Napisano 27 Października 20241 rok Proszę o porady i techniczne i prawne. Dziś sprzedałem Octavie 2007 2.0 TDI, kupujący pooglądał, odbył jazdę próbną, po niecałych 100km auto straciło moc i dymi na czarno, ale nie wywala żadnego błędu na zegarach nawet. Co technicznie mogło się zepsuć? I jak to wygląda od strony prawnej, standardowa umowa plus wyłączona rękojmia, ale kupujący chce oddać auto, bo niby wada ukryta. Ja miałem to auto ponad 3 lata, ale stało w garażu bo je lakierowałem, więc niewiele nim przejechałem, kilkaset km zaraz po kupnie, ale żadnych problemów nie miałem i nigdy nawet żadnego błędu z silnikiem związanego, czyściłem w niej dolot, egr, klapę gaszącą - mogłem coś przy tym popsuć? Póki co ma oddać auto na diagnozę i mamy pomyśleć co dalej? Nie chcę być wujem, bo kupujący wydawał się spoko, ale i nie chciałbym przygarnąć popsutego auta? Jak to rozegrać?
Napisano 27 Października 20241 rok Niczego nie proponować, żadnej partycypacji w kosztach itd. Bo jak tak zrobisz, to niebezpośrednio przyznajesz się do winy. To auto używane, czasami się psują. Kupujący zgodził się na warunki. Nie wiesz przy tym, jak kupujący te 100km jechał. Nawet jak jest wada ukryta, to po wyłączeniu rękojmi nie ponosisz za takie odpowiedzialności. Tylko za wady "podstępnie ukryte". Tzn. takie, które celowo ukrywałeś, np. przez motodoktora albo trociny w moście. Skoro klient przejechał 100km, to auto było chyba sprawne... Powiedzieć, że rozumiesz że wujowa sytuacja i nie sam nie chciałbyś żeby to Ciebie spotkało. Ale nie masz sobie niczego do zarzucenia, auto było sprawne i sprzedałeś je w dobrej wierze. Edytowane 27 Października 20241 rok przez grogi
Napisano 28 Października 20241 rok syn kupił sobie auto przerejestrował ,opłacił skarbówkę itp., gdzieś sączył sie olej, mechanicy umyli silnik, i kazali pojeździć trochę, trasa 600 kilometrów wjazd do mechaników na kanał wyciek z silnika w takim miejscu że koszt naprawy 5 do 8 a może i 12 tys. ,pojechał syn do sprzedającego na spokojnie powiedział co i jak i facet oddał kasę i powiedział że syn przy kupnie auta nie wydziwiał to i on nie będzie , można po ludzku załatwić sprawę można? p.s. trochę na tym interesie syn umoczył bo zostały wymienione 2 poduszki silnika i coś jeszcze o czym poinformował sprzedającego ale już syn nie chciał wziąć kasy, sprzedający nie wiedział o tym wycieku z silnika Edytowane 28 Października 20241 rok przez Waldek40
Napisano 28 Października 20241 rok 7 godzin temu, Josyp napisał(a): auto straciło moc i dymi na czarno Nieszczelność w dolocie
Napisano 28 Października 20241 rok 27 minut temu, Woockush napisał(a): Nieszczelność w dolocie Albo pad turbo.
Napisano 28 Października 20241 rok @Josyp Skoro czyściłeś klapę gaszącą, to może nie zapiąłeś dobrze węża od dolotu na przepustnicy. Dał w rurę i ciśnienie wypchnęło wąż. Niech otworzą maskę i zobaczą co jest grane.
Napisano 28 Października 20241 rok 26 minut temu, kaczorek79 napisał(a): @Josyp Skoro czyściłeś klapę gaszącą, to może nie zapiąłeś dobrze węża od dolotu na przepustnicy. Dał w rurę i ciśnienie wypchnęło wąż. Niech otworzą maskę i zobaczą co jest grane. Kiedyś robiłem sprzęgło w Marea 1.9 JTD (w warsztacie BOSCH Car Service) a następnego dnia na wakacje do HR. Gdzieś po nocy na Jadrance zrobiłem redukcję, w palnik, hukło...brak mocy...spadła (nieprzykręcona przez warsztat) rura od turbo, na szczęście na górze silnika, a nie gdzieś nisko. Co ciekawe, spadła jeszcze kilkukrotnie, zanim kupiłem nową opaskę, ale za każdym razem nic nie dymiło - po prostu huknięcie i dynamika jak 1.9 sdi.
Napisano 28 Października 20241 rok 8 godzin temu, Josyp napisał(a): Póki co ma oddać auto na diagnozę i mamy pomyśleć co dalej? Nie chcę być wujem, bo kupujący wydawał się spoko, ale i nie chciałbym przygarnąć popsutego auta? Jak to rozegrać? to nie tak albo masz dobre serce i mówisz od razu zeby wracał i że kasę mu oddajesz za auto albo mowisz ze nie wiesz co to i umywasz rece
Napisano 28 Października 20241 rok Godzinę temu, kaczorek79 napisał(a): @Josyp Skoro czyściłeś klapę gaszącą, to może nie zapiąłeś dobrze węża od dolotu na przepustnicy. Dał w rurę i ciśnienie wypchnęło wąż. Niech otworzą maskę i zobaczą co jest grane. Też bym jakieś wężyki obstawiał, bo to wygląda na za mało powietrza a za dużo paliwa. Pad turbo to raczej szaro/niebieski dym.
Napisano 28 Października 20241 rok Autor 8 godzin temu, Marcinas napisał(a): Jaki czas upłynął między sprzedażą a awaria ? Ze dwie godziny
Napisano 28 Października 20241 rok Godzinę temu, el_guapo napisał(a): Co ciekawe, spadła jeszcze kilkukrotnie, zanim kupiłem nową opaskę, ale za każdym razem nic nie dymiło - po prostu huknięcie i dynamika jak 1.9 sdi. stilo 1.9 jtd 115KM - jak się rura przetarła między turbo a IC (z tego co pamiętam) to dynamika żadna tak jak piszesz ale na czarno też dymił bardziej też obstawiam jakąś nieszczelność w dolocie
Napisano 28 Października 20241 rok Autor Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne?
Napisano 28 Października 20241 rok Teraz, Josyp napisał(a): Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne? A wpisałeś do umowy, że jest wada? Jeżeli nie, to udowodnisz w sądzie, że nie ukryłeś tej wady i poinformowałeś kupującego?
Napisano 28 Października 20241 rok 3 minuty temu, Josyp napisał(a): Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne? będziesz bez samochodu ze 3 lata a im będzie ciężko udowodnić że nie popsuli w drodze powrotnej. Poza tym jeśli szczerze nie wiedziałeś o tej wadzie i oni mieli jazdę testową i było ok to bym olał temat. Dorzucenie 50% kosztów do naprawy to niezły prezent. Mogli zawsze podjechać do ASO Skody na weryfikację stanu. Edytowane 28 Października 20241 rok przez lucash
Napisano 28 Października 20241 rok 44 minuty temu, Josyp napisał(a): Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne? czyli nie posłuchałeś mnie "to nie tak albo masz dobre serce i mówisz od razu zeby wracał i że kasę mu oddajesz za auto albo mowisz ze nie wiesz co to i umywasz rece" odwaliłeś najgorszą opcję zaproponowałeś kwotę i jeżeli trafiłeś na naciągacza to wyczuł miękkiego klienta i będzie cisnął żeby wyciągnąć jak najwięcej, po straszeniu prawnikami wygląda że ktoś tu chce cię
Napisano 28 Października 20241 rok Autor 1 godzinę temu, wladmar napisał(a): A wpisałeś do umowy, że jest wada? Jeżeli nie, to udowodnisz w sądzie, że nie ukryłeś tej wady i poinformowałeś kupującego? Nie wiedziałem o niej, więc i nic nie wpisane, co prawda spokojnie jeździłem raczej bez wielkiego gazowania
Napisano 28 Października 20241 rok 3 minuty temu, Josyp napisał(a): Nie wiedziałem o niej, więc i nic nie wpisane, co prawda spokojnie jeździłem raczej bez wielkiego gazowania Ciężko będzie udowodnić, że nie wiedziałeś, skoro zgodziłeś się na to, że wada jest i zaproponowałeś zwrot części kasy (1000 zł).
Napisano 28 Października 20241 rok 33 minuty temu, wladmar napisał(a): Ciężko będzie udowodnić, że nie wiedziałeś, skoro zgodziłeś się na to, że wada jest i zaproponowałeś zwrot części kasy (1000 zł). Otóż to właśnie. Jak się na coś zgadzasz, to znaczy poczuwasz się do winy...
Napisano 28 Października 20241 rok 2 godziny temu, Josyp napisał(a): Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne? Po co prosisz o rady, jak i tak robisz po swojemu?! Zaraz się okaże, że nie tylko zapieczone turbo (w co wątpię), to jeszcze łyse opony, wybite sworznie i stary pasek... A skoro jedną wadę ukryłeś, to pewnie też i inne... Edytowane 28 Października 20241 rok przez grogi
Napisano 28 Października 20241 rok 2 godziny temu, Josyp napisał(a): Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne? Sprzedałeś na F VAT/marża cz umowa k-s. Jak faktura to raczej jesteś w czarnej d i wyłączenie rękojmi w umowie nic nie da. Jeśli umowa k-s to da. Napisz pismo do kupującego, że zgadzasz się na opust cenowy 1000zł ale nie na przyjęcie auta. Zabezpieczysz się w ten sposób przed innymi na siłę wymyślonymi usterkami jak przyjdzie walka udry na udry. Nic na gębę !!! Wszystko na papierze Tak reklamowałam auto z tytułu rękojmi po pół roku eksploatacji. Jest ten wątek w archeo AK !!!
Napisano 28 Października 20241 rok 16 godzin temu, Josyp napisał(a): Ja miałem to auto ponad 3 lata, ale stało w garażu bo je lakierowałem Kupujący jest tego świadomy, bo jak sprawdzi grubość lakieru to będzie kolejna akcja
Napisano 28 Października 20241 rok 5 godzin temu, wladmar napisał(a): A wpisałeś do umowy, że jest wada? Jeżeli nie, to udowodnisz w sądzie, że nie ukryłeś tej wady i poinformowałeś kupującego? To przypadkiem nie kupujący ma udowodnić, że ukrył?
Napisano 28 Października 20241 rok 23 minuty temu, ZUBERTO napisał(a): To przypadkiem nie kupujący ma udowodnić, że ukrył? Dlaczego? To sprzedający deklaruje, że nie wiedział o wadze (zakłada się, że właściciel zna stan swojego pojazdu). Kupujący stwierdza wadę ukrytą (w założeniu ukrytą przez właściciela), popiera to dowodami (udowadnia, że wada istnieje). I teraz sprzedający musi udowodnić, że o tej wadzie nic nie wiedział i niczego nie ukrył. Nie musi tego robić, ale wtedy odpowiada z tytułu rękojmi (nawet jak ją wyłączył). Może np. udowodnić to tym, że samochód miał niedawno przegląd i ten element był sprawdzany i nie było uwag. Edytowane 28 Października 20241 rok przez wladmar
Napisano 28 Października 20241 rok 15 godzin temu, ZUBERTO napisał(a): To przypadkiem nie kupujący ma udowodnić, że ukrył? Jeśli mój internetowy tytuł coś jeszcze znaczy: W przypadku zwykłych wad ukrytych, onus jest na sprzedawcy. W przypadku wad podstępnie ukrytych, na kupującym... Wada ukryta to po prostu wada, której nie było widać. Nie musi być ukrywana przez kogokolwiek, żeby była ukryta. 15 godzin temu, wladmar napisał(a): Dlaczego? To sprzedający deklaruje, że nie wiedział o wadze (zakłada się, że właściciel zna stan swojego pojazdu). Kupujący stwierdza wadę ukrytą (w założeniu ukrytą przez właściciela), popiera to dowodami (udowadnia, że wada istnieje). I teraz sprzedający musi udowodnić, że o tej wadzie nic nie wiedział i niczego nie ukrył. Nie musi tego robić, ale wtedy odpowiada z tytułu rękojmi (nawet jak ją wyłączył). Może np. udowodnić to tym, że samochód miał niedawno przegląd i ten element był sprawdzany i nie było uwag. No nie do końca. Jak rękojmia jest wyłączona, to sprzedający nie odpowiada za zwykłe wady ukryte. Nie musi niczego udowadniać. Teraz kupujący musi pokazać, że sprzedający celowo wadę ukrył. Edytowane 29 Października 20241 rok przez grogi
Napisano 29 Października 20241 rok 14 godzin temu, wladmar napisał(a): Dlaczego? To sprzedający deklaruje, że nie wiedział o wadze (zakłada się, że właściciel zna stan swojego pojazdu). Kupujący stwierdza wadę ukrytą (w założeniu ukrytą przez właściciela), popiera to dowodami (udowadnia, że wada istnieje). I teraz sprzedający musi udowodnić, że o tej wadzie nic nie wiedział i niczego nie ukrył. Nie musi tego robić, ale wtedy odpowiada z tytułu rękojmi (nawet jak ją wyłączył). Może np. udowodnić to tym, że samochód miał niedawno przegląd i ten element był sprawdzany i nie było uwag. Mamy w PL domniemanie niewinności (jeszcze) i jesteś tak długo niewinny jak Ci ktoś nie udowodni. Ergo - jeśli oskarżasz kogoś o przestępstwo w postaci świadomego zatajenia wady musisz mu to udowodnić. Co do wątku - mimo rad autor postąpił po swojemu. Dla mnie to wygląda na cfaniaka, ja miałem to samo, grzebałem w swoim 2.2DTI, opaskę założyłem dobrze, ale że była stara, mocniej zakręciłem to pękła, chwila spokojnej jazdy, elegancko (zmieniałem IC), raz mówię dam w palnik, dałem... huk i za mną jak nad Batorym... przewód założony, nowa opaska i spokój. Także czuję cfaniaka, szczególnie że grzebałeś w tamtych okolicach. Może (ale to mój domysł, daj prawnikowi zarobić 100-200zł) warto na piśmie dać człowiekowi, że w geście dobrej woli proponujesz 1000zł, że nie poczuwasz się do winy, bo samochód generalnie wiekowy i awaria mogła się przytrafić. Może to będzie metoda na wykręcenie się po tej propozycji 1000 że poczuwasz się do winy.
Napisano 29 Października 20241 rok 16 minut temu, AstraC napisał(a): Mamy w PL domniemanie niewinności (jeszcze) i jesteś tak długo niewinny jak Ci ktoś nie udowodni. W sprawach karnych, nie cywilnych. 16 minut temu, AstraC napisał(a): Ergo - jeśli oskarżasz kogoś o przestępstwo w postaci świadomego zatajenia wady musisz mu to udowodnić. To zupełnie coś innego.
Napisano 29 Października 20241 rok 1 minutę temu, wladmar napisał(a): W sprawach karnych, nie cywilnych. Wyobraź sobie, że tam też twoje "na chłopski rozum" nie zadziała. Sam fakt, że wada jest, a nie było, nie oznacza że była podstępnie zatajona. Powodzenia w udowodnieniu, jeśli kolega był n-tym właścicielem starego gruza. Do tego jeszcze są tematy w stylu jak kupujesz 20 letniego gruza to spodziewaj się, że może się po prostu zepsuć, 100 albo 10000 km od zakupu.
Napisano 31 Października 20241 rok W dniu 28.10.2024 o 12:19, Josyp napisał(a): Ponoć gościu był na diagnozie i wyszła zapieczona geometria turbiny i mówi, że jak czyszczenie to 1500, a jak regeneracja to 2500zl, zgodziłem się na 1000 w ramach ugody, ale on się nie zgadza i chce oddać auto, na to ja się nie zgadzam, straszy prawnikami - jakie szanse na wygraną w sądzie, jaki czas i koszty orientacyjne? Ale chce oddać auto sprawne z naprawioną turbiną, czy uszkodzone ? Ja bym poinformował gościa, że odebrał auto sprawne, które przejechało 100 km, jeśli zepsuł po drodze, to niech odda sprawne Albo mu naliczysz koszt pożyczenia auto, ok 1500-2500 zł. Oczywiście szczegółowe koszty po wycenie u twojego mechanika. Edytowane 31 Października 20241 rok przez Raku
Napisano 4 Listopada 20241 rok ale panowie to nie jest takie proste jak piszecie w internetach. Co prawda był to handlarz (a nie osoba będąca przedsiębiorcą) i po 3 tygodniach odebrał auto z warsztatu w częściach jednakże wizyta u prawnika wiele wyjaśnia. Generalnie można spuścić gościa na drzewo i liczyć na "zmęczenie materiału" albo próbować temat załatwić polubownie. I z tym wyłączeniem rękojmi też nie jest tak, że wpisujecie sobie w umowę i w razie czego do widzenia ślepa Gienia. 4 lata temu porada u prawnika 200 zł. kosztowała.
Napisano 4 Listopada 20241 rok 8 minut temu, r1sender napisał(a): I z tym wyłączeniem rękojmi też nie jest tak, że wpisujecie sobie w umowę i w razie czego do widzenia ślepa Gienia. 4 lata temu porada u prawnika 200 zł. kosztowała. Oczywiście, że nie jest. Jednak nie utrudnia niczego, a przy tym odwraca to zasadniczo sytuację.
Napisano 4 Listopada 20241 rok Autor 2 godziny temu, tomecki napisał(a): @Josyp- raportuj Zlowieszcza cisza poki co, co wydaje mi sie nielogiczne, bo jesli gosciu zrozumial swe marne szanse, powienien sie zglosic po tego obiecanego tysia, tymczasem nie odzywa sie, sprawdzam skrzynke w poszukiwaniu groznego pisma, poki co listu nie ma...
Napisano 5 Listopada 20241 rok 19 godzin temu, Josyp napisał(a): Zlowieszcza cisza poki co, co wydaje mi sie nielogiczne, bo jesli gosciu zrozumial swe marne szanse, powienien sie zglosic po tego obiecanego tysia, tymczasem nie odzywa sie, sprawdzam skrzynke w poszukiwaniu groznego pisma, poki co listu nie ma... Będzie dobrze, nie panikuj. Miałem podobną przygodę jak sprzedawałem Leona z 2008 roku. W momencie sprzedaży przy umówieniu ceny pękła chłodnica i wylała wodę od nogi przyszłego właściciela. Chłodnice wymieniłem w weekend i nie zniechęciło to nabywcy. Po tygodniu po kupnie zadzwonił że skrzynia do naprawy. Słyszałem pewne huczenie przy wciskaniu sprzęgła ale byłem przekonany, że to huczy łożysko dociskowe i że to raczej pierdoła. W serwisie w którym on zdiagnozował samochód potwierdzili, że to łożysko ale w skrzyni biegów. Umówiliśmy się tak, że biorę połowę kosztów naprawy skrzyni na siebie i organizuję naprawę. W sumie zwróciłem 700 zł przyszłemu nabywcy, obaj rozeszliśmy się w zgodzie, raczej zadowoleni z tego jak potoczyła się sprawa. W umowie miałem wyłączoną rękojmię, a samochód przed kupnem był w SKP na diagnostyce, która niczego złego nie potwierdziła, ale myślę że warto być człowiekiem w takich sytuacjach.
Napisano 6 Listopada 20241 rok Bardzo mi się podoba to podejście. Nauczył mnie go handlowiec z Toyoty. Dzielimy się kosztami po połowie. Odsiewa oszołomów i naciagaczy
Napisano 6 Listopada 20241 rok W dniu 28.10.2024 o 14:09, wladmar napisał(a): Ciężko będzie udowodnić, że nie wiedziałeś, skoro zgodziłeś się na to, że wada jest i zaproponowałeś zwrot części kasy (1000 zł). Właśnie. Jeśli rękojmia jest wyłączona to nie uznawać roszczenia nawet w części bo potem tamten przyjdzie po pozostałą część.
Napisano 6 Listopada 20241 rok 12 godzin temu, Jettison napisał(a): Będzie dobrze, nie panikuj. Miałem podobną przygodę jak sprzedawałem Leona z 2008 roku. W momencie sprzedaży przy umówieniu ceny pękła chłodnica i wylała wodę od nogi przyszłego właściciela. Chłodnice wymieniłem w weekend i nie zniechęciło to nabywcy. Po tygodniu po kupnie zadzwonił że skrzynia do naprawy. Słyszałem pewne huczenie przy wciskaniu sprzęgła ale byłem przekonany, że to huczy łożysko dociskowe i że to raczej pierdoła. W serwisie w którym on zdiagnozował samochód potwierdzili, że to łożysko ale w skrzyni biegów. Umówiliśmy się tak, że biorę połowę kosztów naprawy skrzyni na siebie i organizuję naprawę. W sumie zwróciłem 700 zł przyszłemu nabywcy, obaj rozeszliśmy się w zgodzie, raczej zadowoleni z tego jak potoczyła się sprawa. W umowie miałem wyłączoną rękojmię, a samochód przed kupnem był w SKP na diagnostyce, która niczego złego nie potwierdziła, ale myślę że warto być człowiekiem w takich sytuacjach. No. Tylko potem można się zdziwić jak przyjdzie wezwanie żebyś dopłacił drugą połowę.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.