podziwiam Cię trochę za cierpliwość w tym wątku i chyba trochę zazdroszczę ilości czasu wolnego
Ja tu widzę jakąś zbiorową ślepotę. Jak się spojrzy na historię, nieważne, bliższą dalszą, to jedno widać na pewno: zmiany. Nic nie było pewne, nic nie było dane na zawsze. Były ciągłe zmiany, rewolucje, polityczne, gospodarcze, teraz zaczynają się nawet klimatyczne. Żadne granice nie były dane na zawsze, żadne zawody, technologie, firmy nie były wieczne. A dzisiaj nagle ludzie uwierzyli że jacyś politycy w Europie im dali wieczny dobrobyt. Że żadnej granicy, nawet w jakimś Donbasie o którym większość kilka lat temu nie słyszała, nie można przesunąć, że gospodarczo Europa zawsze będzie potęgą, że niemieckie auta zawsze będą najlepsze, że USA zawsze będzie dobrym wielkim wujkiem. Teraz powoli dociera że tak nie jest. USA powoli zmierza na dno, Ruscy przesuwają granice, Chiny wyrastają na największą potęgę gospodarczą, w Polsce pojawiają się susze nawet w listopadzie. No i można próbować się do tych zmian dostosować, bo to jedyne sensowne wyjście. Można z nimi walczyć, można też udawać że ich nie ma. Może jakis czas to jeszcze podziała. W tym wątku jeden, zapewne bardzo zamożny, chciałby żeby nic się nie zmieniło bo z tego jak jest czerpie swoją zamożność, więc dorabia ideologie do sytuacji. Raz gada o wartościach, za chwile o biznesie, jeszcze za chwilę o seksie w kontekście geopolityki. Byle uzasadnić jak to jest dobrze. Inny znowu ma fobie związane z komunistami (w sumie nic dziwnego w naszym miejscu świata) i też wszystko rozpatruje pod tym kątem. Dopóki to są ludzie piszący w internecie to ok, tylko mam obawy że politycy kierują się podobnymi uprzedzeniami, fobiami i własnym interesem. A jedyne sensowne co można robić to mysleć jak dostosować się do zmian a być może nawet na nich zyskać.