Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Sprzedalibyście auto znajomej, rodzinie itd?

Featured Replies

Napisano

W związku z powiększeniem rodziny postanowiłem w lutym sprzedać naszego Golfa. Służył dzielnie, kupiony od znajomego mechanika 1.4 z gazem z 94r. Auto wiadomo było stare ale utrzymane dbałem, poddałem renowacji lakieru itd. tylko markowe części serwisowane u poprzedniego właściciela.

Wystawiłem na internet i było ogromne zainteresowanie. W piątek wystawiłem w niedziele zadzwoniła dobra znajoma że znalazła moje auto na necie i oni są chętni.

Opowiedziałem wszystko jak na spowiedzi każdy detal o którym wiedziałem żeby nie było niesmaków. Tak wyglądał gdy odjeżdżał:

9475ea2090ff37a4med.jpg

2bee064fc48dbd4dmed.jpg

Jako że kontakt z owymi znajomymi był dobry doglądałem swoje byłe wozidło, dzień po zakupie posiali kołpaka cóż zdarza się ale po 2 miesiącach zarżnęli sprzęgło wytłukli zawieszenie (przegląd robiony koniec stycznia przed sprzedażą więc było ok).

Żal przez telefon że wsadzili w niego 2 tysiące bo wszystko się sypie aż dzisiaj sms że umarł bo wylał wszystko czym był zalany tudzież pewno uszczelka pod głowicą sick.gif

3 tygodnie temu byliśmy u nich na ognisku to sobie pooglądałem co zostało po moim polerowaniu lakieru, okazało się że niewiele rysy na dachu pewno po kocie, zagięcie drzwi na kancie gdzie ktoś naprawdę musiał się przyłożyć żeby spowodować takie uszkodzenia.

Ogółem w pół roku z zadbanego egzemplarza zrobiony paździerz, i niby oficjalnie żalu do mnie nie mają ale niesmak ogromny, kumpel z którym był dobry kontakt teraz jakby unika kontaktu.

O ile sam wolę kupuję auta od znajomych albo forumowiczów AK zlosnik.gif o tyle ostatni raz sprzedaję blisko domu.

Takie żale się frown.gif

Napisano

Nigdy. Jest stara mądra zasada: chcesz stracić przyjaciela - sprzedaj mu samochód albo pożycz pieniądze. Z rodziną jest jeszcze gorzej.

Napisano

> W związku z powiększeniem rodziny postanowiłem w lutym sprzedać naszego Golfa. Służył dzielnie,

>....

> Takie żale się

takie życie. ja swojego sprzedałem teściowi grinser006.gif

zrobił teraz ok 40 tys km przez ostatnie 3 lata i nie narzeka. jezdzi do teraz, robił sporo, ale przynajmniej rabatami na części moge go poratować.

no ale jakby zbiegiem okoliczności cos sporego wybuchło w "wymarzonym" modelu auta zaraz po zakupie, to nie wiem jakby klimat wyglądał smile.gif

Napisano

Na moje Stilo jest już 5 kupców, ale dostaje je moja mama, ot tak, dla odmiany wink.gif

Napisano

> Na moje Stilo jest już 5 kupców, ale dostaje je moja mama, ot tak, dla odmiany

Sprzedajesz auto własnej matce?

Napisano
  • Autor

Że z rodziną to na zdjęciu czasem za wiele to się nauczyłem.

Szkoda mi Golfa bo dużo serca włożyłem w to wozidło sick.gif

Napisano

> Sprzedajesz auto własnej matce?

A co w tym dziwnego? Ojciec kolegi sprzedał swoje auto synowi.

A ja jak bedę kupował od matki Stilo, to muszę zapłacić.

Napisano

> Nigdy. Jest stara mądra zasada: chcesz stracić przyjaciela - sprzedaj mu samochód albo pożycz

> pieniądze. Z rodziną jest jeszcze gorzej.

poprzednie sprzedałem znajomej mojego przyjaciela. Teraz ma przyjechać po następne. Czyli jest zadowolona zlosnik.gif

Napisano

> Sprzedajesz auto własnej matce?

tak, a co w tym złego? hmm.gif

Napisano

> A co w tym dziwnego? Ojciec kolegi sprzedał swoje auto synowi.

> A ja jak bedę kupował od matki Stilo, to muszę zapłacić.

Dziwne to dla mnie.

Napisano

> poprzednie sprzedałem znajomej mojego przyjaciela. Teraz ma przyjechać po następne. Czyli jest

> zadowolona

To co innego zlosnik.gif

Napisano

> tak, a co w tym złego?

Własnej matce to się daje, a nie sprzedaje...

Napisano

> Własnej matce to się daje, a nie sprzedaje...

samochód ma gratis, płaci tylko za wszystkie części, które wymienię zanim go dostanie swiety.gifzlosnik.gif

Napisano

> To co innego

Niby tak, ale gdyby była wpuszczona na minę, to by nie chciała kupić następnego zlosnik.gif

Fiat to Fiat, lać benzynę i jeździć hehe.gif

Napisano

> Niby tak, ale gdyby była wpuszczona na minę, to by nie chciała kupić następnego

> Fiat to Fiat, lać benzynę i jeździć

... do serwisu grinser006.gif

Napisano

> Sprzedaje się drożej niż obcym

nawet gdybym za 100pln go puścił, to się nazywa sprzedaż, a nie darowizna, ale ja siem na tym nie znam grinser006.gif

Napisano

> W związku z powiększeniem rodziny postanowiłem w lutym sprzedać naszego Golfa. Służył dzielnie,

> kupiony od znajomego mechanika 1.4 z gazem z 94r. Auto wiadomo było stare ale utrzymane

> dbałem, poddałem renowacji lakieru itd. tylko markowe części serwisowane u poprzedniego

> właściciela.

> Wystawiłem na internet i było ogromne zainteresowanie. W piątek wystawiłem w niedziele zadzwoniła

> dobra znajoma że znalazła moje auto na necie i oni są chętni.

> Opowiedziałem wszystko jak na spowiedzi każdy detal o którym wiedziałem żeby nie było niesmaków.

> Tak wyglądał gdy odjeżdżał:

> Jako że kontakt z owymi znajomymi był dobry doglądałem swoje byłe wozidło, dzień po zakupie posiali

> kołpaka cóż zdarza się ale po 2 miesiącach zarżnęli sprzęgło wytłukli zawieszenie (przegląd

> robiony koniec stycznia przed sprzedażą więc było ok).

> Żal przez telefon że wsadzili w niego 2 tysiące bo wszystko się sypie aż dzisiaj sms że umarł bo

> wylał wszystko czym był zalany tudzież pewno uszczelka pod głowicą

> 3 tygodnie temu byliśmy u nich na ognisku to sobie pooglądałem co zostało po moim polerowaniu

> lakieru, okazało się że niewiele rysy na dachu pewno po kocie, zagięcie drzwi na kancie gdzie

> ktoś naprawdę musiał się przyłożyć żeby spowodować takie uszkodzenia.

> Ogółem w pół roku z zadbanego egzemplarza zrobiony paździerz, i niby oficjalnie żalu do mnie nie

> mają ale niesmak ogromny, kumpel z którym był dobry kontakt teraz jakby unika kontaktu.

> O ile sam wolę kupuję auta od znajomych albo forumowiczów AK o tyle ostatni raz sprzedaję blisko

> domu.

> Takie żale się

Ja np. zostawiam Ojcu samochód , ale jak to mój Ojciec on bierze samochód razem z mechanikiem , czyli ze mną ( niby mechanikiem ) bo tu coś trochę zrobie i tam itp. smile.gif , i samochód śmiga smile.gif

Wiem że to będzie trudne dla mnie bo cos będzie nie tak i zaraz będzie telefon , że trzeba to zobaczyć smile.gif

pozdrawiam

Napisano

> Nigdy. Jest stara mądra zasada: chcesz stracić przyjaciela - sprzedaj mu samochód albo pożycz

> pieniądze. Z rodziną jest jeszcze gorzej.

I tak i nie zlosnik.gif Mam różne doświadczenia z tym związane...Siostry i rodziców zaopatruję ja w pojazdy, w sumie obie zadowolone, choć świadome, że czasami trzeba coś dołożyć bo auta swoje lata mają (młodszej cordoba jest pełnoletnia już, więc jakieś tam pierdółki co raz trzeba dołożyć, ale zasuwa codziennie min 50km, więc nie jest to sprzęt który ma przestoje u mechaników. Stryj mnie męczył, ale wszystko co podrzucałem było za drogie, no i kupił z komisu (okazyjnie) thalię "po księdzu" zlosnik.gif ostatnio jak popiliśmy troszkę na weselu to język mu się rozwiązał, że jednak nie była taka bezwypadkowa jak komisiarz mówił i że wsadził w mechanikę trochę $$$ już.

Dobry kolega kupił ode mnie już 2szt-kolegujemy się do dziś devil.gif więc źle nie jest-jak brał, wiedział o każdej wadzie samochodu. Kilka aut po znajomych pomagałem kupować, więc traktowane są jakby były ode mnie kupione. Ale przypadki są różne, trzeba wiedzieć komu można sprzedać samochód, ja w swojej rodzinie dalszej mam osoby, którym bym nie sprzedał...Kumpel kiedyś sprowadził wychuchane audi 10 letnie na handel i znajomi się uczepili, nie dość że niewiele zarobił na nich, bo "po znajomości" to potem nawet 3lata po zakupie dzwonili "niby o radę", bo coś tam się zepsuło-powiedział, że nigdy więcej. Jak sprzedawali-samochód odkupiłem ja, bo wiedziałem że bezwypadek, jednak musiałem włożyć trochę $ by doprowadzić go do porządnego stanu mechanicznego. Także nie ma reguły, trzeba wiedzieć czy komuś można sprzedać czy się "nie opłaci" i to opłaci, to nie zawsze chodzi o pieniądze.

Napisano

Sprzedając poprzednie auto miałem kilku zainteresowanych wśród znajomych, ale wymigiwałem się jak mogłem zlosnik.gif Wolę sprzedać samochód obcemu ze świadomością, że oddaję dobre auto i w razie reklamacji mieć komfort olania sprawy ciepłym moczem, niż komuś bliskiemu i zastanawiać się czy nie będzie miał do mnie pretensji jeśli coś wyskoczy.

Ostatnio, po półtora miesiącu, dzwoniła z jakąś sprawą dziewczyna która kupiła ode mnie samochód i na pytanie czy wszystko jest ok, stwierdziła, że jest rewelacja ok.gif

Napisano

ja kiedyś sprzedałem malczana kuzynowi doinwestowanego we wrzesniu z przebiegiem 50 tys. nawet go nie oglądał, a zimą zrobił 30 tys, po wsi w śniegu wyższym niż sam malczan, a na wiosne musiał robić progi i podłogę. skwitował, ze sprzedałem mu parcha i do dzisiaj sie nie odzywa sick.gif

Napisano

Po takich znajomych to bym nie płakał.

Napisano

Tak. Sprzedałem swoją Cordobę siostrze w 2006 a w 2011 odkupiłem to auto od niej grinser006.gif Ona ma inne wozidełko a ja nie narzekam na auto, bo znam jego stan i wiem, że jeszcze długo będzie jeździł. ok.gif

Napisano

> ja kiedyś sprzedałem malczana kuzynowi doinwestowanego we wrzesniu z przebiegiem 50 tys. nawet go

> nie oglądał, a zimą zrobił 30 tys, po wsi w śniegu wyższym niż sam malczan, a na wiosne

> musiał robić progi i podłogę. skwitował, ze sprzedałem mu parcha i do dzisiaj sie nie odzywa

Za to cc od ciebie śmiga po dziś dzień i zepsuć się nie chce, a uwierz, że lekko nie ma zlosnik.gif. Fakt, że blacha w tym aucie poleciała strasznie ale lata swoje także już ma wink.gif

Napisano

Ja tam auta już nie wiem co, ale nie sprzedam rodzinie...

Sprzedałem auto za symboliczną kwotę. W ktore wczesniej wsadziłem ponad 4 tysie. Przy sprzedazy opuściłem na hamulce(tarcze i klocki), do tego sam je potem wymieniłem. Miesiac po transakcji. Tak sie umówiliśmy.

To k...a potem uslyszalem od kogos, że to zlom. Bo trzeba bylo tarcze i klocki wymienic i jak tak można kara.gif

Napisano

Ja sprzedalem kacikowiczowi auto 4 miesiece temu, mamy ciagle kontakt pisze co i jak z autem, ale przed sprzedaza mial wszystko wylozone na tace, lacznie z zdjeciami na ktorych jest peknieta szyba czolowa.

Napisano
  • Autor

> Ja sprzedalem kacikowiczowi auto 4 miesiece temu, mamy ciagle kontakt pisze co i jak z autem, ale

> przed sprzedaza mial wszystko wylozone na tace, lacznie z zdjeciami na ktorych jest peknieta

> szyba czolowa.

W ten sam sposób kupiłem obecny dupowóz zlosnik.gif

Napisano

> Tak. Sprzedałem swoją Cordobę siostrze w 2006 a w 2011 odkupiłem to auto od niej Ona ma inne

> wozidełko a ja nie narzekam na auto, bo znam jego stan i wiem, że jeszcze długo będzie

> jeździł.

Moj byly Lanos przeszedl wedrowke:

- zakup 2005 na mnie i ojca (ubezpieczenie)

- 2007 darowizna czesci ojca na mnie

- 2009 sprzedaz ojcu (darowizna nie wchodzila niestety w gre)

- aktualnie ujezdza go brat i wszyscy sa zadowoleni ok.gif

Jak sie "przekazuje" auto w tak bliskiej rodzinie to raczej zgrzytow byc nie powinno hmm.gif

Napisano

Miałem ostatnio podobną sytuację, ale z samochodem sprzedanym prawie 2 lata temu dobremu znajomemu. Gorzkie żale, pretensje że skarbonka, choć wiedział że sam włożyłem w ten samochód z 13 tys .... wielkie halo że sprzęgło siada, choć kupując miał rogal na twarzy z uwagi na zrobiony ,,soft'' itp. itd.

Zdaje się, że to nie najlepsza metoda sprzedawać samochód znajomym czy rodzinie.

Ja już nie mam znajomego.... swoją drogą pies go srał, jeśli gość po prawie dwóch latach wygłasza kazania tak jakby do ASO na gwarancji przyjechał to raczej nie dla mnie takie znajomości grinser006.gif

Napisano

> Jak sie "przekazuje" auto w tak bliskiej rodzinie to raczej zgrzytow byc nie powinno

I tutaj jest wielę prawdy wg mnie...cc kupiłem ja, obecnie jezdzi brat, nissanem, którego kupiłem, od 2 lat śmiga mama wink.gif. Fakt, że auta były używane więc od czasu do czasu pewnych napraw wymagają ale nigdy nie usłyszałem jakiegoś żalu itp...a ochoćby nawet coś się popsuło to i tak staram się naprawy przeprowadzać we własnym zakresie 270751858-jezyk.gif

Napisano

ja nie mam oporów...

chociaż wszystko zależy od podejścia kupującej osoby...z kolei ja zawsze staram się przekazać, że to nie nówka z salonu i po sprzedaży może coś wyjść co teraz nie daje o sobie znać...

a no i to jest podobnie do pożyczania samochodu...ja samochód pożyczałem sobie nawzajem z ojcem...i nigdy nie było problemu nawet jak się coś zepsuło czy jemu czy mi w pożyczonym samochodzie...ot tak miało być i trzeba naprawić a kierownik niewinny w tym przypadku...ale jak słucham niektórych jak ich ojcowie podchodzą do pożyczania samochodu i teksty, że zaraz coś zepsujesz a może autobusem a coś tam innego...

podobnie i w Twoim przypadku...inny znajomy przeszedłby z tym do porządku dziennego a Ci podeszli na zasadzie, że bubel sprzedałeś...bywa...następnym razem im nie sprzedawaj...obowiązku nie ma wink.gif

Napisano
  • Autor

Pod warunkiem że mama umie jeździć w miarę omija dziury i nie leje paliwa na tanich stacjach ok.gif

Że nie wspomnę o takich cudach jak lampka alladyna której potarcie nie wywoła dżina grinser006.gif

Napisano
  • Autor

Rozmowa przed sprzedażą była że stare ale utrzymane znali to auto bo miałem Golfa 2 lata i nie wymieniałem pół zawieszenia remontowałem silnika itd. bo nie było takiej potrzeby.

Zaczęło pukać odstawiłem na drążki potem tuleje tylnej belki zawsze było robione na czas.

Oni nie mają do mnie pretensji wprost ale wyczuwam dystans i żal bo 2 tysie poszły w niego a on dalej się psuje crazy.gif

Napisano

nic nie poradzisz, poprzednie auto poszło do obcych mi ludzi ale w tym samym powiecie. Po roku jak je przypadkiem zobaczyłem to mi serce omal nie pękło- obity z każdej strony- obity to nadużycie podrapany porysowany, jakby ktoś nim po krzakach i górskich szlakach jeździł, lampy na taśmę poklejone do karoserii, zderzaki połamane, wydech prawie na ziemi. Obstawiam, że kolejnego roku użytkowania to auto nie przeżyło sick.gif

Napisano
  • Autor

Zaoferowałem ewentualną pomoc przy holowaniu tyle mogę dla nich zrobić auto w pół roku zarżnięte był zadbany koniec kropka sick.gif

Napisano

> Zaoferowałem ewentualną pomoc przy holowaniu tyle mogę dla nich zrobić auto w pół roku zarżnięte

> był zadbany koniec kropka

zamias polerowac lakier mogles zajrzec w silnik potem wepchles im trupa tyle w temacie odemnie

a tak serio to na pewno skorzystaja z twojego holu grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> zamias polerowac lakier mogles zajrzec w silnik potem wepchles im trupa tyle w temacie odemnie

> a tak serio to na pewno skorzystaja z twojego holu

Sam go chciałeś kupić grinser006.gif

a teraz rumakujesz hehe.gif

Napisano

> Sam go chciałeś kupić

bo tak zachwalales a tu prosze co mi chciales wcisnac<foch> grinser006.gifgrinser006.gif

Napisano
  • Autor

> bo tak zachwalales a tu prosze co mi chciales wcisnac

Kozak handlarz przedsiębiorca płakałem jak sprzedawałem pod kocem w garażu trzymany zlosnik.gif

Napisano

Mam bardzo podobną zasadę, ale rozciągniętą na wszystko. To znaczy - nie sprzedaje już niczego nikomu z rodziny czy kolegów - dalszym znajomym zdarza się, ale nie często.

Raz, że człowiek tak naprawdę w rzeczy nie siedzi i nie wie na 100% co sprzedaje, a dwa, że niektórzy nadużywają mojej osoby roszcząc prawa gwarancyjne do rzeczy używanych - lub tak jak w Twoim wypadku - żywią ukrywaną lub nie pretensję za doprowadzenie do takiego a nie innego stanu.

Sparzyłem się sprzedając bardzo dobrej znajomej laptop, który padł dokumentnie po 2 m-cach używania.

Napisano

> Jak sie "przekazuje" auto w tak bliskiej rodzinie to raczej zgrzytow byc nie powinno

Problem byłby u mnie, bo po pierwsze auto jest na firmę mamy.

Jest to jednoosobowa działalność gospodarcza. I teraz wyobraź

sobie, że moja mam umierze. I co wtedy z autem? Nigdy go nie odzyskam,

a nawet jeśli, to bym musiał podzielić się z nim z ojcem, którego nienawidzę.

A więc dążę do tego, by mama auto wypisała ze środków trwałych

i mi je sprzedała, za gotówkę. Wtedy po jej śmierci, ojciec nie dostanie

nic. Także są różne rodzinne sytuacje i dlatego sprzedaż/kupno

pomiędzy rodzicami a dziećmi jak najbardziej może mieć miejsce smile.gif

Napisano

> Także są różne rodzinne sytuacje i dlatego sprzedaż/kupno

> pomiędzy rodzicami a dziećmi jak najbardziej może mieć miejsce

Dlatego tez z powodu DG, srodka trwalego i zamieszania podatkowego z tym zwiazanego sprzedalem ojcu, a nie darowalem samochod.

Napisano

Prawie 10 lat temu sprzedałem Bravo dziadkowi dwie ulice ode mnie. Czasami go widuję, samochód ma gaz i się turla. Nie wygląda na szrota, widać że nawet zadbany zlosnik.gif

Napisano

> Za to cc od ciebie śmiga po dziś dzień i zepsuć się nie chce, a uwierz, że lekko nie ma .

aż ciężko mi w to uwierzyć, ale ciesze sie niezmiernie smile.gif

'

> Fakt, że blacha w tym aucie poleciała strasznie ale lata swoje także już ma

no lata są, ale prawde powiedziawszy, kupujący nie specjalnie go oglądał zlosnik.gif

Napisano

Heheh bo tak jest, mój brat sprzedał 125p za cenę 2x większą niż rynkowa swojemu teściowi, auto było z 1985r i nie posiadała żadnych wgniotek, wypadku, stłuczki, przebieg 79kkm.

Po 2 tygodniach po sprzedaży tylne drzwi malowane bo przygrzmocił w słupek, po kolejnym miesiącu zderzak i lapa z tyłu crazy.gif

Żal było patrzeć na to auto po pół roku poszło na złom crazy.gif

Teraz jak patrze wstecz to w życiu bym mu nie pozwolił go sprzedać i jeździłbym nim w weekendy tongue.gif

Napisano
  • Autor

Widzisz jakbym nie miał auta zabawki to bym go pewnie zostawił ok.gif

Napisano

> Oni nie mają do mnie pretensji wprost ale wyczuwam dystans i żal bo 2 tysie poszły w niego a on

> dalej się psuje

Bo oni myśleli, że kupią auto za piątaka i będą jeździć lata bez zaglądania pod maskę.

Tak to nawet w obecnie nowych nie ma

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.