Maluch u rodziców - uczyłem się jeździć, trochę handelku na bazarkach
Żuk u rodziców - to była duża maszyna, lusterko urwałem
Mój pierwszy własny Maluch, sporo przygód. Wakacje, naprawy
Potem Polonez. To była piękna maszyna. Caro
I wreszcie pierwszy nowy z salonu - CC700 - zmora kierowców, ale mnóstwo km zrobiłem, żonę zmieniłem
Dziecko miało przyjść, więc szybka zmiana na bieda Astrę 1.4 60 KM - plusowe wnętrze, ale trzeba było balansować ciałem przy wyprzedzaniu.
Potem rakieta Astra II 1.6 8V 84 KM - bez klimy na południe do Chorwacji. Wykańczanie nowego mieszkania w stolicy
A następny z klimą - Chevrolet Lacetti vel. Nubira i podróż do Włoch.
Potem Cruze - szybka zmiana, większy silnik, fajne wnętrze, podróż do Bułgarii
A że lata lecą, człek schorowany, więc automat i suv - trafił się Tucson. Miło wspominam. Niezawodne, wygodne, komfortowe auto.
A teraz gwiazda - stara technika, zero polotu, ale jest kloc i dostojna jazda
No i jeszcze były auta żony, Yaris diesel, fajny, ale rdzewiał. Clio, które sprawdziło się pod względem bezpieczeństwa - 4*, 4 poduszki i dało radę w zderzeniu z ciężarówką.