Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Sens napraw sterego samochodu.

Featured Replies

Napisano

Szwagierka ma Fiata Punto z '95 roku. Zwykłe proste wozidło z benzynowym silnikiem 1,2 z wielopunktowym wtryskiem.

Samochód jak to samochód, stary, trochę poobijany z trochę wypłowiałym lakierem, bez wspomagań, bez klimatyzacji, bez ABS. Taki golas. Ale jeździ.

No i jak to stary samochód, trapi go czasami jakaś awaria.

No i zdarzyła się awaria. Nawalił sterownik silnika co pociągnęło za sobą awarię cewki zapłonowej i dwóch trysków, a to spowodowało - nie wiem jakim cudem - zatarcie dwóch zaworów, które sobie stanęły co zaowocowało brakiem kompresji na dwóch cylindrach.

Całkowity koszt naprawy to 2000zł.

 

I co tu teraz zrobić?

Padła decyzja, że będziemy naprawiać.

Szwagierka zarabia nieco ponad 1000zł i samochód potrzebny.

I co ma zrobić?

Sprzeda uszkodzony samochód za mniej jak 1000zł i co kupi? A Punto miało zrobione hamulce, wymienione płyny, żadnych luzów nie ma. Nawet jak by kupiła to jeszcze gorsze truchło, które wymagałoby napraw.

Dlatego zrobiliśmy rodzinna zrzutę i zapłaciliśmy za naprawę.

Ostatecznie ma dalej swój sprawdzony samochód, który jeździ i ma się dobrze.

Napisano

Jak podłoga cała to jeszcze można było zainwestować... jakby miała z 5 koła to lepiej by było poszukać już czegoś nowszego (np pII) ale rozumiem że nie ma

Napisano
11 minut temu, fred77 napisał:

Szwagierka ma Fiata Punto z '95 roku.

 

Sprzeda uszkodzony samochód za mniej jak 1000zł i co kupi? A Punto miało zrobione hamulce, wymienione płyny, żadnych luzów nie ma. Nawet jak by kupiła to jeszcze gorsze truchło, które wymagałoby napraw.

 

O tym często się zapomina - zwykle trudno kupić coś lepszego, nawet jeśli koszt naprawy przekracza wartość padła.

Niestety, w wrazie wtopy i starcia z TU trzeba mieć wazelinę pod ręką... :(

Edytowane przez grogi

Napisano

Kupić silnik nowy na złomie i przełożyć IMO wyjdzie taniej.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Napisano

Robocizna tez kosztuje. Nawet jak silnik jest za czapkę gruszek.

Napisano
Robocizna tez kosztuje. Nawet jak silnik jest za czapkę gruszek.

Kupować silnik i przekładać, wyjdzie taniej niż 2 tysie.
Kwestia nie kupienia kota w worku.

Wysłane z mojego PSP5453DUO przy użyciu Tapatalka

Napisano
26 minut temu, Bartłomiej napisał:

Robocizna tez kosztuje. Nawet jak silnik jest za czapkę gruszek.

 

A naprawa starego silnika nie kosztuje?

Napisano
Godzinę temu, fred77 napisał:

I co tu teraz zrobić?

Mam kilka solidnych przykładów z otoczenia, jak również własny ;], że ratowanie starego samochodu zwłaszcza po poważniejszej awarii to wyrzucone pieniądze! Zdecydowanie polecam sprzedać punto na złom albo na części, dołożyć to co jest na naprawę i poszukać sprawnego jeżdżącego samochodu.

Napisano
2 minuty temu, amazaque napisał:

Mam kilka solidnych przykładów z otoczenia, jak również własny ;], że ratowanie starego samochodu zwłaszcza po poważniejszej awarii to wyrzucone pieniądze! Zdecydowanie polecam sprzedać punto na złom albo na części, dołożyć to co jest na naprawę i poszukać sprawnego jeżdżącego samochodu.

 

A co lepszego mozna kupic przy zarobkach rzedu 1kPLN?

Pomijam juz fakt, ze nie wiem jak w ogole mozna utrzymac auto przy takich dochodach...

Napisano
Robocizna tez kosztuje. Nawet jak silnik jest za czapkę gruszek.

Na pewno taniej wyjdzie niż 2k.
Napisano

Nie zmienialbym. Przynajmniej wiesz co masz. A nowe kupisz za tysiaka, to na bank bedzie cos do zrobienia. A nawet jak nie naprawa to przy tym pułapie cenowym, sensowny przegląd otwarcia może przekroczyć wartość auta. I tez mysle, ze wstawienie innego słupka moze byc korzystniejsze kosztowo niz remont

Napisano
1 godzinę temu, amazaque napisał:

Mam kilka solidnych przykładów z otoczenia, jak również własny ;], że ratowanie starego samochodu zwłaszcza po poważniejszej awarii to wyrzucone pieniądze! Zdecydowanie polecam sprzedać punto na złom albo na części, dołożyć to co jest na naprawę i poszukać sprawnego jeżdżącego samochodu.

 

Słusznie.

Trzeba sprzedać na złom a za zaoszczędzoną kasę kupić miesięczny.

 

 

Napisano

Dobra rada - tylko pewnie szwagierka mieszka na wiosce i transport jeśli jakis w ogóle jest to pewnie z dwa razy dzienie...

Edytowane przez cesarz

Napisano
Godzinę temu, Filipfm napisał:

Nie zmienialbym. Przynajmniej wiesz co masz. A nowe kupisz za tysiaka, to na bank bedzie cos do zrobienia. A nawet jak nie naprawa to przy tym pułapie cenowym, sensowny przegląd otwarcia może przekroczyć wartość auta. I tez mysle, ze wstawienie innego słupka moze byc korzystniejsze kosztowo niz remont

 

I tak będzie coś do zrobienia. Sam się pół roku temu pozbyłem się Lanosa za grosze z padniętym silnikiem i żałuję, że tak późno. Przez 6 lat jeździł wzorcowo, ale końcówka to było pasmo nieszczęść i wydatków. Jak już zaczynają się poważne wydatki to trzeba pozbywać się szrota.

Napisano
31 minut temu, maras77 napisał:

 

Słusznie.

Trzeba sprzedać na złom a za zaoszczędzoną kasę kupić miesięczny.

 

 

O to,to!

Zwlaszcza jak mieszka się na wiosce gdzie ostatni PKS przyjeżdża o 17 a trzeba jakoś wrócić z 2 zmiany:facepalm:

Napisano
32 minuty temu, Citric napisał:

 

I tak będzie coś do zrobienia. Sam się pół roku temu pozbyłem się Lanosa za grosze z padniętym silnikiem i żałuję, że tak późno. Przez 6 lat jeździł wzorcowo, ale końcówka to było pasmo nieszczęść i wydatków. Jak już zaczynają się poważne wydatki to trzeba pozbywać się szrota.

 

I co dalej, jak się ma 1000 zł dochodów i 0 oszczędności?

 

 

Napisano
3 minuty temu, maras77 napisał:

 

I co dalej, jak się ma 1000 zł dochodów i 0 oszczędności?

 

 

Są dwa wyjścia. Ruszyć 4 litery i poszukać lepszych źródeł dochodów albo iść na bezrobocie bo i tak co zarobi to będzie wsadzać w paliwo i padło.

Napisano
16 minut temu, wlad napisał:

O to,to!

Zwlaszcza jak mieszka się na wiosce gdzie ostatni PKS przyjeżdża o 17 a trzeba jakoś wrócić z 2 zmiany:facepalm:

 

Rower, skuter.

 

Jeżdżenie do roboty samochodem jak się ma 1000 zł dochodu to jak jazda na uberze - dochód jest, ale suma kosztów jawnych i ukrytych jest wyższa od rozporządzalnego dochodu.

Tytułowa szwagierka właśnie dotarła do etapu, gdy jazda na kredycie w postaci samochodu się skończyła i bez inwestycji ani rusz. A kasy brak.

 

I rodzina zapłaciła, czyli udzieliła szwagierce kredytu/darowizny. Ale to ma krótkie nóżki - do następnego razu.

 

Ja jeżdżę do roboty hulajnogą i pociągami.

 

 

Edytowane przez maras77

Napisano
Teraz, Citric napisał:

Są dwa wyjścia. Ruszyć 4 litery i poszukać lepszych źródeł dochodów albo iść na bezrobocie bo i tak co zarobi to będzie wsadzać w paliwo i padło.

 

Albo alternatywnego transportu.

Napisano
10 minut temu, maras77 napisał:

 

Rower, skuter.

 

Jeżdżenie do roboty samochodem jak się ma 1000 zł dochodu to jak jazda na uberze - dochód jest, ale suma kosztów jawnych i ukrytych jest wyższa od rozporządzalnego dochodu.

Tytułowa szwagierka właśnie dotarła do etapu, gdy jazda na kredycie w postaci samochodu się skończyła i bez inwestycji ani rusz. A kasy brak.

 

I rodzina zapłaciła, czyli udzieliła szwagierce kredytu/darowizny. Ale to ma krótkie nóżki - do następnego razu.

 

Ja jeżdżę do roboty hulajnogą i pociągami.

 

 

Każdy ma swoje preferencje-Ty lubisz jezdzić rowerem podczas ulewy,inni niekoniecznie.Byłem kiedyś w takiej sytuacji-kończylem prace o 1-2 w nocy,do domu 16km i faktycznie jezdzilem na rowerze.Po kilku razach z deszczem kupiłem wtedy[koniec lat 90-tych]skode 120 za chyba 800 zl i jakoś przeturlalem się przez rok.Po pewnym czasie okazalo sie że są chętni na dojazd ze mną i paliwo miałem w sumie  za darmo.Koszty napraw/części byly smiesznie niskie więc nie odbijalo się to specjalnie na budżecie.

Edytowane przez wlad

Napisano

mam kumpla co kupuje jednorazówki jak mu sie wysypie takie punto/tico/lanos itp to na zło i kupuje nowe zmienia auta średnio co 6 mce duzo tez dlubie sam lol 

Napisano
1 minutę temu, RABIN napisał:

mam kumpla co kupuje jednorazówki jak mu sie wysypie takie punto/tico/lanos itp to na zło i kupuje nowe zmienia auta średnio co 6 mce duzo tez dlubie sam lol 

Napisz jeszcze, że popsute sprzedaje drożej, niż kupił lol :hehe:

Napisano
7 minut temu, wlad napisał:

Każdy ma swoje preferencje-Ty lubisz jezdzić rowerem podczas ulewy,inni niekoniecznie.Byłem kiedyś w takiej sytuacji-kończylem prace o 1-2 w nocy,do domu 16km i faktycznie jezdzilem na rowerze.Po kilku razach z deszczem kupiłem wtedy[koniec lat 90-tych]skode 120 za chyba 800 zl i jakoś przeturlalem się przez rok.Po pewnym czasie okazalo sie że są chętni na dojazd ze mną i paliwo miałem w sumie  za darmo.Koszty napraw/części byly smiesznie niskie więc nie odbijalo się to specjalnie na budżecie.

 

Fred nie pisał o współpartycypantach. Poza tym jak słusznie zauważyłeś paliwo tanie, ale jak padnie, to już kasa leci. A jak nie ma kasy, to się żebrze, albo jeździ rowerem.

Napisano
2 minuty temu, maras77 napisał:

Napisz jeszcze, że popsute sprzedaje drożej, niż kupił lol :hehe:

 

może nie drożej, ale za te same pieniądze odda na złom.

mam takiego znajomego, w zasadzie co 3 miesiące kupuje jakiegoś szrota.... warunek: przegląd i oc ważne minimum 6 miesięcy. jezdzi takim nawet bez hamulców i jak sie rozleci to idzie na złom, a jak sie nie rozleci, to oddaje na złom w momencie kiedy skończy sie oc.

takich ludzi jest niestety sporo, i twierdzą, że bardzo dobrze na tym wychodzą, bo nie dokładają do auta ani złotówki

Napisano
6 minut temu, maras77 napisał:

 

Fred nie pisał o współpartycypantach. Poza tym jak słusznie zauważyłeś paliwo tanie, ale jak padnie, to już kasa leci. A jak nie ma kasy, to się żebrze, albo jeździ rowerem.

Mozna też takie auto mieć na czarną godzinę-jak zapowiada się ulewa,trzeba coś kupić gabaryutowego po drodze itp.Reszte opędzać rowerem lub PKSem.

Napisano
1 godzinę temu, Citric napisał:

Są dwa wyjścia. Ruszyć 4 litery i poszukać lepszych źródeł dochodów albo iść na bezrobocie bo i tak co zarobi to będzie wsadzać w paliwo i padło.

 

Nie no brawo :facepalm:

Napisano
  • Autor
4 godziny temu, amazaque napisał:

Mam kilka solidnych przykładów z otoczenia, jak również własny ;], że ratowanie starego samochodu zwłaszcza po poważniejszej awarii to wyrzucone pieniądze! Zdecydowanie polecam sprzedać punto na złom albo na części, dołożyć to co jest na naprawę i poszukać sprawnego jeżdżącego samochodu.

Niestety są osoby, które nie wypróżniają się pieniędzmi.

 

Napisano
1 godzinę temu, maras77 napisał:

Napisz jeszcze, że popsute sprzedaje drożej, niż kupił lol :hehe:

Ostatnie sprzedał za tyle ile kupił a trzy wcześniejsze poszły na złom i dostał za każdy kilka setek . Ostro kombinuje na OC często wydebi tez dodatkowe koła lub opony co zaraz sprzedaje. Autami porusza się tylko po GOP .

Napisano
24 minuty temu, fred77 napisał:

Niestety są osoby, które nie wypróżniają się pieniędzmi.

 

Taki lajf. I te osoby nie powinny żyć powyżej swoich możliwości finansowych, bo będą musiały żebrać jak twoja szwagierka.

Napisano
  • Autor
Teraz, maras77 napisał:

Taki lajf. I te osoby nie powinny żyć powyżej swoich możliwości finansowych, bo będą musiały żebrać jak twoja szwagierka.

To nie jest żebranie. Odda każdemu kasę. Zarabia, pracuje i nie musi żebrać. A jeżeli można tego typu finansowe kłopoty rozwiązać rodzinnie to chyba dobrze.

Napisano

Jeśli blacha się trzyma można ratować. Dużo, bardzo dużo daje jak się oczywiście samemu robi albo ma się znajomego dobrego mechanika. Który będzie wiedział że jak ktoś inwestuje w to auto jego wartość to nie z sentymentu a z tego że mu się nie przelewa i raczej doceni i się przyłoży do roboty. Sam często reanimuje takie przypadki za przysłowiowe parę groszy. Nie opisana w tym wypadku wdzięczność daje mi największą satysfakcje. I nie z tego się nie utrzymuje, traktuje to jako oderwanie się od etatu i jako hobby:ok:

Napisano
9 minut temu, fred77 napisał:

To nie jest żebranie. Odda każdemu kasę. Zarabia, pracuje i nie musi żebrać. A jeżeli można tego typu finansowe kłopoty rozwiązać rodzinnie to chyba dobrze.

Jasne, że dobrze. Tak samo warto brykę naprawiać.

Aczkolwiek utrzymanie bryki to pewnie ze 400 miesięcznie.

Napisano

Takich silników się nie remontuje. Lepiej kupić silnik z sieny/punto za 200 zł. Za 2000zł to lepiej kupić punto/bravę/etc. 

Napisano

Co do przekładek to wiadomo, że kupowanie silnika używanego to trochę kupowanie kota w worku. Uda się albo i nie. Do jej krótkich przebiegów jest szansa że by się udało i byłaby do przodu (rodzina) może z 500zł (zależy ile robota). Remont ma ten plus że jeśli mechanik zrobi to dobrze to już tym elementem nie będzie się martwić :).

Napisano

Poniewaz jest to fiat i do tego punto, przy takiej swietnej okazji powinna oddac je na zlom, bo tylko do tego te truchla sie nadaja. Mialem watpliwa przyjemnosc pojezdzic wczoraj grande punto, nie moglem sie nadziwic, ze za wlasne pieniadze ludzie to kupuja :(

Napisano

Jeżeli blacharka jest idealna wszędzie - to naprawiać, jeżeli nie to złomować...

Wujaszek ma PI i córka nim jeździ i remont silnika tez robił ale kupował części na złomie i sam gmerał auto jeździ 5km dziennie :)

 

Napisano
18 godzin temu, fred77 napisał:

Szwagierka ma Fiata Punto z '95 roku. Zwykłe proste wozidło z benzynowym silnikiem 1,2 z wielopunktowym wtryskiem.

Samochód jak to samochód, stary, trochę poobijany z trochę wypłowiałym lakierem, bez wspomagań, bez klimatyzacji, bez ABS. Taki golas. Ale jeździ.

No i jak to stary samochód, trapi go czasami jakaś awaria.

No i zdarzyła się awaria. Nawalił sterownik silnika co pociągnęło za sobą awarię cewki zapłonowej i dwóch trysków, a to spowodowało - nie wiem jakim cudem - zatarcie dwóch zaworów, które sobie stanęły co zaowocowało brakiem kompresji na dwóch cylindrach.

Całkowity koszt naprawy to 2000zł.

 

I co tu teraz zrobić?

Padła decyzja, że będziemy naprawiać.

Szwagierka zarabia nieco ponad 1000zł i samochód potrzebny.

I co ma zrobić?

Sprzeda uszkodzony samochód za mniej jak 1000zł i co kupi? A Punto miało zrobione hamulce, wymienione płyny, żadnych luzów nie ma. Nawet jak by kupiła to jeszcze gorsze truchło, które wymagałoby napraw.

Dlatego zrobiliśmy rodzinna zrzutę i zapłaciliśmy za naprawę.

Ostatecznie ma dalej swój sprawdzony samochód, który jeździ i ma się dobrze.

Pomijając fakt, iż opis awarii sugeruje iż diagnoza mechanika wzięła się ze szklanej kuli ponieważ nie ma fizycznej możliwości by podany ciąg przyczynowo skutkowy mógł mieć miejsce, to jeśli nadwozie jest zdrowe to według mnie przy dochodach szwagierki jedyne sensowne rozwiązanie to naprawa Punto, lub zakup roweru. Cewki zapłonowe padały w tych samochodach i to dość często, nie miało to żadnego związku z awarią ,,komputera'', a już z pewnością nie miało żadnego związku i wpływu z zatarciem zaworów. Jak już pisałem podana diagnoza wydaje się być czymś na pograniczu bajki i baśni. 

Napisano
16 godzin temu, Citric napisał:

 

I tak będzie coś do zrobienia. Sam się pół roku temu pozbyłem się Lanosa za grosze z padniętym silnikiem i żałuję, że tak późno. Przez 6 lat jeździł wzorcowo, ale końcówka to było pasmo nieszczęść i wydatków. Jak już zaczynają się poważne wydatki to trzeba pozbywać się szrota.

 

Reguły nie ma. Ale kupujac auto w budzecie kilku tys (i to niskich kilku, bo jak rozumiem o takich tu potencjalnie mówimy) praktycznie każda naprawa jest znaczącym % wartości auta i jest szansa, ze poprzedni wlasciciel ich nie robil albo drutował na trytytki. Jezdzac swoim przez dluzszy czas wiesz co robiles i w jakim masz stanie auto. 

Napisano
3 godziny temu, bielaPL napisał:

Co do przekładek to wiadomo, że kupowanie silnika używanego to trochę kupowanie kota w worku. Uda się albo i nie. Do jej krótkich przebiegów jest szansa że by się udało i byłaby do przodu (rodzina) może z 500zł (zależy ile robota). Remont ma ten plus że jeśli mechanik zrobi to dobrze to już tym elementem nie będzie się martwić :).

 

No ale nie w przypadku Punto. Tych silników jest na pęczki 1.2   silniki np na olx. Przelozenie takiego silnika to raptem może dzień roboty bo to małe klocki i dojście bezproblemowe. Auta szybko gniją więc jest w miarę duża podaż takich silników. Co inego gdyby to było rzadkie nietuzinkowe auto. 

 

 

Napisano
7 godzin temu, Filipfm napisał:

 

Reguły nie ma. Ale kupujac auto w budzecie kilku tys (i to niskich kilku, bo jak rozumiem o takich tu potencjalnie mówimy) praktycznie każda naprawa jest znaczącym % wartości auta i jest szansa, ze poprzedni wlasciciel ich nie robil albo drutował na trytytki. Jezdzac swoim przez dluzszy czas wiesz co robiles i w jakim masz stanie auto. 

 

Jak jeździsz dłużej masz tylko złudzenie, że wiesz w jakim stanie masz auto (no chyba, że się nie oszukujesz i wiesz, że blisko pełnoletni samochód to szrot). Niestety ja to dopiero zrozumiałem jak dosłownie zaraz po wymianie rozrządu poszła uszczelka pod głowicą. Oczywiście w momencie jak samochód był najbardziej potrzebny. To jest właśnie reguła. Zdarzają się wyjątki, ale są one nieliczne i jeszcze nie spotkałem się z nimi. Widzę również po znajomych, że im starsze padło tym jest tylko gorzej, Nawet hołubiony Golf IV 1,9 TDI potrafi odwalić niezłe numery.

Napisano
13 godzin temu, NaczelnyFilozof napisał:

 

No ale nie w przypadku Punto. Tych silników jest na pęczki 1.2   silniki np na olx. Przelozenie takiego silnika to raptem może dzień roboty bo to małe klocki i dojście bezproblemowe. Auta szybko gniją więc jest w miarę duża podaż takich silników. Co inego gdyby to było rzadkie nietuzinkowe auto. 

 

 

 

Tyle że zarabiając trochę ponad 1000zł na miesiąc, to w praktyce te wymiany silników (bo szansa że pierwsza używka będzie ok jest naprawdę mała w tak starym aucie...) wyjdą jej 3-4 miesiące pracy na to. 

 

Jak jeździsz dłużej masz tylko złudzenie, że wiesz w jakim stanie masz auto (no chyba, że się nie oszukujesz i wiesz, że blisko pełnoletni samochód to szrot). Niestety ja to dopiero zrozumiałem jak dosłownie zaraz po wymianie rozrządu poszła uszczelka pod głowicą. Oczywiście w momencie jak samochód był najbardziej potrzebny. To jest właśnie reguła. Zdarzają się wyjątki, ale są one nieliczne i jeszcze nie spotkałem się z nimi. Widzę również po znajomych, że im starsze padło tym jest tylko gorzej, Nawet hołubiony Golf IV 1,9 TDI potrafi odwalić niezłe numery.

 

Dokładnie tak jest... 

Edytowane przez teg

Napisano

Jeśli sama jeździ (nie wozi dzieci) to w tej sytuacji chyba poszedłbym w skuter i dobre ciuchy. Utrzymanie każdego auta to będzie połowa dochodów.

Napisano
25 minut temu, iwik napisał:

Jeśli sama jeździ (nie wozi dzieci) to w tej sytuacji chyba poszedłbym w skuter i dobre ciuchy. Utrzymanie każdego auta to będzie połowa dochodów.

Zima i skuter....no  nie wiem;)

Poza tym aby kupic dobry skuter to pewnie ze 3 tys,do tego ubranie z 1000-też nie tanio.A eksploatacja skutera też wbrew pozorom nie jest za darmo- w tych tańszych wymiana oleju co 1tys. km,wymiana paska co 6 tys.A to kosztuje bo kobieta pewnie sama tego robić nie będzie.

Napisano

Zima zaraz się kończy - pewnie szybciej niż padło zostanie przywrócone do życia lub kupione inne padło w które trzeba będzie ładować kasę.

Ubezpieczenie skutera to z 50zł, samochodu - 500. Teść miał skuterek z tych chińskich - serwis okresowy chyba rząd wielkości 150zł z tym olejem, paskiem (czy nie wiem co tam siedzi). Kupił nowy, sprzedał za 1000zł i z tego co wiem kupiec nawinął bez problemu kolejne 15000km (właśnie na wiosce).

Ciuchy - nie mówię o stroju power rangersa na moto, tylko kurtce i spodniach z membraną - nie musi być chyba ze sklepu dla alpinistów ze znaną metką.

 

Napisano

iwik bez sensu, lepiej rower z silnikiem elektrycznym

Napisano
46 minut temu, bielaPL napisał:

iwik bez sensu, lepiej rower z silnikiem elektrycznym

Zależy jak daleko trzeba dojechać. Bo to chyba za szybko nie jeździ i zasięg też nieszczególny ma.

Napisano

Może ja jestem dziwny ale za te 2000zł można kupić dobrą bezinwestycyjną furę na dojazdy do pracy. Tylko trzeba być cierpliwym i czekać aż coś się pojawi do kupienia. Jest pełno starych brzydkich aut których nikt nie chce. Maitiz/Pony/Twingo/Escort. Pojeździć dwa lata i na złom jak zacznie gnić :-)

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.