No dobrze, temat dosyć szeroki, bo i rozstrzał budżetowy przepotężny. Przelećmy na początek po "europejskich" pickupach, czyli tych z oficjalnej dystrybucji na naszym kontynencie.
Generalna uwaga do wszystkich pickupów to, że gniją na potęgę, ale na prawdę strasznie. Wozy nowe salonowe mają naloty korozji na ramie.
Toyota Hilux - Niezabijalny wół roboczy z prostą techniką pod skórą i topornym aż do porzygu wnętrzem. Jeśli tylko trzyma się kupy od strony korozji i mechaniki, to brać. W starszych modelach 3.0 R4 diesel, w nowszych 2.8 R4 diesel, 2.4 odpuścić. Gnije ponadprzeciętnie mocno nawet w porównaniu do ogólnie gnijących pickupów.
Ford Ranger - Jeden z wygodniejszych pickupów, nie tak niezawodny jak japońscy konkurenci, ale oddaje ogólnym odbiorem i obcowaniem. Gnije dokładnie w średniej dla tego segmentu. Teoretycznie najlepszym wyborem jest 3.2 R5 diesel z automatem 6b w poprzedniej generacji, ale tu też zdarzają się fuckupy. 2.0 R4 diesel - silnik specjalnej troski ze względu na mokry pasek rozrządu. Interwał jego wymiany powinien być skrócony o połowę czyli do jakiś 60kkm. ogólnie opinie ma takie sobie, znam egzemplarze z przebiegami około 300kkm i takie, które się wysrały przed 50kkm.
Isuzu D-max - Jeśli coś ma przetrwać zagładę atomową to właśnie ta maszyna rolnicza o podwyższonym standardzie. Gnije podobnie jak Hilux dużo części dostępne tylko w oryginale więc drogo, ale motory totalnie bezawaryjne, no chyba, że wsypiesz garść piachu do wlewu oleju i spuścisz wodę z układu chłodzenia. w zależności od generacji 3.0, 2.5 i 1.9 diesel, wszystkie R4. Kultura pracy nie istnieje, stylistyka specyficzna, ale może się podobać albo wzbudzać wymioty. Generalnie drugi wybór zaraz po Toyocie.
Nissan Navara - D22 raczej nie znajdziesz w dobrym stanie, bo to staruszek, D40 nie tykać patykiem - gnije i łamie się na pół, NP300 za młoda jak na twoje wymagania i z tyłu ma sprężyny śrubowe więc niezbyt dobrze zniesie przeciążanie czy jazdę na granicy ładowności. nie zarekomendowałbym.
Mitsubishi L200 - najbrzydszy pickup w każdej generacji ale ma jedną niepodważalną zaletę - napęd SuperSelect czyli stały 4x4 na asfalcie. Silniki przeciętne, wnętrze przeciętne, gnije przeciętnie, cały przeciętny.
VW Amarok - Der Leiterwagen. Das Auto, tylko tyle i aż tyle. Wygląd Das Auto, wnętrze Das Auto itd. Jak kto lubi. Na pewno na plus silnik 3.0 diesel V6, ale 2.0 diesel R4 też w porządku i każdy kowal na wiosce naprawi. gnije przeciętnie, ale generalnie dosyć świeży model, mowa o poprzedniej generacji, bo ta aktualna to klon Rangera T9.
Oczywiście są jakieś Mercedesy X, Fiaty Fullback i inne tego typu, które są tylko klonami innych omówionych wyżej wozów.
Na co bym zwrócił uwagę przy zakupie oprócz standardowych mechanicznych tematów, wycieków itp, to bezwzględnie sprawdzić ramę i podłogę młotkiem i śrubokrętem pod kątem korozji, jak pisałem wyżej, te auta gniją niebywale mocno. Ewentualny koszt remontu/odbudowy i konserwacji ramy to 20-30kpln. Wiele z tych aut ma na standardowym wyposażeniu plastikową kuwetę przestrzeni ładunkowej - to jest czysty rak. Pod tą kuwetą jest piasek z wodą, co powoduje wytarcie warstw ochronnych podłogi paki i w konsekwencji zaawansowaną korozję. W dziesięcioletnich autach zdarzają się już perforacje podłogi. Lepiej jest kiedy świadomy właściciel wywalił to guano w porę i pokrył pakę jakąś powłoką typu Raptor/Cobra albo najlepiej Line-X.
O Ameryczce się nie wypowiem, bo nie miałem z tymi autami wiele wspólnego. Teoretycznie trwałe, części dostępne, czasem trzeba na nie chwilę poczekać, ale generalnie są.
W niskich rejestrach cenowych, 20-30kpln, poszukiwanie 4x4 to droga ciągłych rozczarowań. 98% rynku to niestety strupy lepiej lub gorzej przypudrowane. Nie zdziw się jak na 10 obejrzanych wozów każdy będzie 💩