Za granicą od pukać nie musiałem korzystać, ale w lutym przechodziłem przez to z Ojcem (Astra K, gluty w ON, auto stoi na jednej z głównych ul. Warszawy).
Ass w Wiener. Przebrnęliśmy przez automat dość szybko, nadano numer zgłoszeniu, SMS przyszedł, że potwierdzają zgłoszenie, ale... zero informacji kiedy ktoś się pojawi.
Po 40min. telefon do Wiener, wiadomo automat...po kilkukrotnym wykrzyczeniu w słuchawkę: "chcę rozmawiać z człowiekiem" w końcu przełączenie do "interfejsu białkowego". Info od konsultanta, ze pomoc powinna przyjechać w ciągu 2h, ale... dziś mamy dużo zgłoszeń (-15*C, auto stoi, silnik nie pracuje, Ojciec po zawale w grudniu, gul skacze...). Odbyłem jeszcze 2 telefony z Wiener, po 2h40min oczekiwania zacząłem obdzwaniać indywidualnie holowniki. Od jednego usłyszałem: "Ja też pracuje dla Wiener, ale my zlecenia od nich bierzemy na końcu jak już naprawdę nie ma co robić, bo trzeba czekać na $$$, a dziś...wie Pan raczej nikt nie przyjedzie."
Dobrze że sąsiad ma lawetę, przyjechał po 20min, wystawił fakturę, zgłosiłem reklamację do Wiener i kasę oddali, ale za granicą...no szczęścia życzę.