma swoje granice, jeszcze kilka podatków, durnych ustaw i przyjdzie czas na polityków.

Napisano

Podatek ma usunac zlom z drog ?

To moze wprowadzic bardziej rygorystyczne normy kontroli pojazdow ? W koncu badania techniczne maja ow zlom eliminowac - jesli natomiast tej eliminacji sluzyc ma wlasnie "podatek ekologiczny" to znaczy, ze pewne mechanizmy nie dzialaja tak jak powinny i wymagaja zmian.

Napisano

> I teraz wszyscy sieja panikę.

> Ile razy juz tak było, że coś mieli wprowadzać i nie wprowadzili.

> Jakieś podwyżki akcyzy na LPG, potem jakieś obowiązkowe zimowe opony

> itp.

> A mi się wydaje, że to jakiś mały PISiorek namącił i tyle.

> Albo po prostu rząd w prosty sposób puszcił tylko hasło w eter i

> teraz patrzy na reakcje kierowców, ekspertów, jakieś badania,

> oglada się wywiady w TV. Wbrew pozorom media to najtańszy sposób

> na sprawdzenie opinii dotyczącej jakiegoś pomysłu nie tylko

> wśród narodu ale także w branży motoryzacyjnej i różnych

> dziedzin i przepisów powiązanych z motoryzacją.

> Za kilka dni nikt o tym już nie bedzie pamiętał.

> A cała masa narodu już wiesza psy na rządzących - jak zawsze zresztą,

> obojętnie kto by rządził.

> Luzik. Nic z tego nie bedzie.

też mam taką nadzieję

Napisano

> No i trochę długo wyszło :-)

faktycznie długie, a w skrócie chodzi o to o co zwykle .... o wyciągnięcie kasy.

Napisano

> Podatek ma usunac zlom z drog ?

> To moze wprowadzic bardziej rygorystyczne normy kontroli pojazdow ? W

> koncu badania techniczne maja ow zlom eliminowac - jesli

> natomiast tej eliminacji sluzyc ma wlasnie "podatek ekologiczny"

> to znaczy, ze pewne mechanizmy nie dzialaja tak jak powinny i

> wymagaja zmian.

Ale z tego pieniędzy w budżecie nie przybędzie .......

Napisano

Jestem jak najbardziej za usunięciem złomu z dróg. Uważam również, że mechanizm podatkowy powinien stymulować wymianę 'parku maszynowego' na nowy. Natomiast wolałbym żeby nasze państwo robiło to poprzez np ulgi w VAT tudzież premie za złomowanie niż poprzez nakładanie kolejnych podatków.

Złom z dróg powinien być odsiewany poprzez sprawny system badań technicznych.

Sam użytkuję 11-letni samochód (jako drugi), natomiast utrzymuję go w idealnym stanie (autem jeździ czasem żona z dzieckiem i nie wyobrażam sobie żeby jeździła autem z niesprawnymi hamulcami, wytłuczonym zawieszeniu, czy na starych oponach). W związku z tym nie wyobrażam sobie żeby przykładać tą samą miarę do tak utrzymanych sprawnych aut oraz do poniemieckich złomów zostawiających 4 ślady, z wyciętymi katalizatorami (bo taniej wstawić rurkę niż wymienić screwy.gif).

Jeżeli już podatek eko to uzależniony od rzeczywistego stanu technicznego (popartego choćby badaniem na analizatorze spalin), a nie od wieku auta. Oczywiście system musiałby być na tyle szczelny żeby badań nie mogły przejść 20-letnie trupy zostawiające za sobą chmurę siwego dymu sciana.gif

Napisano

> ... i kontrowersyjne, zwłaszcza dla wielbicieli padliny.

> Każdy kij ma dwa końce.

Napisałeś coś co dla osoby mieszkającej może w Warszawie

i zarabiającej 6-10 tyś m-cznie jest ok.

Natomiast przypuszczam, że 7/8 całego społeczeństwa zarabia "średnią" krajową i mniej.

Nie wyobrażam, sobie w budżecie rodzinnym który wynosi (tak jak popytałem się wśród znajomych - czyli wyższe wykształcenie - normalne stanowisko (nie dyrektor / kierownik), mieszkanie na raty, jakieś auto, 1-2 dzieci, żona pracuje razem ~ 5 tyś netto) wyrwanie rocznie 3 tys zł na auto.

Na moim osiedlu mieszka wielu biedniejszych ludzi mających auto > 10 lat i co ? Mają sprzedać samochód? Bo jakiś sk....syn wymyślił, że można nas (kierowców) wydoić ????

Dla Ciebie jak możesz odłożyć sobie 2000-3000 zł miesięcznie to jest ok. Nie poczujesz nawet... Ja mam trudności, żeby odłożyć 200 zł...

Więc nie mów mi proszę, że jest to dobre, bo jest chore !!!!!

Przyjedź do mojego miasta , zarabiaj tyle co ja i płać 3 tyś ....

Przyjedziesz??? confused.gif

Wątpie .... 270751858-jezyk.gif

Napisano

> też mam taką nadzieję

Aczkolwiek z drugiej strony jestem za tym żeby nie dać się zalewać wyeksploatowanymi samochodami. Nowe podatki? Hmm... Trochę nietrafiony sposób ale zależy wszystko od tego jak to by było poukładane.

Bardziej byłbym za tym by mocno zmobilizować diagnostów do skrupulatnego sprawdzania samochodów i ich też kontrolować i to często.

Niedawno Żonie kupiłem 8-letniego Fiata Uno w nienagannym stanie z przebiegiem 39500km od pierwszego właściciela.

Samochód nie oszukiwany i prawdziwy - mam na myśli tutaj przebieg i jego stan, wszystko się zgadzało po spradzeniu w ASO.

Ale jak to 8-letni samochód trzeba było przy nim pogrzebać.

Hamulce do wymiany, zaprawki lakiernicze i cały nowy wydech, nowe opony itp.

Oczywiście wszyscy pukali się w czoło, że kupowałem za prawie 1000zł nowiutki katalizator.

Kupiłem, bo stary był zniszczony i przerdzewiały od kościelnej jazdy, podobnie jak reszta wydechu i nie chciałem kombinować, bo i po co. Chcę by z samochodem było wszystko w porządku i nikt się nie czepiał o stan techniczny. Tym bardziej, że chodzi tu też o to by moja Małżonka w miarę bezpiecznie poruszała się sprawnym samochodem i nie musiała potem się tłumaczyć przy ewentualnej kontroli, ze ma łyse opony, coś niesprawne lub coś się jej urwie.

Kupiliśmu to Uno, bo trafił się prawie nowy i nic nie zniszczony egzemplaż.

Ale już było blisko i kupilibyśmy nową Pandę, bo samochody, które oglądliśmy to w większości wszystko oszukane, kręcone, bite i ogólnie do niczego, takie wielkanocne pisanki-zbuki, skorupka ładna i kolorowa, a w środku smród.

Napisano

Popieram w 100%...ale jak widać niektórym się w dupach poprzewracało i podobają im sie przepisy kopiące po dupę najsłabszych...

Państwo zamiast pomagać depcze jak może obywateli i to jest ok?? chyba tylko dla depczących.

Pozdrawiam krasomówców używających dialektu polisz-inglisz.

Napisano

>Oczywiście system musiałby być na tyle

> szczelny żeby badań nie mogły przejść 20-letnie trupy

> zostawiające za sobą chmurę siwego dymu

Plus wszystkie możliwe ciężarówki i autobusy zostawiające zasłonę dymną smile.gif

Napisano

> Napisałeś coś co dla osoby mieszkającej może w Warszawie

> i zarabiającej 6-10 tyś m-cznie jest ok.

> Natomiast przypuszczam, że 7/8 całego społeczeństwa zarabia "średnią"

> krajową i mniej.

> Nie wyobrażam, sobie w budżecie rodzinnym który wynosi (tak jak

> popytałem się wśród znajomych - czyli wyższe wykształcenie -

> normalne stanowisko (nie dyrektor / kierownik), mieszkanie na

> raty, jakieś auto, 1-2 dzieci, żona pracuje razem ~ 5 tyś netto)

> wyrwanie rocznie 3 tys zł na auto.

> Na moim osiedlu mieszka wielu biedniejszych ludzi mających auto

> Dla Ciebie jak możesz odłożyć sobie 2000-3000 zł miesięcznie to jest

> ok. Nie poczujesz nawet... Ja mam trudności, żeby odłożyć 200

> zł...

> Więc nie mów mi proszę, że jest to dobre, bo jest chore !!!!!

> Przyjedź do mojego miasta , zarabiaj tyle co ja i płać 3 tyś ....

> Przyjedziesz???

> Wątpie ....

Nie gadaj, że jest tak źle.

Nie zarabiam dużo, nie przywiazuję zbytnio wielkiej uwagi do tego kto czym jeździ.

Osobiście mi podoba się Fiat Panda.

Niedawno dowiadywałem się wszystkiego na temat tego modelu i w salonie zaproponowali mi NOWY SAMOCHÓD z gwarancją z klimatyzacją, wspomaganiem kierownicy 4 poduszkami, oszczędnym silnikiem, elektrycznie sterowanymi szybami za 37000zł.

Trochę wpłaty własnej około 8000zł i resztę na kredyt na 5 lat po 500zł miesięcznie.

Bez problemu dałbym radę.

Do tego wygoda przy zakupie, bo mogę sobie wybierać wyposażenie, kolor itp i nie muszę się martwić czy bity, czy kręcony lub czy coś się może zepsuć gdy nim wyjadę.

Oczywiście nawet w nowym może coś nawalić ale prawdopobieństwo jest znikome.

Do tego kupując nowy samochód zakładam odrazu, że 10 lat nim będę jeździł.

Wolę zapłacić ratę i jeździć NOWYM SAMOCHODEM niż płacić za wymiany płynów, pasków, zawieszeń, wydechów itp. i jeździć wciąż - nieukrywajmy - używanym samochodem.

Mój Tato w 2001 roku kupił nowego Fiata Seicento Van.

Samochód jeździ do dziś bez najmniejszych problemów, jest na bierząco przeglądany i wszystko ma wymieniane na czas.

Nic się nie psuje, a wymienia mu się tylko to co normalnie może się zużyć czyli tłumik, hamulce, linka od ręcznego, napęd rozrządu.

Pojeździ jeszcze parę lat i alob go sprzeda albo odda do utylizacji i kupi następny nowy.

Napisano

> Popieram w 100%...ale jak widać niektórym się w dupach poprzewracało

> i podobają im sie przepisy kopiące po dupę najsłabszych...

> Państwo zamiast pomagać depcze jak może obywateli i to jest ok??

> chyba tylko dla depczących.

> Pozdrawiam krasomówców używających dialektu polisz-inglisz.

Tylko, że nikt tak naprawdę do końca nie wie jak dokładnie ma wyglądać ten przepis, w ogóle jest to na razie tylko pomysł, a wszyscy odrazu wysuwają dalece idące wnioski na podstawie powielanych plotek.

Sam nie wiem jak to bedzie i czy w ogóle coś bedzie, a widać, że panika w narodzie taka jakby trzeba było nagle przestać jeździć samochodami starszymi powyżej 10 lat.

Napisano

uwierz za wszystkie płyny do nowego samochodu słono zapłacisz ....

ale 37kpln na pande to troche duzo....Wolałbym GP za 32kpln nowy z salonu,,,w porównaniu do tej pandy nie ma tylko klimy, aLE 4Kpln + i jest klima...a komfort nieporównywalnie większy.

Napisano

> Nie gadaj, że jest tak źle.

> Nie zarabiam dużo, nie przywiazuję zbytnio wielkiej uwagi do tego kto

> czym jeździ.

Jeżeli po zapłaceniu

1200 zł raty za mieszkanie

600 zł czynszu

900 zł na jedzenie miesięcznie

400 zł na paliwo

300 zł na ubezpieczenie / przeglądy / opony auta (niezależnie czy jest nowe / używane)

1200 zł za opiekunkę

600 zł za przedszkole

Jakiś rat za cokolowiek RTV/AGD, pomijam już że dzieci chorują (kupowałeś kiedyś antybiotyki + syropki + witaminy)

zostają Ci jakieś pieniądze miesięcznie to Ci po prostu zazdroszczę. Albo po prostu kłamiesz, że zarabiasz mało.

Bo z tego prostego wyliczenia wychodzi, że zarabiasz > 7 tyś miesięcznie. A to są 2 średnie krajowe mad.gif

> Osobiście mi podoba się Fiat Panda.

Biedaku tongue.gif

Do Pandy się nie mieszczę...

A do tego 2 dzieci + kilkadziesiąt zabawek, pieluch itp.

Mam przyczepę dokupić?

Czy 2 boxy dachowe? Piętrowe już sprzedają???

Nie powiesz mi, że nowa Panda jest lepsza / wygodniejsza / bezpieczniejsza od np.: 10 letniej Vectry / E-klasy / Golfa IV (zakładając idealny stan techniczny tych aut)

Dlaczego Państwo ma mi narzucać, że mam płacić ratę za nowe auto - może ja wolę płacić 300 mechanikowi miesięcznie i jeździć czymś co ma większy rozstaw osi niż dziecięce łóżeczko.

To jest mój i tylko mój wybór...

Napisano

> Jeżeli po zapłaceniu

> 1200 zł raty za mieszkanie

> 600 zł czynszu

> 900 zł na jedzenie miesięcznie

> 400 zł na paliwo

> 300 zł na ubezpieczenie / przeglądy / opony auta (niezależnie czy

> jest nowe / używane)

> 1200 zł za opiekunkę

> 600 zł za przedszkole

> Jakiś rat za cokolowiek RTV/AGD, pomijam już że dzieci chorują

> (kupowałeś kiedyś antybiotyki + syropki + witaminy)

> zostają Ci jakieś pieniądze miesięcznie to Ci po prostu zazdroszczę.

> Albo po prostu kłamiesz, że zarabiasz mało.

> Bo z tego prostego wyliczenia wychodzi, że zarabiasz

> Biedaku

> Do Pandy się nie mieszczę...

> A do tego 2 dzieci + kilkadziesiąt zabawek, pieluch itp.

> Mam przyczepę dokupić?

> Czy 2 boxy dachowe? Piętrowe już sprzedają???

> Nie powiesz mi, że nowa Panda jest lepsza / wygodniejsza /

> bezpieczniejsza od np.: 10 letniej Vectry / E-klasy / Golfa IV

> (zakładając idealny stan techniczny tych aut)

> Dlaczego Państwo ma mi narzucać, że mam płacić ratę za nowe auto -

> może ja wolę płacić 300 mechanikowi miesięcznie i jeździć czymś

> co ma większy rozstaw osi niż dziecięce łóżeczko.

> To jest mój i tylko mój wybór...

Ech... faint.gif

Napisano

> Złom z dróg powinien być odsiewany poprzez sprawny system badań

> technicznych.

a niestety system ten jest w 90% niesprawny

Napisano

> Ech...

ech nie ech, ale nie wyobrażam sobie wyjazdu na wczasy 5cio osobową rodziną pandą......

Wolałem kupić uzywane auto, zrobić z nim naprawdę wszystko aby było komfortowo i bezpiecznie i jeździć z dużo większą przyjemnością.....Co nie zmienia faktu że następne auto będzie prawdopodobnie nowe.

Napisano

> a niestety system ten jest w 90% niesprawny

a czy to nasza wina??

Za to że drogi są dziurawe to też wprowadzą nowy podatek?? Może jeszcze od koloru też dowalą??

Napisano

> ech nie ech, ale nie wyobrażam sobie wyjazdu na wczasy 5cio osobową

> rodziną pandą......

> Wolałem kupić uzywane auto, zrobić z nim naprawdę wszystko aby było

> komfortowo i bezpiecznie i jeździć z dużo większą

> przyjemnością.....Co nie zmienia faktu że następne auto będzie

> prawdopodobnie nowe.

Panda mi się podoba, owszem, nie jest może aż tak przestronna i komfortowa ale nie jest taka zła.

Nie znaczy to też, że ostatecznie był by to Fiat Panda, bo w grę wchodził też większy model.

A to moje "Ech..." było odpowiedzią na to co wcześniej napisał jeden z wypowiadających się nazywając mnie przy tym biedakiem i wylewając swoje żale i wyliczenia jak to mu ciężko i ile to musi wydawać.

Nie wiem czy naprawdę ludzie upadają tak nisko czy próbują się jakoś dowartościować patrząc przez pryzmat tego kto czym jeździ.

Ja szukam pojazdu, który mi się podoba, który bedzie mnie niewiele kosztował, bedzie tani w utrzymaniu.

Po co mi jakiś drogi samochód, który bedę miał tylko po to by sąsiedzi patrzyli z zazdrością, a potem bedę tyrał jak wół by go utrzymać.

Samochód to samochód.

Napisano

> Po co mi jakiś drogi samochód, który bedę miał tylko po to by

> sąsiedzi patrzyli z zazdrością, a potem bedę tyrał jak wół by go

> utrzymać.

> Samochód to samochód.

I do głowy Ci nie przychodzi, że niektórym POTRZEBNE jest duże auto? Wcale nie po to, zeby sąsiadom grać na gulu, tylko po to, że robią dużo kilometrów, mają rodzinę, mają gabaryt większy niż przeciętny Polak (spróbuj się wcisnąć do pandy mając 2 m i powiedzmy 120-130kg i przejedź jednym strzałem 700 km, bo taki jest mus) i w małym aucie zwyczajnie się nie mieszczą?

Napisano

> I do głowy Ci nie przychodzi, że niektórym POTRZEBNE jest duże auto?

> Wcale nie po to, zeby sąsiadom grać na gulu, tylko po to, że

> robią dużo kilometrów, mają rodzinę, mają gabaryt większy niż

> przeciętny Polak (spróbuj się wcisnąć do pandy mając 2 m i

> powiedzmy 120-130kg i przejedź jednym strzałem 700 km, bo taki

> jest mus) i w małym aucie zwyczajnie się nie mieszczą?

Ale czy ja komuś karzę kupować Pandę? Te czasy już dawno minęły kiedy to Wołga była rządowa, Warszawa służbowa, a syrena prywatna czy potem poczciwy Maluch.

Niech każdy kupuje sobie co chce.

Mi się podoba Panda choć gdyby naprawdę doszło do kupna smaochodu to może bym rozważał Grande Punto czy ewentualnie model Linea.

Na pewno byłby to Fiat.

A jeżeli komuś podoba coś dużego to niech sobie nawet kupi autobus. Mi to nie przeszkadza.

Napisano

> wchodził też większy model.

> A to moje "Ech..." było odpowiedzią na to co wcześniej napisał jeden

> z wypowiadających się nazywając mnie przy tym biedakiem

Nazwałem Cie biedakiem, bo napisałeś, że Panda Ci się podoba.

Wybacz - była to moja subiektywna ocena Twojego gustu.

Nie powinienem. Przepraszam.

i

> wylewając swoje żale i wyliczenia jak to mu ciężko i ile to musi

> wydawać.

Napisałem to w kontekście wydatków przedstawicieli kasy średniej. Żeby zobrazować iż 3 tyś zł więcej w roku jest nieakceptowalne !!!!

> Nie wiem czy naprawdę ludzie upadają tak nisko czy próbują się jakoś

> dowartościować patrząc przez pryzmat tego kto czym jeździ.

Ciekawa analiza....

Uważasz, że jeżeli ja cenię wygodę i bezpieczeństwo (10 letni Mercedes) to jest to dowartościowanie się w stosunku do nowej Pandy ? Wg. mnie to jest wolność wyboru.

> Ja szukam pojazdu, który mi się podoba, który bedzie mnie niewiele

> kosztował, bedzie tani w utrzymaniu.

Wszystkie te założenia spełnia np.: w/w Mercedes.

Policzyłeś kiedyś ile przepłacasz w ASO? Ile kosztuje Cię spadek wartości?

> Po co mi jakiś drogi samochód, który bedę miał tylko po to by

> sąsiedzi patrzyli z zazdrością, a potem bedę tyrał jak wół by go

> utrzymać.

No właśnie? Po co ci taka droga Panda? ~ 30 tyś starczy na 2-3 10-latki.

> Samochód to samochód.

Dokładnie !!!! brawo.gif

Napisano

> Nie powiesz mi, że nowa Panda jest lepsza / wygodniejsza /

> bezpieczniejsza od np.: 10 letniej Vectry / E-klasy / Golfa IV

> (zakładając idealny stan techniczny tych aut)

Tylko, ze przy takich autach chyba nie bedzie tematu ? Bo 300-500 zl rocznego podatku za 9-10ciolatka (zakladam Euro3) to chyba nie jest zla cena za usuniecie zlomu (15+) z drog ?

M.

M.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.