Za dużo tekstu i nie chce mi się cytować wybiórczo.
Napiszę to co zapamiętałem
Jakość o której pisałeś nie jest taka jak ją opisałeś.
Może odstępy między blachami są ok, ale sam dalej wspomniałeś o tym że to auto jest głośne.
Otóż, zdziwię Cię bardzo, ale to auto jest bardzo ciche.
A Twoje akurat było głośne, właśnie przez tą jakość.
Pewnie uszczelki nie były założone jak trzeba.
Ja taką głośną Teslą 3 jechałem też na teście kiedyś i było dosłownie jak w Żuku. Miałem wrażenie że są drzwi otwarte.
Co do ACC i Tesla Vision. To g00wno jest jedno wielkie. Zwyczajnie nie działa. Na trasie mam to hamowanie z 10x na odcinku powiedzmy 400-500km. Zastanawiam się nad zaklejeniem kamery na szybie taśmą
Wycieraczki mam na stałe wyłączone. Zwyczajnie już mnie znudziło losowe się ich włączanie w ładny słoneczny dzień. Dopiero jak zaczyna padać, zaczynam grzebać po ekranie i je włączam na auto. Wtedy działają przyzwoicie.
Zawieszenie to nie wiem gdzie jeździłeś, ale jest beznadziejne. Zachowuje się jakby tam wsadzili mega twarde sprężyny bez amortyzatorów. Jest jednocześnie i twardo i podskakująco.
Co do rekuperacji. Też mi to przeszkadzało po przesiadce z VW, ale szczerze, to jest to rzecz do której się najszybciej przyzwyczaiłem i nie mam ochoty zmieniać. Taka cecha i tyle.
Brak wyświetlacza z przodu to też dramat. Oczy mnie bolą od ciągłego zerkania w jedną stronę.
Do tej pory uważam, że najgorsze co w Tesli jednak jest, to te yebane klamki.
Co kogoś podwożę, to jest tłumaczenie jak otworzyć. Ten ktoś najczęściej ma coś w ręku (plecak, czy siatkę) i akurat w tej ręce którą powinien użyć do otwarcia drzwi.
A te osoby, to czasem są osoby starsze, a czasem dzieciaki, koledzy czy koleżanki moich kaszojadów.
Z wewnątrz też dramat. Moja matka nie wiedziała jak wysiąść, tłumaczył jej mój ojciec który jest mimo wszystko bardziej techniczny, ale jest po wylewie, więc nie mówi zbyt wyraźnie. Zrobiła się z tego nieprzyjemna nerwówka.
Szczerze, nie wiem po co komu takie udziwnienia montować.
To czego nie lubię w Tesli też, to te bezramkowe drzwi.
Po pierwsze, przy wsiadaniu, zawsze łapię za tą jakąś piankę na kancie, pewnie z czasem ją zwyczajnie zedrę.
A przy wysiadaniu lubię się trzymać czegoś metalowego, bo jakoś się elektryzuję i jak już wysiądę bez trzymania się czegoś i dopiero dotknę drzwi, to prawie zawsze mnie prąd yebnie. Nie tylko w Tesli, ale w każdym aucie. Z tym że w każdym innym aucie trzymam się właśnie framugi i te ładunki sobie schodzą powolutku, tak że ich nie czuć.
To nie wada Tesli jako taka, ale ogólnie aut bez ramek i wiem że takich aut muszę unikać. Komuś taki brak ramek może jednak bardzo pasować.
Są trzy dobre rzeczy w Tesli:
- nagłośnienie
- zasięg
- cena (jak na elektryka)
Kilka rzeczy fajnych, ale bym nie przesadzał, jak np schowki (dużo i duże) oraz działające ładowanie indukcyjne umieszczone w super miejscu.
Ja się nawet nie dziwię że wolisz jakąś Skodę. Pewnie też bym wolał, gdybym nie potrzebował jednak takiego zasięgu i zakładał, że ten Y bedzie podstawowym autem do wszystkiego.