Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

maksymalny bezpieczny przebieg

Featured Replies

Napisano

hej

tak się zastanawialiśmy dzisiaj w pracy nad bezpiecznym przebiegiem samochodu

to znaczy jaki przebieg jest graniczny , żeby można było ufać samochodowi i wybierać się bez strachu w dalekie podróże

oczywiście zakładam przebieg rzeczywisty a nie licznikowy cfaniaczek.gif od dziadka z niemiec i samochód normalnie używany i obsługiwany na czas

IMO to jakieś 500 kkm , ale opinie były od 100 kkm hehe.gif do 700-800 kkm

co o tym sądzicie

Napisano

> hej

> tak się zastanawialiśmy dzisiaj w pracy nad bezpiecznym przebiegiem samochodu

> to znaczy jaki przebieg jest graniczny , żeby można było ufać samochodowi i wybierać się bez

> strachu w dalekie podróże

> oczywiście zakładam przebieg rzeczywisty a nie licznikowy od dziadka z niemiec i samochód

> normalnie używany i obsługiwany na czas

> IMO to jakieś 500 kkm , ale opinie były od 100 kkm do 700-800 kkm

> co o tym sądzicie

Nie gra roli - liczy sie stan.

Napisano

> hej

> tak się zastanawialiśmy dzisiaj w pracy nad bezpiecznym przebiegiem samochodu

> to znaczy jaki przebieg jest graniczny , żeby można było ufać samochodowi i wybierać się bez

> strachu w dalekie podróże

> oczywiście zakładam przebieg rzeczywisty a nie licznikowy od dziadka z niemiec i samochód

> normalnie używany i obsługiwany na czas

> IMO to jakieś 500 kkm , ale opinie były od 100 kkm do 700-800 kkm

> co o tym sądzicie

Nówka może się rozkraczyć, a taki z nalotem 500000 będzie jeździł i jeździł...Nie ma bezpiecznego przebiegu, zwłaszcza teraz, kiedy byle pierdoła potrafi unieruchomić samochód tak, że bez serwisu ani rusz...

Napisano

Teoretycznie nie ma takiego przebiegu, bo liczy się stan techniczny. Kwestia kto, co i kiedy wymienia na nowe części, a do tego kwestia opłacalności pewnych wymian ale to już praktyka smile.gif

Napisano

> Teoretycznie nie ma takiego przebiegu, bo liczy się stan techniczny. Kwestia kto, co i kiedy

> wymienia na nowe części, a do tego kwestia opłacalności pewnych wymian ale to już praktyka

Niedawno czytałem artykuł o kobiecie która pojazdem marki Mercury zrobiła pół miliona mil. Samochód miał wszystkie przeglądy robione u dealera i wszystkie zużyte części wymienione na nowe. Był w idealnym stanie.

Napisano

Moim zdaniem przebieg nie ma tu nic do rzeczy. Za niezawodność samochodu odpowiada pojęcie o jego stanie technicznym i bieżące serwisowanie.

Napisano

> Niedawno czytałem artykuł o kobiecie która pojazdem marki Mercury zrobiła pół miliona mil. Samochód

> miał wszystkie przeglądy robione u dealera i wszystkie zużyte części wymienione na nowe. Był w

> idealnym stanie.

W Polsce to nierealne zlosnik.gif

Napisano

Jakiś czas temu była aukcja na amerykańskim eBayu. Do sprzedaży Honda Civic, z nalotem prawie 1 mln mil. Kilka razy wymieniane rzeczy które się musiały zużyć (sprzęgło, pompa wody), olej wymieniany też w miarę często i autko chodziło (ponoć) jak zegarek.

Nie wiem za ile poszło, ale sądzę, że było w lepszym stanie niż niejeden, jak to ktoś niedawno użył sformułowania "strucel" zlosnik.gif

Napisano

> W Polsce to nierealne

Realne, tylko rzadko się zdarza bo w którymś momencie naprawy zaczynają przekraczać wartość samochodu i właściciel zaczyna oszczędzać. Ale są zapaleńcy którzy kochają swój pojazd bardziej niż cokolwiek i wymieniają wszystko co tylko się w nim zepsuje/zużyje nie bacząc na koszty.

Napisano

> co o tym sądzicie

Nie istnieje takowy. Auto po 30 kkm może być zakatowane na śmierć a identyczne - ale po przebiegu np. 500 kkm - regularnie naprawiane, serwisowane i zadbane może być w stanie idealnym.

Napisano

> Moim zdaniem przebieg nie ma tu nic do rzeczy. Za niezawodność samochodu odpowiada pojęcie o jego

> stanie technicznym i bieżące serwisowanie.

Serwisowanie nie wystarczy. jest coś takiego jak zmęczenie materiału. Po prostu z wiekiem (i przebiegiem), pewne elementy zaczną się sypać. No chyba, że za bieżące serwisowanie uważasz wymianę co pewien czas większości elementów samochodu, co np. 10 lat wszystkich gumowych uszczelek, wężyków, itd, itp. W praktyce nie realne.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> W Polsce to nierealne

W Polsce "nie ma" aut z takim przebiegiem zlosnik.gif

Napisano

> Serwisowanie nie wystarczy. jest coś takiego jak zmęczenie materiału. Po prostu z wiekiem (i

> przebiegiem), pewne elementy zaczną się sypać. No chyba, że za bieżące serwisowanie uważasz

> wymianę co pewien czas większości elementów samochodu, co np. 10 lat wszystkich gumowych

> uszczelek, wężyków, itd, itp. W praktyce nie realne.

> pozdrawiam,

> bromsky

Tak, te elementy gumowe też podlegają ocenie i w miarę zużycia wymianie. Jak najbardziej realne ok.gif

Napisano

> Realne, tylko rzadko się zdarza bo w którymś momencie naprawy zaczynają przekraczać wartość

> samochodu i właściciel zaczyna oszczędzać. Ale są zapaleńcy którzy kochają swój pojazd

> bardziej niż cokolwiek i wymieniają wszystko co tylko się w nim zepsuje/zużyje nie bacząc na

> koszty.

Moze i troche racji masz... Tyle, ze to droga przez meke i o ile ktos nie posiada jakiegos absolutnego klasyka to chyba raczej niemozliwe - nawet dla kochajacego swojego grata wink.gif

Napisano

> Serwisowanie nie wystarczy. jest coś takiego jak zmęczenie materiału. Po prostu z wiekiem (i

> przebiegiem), pewne elementy zaczną się sypać. No chyba, że za bieżące serwisowanie uważasz

> wymianę co pewien czas większości elementów samochodu, co np. 10 lat wszystkich gumowych

> uszczelek, wężyków, itd, itp. W praktyce nie realne.

> pozdrawiam,

> bromsky

Zależy - jeżeli jeździ się "aż się urwie", to masz rację. Jeżeli do napraw (nie oszukujmy się - z ilością przejechanych kilometrów auto nie młodnieje, więc wiadomo, że naprawiać trzeba) podchodzi się bardziej kompleksowo - na zasadzie - skoro ta rurka kosztuje przykładowo 100 PLN, jest w stanie "jeszcze by dała radę", ale żeby ją wyciągnąć, jak jednak nie da rady trzeba rozkręcić pół auta => zapłacić za to kilka razy więcej... Dla mnie sprawa prosta - naprawiam wszystko, co jest "na wierzchu" i mam potem w danej części auta spokój na dłuższy czas smile.gif

Napisano

> Ale są zapaleńcy którzy kochają swój pojazd

> bardziej niż cokolwiek i wymieniają wszystko co tylko się w nim zepsuje/zużyje nie bacząc na

> koszty.

To nie tylko kwestia miłości do samochodu. Nawet poważniejsza naprawa w starym aucie, wynosząca kilka tys. zł to taniej, niż zakup nowego auta za kilkadziesiąt tys. zł. Jedni w takiej sytuacji kupią inną używkę, inni niekoniecznie.

Poza tym, jak ktoś w miarę dba o stary nawet samochód, to spotyka się z cyklicznymi naprawami i wymianami co jakiś czas. Takie naprawy i wymiany to nie ruina dla portfela.

Jak osiągniemy relacje pomiędzy cenami samochodów i dochodami na poziomie amerykańskim, to się może zmieni.

Napisano

> Zależy - jeżeli jeździ się "aż się urwie", to masz rację. Jeżeli do napraw (nie oszukujmy się - z

> ilością przejechanych kilometrów auto nie młodnieje, więc wiadomo, że naprawiać trzeba)

> podchodzi się bardziej kompleksowo - na zasadzie - skoro ta rurka kosztuje przykładowo 100

> PLN, jest w stanie "jeszcze by dała radę", ale żeby ją wyciągnąć, jak jednak nie da rady

> trzeba rozkręcić pół auta => zapłacić za to kilka razy więcej... Dla mnie sprawa prosta -

> naprawiam wszystko, co jest "na wierzchu" i mam potem w danej części auta spokój na dłuższy

> czas

Ide ta sama droga - znajomi pukaja sie w glowe, ja oklamujme sam siebie i nie zbieram rachunkow rotfl.gif

Napisano

> Ide ta sama droga - znajomi pukaja sie w glowe, ja oklamujme sam siebie i nie zbieram rachunkow

Ciii wink.gif Ja auto kupiłem za mniej, niż 50% wartości, więc trochę "zapasu" miałem wink.gif

Napisano

> To nie tylko kwestia miłości do samochodu. Nawet poważniejsza naprawa w starym aucie, wynosząca

> kilka tys. zł to taniej, niż zakup nowego auta za kilkadziesiąt tys. zł.

Clark Howard (najbardziej skąpy człowiek świata) ma taką zasadę kupowania samochodów - kupujesz nowy jeżeli średni miesięczny koszt napraw przekracza wartość miesięcznej raty kredytu na nowy. Więc jak np. masz naprawę za 5000 PLN i dwa miesiące następną za 3000 PLN to możesz spokojnie założyć że taniej będzie kupić nowy i płacić 700 PLN miesięcznie spłaty kredytu.

Napisano

> Ciii Ja auto kupiłem za mniej, niż 50% wartości, więc trochę "zapasu" miałem

Ja kupilem w cenie zlomu - placac niemal za kazdy klogram auta.

Za to co pochlonelo do teraz kupil bym dwa jezdzace egzemplarze. I zeby bylo smieszniej - moje ciagle stoi w czesciach hehe.gif

Napisano

Więc jak np. masz naprawę za 5000 PLN i dwa miesiące następną za 3000 PLN to możesz

> spokojnie założyć że taniej będzie kupić nowy i płacić 700 PLN miesięcznie spłaty kredytu.

Takie koszty napraw to oczywiście już przypadki uzasadnione do pozbycia się auta. Ale jak jest w miarę dobrze prowadzone, to rzadko się zdarzają (chyba, że dzwon). Bo nawet ewentualna wymiana UPG w starym silniku to wydatek wysokości kilku stów.

Napisano

> Tak, te elementy gumowe też podlegają ocenie i w miarę zużycia wymianie. Jak najbardziej realne

Tak, to powiedz mi, kto np. wymienia co np 10-12 lat, lub 200 tyś przebiegu - silnik wycieraczek albo pompkę spryskiwacza? Po takim czasie ryzyko, że dana część się niespodziewanie skończy bardzo rośnie (np. szane na awarię ze 1/1000 na 1/10).

To jest tylko przykład banalnych części, które mogą się zepsuć. A co ze 100 innymi? zlosnik.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> To jest tylko przykład banalnych części, które mogą się zepsuć. A co ze 100 innymi?

Na szczęście nie występują jednocześnie. Z reguły jedna po drugiej, więc jakoś mniej się to odczuwa zlosnik.gif

Napisano

> Tak, to powiedz mi, kto np. wymienia co np 10-12 lat, lub 200 tyś przebiegu - silnik wycieraczek

> albo pompkę spryskiwacza?

Biorąc pod uwagę zmęczenie materiału, to po 500 tys. km należałoby wymienić całą karoserię. A znacznie wcześniej wnętrze samochodu.

Napisano

> Tak, to powiedz mi, kto np. wymienia co np 10-12 lat, lub 200 tyś przebiegu - silnik wycieraczek

> albo pompkę spryskiwacza? Po takim czasie ryzyko, że dana część się niespodziewanie skończy

> bardzo rośnie (np. szane na awarię ze 1/1000 na 1/10).

> To jest tylko przykład banalnych części, które mogą się zepsuć. A co ze 100 innymi?

> pozdrawiam,

> bromsky

Ale wciąż mówimy o zaufaniu do samochodu by wybierać się w dalekie podróże czy rozmawiamy o zwiększonym ryzyku awarii pojawiających się wraz z wiekiem?

Napisano

według mnie przebieg niema znaczenia

mam passata z przebiegiem 780000

kupiłem go juz z wielkim przebiegiem, ponieważ mam warsztat to go rozłożyłem i złożyłem znam go na pamięć i jestem go zawsze pewien, bez obaw np jade do bułgarii i wraca bez problemu, poprostu trzeba poznać auto i dbać o oczywiste sprawy

pozdrawiam

Napisano

> ponieważ mam warsztat to go rozłożyłem i złożyłem znam go na

> pamięć i jestem go zawsze pewien

Jak masz czas i warunki to jasne. Ale większość z nas takich warunków ani tyle czasu (o znajomości aut nie wspomnę) to nie mamy. Więc aż tak jak Ty nie jesteśmy pewni swoich aut i pozbywamy się ich kiedy mają mniejsze przebiegi zlosnik.gif

Napisano

> W Polsce to nierealne

Zrobiłem Lanosem 240kkm. Wszystkie przeglądy były robione zgodnie z książką w ASO i wszystkie części były tam wymieniane na nowe natychmiast gdy była taka potrzeba (zanim się zepsuło). Auto było w idealnym stanie.

Gdybym auta nie sprzedał to dalej tak by było. Zresztą jego obecny właściciel dalej jeździ do ASO.

Napisano

> hej

> tak się zastanawialiśmy dzisiaj w pracy nad bezpiecznym przebiegiem samochodu

> to znaczy jaki przebieg jest graniczny , żeby można było ufać samochodowi i wybierać się bez

> strachu w dalekie podróże

Koledzy poniżej powiedzieli już prawdę oczywistą - niezawodność auta jest wprost proporcjonalna do jego stanu technicznego.

ALEEEEEE

Istnieją przebiegi graniczne, powyżej których do głosu dochodzi taka prosta sprawa jak POSTĘPUJĄCE WYEKSPLOATOWANIE POJAZDU.

Różne są szkoły, zależne przede wszystkim od poziomu oczekiwań wobec auta, poziomu tzw kultury technicznej, zasobności portfela itp - zmiennych jest kilka.

ALE

Gdybym miał się pokusić o podanie przebiegów granicznych, powyżej których zaczyna się "równia pochyła", to podam

150 000 km (sto pięćdziesiąt tysięcy kilometrów).

Powiedzmy, że wynika to z mojego doświadczenia i tyle.

Nie znaczy to, że przy przebiegu 150 001 to "strach tym jeździć" - po prostu od tego przebiegu wzwyż WYEKSPLOATOWANIE pojazdu postępuje i najzwyczajniej w świecie rośnie ryzyko awarii, oraz czas i pieniądz zostawiany w serwisie.

Napisano

> 150 000 km (sto pięćdziesiąt tysięcy kilometrów).

W JuEsEju taką granicą jest 105 tys. mil - zazwyczaj po tym przebiegu producent zaleca "duży przegląd" = świece, paski, płyny i tym podobne. Ale np. w ś.p. Pontiac'u Grand Prix GTP żona nalatała od nowości 150 tys. mil i wszystko chodziło nadal jak w zegarku. Silnik nadal nie brał ani kropli oleju, skrzynia nie zostawiała popiłków i zmieniała biegi jak nowa, supercharger pompował jak należy itp. Oczywiście wszystko było zmieniane zgodnie z zaleceniami producenta - nawet gumowe rury od chłodnicy wymieniłem po 105 tys. bo tak kazali.

Napisano

> Ale wciąż mówimy o zaufaniu do samochodu by wybierać się w dalekie podróże czy rozmawiamy o

> zwiększonym ryzyku awarii pojawiających się wraz z wiekiem?

Przecież jedno wiąże się z drugim.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Przecież jedno wiąże się z drugim.

> pozdrawiam,

> bromsky

Niekoniecznie. Można utrzymywać samochód w pełnej sprawności poprzez dobre serwisowanie i będzie on zapewne tak samo sprawny jak samochód nowy. Jednocześnie cały czas będzie ryzyko jakiejś drobnej usterki związanej z wiekiem danej części i brakiem ustalonych dla niej przeglądów. Tylko, że są to drobnostki nie wpływające znacząco na mobilność pojazdu.

Napisano

jeżdziłem marką awaryjną z przebiegiem ponad 200 tys. i czułem się bezpiecznie, i jeżdżę podobno bezawaryjną z nalotem 140 i mam stracha zlosnik.gif, a z relacji bezpośredniej właściciela wiem, że woli jechać 6000 km 10 letnim camry niż praktycznie nówką na gwarnacji peżociną zlosnik.gif

Napisano

> Moim zdaniem przebieg nie ma tu nic do rzeczy. Za niezawodność samochodu odpowiada pojęcie o jego

> stanie technicznym i bieżące serwisowanie.

I tak i nie. Przez lata dla Niemców psychologiczną granicą było 100 000 km. U nas wynalazki FSO z trudem jej dochodziły, najczęściej już po 60 tkm trzeba było robić kapitalkę silnika, a nadwozia przegniwały kompletnie przed dobiciem tej ilości km.

Dziś jeżdżę włoszczyzną i niemczyzną z przebiegami po kilkaset km i nie narzekam, bo to już są auta innej generacji. Oczywiście włoszczyzna podgniwa, ale co jakieś 4-5 lat wkładam w nią ze 2 tysiące i na kolejne 4 spokój - ma już 16 lat. Niemczyzna po 21 latach nie ma większych śladów korozji. Za to silniki chodzą jak zegarki.

Napisano

> I tak i nie. Przez lata dla Niemców psychologiczną granicą było 100 000 km. U nas wynalazki FSO z

> trudem jej dochodziły, najczęściej już po 60 tkm trzeba było robić kapitalkę silnika,

To wynikalo z olbrzymiego rozrzadu jakosciowego produkowanych silnikow i podzespolow.

a

> nadwozia przegniwały kompletnie przed dobiciem tej ilości km.

Klimat i solanki przez 8 miesiecy w roku.

> Dziś jeżdżę włoszczyzną i niemczyzną z przebiegami po kilkaset km i nie narzekam, bo to już są auta

> innej generacji. Oczywiście włoszczyzna podgniwa, ale co jakieś 4-5 lat wkładam w nią ze 2

> tysiące i na kolejne 4 spokój - ma już 16 lat. Niemczyzna po 21 latach nie ma większych śladów

> korozji. Za to silniki chodzą jak zegarki.

Bo prawda jest taka, ze juz gdzies od polowy lat '80 w ofercie chyba kazdego producenta byla chociaz jedna jednostka zdolna do bezproblemowego robienia duzych przebiegow.

Napisano

> To nie tylko kwestia miłości do samochodu. Nawet poważniejsza naprawa w starym aucie, wynosząca

> kilka tys. zł to taniej, niż zakup nowego auta za kilkadziesiąt tys. zł. Jedni w takiej

> sytuacji kupią inną używkę, inni niekoniecznie.

> Poza tym, jak ktoś w miarę dba o stary nawet samochód, to spotyka się z cyklicznymi naprawami i

> wymianami co jakiś czas. Takie naprawy i wymiany to nie ruina dla portfela.

> Jak osiągniemy relacje pomiędzy cenami samochodów i dochodami na poziomie amerykańskim, to się może

> zmieni.

Zgadzam sie. Remont naszego Escorta HB (golas - tylko CZ, szyberdach, wspomaganie kierownicy i regulacja fotela kierowcy) z 92 roku, mechanik ocenil na dobre ponad 10 tys. zlotych, zapytalem tutaj i zmyto mi glowe, ze to bzdura grinser006.gif.. Kupilem wiec, idac za Waszymi radami zlosnik.gif, w tym roku, Opla Astre F Combi,

za 4.900,-, oplaty rejestracyjne i OC, kosztowaly nas 1.650,-, remont najwazniejszych zespolow, kosztowal nas 1.450,-, nowy autoalarm plus CZ z pilota plus dodatki zwiekszajace bezpieczenstwo 270751858-jezyk.gif, okolo 450 zlotych.

Czyli za 8,5 tysiaca mam samochod o kilka lat mlodszy, w duzo lepszym stanie niz poprzedni, z wyposazeniem w klime, ABS i 2 poduszki, czego prozno bylo szukac w poprzednim aucie.

Z czasem zrobimy mu jeszcze amortyzatory, rozrzad i silnik ( w jednym cylindrze kompresja ma 2/3 cisnienia nominalnego), i pare pierdolek, co bedzie kosztowalo, okolo 3 tysiecy. i znow na pare lat bedzie spokoj. Czyli za powiedzmy 12 tysiakow, mam przyzwoite, w b. dobrym stanie jak na swoje 12 lat Combi, ktore przy regularnym serwisowaniu, powinno spokojnie jeszcze pare ladnych lat pojezdzic, czesci sa tanie, robocizna tez, wiec co sie bede wyglupial i kupowal auto na ktore mnei nei stac, po pierwsze w zakupie a po drugie w utrzymaniu. Do tego nie stac mnie na nowe auto, ale nawet jakby bylo mnei stac, to go nie kupie, bo juz raz nam nowe ukradziono (Felicje screwy.gifgrinser006.gif), i nie mam zamiaru kolejny raz dotowac zlodzieji sick.gif

Czyli uzywane rulez! hehe.gif

Napisano

> Niekoniecznie. Można utrzymywać samochód w pełnej sprawności poprzez dobre serwisowanie i będzie on

> zapewne tak samo sprawny jak samochód nowy. Jednocześnie cały czas będzie ryzyko jakiejś

> drobnej usterki związanej z wiekiem danej części i brakiem ustalonych dla niej przeglądów.

> Tylko, że są to drobnostki nie wpływające znacząco na mobilność pojazdu.

eee gadanie, w praktyce nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego i wszystkiego wymienić

wiem jak np było w mojej astrze która była serwisowana "na bieżąco" i nigdy jej nie żałowałem $$$

ale np pojechałem do Cro zdechł 3letni aku Boscha ...

to akurat pikuś bo można palić na pych, ale można i kupić w sklepie

kiedyś padła mi pompa paliwa ... co ile wymieniasz pompę ?

(moja padła po 200kkm)

czy np linka sprzęgła, wymieniasz co ile ?

to są awarie które mnie unieruchomiły i mogły narobić problemu w trasie

znam przypadek przygotowywania przez mechanika auta na wyprawę od kilkunasty do kilkudziesięciu tyś km,

koszt to prawie równowartość auta (wymiana większości osprzętu silnika, el gumowych, kabli itp) a i tak były problemy

dla mnie bezpieczny przebieg to taki na który obowiązuje jeszcze gwarancja hehe.gif

w fordzie np po 70kkm padł mi altek, ten sam altek w astrze wytrzymał 240kkm i nic mu się nie działo spineyes.gif

Napisano

> IMO to jakieś 500 kkm , ale opinie były od 100 kkm do 700-800 kkm

> co o tym sądzicie

IMO wszystko zależy od konkretnego modelu, np:

-mesio W123 i W124 to będzie gdzieś 1-2 mln km, ale nowsze obniżają granicę do 300-500 tys km

-octavia 1 tdi jakieś 500 tys

-fiat bravo 150 tys (przynajmniej ten egz. którym jeździłem)

Oczywiście wszystko pod warunkeim regularnego serwisowania i wymiany wszystkich podejrzanych części, a nie na zasadzie "skoro koła kręcą się w dobrym kierunku to wymieniamy tylko olej + filtr" wink.gif

Napisano

. Oczywiście włoszczyzna podgniwa, ale co jakieś 4-5 lat wkładam w nią ze 2

> tysiące i na kolejne 4 spokój - ma już 16 lat.

Jeśli mowa o Uno z profilu to albo przeżyłeś ze swoją małżonką swój pierwszy raz w tym aucie i sentyment masz doń wielki albo zwyczajnie coś nie tak z Tobą.

2 tysiące czego? Bo jeśli złotych to ja chyba nie mam więcej pytań.

Napisano

> I tak i nie. Przez lata dla Niemców psychologiczną granicą było 100 000 km. U nas wynalazki FSO z

> trudem jej dochodziły, najczęściej już po 60 tkm trzeba było robić kapitalkę silnika, a

> nadwozia przegniwały kompletnie przed dobiciem tej ilości km.

> Dziś jeżdżę włoszczyzną i niemczyzną z przebiegami po kilkaset km i nie narzekam, bo to już są auta

> innej generacji. Oczywiście włoszczyzna podgniwa, ale co jakieś 4-5 lat wkładam w nią ze 2

> tysiące i na kolejne 4 spokój - ma już 16 lat. Niemczyzna po 21 latach nie ma większych śladów

> korozji. Za to silniki chodzą jak zegarki.

Moja niemczyzna dobija 150.000 km i zaczyna brać olej. Najprawdopodobniej pierścienie.

Blacharsko bez zastrzeżeń a 10 lat będzie.

Zastanawiam się czy warto w to autko wpakować ze 4000 zł na zrobienie wszystkiego co trzeba i kulać się dalej, czy sprzedać i kupić coś młodszego.

Napisano

> . Oczywiście włoszczyzna podgniwa, ale co jakieś 4-5 lat wkładam w nią ze 2

> Jeśli mowa o Uno z profilu to albo przeżyłeś ze swoją małżonką swój pierwszy raz w tym aucie i

> sentyment masz doń wielki albo zwyczajnie coś nie tak z Tobą.

> 2 tysiące czego? Bo jeśli złotych to ja chyba nie mam więcej pytań.

Ma blacharzo-lakiernika w szarej strefie to i starcza. zlosnik.gif

Napisano

> -mesio W123 i W124 to będzie gdzieś 1-2 mln km, ale nowsze obniżają granicę do 300-500 tys km

"Wg statystyk ADAC z 1982 roku, przeciętny przebieg 200D w czasie pierwszej awarii (tzn. unieruchomienia samochodu z przyczyn technicznych) wynosił 852.777 km."

to były fury zlosnik.gif

Napisano

> co o tym sądzicie

nie ma znaczenia. Poprzedni samochód przy 180k musiałem holować 2x w ciągu miesiąca.

Najpierw padł czujnik temperatury za 5zł i ciągle się gotował (spięcie na krótko nic nie dawało)

później -bodajże- czujnik położenia wału (też groszowe sprawy)

Awaria żadna, koszty znikome, ale z miasta musiałem zbierać auto na linie.

Po tym 2gim przypadku poszło 'do żyda' zlosnik.gif

czyli odpowiadając na pytanie: na samochodzie można polegać do 'pierwszego razu'

Napisano

> (...)

> 150 000 km (sto pięćdziesiąt tysięcy kilometrów).

Z tym się nie zgadzam...

> Powiedzmy, że wynika to z mojego doświadczenia i tyle.

...ale z uwagi na takie uzasadnienie nie będę polemizował.

Dodałbym natomiast jeszcze jedno kryterium: wieku pojazdu. Twoje 150kkm w rocznym aucie i w 10-cio letnim to zupełnie inne światy. Roczny dalej będzie wyglądał i jeździł jak nowy, a 10-cio latek już będzie miał widoczne ślady wyeksploatowania.

> (...)

Napisano

> hej

> tak się zastanawialiśmy dzisiaj w pracy nad bezpiecznym przebiegiem samochodu

> to znaczy jaki przebieg jest graniczny , żeby można było ufać samochodowi i wybierać się bez

> strachu w dalekie podróże

> oczywiście zakładam przebieg rzeczywisty a nie licznikowy od dziadka z niemiec i samochód

> normalnie używany i obsługiwany na czas

> IMO to jakieś 500 kkm , ale opinie były od 100 kkm do 700-800 kkm

> co o tym sądzicie

Ojciec, jak się pozbył swojego Audi 100, 2l disel, z 1987 roku, to miał na liczniku ponad 500kkm. Ile rzeczywiście, kto to wie hehe.gif

Ale nie było to już auto, któremu można było ufać. Ale wynikało to z założenia, że naprawiane było jak się coś zepsuło, a nie było wymian co ileś km. Co ciekawe - aż do momentu sprzedaży nie pojawiła się rdza, a wnętrze było w dobrym stanie ok.gif

Napisano

Nadaję akurat z Norwegii smile.gif

Mam tu 15l-letnią Toyote Carine E kombi 2.0 benzyna automat.

Przebieg.... nie mam pojęcia, ale pierwszy silnik został rozwalony po 600'000 km. smile.gif

O awarię się nie boję, a czasami zastanawiam się, jaki jest sens wydawać 35 tys zł za NOWE auto w wersji Full Bieda czyli ABS i 2 poduszki. z_lol1.gif

Koszt AC takiego auta pokrywa koszty wymiany silnika i skrzyni automatycznej w mojej Carinie smile.gif

No i u mnie jest jeszcze taka NADZWYCZAJNA, LUKSUSOWA rzecz jak kilmatyzacja hehe.gifhehe.gifhehe.gif Coś, za co Skoda (akurat mam sentyment do tej marki) liczy sobie 2,5 tys zł ekstra.

Aha, szyby elektryczne są wszystkie 4 skromny.gif

I pomyśleć, że chcieliśmy kupić właśnie nówkę Fabię II albo Grande Punto. Mamy za to własnie Carinę (wół roboczy) i Mazdę 626 automat, klima, 4 poduchy, ABS, sekwencyjny wtrysk itp. i jeszcze 15'000 zł w kieszeni. Oba auta mamy 2 lata. I póki co nie było żadnej awarii. Jedynie części eksploatacyjne- klocki tarcze a w Carinie jeszcze amortyzatory (wiadomo- kombi).

Toyką i Mazdą nie boję się pojechać nawet na Nordkapp, czego nie mogę powiedzieć o kilkuletnim Scenicu serwisowanym w ASO. Strach jechać gdziekolwiek za granicę. Jaja z elektryką zaczęły się w Chorwacji. angryfire.gif

Warunek jeden- takie auto przed zakupem dokładnie sprawdzamy a po oddajemy do warsztatu i z marszu wymieniamy oleje, płyny, rozrząd (w Toyce nie trzeba), wszystkie elementy gumowe zawieszenia.

Napisano

> Dodałbym natomiast jeszcze jedno kryterium: wieku pojazdu. Twoje 150kkm w rocznym aucie i w 10-cio

> letnim to zupełnie inne światy. Roczny dalej będzie wyglądał i jeździł jak nowy, a 10-cio

> latek już będzie miał widoczne ślady wyeksploatowania.

Mowa tylko o przebiegu.

Natomiast jeżeli auto jest wiekowe, ale powiedzmy w ciągłej eksploatacji, to wyjąwszy korozję i ew sparciałe opony nie bardzo widzę awariogenne problemy.

Napisano

> Mowa tylko o przebiegu.

> Natomiast jeżeli auto jest wiekowe, ale powiedzmy w ciągłej eksploatacji, to wyjąwszy korozję i ew

> sparciałe opony nie bardzo widzę awariogenne problemy.

Ja zauważyłem, że auta bardziej się psują jak stoją, niż jak jeżdżą.

Auto intensywnie eksploatowane po takim samym przebiegu jak auto eksploatowane okazjonalnie jest zwykle w lepszym stanie technicznym. Części nie tylko się zużywają, ale też starzeją. Zwłaszcza gdy nie pracują.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.