Na ekspresówkach w deszczu to nawet załączam tylne przeciwmgielne niekiedy, jak już nie widzę aut przed sobą, mimo zapalonych pozycyjnych.
Ale prawdziwe zagrożenie to jest jazda na tych ćwieczkach we mgle. Często bywa tak, że mgła jest bardzo nisko, więc horyzontalnie nie widać nic, a zarazem jest bardzo jasno. Ostatnio miałem taką sytuację w górach - na poziomie ziemi ciężko było dostrzec krawędź jezdni, a jednocześnie z góry praktycznie raziło słońce. I nagle wyskakują auta na dziennych z tego białego mleka.
Jeszcze bardziej niebezpieczną sytuację mam u siebie na wyjeździe z lokalnej drogi na drogę krajową. Droga poza zabudowanym, więc przepisowe ograniczenie do 90 km/h, na wysokości naszego skrzyżowania ograniczone znakiem do 70. Oczywiście nikt się nie stosuje, bo droga wygląda tak jak poniżej. I teraz próbując wjechać na główną, auta na dziennych pojawiają się jakieś 30-50 m od skrzyżowania. Przy prędkości 100 km/h to jest jakieś 1-2 sekundy, mnie dodatkowo nie widać, bo wyjeżdżam z bocznej. W okolicy Krakowa, w okresie jesień-wiosna, jest ponad 100 dni z mgłą.