https://tko.pl/326203,2025,12,10,przerazajace-nagranie-z-olsztyna-15-latek-na-hulajnodze-wjechal-wprost-przed-nadjezdzajace-auto#:~:text=Według ustaleń policji 15-letni użytkownik hulajnogi elektrycznej zignorował,skręcił%2C zjechał z jezdni i uderzył w sygnalizator.
Gostek ewidentnie nie tyle nawet czerwone zignorował, co totalnie olał kwestię, czy coś nie jedzie. Dlaczego tak się stało?
Moja hipoteza jest taka, że świadome ignorowanie czerwonego na przejściach wynika z durnej mody na świecenie się czerwonego, gdy pieszy nie naciśnie w porę przycisku. Wielokrotnie jest tak, że przycisk jest naciskany, mija z 10 sekund, światła dla samochodów się zmieniają, ale dla pieszych nie - bo za późno nacisnął przycisk. Nikt nie wie, dlaczego te "10 sekund przed" to za późno.
Na nagraniu widać, że stoją samochody do lewoskrętu. Gostek pomyślał, że samochody ogólnie mają czerwone (również do jazdy na wprost, nie tylko do lewoskrętu). Uznał, że to przypadek "za późno nacisnąłem przycisk i powinienem mieć zielone". Efekt każdy widzi.
Ciekawy jestem, jakie jest wyjaśnienie tych "za późno naciskanych przycisków" w kontekście bezpieczeństwa i czy ktoś kiedykolwiek się zorientuje, że to daje więcej szkody niż pożytku - bo póki co jest to tylko uczenie pieszych, że być może powinno być zielone.
Obstawiam, że wyjaśnienia nie ma i nikt z decydentów nie wpadnie na to, by tę patologię przyciskową zlikwidować.
Do czego przyciski przy przejściach dla pieszych powinny być stosowane?
Tylko do przejść "samodzielnych" - bez pobliskiego skrzyżowania. Póki pieszy nie naciśnie przycisku, samochody mają zielone.
Ale tu też jest patologia - bo jak przez godzinę przycisk nie jest naciskany i w końcu pieszy naciśnie, to i tak czeka np. minutę. A powinien czekać tylko wtedy, gdy niedawno dla pieszych było zielone.