Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Czy wielodniowe postoje szkodzą?

Featured Replies

Napisano

Na początku roku podjąłem decyzję o przywiązywaniu większej wagi do ruchu i sportu. Porzuciłem durny pomysł 5-10 minutowych dojazdów do pracy na korzyść spaceru i korzystania z roweru. Kielce duże nie są, ostatnio bardzo się korkują, więc korzyści cała masa.

Efektem tego auto (silnik benzynowy) ruszam jedynie w trasy i większe zakupy, z reguły raz na tydzień, a bywa że i raz na dwa tygodnie. Jakoś tak odzwyczaiłem się od jeżdżenia. zlosnik.gif

Czy nieużywanie samochodu mu szkodzi? zlosnik.gif Akumulator jest nowy, elektryka sprawna więc bez problemu znoszą powyższe.

Co ze sprawami mechanicznymi?

Napisano

> Na początku roku podjąłem decyzję o przywiązywaniu większej wagi do ruchu i sportu. Porzuciłem

> durny pomysł 5-10 minutowych dojazdów do pracy na korzyść spaceru i korzystania z roweru.

> Kielce duże nie są, ostatnio bardzo się korkują, więc korzyści cała masa.

> Efektem tego auto (silnik benzynowy) ruszam jedynie w trasy i większe zakupy, z reguły raz na

> tydzień, a bywa że i raz na dwa tygodnie. Jakoś tak odzwyczaiłem się od jeżdżenia.

> Czy nieużywanie samochodu mu szkodzi? Akumulator jest nowy, elektryka sprawna więc bez problemu

> znoszą powyższe.

> Co ze sprawami mechanicznymi?

dwa tygodnie postoju to zbyt mało żeby odbiło się na mechanice.

Napisano

Ja bym nie przesadzał. Jak raz na tydzień, w okresie wiosennym czy letnim,

to raczej nie ma znaczenia. Tyle ile jeździsz mu wystarczy. W zimie

może się wyładować akumulator, ale teraz - w sumie olać temat.

Inna sprawa, jakby stał np. pół roku czy rok. Ktoś tu ostatnio chciał

chyba uruchomić Fiata Uno który stał 20 lat grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> Ja bym nie przesadzał. Jak raz na tydzień, w okresie wiosennym czy letnim,

> to raczej nie ma znaczenia. Tyle ile jeździsz mu wystarczy.

Żałuję, że nie jeździłem tak od zakupu. zlosnik.gif Kiedyś potrafiłem nakręcić 20-25kkm rocznie, w tym roku szykuje się 10 razy mniej. hehe.gif

Napisano

> Efektem tego auto (silnik benzynowy) ruszam jedynie w trasy i większe zakupy, z reguły raz na

> tydzień, a bywa że i raz na dwa tygodnie. Jakoś tak odzwyczaiłem się od jeżdżenia.

> Czy nieużywanie samochodu mu szkodzi? Akumulator jest nowy, elektryka sprawna więc bez problemu

> znoszą powyższe.

> Co ze sprawami mechanicznymi?

Ja przyjmuję zasadę, że przynajmniej raz w tygodniu każdy samochód ruszam.

Jeśli żona/córka nie jeżdżą maluchem, to ja zostawiam swój i męczę się klekotem.

IMO części mechaniczne, elektryka, hamulce dobrze jak właśnie raz w tygodniu zostaną uruchomione, przetarte, nasmarowane, naładowane. ok.gif

Napisano

> Co ze sprawami mechanicznymi?

Jedynie tarcze przy wysokiej wilgotności mogą Ci zajść lekką rudą, ale parę hamowań i wszystko wraca do normy. Prawdopodobnie ma to jakiś (niewielki) wpływ na trwałość tarcz/klocków.

Napisano

> Ja bym nie przesadzał. Jak raz na tydzień, w okresie wiosennym czy letnim,

> to raczej nie ma znaczenia. Tyle ile jeździsz mu wystarczy. W zimie

> może się wyładować akumulator, ale teraz - w sumie olać temat.

> Inna sprawa, jakby stał np. pół roku czy rok. Ktoś tu ostatnio chciał

> chyba uruchomić Fiata Uno który stał 20 lat

Mojemu teściowi zdarza się nie jeździć zimą. I po prostu wstawia auto jesienią do garażu, zamyka drzwi i idzie do domu. W ogóle tam nie zagląda aż do wiosny. Wiosną lub latem wraca i wyjeżdża autem jak gdyby nigdy nic. Najdłuższy taki postój trwał pół roku i nie zrobił na aucie żadnego wrażenia - sam byłem zaskoczony. Auto odpaliło za pierwszym razem, ręczny hamulec puśćił jakby był zaciągnięty poprzedniego dnia, teść po prostu sobie pojechał. Jedyny problem to gruba warstwa kurzu na karoserii.

hehe.gif

Aha, auto to Daewoo Nubira.

Napisano
  • Autor

> Ja przyjmuję zasadę, że przynajmniej raz w tygodniu każdy samochód ruszam.

Zastanawiam się czy warto ruszać dla samego ruszania. wink.gif

> IMO części mechaniczne, elektryka, hamulce dobrze jak właśnie raz w tygodniu zostaną uruchomione,

> przetarte, nasmarowane, naładowane.

Właśnie takich argumentów szukam.

Napisano
  • Autor

> Jedynie tarcze przy wysokiej wilgotności mogą Ci zajść lekką rudą, ale parę hamowań i wszystko

> wraca do normy.

To widzę i czuję. zlosnik.gif Ale zdarza się i po jednym weekendzie. wink.gif

> Prawdopodobnie ma to jakiś (niewielki) wpływ na trwałość tarcz/klocków.

Specjalnie założyłem porządne klocki żeby nie rozpadły się jak u Lucyfera. zlosnik.gif

Napisano

> Ja bym nie przesadzał. Jak raz na tydzień, w okresie wiosennym czy letnim,

> to raczej nie ma znaczenia. Tyle ile jeździsz mu wystarczy. W zimie

> może się wyładować akumulator, ale teraz - w sumie olać temat.

> Inna sprawa, jakby stał np. pół roku czy rok. Ktoś tu ostatnio chciał

> chyba uruchomić Fiata Uno który stał 20 lat

Moje Ritmo miało ostatni przegląd w 1996, od tamtej pory stało... i 450 km zrobiło bez problemu wink.gif

A żadnej magii nad nim nie odprawiałem wink.gif

Napisano
  • Autor

> IMO nie, ale możesz po prostu raz w tygodniu zrobić sobie dzień bez roweru

Ale ruszanie tyłka uzależnia. zlosnik.gif Zmiana stylu życia pierońsko pozytywnie wpływa na zdrowie i ogóle samopoczucie. Jak mogę jechać gdzieś rowerem albo samochodem to wybieram rower. zlosnik.gif To już chyba nałóg. wink.gif

Do tego pogoda w tym roku raczej nas rozpieszcza bo deszczowych dni, kiedy biorę auto, jest naprawdę mało.

Pieszo-rowerową drogę do pracy mamy (bo żona pracuje niedaleko i idziemy razem) bardzo spokojną i pełną zieleni. Równocześnie w Kielcach jest realizowanych od cholery inwestycji drogowych co przekłada się na straszne korki. Do pracy mogę jechać 8-10 minut rowerem, iść 25 minut spacerem, albo jechać 20 minut autem. Powrót zajmuje już i ponad 30 (3km!). I weź tu się zmuś. zlosnik.gif

Napisano

> Do pracy mogę jechać 8-10 minut rowerem, iść 25 minut spacerem, albo jechać 20 minut autem.

Weź mnie nie drażnij, bo ja mając w pracy warunki do tego (prysznic) mógłbym jeździć rowerem, ale małpy do placówek opiekuńczo-wychowawczych same się nie odwiozą.

No i muszę jechać blachopuszką.

Napisano

W kijance żony, dopóki jeździła regularnie, to alternator popiskiwał czasem, ale "jeździł". 3 tygodniowy postój sprawił, że "miał czas" zarosnąć na amen i próba odpalenia samochodu skończyła się kupą dymu z paska alternatora. Czyli taki postój "ułatwił" popsucie się i tak szwankującego już elementu. Poza tym innych negatywnych skutków okazyjnego ruszania samochodu przez okres ciąży i macierzyńskiego - nie stwierdziłem.

Napisano

> Pieszo-rowerową drogę do pracy mamy (bo żona pracuje niedaleko i idziemy razem) bardzo spokojną i

> pełną zieleni. Równocześnie w Kielcach jest realizowanych od cholery inwestycji drogowych co

> przekłada się na straszne korki. Do pracy mogę jechać 8-10 minut rowerem, iść 25 minut

> spacerem, albo jechać 20 minut autem. Powrót zajmuje już i ponad 30 (3km!). I weź tu się zmuś.

czyli ok. 2 km? Żebym ja tak miał, to by nie było zadnego dylematu: rower lub pieszo zlosnik.gif Nawet zimą - nie rozgrzany silnik chla kilkanaście l/100 frown.gif A co do tematu to wystarczy raz na tydzień pojechać na zakupy, do teściowej czy za miasto i auto nie zardzewieje. Chociaż - jak mówią - organ nie używany zanika 270751858-jezyk.gif

Napisano

> Żałuję, że nie jeździłem tak od zakupu. Kiedyś potrafiłem nakręcić 20-25kkm rocznie, w tym roku

> szykuje się 10 razy mniej.

kryzys finansowy w najgorszej postaci zlosnik.gif

Napisano

Szkodzi - korodują hamulce i po tygopdniu trzeba rozruszać, elementy gumowe tez nie lubią postojów. pozatym siedzę w aso i tu ci powiedzą że jak rzadko jeździsz to szczury - a mamy ich plage w całej polsce - wsuwaja elementy gumowe hehe.gif

Ogólnie lepiej raz na tydzień się przejechać,

Napisano

> Czy nieużywanie samochodu mu szkodzi? Akumulator jest nowy, elektryka sprawna więc bez problemu

> znoszą powyższe.

> Co ze sprawami mechanicznymi?

Nie szkodza. Polecalbym tylko nabic nieco bardziej opony bo jak auto stoi to potem moga byc troche kwadratowe (to sie wyrownuje jak dostana temperatury i troche pojezdza ale mowisz, ze nawet jak juz jedziesz to malo).

Napisano

Jak powszechnie wiadomo moja Czarna Strzała służy do posiadania, patrzenia się na i rozkoszowania jej istnieniem, przez co zasadniczo osiąga przebiegi rzędu 2-3 kkm rocznie (w ciągu ostatnich 4-5 lat).

Co pada?

1. Akumulator. BŁYSKIEM - nawet w 2 lata.

Fabryczny u mnie pociągnął 5 lat (auto dość regularnie jeżdżone, ale pod koniec dużo stało - prawie zawsze miałem 2 samochody, Czarna Strzała do rekreacji/trasy + padlina na miasto). U matki regularnie jeżdżony oryginalny akumulator wytrzymał 8 lat. Aktualnie chyba czwarty akumulator ćwiczę.

Remedium - albo zapięcie na stałe w automatyczny prostownik, albo minimum raz w tygodniu doładowanie, albo wypięcie klemy z akumulatora i pompowanie raz na tydzień.

W nowoczesnych autach może pojawiać się problem z bardziej zaawansowaną elektroniką wynikający ze spadków napięć na akumulatorze - jeżeli ESP to zazwyczaj po 2-3 startach mija, jeżeli kontrolka airbag, to trzeba wykasować błąd. W Czarnej Strzale nie doświadczyłem, ale w innych owszem.

2. Hamulce - wbrew zapewnieniom tutejszych magików tarcze zżera błyskawicznie - pojawiają się wżery i spada powierzchnia efektywnego hamowania + wichrują się tarcze.

Remedium - u mnie tarcze wymienia się nie ze względu na zużycie, tylko na zgnicie. Nie wytrzymują z reguły 50% zużycia klocków.

Gdybym był BARDZO ortodoksyjny, to dodałbym pkt 3:

Łożyska kół.

U mnie zaczęły być słyszalne jakieś 3 lata temu - jeżdżę, bo mi to nie przeszkadza. Potwierdzone na przykładzie innych aut bardziej pomnikowych.

oraz 4:

Opony parcieją a nie zużywają się - problem co jakieś 5+ lat występuje.

Napisano

> W kijance żony, dopóki jeździła regularnie, to alternator popiskiwał czasem, ale "jeździł". 3

> tygodniowy postój sprawił, że "miał czas" zarosnąć na amen i próba odpalenia samochodu

> skończyła się kupą dymu z paska alternatora. Czyli taki postój "ułatwił" popsucie się i tak

> szwankującego już elementu. Poza tym innych negatywnych skutków okazyjnego ruszania samochodu

> przez okres ciąży i macierzyńskiego - nie stwierdziłem.

waytogo.gif

mnie vitara płacze jak nie jeździ dłużej jak 3tyg hehe.gif

zaczyna kapać olej z reduktora, jak pojeżdżę trochę z napędem 4x4 to kapać przestaje spineyes.gif

ale poza tym nie widzę negatywnych skutków częstych postojów, a raczej rzadkiego używania auta

przez ostatnie 2 lata zdarzało się że 2m nikt jej nie ruszał hmm.gif

Napisano
  • Autor

> Weź mnie nie drażnij, bo ja mając w pracy warunki do tego (prysznic) mógłbym jeździć rowerem, ale

> małpy do placówek opiekuńczo-wychowawczych same się nie odwiozą.

A żona? zlosnik.gif Prysznic na szczęście też mam bo o ile spokojna jazda przy 15 stopniach nie męczy bardziej niż spacer, to lipiec-sierpień wymuszają powtórkę porannej higieny. zlosnik.gif

> No i muszę jechać blachopuszką.

Mam wrażenie, że z naszymi chęciami jesteśmy w mniejszości. Kumpel na dokładnie takim samym dystansie jak ja gania Grand Cherokee. hehe.gif Zresztą znalezienie kogoś chętnego do zrezygnowania z dojazdów autem graniczy z cudem. A plusów cała masa - od zdrowia, poprzez przyjemność a na finansach kończąc.

Napisano
  • Autor

> W kijance żony, dopóki jeździła regularnie, to alternator popiskiwał czasem, ale "jeździł". 3

> tygodniowy postój sprawił, że "miał czas" zarosnąć na amen i próba odpalenia samochodu

> skończyła się kupą dymu z paska alternatora.

Żadnych podobnych problemów nie zaobserwowałem. wink.gif

Napisano
  • Autor

> Szkodzi - korodują hamulce i po tygopdniu trzeba rozruszać, elementy gumowe tez nie lubią postojów.

Te pierwsze, jak wspomniano, są czyste po kilku hamowaniach. Przecież korozja na tarczy pojawia się tylko z wierzchu? Ale o większą dbałość o układ hamulcowy dbam - raz na kilka miesięcy wjeżdżam na podnośnik i sprawdzam co i jak. ok.gif

Co natomiast dzieje się z gumą?

Napisano
  • Autor

> Nie szkodza. Polecalbym tylko nabic nieco bardziej opony bo jak auto stoi to potem moga byc troche

> kwadratowe (to sie wyrownuje jak dostana temperatury i troche pojezdza ale mowisz, ze nawet

> jak juz jedziesz to malo).

Cenna uwaga. Dzięki. wink.gifok.gif

Napisano
  • Autor

> 1. Akumulator. BŁYSKIEM - nawet w 2 lata.

Przywykłem. 250zł zaoszczędzę w jeden miesiąc. zlosnik.gif

> W nowoczesnych autach może pojawiać się problem z bardziej zaawansowaną elektroniką wynikający ze

> spadków napięć na akumulatorze - jeżeli ESP to zazwyczaj po 2-3 startach mija, jeżeli

> kontrolka airbag, to trzeba wykasować błąd. W Czarnej Strzale nie doświadczyłem, ale w innych

> owszem.

Auto nie jest nowoczesne - problem z głowy.

> 2. Hamulce - wbrew zapewnieniom tutejszych magików tarcze zżera błyskawicznie - pojawiają się wżery

> i spada powierzchnia efektywnego hamowania + wichrują się tarcze.

> Remedium - u mnie tarcze wymienia się nie ze względu na zużycie, tylko na zgnicie. Nie wytrzymują z

> reguły 50% zużycia klocków.

Razem z klockami wymienione w zeszłym roku. Ale zwrócę uwagę.

> Gdybym był BARDZO ortodoksyjny, to dodałbym pkt 3:

> Łożyska kół.

> U mnie zaczęły być słyszalne jakieś 3 lata temu - jeżdżę, bo mi to nie przeszkadza. Potwierdzone na

> przykładzie innych aut bardziej pomnikowych.

Nie słyszę problemu. zlosnik.gif Może jestem głuchy. zlosnik.gif

> oraz 4:

> Opony parcieją a nie zużywają się - problem co jakieś 5+ lat występuje.

Wymienione na początku maja.

Napisano

> Mojemu teściowi zdarza się nie jeździć zimą. I po prostu wstawia auto jesienią do garażu, zamyka

> drzwi i idzie do domu. W ogóle tam nie zagląda aż do wiosny. Wiosną lub latem wraca i wyjeżdża

> autem jak gdyby nigdy nic. Najdłuższy taki postój trwał pół roku i nie zrobił na aucie żadnego

> wrażenia - sam byłem zaskoczony. Auto odpaliło za pierwszym razem, ręczny hamulec puśćił jakby

> był zaciągnięty poprzedniego dnia, teść po prostu sobie pojechał. Jedyny problem to gruba

> warstwa kurzu na karoserii.

> Aha, auto to Daewoo Nubira.

Potwierdzam regułę ale bardziej hard wersje wink.gif

Dziadek mój ma cc700 '97 rok.

Nalotu całe 38 kkm.

Latem jeździ tak 2 x w tygodniu, zimą ani razu i auto sobie stoi zabezpieczone przez niego czyli aku ściągnięty i nawsokowany zlosnik.gif

Potem zakłada naładowany aku i rusza, ot tyle.

IMHO nic się auto nie stanie jak będzie raz w tygodniu regularnie jeździć.

BTW zaważyłem drastyczny spadek ruchu na drogach, po tym co czytam na forum, po tym co ogląda w TV i czytam w prasie.

Jak rozładować korki, stopniowo zwiększać cenę paliwa i leniwe społeczeństwo zacznie się więcej ruszać claps.gif

Napisano

> Co ze sprawami mechanicznymi?

zasadniczo to po aucie widać że nie jeździło jakiś czas.

Potrafią się różne żuliki zainteresować i np lusterko uwalić wink.gif

Napisano

> w garażu

A gdzie była mowa o garażu?

Napisano

Ja właśnie stosuję taką metodę, bo do pracy mam na tyle blisko, że nie opłacałoby się odpalać auta, a jakbym już dojechał to silnik i tak nie zdążyłby się właściwie nagrzać. Dlatego moje samochody więcej stoją niż jeżdżą, ale nie zauważyłem żadnych negatywnych skutków ich dłuższego postoju w porównaniu do codziennego użytkowania ok.gif Akumulator też bez problemu daje radę odpalić auto po dwutygodniowym postoju na mrozie wink.gif

Napisano

> Czy nieużywanie samochodu mu szkodzi? Akumulator jest nowy, elektryka sprawna więc bez problemu

> znoszą powyższe.

> Co ze sprawami mechanicznymi?

Na placach czy w salonach wozy stoją miesiącami i nic im się nie dzieje.

Napisano

> Na placach czy w salonach wozy stoją miesiącami i nic im się nie dzieje.

Na placach/w salonach samochody stoją zakonserwowane, w tzw trybie transportowym (odłączona znaczna część odbiorników prądu).

Zupełnie inna koncepcja, niż "jeździł-przestał".

Napisano

> Te pierwsze, jak wspomniano, są czyste po kilku hamowaniach. Przecież korozja na tarczy pojawia się

> tylko z wierzchu? Ale o większą dbałość o układ hamulcowy dbam - raz na kilka miesięcy

> wjeżdżam na podnośnik i sprawdzam co i jak.

> Co natomiast dzieje się z gumą?

Ceed w 3 lata przejechał 17 kkm.

Akumulator bez zastrzeżeń.

Po 10 dniach postoju przez pierwsze 2 km czuć lekkie łup,łup,łup

zanim oponom nie przypomni się, że powinny być okrągłe.

Ostatnio przyciął się tłoczek z tyłu i "przypalił" klocki hamulcowe.

Może dlatego, że na stałym miejscu postojowym jest dołek i dłużej stoi kałuża ?

Lanos ma 12-ty rok, przebieg ok 70 kkm.

Dwukrotnie (na wszelki wypadek) wymieniany rozrząd, jeden akumulator, tłumik, klocki,

jakieś poduszki silnika, końcówki układu kierowniczego, ostatnio po raz pierwszy skraplacz klimy.

Korozji nie widać.

Napisano

> Czy nieużywanie samochodu mu szkodzi?

Szkodzi, ale to też zależy. Generalna zasada jest taka, że dla samochodu zdrowiej jeśli jeździ a nie stoi wink.gif Ale po kolei.

Przypadek pierwszy.

Jeżeli samochód stoi w garażu, to skutki uboczne "nieużywania" są znikome. Trzeba pamiętać o ciśnieniu w oponach i naładowaniu aku. Mam w rodzinie samochód który rocznie nakręca ok. 2 kkm i to na krótkich odcinkach, a zima nie jeździ praktycznie wcale. Auto garażowane, ma ponad 12 lat. Poza tym że ma już czwarty czy piąty akumulator, skutków "nieużywania" nie widać. Przy przebiegu ok. 25 kkm poleciały gumy stabilizatora, ale to raczej ze starości niż z zużycia.

Przypadek drugi.

Przez pierwsze pół roku posiadania obecnego auta, miałem jeszcze mój poprzedni samochód. Miał się przydać w domu, a w rezultacie stał i w końcu go sprzedałem. Stał pod chmurką. Przez te pół roku auto było używane tak jak piszesz, tzn czasem stało tydzień, czasem dwa zanim go trochę "przegoniłem". Przez ten czas rdza na obwodzie tarcz hamulcowych (taka normalna) zaczęła schodzić niżej, i na powierzchni roboczej tarcz porobiły się wżery. Wżery - nie lekka rdza która pojawia się po każdym deszczu. Przez to hamulce traciły na skuteczności, mimo że klocki i tarcze były jeszcze nie zużyte. Tuz przed sprzedażą musiałem zmienić klocki z tyłu - na jednym kole zapiekł się tłoczek w zacisku i wewnętrzny klocek został "zjedzony". Kolejna sprawa - podwozie. Wcześniej jeździłem tym samochodem ok. 35 kkm rocznie. Auto miało 6 lat, ok. 200 kkm i ani śladu rdzy gdziekolwiek, wydech oryginalny. Po tym pół roku tylny tłumik został sperforowany przez rdzę, podwozie i elementy zawieszenia pokryły się rdzawymi wykwitami. Jak podjechałem do mechanika tuż przed sprzedażą wymienic tylne klocki, gość sie za głowe złapał - "auto zawsze takie zadbane, coś pan mu zrobil?".

Tak więc jak widać bardzo zależy gdzie auto stoi. Moja Astra stała na gołej ziemi, może na kostce czy innej powierzchni utwardzonej by się tak nie skiepściła przez te pół roku - tego nie wiem. Ale wiem na pewno że parkowanie pod chmurką mało jeżdżonego auta na pewno odbije się na jego zdrowiu.

Na Twoim miejscu pomyślałbym o garażu. Może sie okazać że wyjdzie taniej niz usuwanie skutków "niejeżdzenia" zlosnik.gif

Pozdro.

Napisano

> Jedynie tarcze przy wysokiej wilgotności mogą Ci zajść lekką rudą, ale parę hamowań i wszystko

> wraca do normy. Prawdopodobnie ma to jakiś (niewielki) wpływ na trwałość tarcz/klocków.

Być może moje pytanie jest nieco idiotyczne, ale skoro tarcze hamulcowe korodują od wilgoci, to czy silnik (tłoki i cylindry) również mogą korodować w kontakcie z wilgotnym powietrzem przy otwartych zaworach?

Zasadniczo powinien na nich być cienki film z oleju lub paliwa zabezpieczający przed korozją, ale to tylko na krótki czas zadziała.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.