Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kolejny rok z autem za 3 000. zł- małe podsumowanie.

Featured Replies

Napisano
40 minut temu, kravitz napisał:

 

To kwestia wiary :skromny:

Mam trzy wklejki Św. Krzysztofa :ok:

 

 

Anie, to spoko....

Bo bałem się, ze nie masz żadnych .... 8-)

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał:

W nowych ułamek procenta. Im starsze tym bardziej się zbliża do 100 %. W sumie trochę różnicy.

Nie mialem auta, ktore by sie psulo non stop. Oczywiscie w PRLowskim klasyku, 30 letnim, zdarza sie ze ma jakies fochy przez 2-3 mce, a potem jezdzi przez pol roku nie tykane. Ale tu nie piszemy o autach hobby, tylko o autach nowoczesniejszych troche.

Poza tym nie wiem jak mam klasyfikowac moje 20 kilkuletnie auta, ktore nigdy sie nie zepsuly w trasie, a to co sie zuzylo/ wymagalo wymiany to dawalo znac wczesniej i umawialem sie na wymiane np za miesiac z mechanikiem albo sam cos robilem. Albo zepsul sie podnosnik szyby i wymienilem go kilka tygodni pozniej, jak mialem czas. To juz jest awaria? Jesli tak to w jakim procencie moje auto jest awaryjne?

 

Napisano
37 minut temu, gregoryj napisał:

A po co sie ma modlic ? Wsiada i jedzie. Jezdze ponad dwudziestoletnimi autami okazjonalnie po Europie (glownie wakacyjne wyprawy) i oczywiscie mysle czasem czy auto sie nie spieprzy. Ale to taka sama loteria jest z nowym autem czy kilkuletnim czy kilkunastoletnim? Nie wiem co daloby mi 100% spokoju? Nowe auto? Przeciez loteryjnie one sie psuja na gwarancji wiec to zadna korzysc.

 

 

Idea jazdy autem za jedną pensję ma sens jak jeździsz do pracy kilka km i w razie czego jak się zepsuje, wsiadasz w tramwaj, bus czy na upartego w Uber/taxi i nie ma tragedii.

 

Nie wyobrażam sobie jechać 20 letnim autem za granice.

Pojechałem ostatnio 6 letnim japońskim autem robionym w japonii w idealnym stanie po przeglądzie w ASO i przebiegiem 100 tys km i też potrafiło mieć awarie [nie unieruchamiającą, ale bardzo uciążliwą].

 

wiec jak jedziesz po europie bez planu i sam to może ok.

ale jak jedziesz z rodzina i każdego dnia masz zrobić 500-700 km to sorry no.

Napisano
2 minuty temu, gregoryj napisał:

Jesli tak to w jakim procencie moje auto jest awaryjne?

W takim że w nowych nie ma nic z tego co napisałeś. Nic. Przypominam Ci że dla Ciebie sprawna klima to taka co śmierdzi i parują szyby. I zapytam jak w przypadku klimy - miałeś kiedyś nowe auto? Jak miałeś to co Ci się w nim tak psuło? A jak nie miałeś to może nie wypowiadaj się w kwestii awaryjności.

Napisano
35 minut temu, kravitz napisał:

Pokazuję tylko, że stare auto zawsze wygra z nowym pod względem kosztów, ale na pewno nie przewidywalności i bezawaryjności.

 

Bardziej kwestia ile kosztuje twój czas i co robisz...

Jak masz czas jeździć po warsztatach albo sam możesz grzebać to ok.

Ale jak masz napięty grafik i musisz używać auta to jest to problem kosztów alternatywnych [czas + kasa]

Napisano
Mój też. Grzebać to ja sobie lubię dla przyjemności podłączając np. nowe audio. A nie mieć dylematów w rodzaju - miesiąc się nic nie zepsuło. Ciekawe co padnie.
Aczkolwiek wiadomo że na AK psują się tylko nowe auta. Stare robią milion i nawet oleju nie musisz wymieniać.
Nie inaczej, dodatkowo najwięcej do powodzenia na temat awaryjności współczesnych samochodów mają właściciele 15+ letnich strucli, którzy nowe auta widzą co najwyżej w blokach reklamowych na tvn turbo.

tapatalked

Napisano
12 minut temu, gregoryj napisał:

Nie mialem auta, ktore by sie psulo non stop. Oczywiscie w PRLowskim klasyku, 30 letnim, zdarza sie ze ma jakies fochy przez 2-3 mce, a potem jezdzi przez pol roku nie tykane. Ale tu nie piszemy o autach hobby, tylko o autach nowoczesniejszych troche.

Poza tym nie wiem jak mam klasyfikowac moje 20 kilkuletnie auta, ktore nigdy sie nie zepsuly w trasie, a to co sie zuzylo/ wymagalo wymiany to dawalo znac wczesniej i umawialem sie na wymiane np za miesiac z mechanikiem albo sam cos robilem. Albo zepsul sie podnosnik szyby i wymienilem go kilka tygodni pozniej, jak mialem czas. To juz jest awaria? Jesli tak to w jakim procencie moje auto jest awaryjne?

 

 

 

Powiem ci, że awaria szyby w trasie, gdzie np.: płacisz za autostrady co chwila to jest problem.

Na własnej skórze  - kilka lat temu miałem W124 w stanie fabrycznym, ze smiesznym przebiegiem i serwisowanym przez najlepszego fachowca w Polsce północnej.

Jechalismy do Holandii i tesciowe namówili nas, żeby jechać wtedy ich rocznym autem - nie chciałem bo W124 na trasie to jest bajka a ich męczarnia.

Ale zona mnie przekonala.

Zrobilismy bezawaryjnie chyba 3 tys km.

Mercedes został u tesciów i jezdzili nim ok. 300 km.

W dniu jak wrócilismy mieli nam oddac auto - pekł krociec gorny cłodnicy.

Czyli jakbysmy pojechali w124 to w okolicy szczecina w piatek w nocy bylibysmy w d....pie.

Czesc jest rzadka, nie da sie jej spawac, nie do naprawienia na trasie.

Myslisz ze w sobote rano znalezlibysmy czesci?

I warsztat do wymiany?

Realnie do wtorku bylibysmy w d....

 

 

 

Napisano
4 minuty temu, TWENTIS napisał:

 

 

Idea jazdy autem za jedną pensję ma sens jak jeździsz do pracy kilka km i w razie czego jak się zepsuje, wsiadasz w tramwaj, bus czy na upartego w Uber/taxi i nie ma tragedii.

 

Nie wyobrażam sobie jechać 20 letnim autem za granice.

Pojechałem ostatnio 6 letnim japońskim autem robionym w japonii w idealnym stanie po przeglądzie w ASO i przebiegiem 100 tys km i też potrafiło mieć awarie [nie unieruchamiającą, ale bardzo uciążliwą].

 

wiec jak jedziesz po europie bez planu i sam to może ok.

ale jak jedziesz z rodzina i każdego dnia masz zrobić 500-700 km to sorry no.

500-700 km dziennie to robi kierowca TIRa, a nie prywatny uzytkownik. My tu rozmawiamy o prywatnym uzytkowniku, ktory jak ma 100-200 km dojazdu do pracy codziennie to to juz jest ekstremalny przypadek.

Auto o ktorym pisalem, (japonczyk,ponad 20 letni) zrobil bez wiekszych problemow kilka tras (4-5 tys km przez 2 tygodnie) europejskich. Nie licze tras do tys km jednorazowo po polsce bo tego to bym sie nie doliczyl nigdy. Pozniej, przez 2-3 lata jezdzil dzien w dzien 30-60 km do pracy. Jedynie co sobie przypominam to ze raz musialem zonie pomoc jak sprzeglo "padlo". Bo podciekalo z pompki sprzegla i trzeba bylo dolac plynu hamulcowego .... ale to wszystko przez to ze przez rok nie chcialo mi sie tego wymienic :-) Nigdy nic sie nie zepsulo w trasie, ani nigdy nie musialem kombinowac nawet z laweta.

 

Choc dodam, gwoli sprawiedliwosci, ze to moje najlepsze auto pod tym wzgledem. Mialem 7 letnie premium niemieckie i 2 razy laweta/ciagniecie linka w ciagu 3 lat uzytkowania .... dlatego sprzedalem. Dlatego Twoj przyklad mnie nie dziwi. Czy auto 20 letnie czy 6 letnie, nie ma mozliwosci przewidzenia czy bedzie laweta czy nie.

Napisano
16 minut temu, marcindzieg napisał:

W takim że w nowych nie ma nic z tego co napisałeś. Nic. Przypominam Ci że dla Ciebie sprawna klima to taka co śmierdzi i parują szyby. I zapytam jak w przypadku klimy - miałeś kiedyś nowe auto? Jak miałeś to co Ci się w nim tak psuło? A jak nie miałeś to może nie wypowiadaj się w kwestii awaryjności.

Nie gadaj bzdur. Klima byla sprawna, a Ty i inni wypisywaliscie ze to naturalne jest ze jak klime przelacze w tryb Eco to szyby musza parowac (nie zawsze ale czasem). Albo ze klime automatyczna musze caly czas miec wlaczona

Napisano
6 minut temu, gregoryj napisał:

500-700 km dziennie to robi kierowca TIRa, a nie prywatny uzytkownik. My tu rozmawiamy o prywatnym uzytkowniku, ktory jak ma 100-200 km dojazdu do pracy codziennie to to juz jest ekstremalny przypadek.

 

Moj kolega z pracy ma cos okolo 90km w jedną stronę do roboty.

Jeździ Volvo S60 diesel, na oko to to auto ma 10+ lat ;]

Raz w pracy go nie było z powodu auta. Pracuje ponad rok.

Nie jest jak widac to aż taka makabra.

 

Oczywiście problemy się mocno zwiększają w przypadku podróży zagranicznych. 

Przecież nikt tu chyba nie pisze że stary trup będzie tak samo bezawaryjny jak nówka sztuka z salonu.

Do pewnego zakresu tolerancji i pewnego zakresu użytkowania takiego auta, to nie jest duzy problem.

Nawet jak masz płacone dniówki i nieobecność w pracy = brak kasy za ten dzień.

Napisano
1 minutę temu, gregoryj napisał:

Klima byla sprawna,

Ze sprawnej klimy nie śmierdzi i szyby nie są zaparowane.

Napisano
3 minuty temu, marcindzieg napisał:

Ze sprawnej klimy nie śmierdzi i szyby nie są zaparowane.

Daj spokoj, sam pisalem ze jak przelacze na Eco to szyby moga zaparowac, bo taka jest konstrukcja klimy.

Smierdzi/nie smierdzi to kwestia systematycznego odkazania i systematycznego jak nie ciaglego uzywania klimy. U mnie to drugie nie wchodzilo w gre, dlatego nie uzywam aut z klima i tyle.

Napisano
6 minut temu, marcindzieg napisał:

Ze sprawnej klimy nie śmierdzi i szyby nie są zaparowane.

 

No nie gadaj...

 

Jak klimatyzacja chodzi, po czym ją wyłączysz - to co ma się stać z wodą wytrąconą na parowniku?! 

Napisano
3 minuty temu, grogi napisał:

 

No nie gadaj...

 

Jak klimatyzacja chodzi, po czym ją wyłączysz - to co ma się stać z wodą wytrąconą na parowniku?! 

W życiu mi nie śmierdziało z żadnej klimy. Szyby odparowywała w kilka sekund. Moja teoria jest taka że pewnie wycieka z rurki, która jest pod samochodem.

Napisano
45 minut temu, TWENTIS napisał:

Bardziej kwestia ile kosztuje twój czas i co robisz...

Jak masz czas jeździć po warsztatach albo sam możesz grzebać to ok.

Ale jak masz napięty grafik i musisz używać auta to jest to problem kosztów alternatywnych [czas + kasa]

 

No to jest oczywiste:ok:

 

Ja dałem wcześniej przykład miejsca pracy gdzie warsztat jest obok.

Jak masz pracę taką, że siedzisz 8h i wychodzisz, to samochód nie jest Ci potrzebny. I mi takie rozwiązanie odpowiadało. Odstawiałem samochód nie na parking firmowy, ale do warsztatu i sobie te 50m podszedłem już do pracy.

Jak jeździsz po klientach w ciągu dnia, to nie przejdzie takie coś, bo tracisz kasę.

 

Nic sam przy aucie nie grzebię, nie umiem i nie chcę się nauczyć. Mam obrzydzenie do brudnych rąk ;)

Napisano
12 minut temu, marcindzieg napisał:

W życiu mi nie śmierdziało z żadnej klimy. Szyby odparowywała w kilka sekund. Moja teoria jest taka że pewnie wycieka z rurki, która jest pod samochodem.

 

Śmierdzenie to jedno - i z tym nie ma co polemizować. @gregoryj pisze o sytuacji, kiedy jechał autem przez 10 minut z klimatyzacją włączoną, po czym ją wyłączył. I tak, większość wody z parownika spływa - ale napięcie powierzchniowe utrzymuje na nim odrobinę wilgoci. I teraz odparuje, wpadając z powrotem do kabiny i skropli się na zimnych elementach, czyli zwykle szybie... Takie zachowanie nie jest symptomem jakiegokolwiek uszkodzenia czy niesprawności, szczególnie jeśli ponowne włączenie klimatyzacji szybę w kilka sekund oczyszcza.

Napisano
Teraz, grogi napisał:

Takie zachowanie nie jest symptomem jakiegokolwiek uszkodzenia czy niesprawności, szczególnie jeśli ponowne włączenie klimatyzacji szybę w kilka sekund oczyszcza.

Jak klima zastanie włączona w wilgotny chłodny dzień, to już nie powinna być wyłączana bo wilgoć z niej będzie dawać znać o sobie wewnątrz auta.

Napisano

Ha ja przez tyle mniej więcej użytkowałem VB 2.5 V6. ;] Przejechałem z 8kkm może w rok. ;] Moje koszty? Rozrząd z drobiazgami 1200zł, olej, filtry, uszczelki jakieś to było ze 250zł, opony 400zł używki, ale stan 95% wiek 2 lata jakoś, wydech środek + tył 400zł, czyszczenie hamulcy, jakieś zaprawki bo rdzewiała. OC 700zł, do zrobienia była jeszcze osłona przegubu i jak ktoś chciał klimę to sprężarka do wymiany i przewód do pospawania. I klamka do środka 70zł, najgorsze co zostało do zrobienia to sprzęgło. Dźwięk V6 (choć małej) przyjemny, potrafiło się napędzić. Nie żałuję że ją miałem. :ok: 

Napisano
58 minut temu, TWENTIS napisał:

 

 

Powiem ci, że awaria szyby w trasie, gdzie np.: płacisz za autostrady co chwila to jest problem.

Na własnej skórze  - kilka lat temu miałem W124 w stanie fabrycznym, ze smiesznym przebiegiem i serwisowanym przez najlepszego fachowca w Polsce północnej.

Jechalismy do Holandii i tesciowe namówili nas, żeby jechać wtedy ich rocznym autem - nie chciałem bo W124 na trasie to jest bajka a ich męczarnia.

Ale zona mnie przekonala.

Zrobilismy bezawaryjnie chyba 3 tys km.

Mercedes został u tesciów i jezdzili nim ok. 300 km.

W dniu jak wrócilismy mieli nam oddac auto - pekł krociec gorny cłodnicy.

Czyli jakbysmy pojechali w124 to w okolicy szczecina w piatek w nocy bylibysmy w d....pie.

Czesc jest rzadka, nie da sie jej spawac, nie do naprawienia na trasie.

Myslisz ze w sobote rano znalezlibysmy czesci?

I warsztat do wymiany?

Realnie do wtorku bylibysmy w d....

 

 

 

Mialbys pecha i tyle. W nowym aucie tez moglbys miec takiego pecha. Choc prawdopodobienstwo jest troche mniejsze.Tylko ... wlasnie. Tylko zdajmy sobie sprawe jakie to sa koszty.

Chcialem porownac moje ponad pelnoletnie kombi (klasa D) do nowego z salonu (okres uzytkowania 5 lat, 75 tys km do przejechania) :

100 tys pln - zakup nowego Mondeo ktore mialoby jakims cudem instalke fabryczna LPG, choc wie ze takich juz nie ma albo jakis super oszczedny diesel/turbobenzyniak. Utrata wartosci 50 tys, wiec koszt zakupu 50 tysi
18 tys pln - koszt lpg na 75 tys km (rocznie to kilkanascie tys km, 12l spalanie wliczajac benzyne lub turbodiesel, benzyniak spalajacy 5 litrow ON/PB)
10 tys pln - koszt oc ac - choc wydaje mi sie to zanizone
6 tys pln - koszty obowiazkowych przegladow, plus podstawowa eksploatacja filtry, oleje, klocki
0 pln - zakladam ze nic sie nie zepsuja poza gwarancja, malo realne ale mozliwe

 

Koszt 1 km z utrata wartosci to 1,12 pln

Wrocmy do mojego japonca - koszt km z utrata wartosci - 0,45 pln.  (powiedzmy ze sprzedam za tyle samo co kupilem czyli strace wartosc instalki LPG)

 

Sumaryczna roznica kosztow przez te 5 lat i 75 tys km to TYLKO 50 tys pln. Nie powiem, malutka roznica dla przecietnego Kowalskiego zarabiajacego srednia krajowa :-)

Edytowane przez gregoryj
Blad logiczny w mysleniu :-)

Napisano

Sorry zedytowalem poprzedni post kosztow, bo myslenie logiczne to dzisiaj moj slaby punkt :)

 

Wiadomo, mam auto nowsze, bezpieczniejsze, bardziej komfortowe itp ale z drugiej strony .... ma mnie dowiezc z punktu A do B, po europie i codziennie do pracy itp

Edytowane przez gregoryj

Napisano
41 minut temu, grogi napisał:

 

Śmierdzenie to jedno - i z tym nie ma co polemizować. @gregoryj pisze o sytuacji, kiedy jechał autem przez 10 minut z klimatyzacją włączoną, po czym ją wyłączył. I tak, większość wody z parownika spływa - ale napięcie powierzchniowe utrzymuje na nim odrobinę wilgoci. I teraz odparuje, wpadając z powrotem do kabiny i skropli się na zimnych elementach, czyli zwykle szybie... Takie zachowanie nie jest symptomem jakiegokolwiek uszkodzenia czy niesprawności, szczególnie jeśli ponowne włączenie klimatyzacji szybę w kilka sekund oczyszcza.

On pisał że po włączeniu klimatyzacji miał zaparowaną szybę i nawiew działa lepiej. Zresztą sam poczytaj w wątku o wentylowanych fotelach.

Napisano
32 minuty temu, marcindzieg napisał:

On pisał że po włączeniu klimatyzacji miał zaparowaną szybę i nawiew działa lepiej. Zresztą sam poczytaj w wątku o wentylowanych fotelach.

Czytaj uwaznie. ja pisalem o dwoch przypadkach parowania:

1) po pewnym czasie wylaczylem klime, dlaczego tak sie dzialo to opis powyzej. Dzieki @grogi. Nawet sam nie wiedzialem ze to dlatego. Rzeczywiscie jak wlaczylem klime juz nie parowalo, choc ... w kilka sekund sie to nie dzialo bo wentylator pracujacy na 1/10 albo 2/10 nie odparowywal tak bardzo szybko.

2) Parowalo (jak nie uzylem przycisku odparowywania) na poczatku jak wsiadalem w zimny chlodny, wilgotny poranek do auta. Po wlaczeniu przycisku auto, wentylator pracuje na zimnym silniku z predkoscia 1/10 wiec nie byl w stanie odparowywac na biezaco pare, ktora .... mi leciala z geby, lub ktora byla w powietrzu. Oczywiscie odparowywala szyba jak zwiekszalem predkosc wentylatora ale nie byl tryb auto.

Napisano
3 minuty temu, gregoryj napisał:

Oczywiscie odparowywala szyba jak zwiekszalem predkosc wentylatora ale nie byl tryb auto.

To Ci dalej tłumaczę że miałeś coś zepsute (pewnie czujnik wilgotności powietrza) bo automat powinien zwiększyć prędkość wentylatora przy dużej wilgotności powietrza.

Napisano
5 minut temu, marcindzieg napisał:

To Ci dalej tłumaczę że miałeś coś zepsute (pewnie czujnik wilgotności powietrza) bo automat powinien zwiększyć prędkość wentylatora przy dużej wilgotności powietrza.

No nie slyszalem zeby auta, a w szczegolnosci moje (audi a4 b6) mialo to. Ale jesli tak to masz racje

Napisano
4 minuty temu, gregoryj napisał:

No nie slyszalem zeby auta, a w szczegolnosci moje (audi a4 b6) mialo to. Ale jesli tak to masz racje

A5 kolegi z pracy tak ma  :)

Napisano
Dnia 1.11.2017 o 13:18, sebaM25 napisał:

 

Napisano

Sorki jakieś bugi mi się na przeglądarce zrobiły.

2 godziny temu, gregoryj napisał:

Mialbys pecha i tyle. W nowym aucie tez moglbys miec takiego pecha. Choc prawdopodobienstwo jest troche mniejsze.Tylko ... wlasnie. Tylko zdajmy sobie sprawe jakie to sa koszty.

Chcialem porownac moje ponad pelnoletnie kombi (klasa D) do nowego z salonu (okres uzytkowania 5 lat, 75 tys km do przejechania) :

100 tys pln - zakup nowego Mondeo ktore mialoby jakims cudem instalke fabryczna LPG, choc wie ze takich juz nie ma albo jakis super oszczedny diesel/turbobenzyniak. Utrata wartosci 50 tys, wiec koszt zakupu 50 tysi
18 tys pln - koszt lpg na 75 tys km (rocznie to kilkanascie tys km, 12l spalanie wliczajac benzyne lub turbodiesel, benzyniak spalajacy 5 litrow ON/PB)
10 tys pln - koszt oc ac - choc wydaje mi sie to zanizone
6 tys pln - koszty obowiazkowych przegladow, plus podstawowa eksploatacja filtry, oleje, klocki
0 pln - zakladam ze nic sie nie zepsuja poza gwarancja, malo realne ale mozliwe

 

Koszt 1 km z utrata wartosci to 1,12 pln

Wrocmy do mojego japonca - koszt km z utrata wartosci - 0,45 pln.  (powiedzmy ze sprzedam za tyle samo co kupilem czyli strace wartosc instalki LPG)

 

Sumaryczna roznica kosztow przez te 5 lat i 75 tys km to TYLKO 50 tys pln. Nie powiem, malutka roznica dla przecietnego Kowalskiego zarabiajacego srednia krajowa :-)

Zgadza się. Traci się zaraz po wyjechaniu z salonu. Do tego kolosalne stawki za AC, koszty serwisów (przykład kolegi ktoremu padła pompka paliwa w masterze 3200zl - fakturę na własne oczy widziałem, podobnie jak drzwi tylne jak mu Pani wjechała plus zamek 12 tyś zł!!!!). Serwis Dacii zazyczyl sobie za wymianę oleju 1300zl, zaś AC wyliczyli mi na 2600zl. Pytam się o rozrząd 3300zl w silniku 1.6 8V no żal... Znajomy jak to usłyszał to skomentował im to tak "A co wy kur...  w Mercedesie wymieniacie czy w Dacie?" Dlatego nowego auta nie chce, mimo że mało brakowało a takowe bym miał, bo to nie tylko koszty samego auta ale też inne pt. serwis ASO. 

Kupiłem prawie 7mio letniego Dustera za którego musiałbym zapłacić w salonie z takim wyposażeniem 60 tyś zł a dałem 20 tyś zł. Włożyłem rozrząd, opony, gaz. 25 tyś km bezproblemowej codziennej jazdy po 200-300km i nie bałbym się dzisiaj jechać nią za granicę. W przyszłym tygodniu oddaje ją do mechanika na tzw przegląd bo drogi po których jeżdżę zawieszenie w najdroższym aucie zabiją mimo że obecnie nic nie stuka czy puka. Dodatkowo chce dołożyć tzw kangura na przód i pociągnąć kabel od aku do cb oraz naprawić czujniki parkowania które sam osobiście popsułem. Za dwa lata sprzedam za 15-18 tyś zł. 3 latka za ile bym sprzedał z przebiegiem ok 200 tyś zł? Za 30 tyś zł?

Prosty przykład wujka kupił w 2009 roku grande Punto nówkę za 47 tyś zł obecnie ma 80 tyś km. Doliczmy do tego AC które płacił po 2 tysie, parking strzeżony, ASO i na tą chwilę auto jest warte ile? 12-15 tyś zł? A awarię też się zdarzały jak w każdym aucie

Edytowane przez Luke16

Napisano
2 godziny temu, gregoryj napisał:

Sorry zedytowalem poprzedni post kosztow, bo myslenie logiczne to dzisiaj moj slaby punkt :)

 

Wiadomo, mam auto nowsze, bezpieczniejsze, bardziej komfortowe itp ale z drugiej strony .... ma mnie dowiezc z punktu A do B, po europie i codziennie do pracy itp

 

 

No ale sam przyznajesz ze jest to nieporównywalne.

Ja nie chce lansować opinii,  że tylko nowe a stare na śmietnik.

Sam mam w domu auta i nowe i stare i uważam, że jest to kwestia przede wszystkim finansów.

 

Jak mnie nie stać to kupuje używane.

 

 

Napisano

TWENTIS mnie osobiście np na nowe auto stać by było, ale licząc i kalkulujac wolę kupić używkę z prostym silnikiem i zawieszeniem, gdzie możliwość ewentualnej wtopy jest mniejsza i szybsza do ogarnięcia niż w powiedzmy jakieś Audi A8. Nawet odliczając Vaty paliwo itd. Taniej kosztuje mnie używka

Napisano
3 godziny temu, gregoryj napisał:

500-700 km dziennie to robi kierowca TIRa, a nie prywatny uzytkownik. My tu rozmawiamy o prywatnym uzytkowniku, ktory jak ma 100-200 km dojazdu do pracy codziennie to to juz jest ekstremalny przypadek.

 

500-700 pisałem o wakacjach.

Jeździmy tak z p-nktu do p-tu i awaria w trasie zrujnowała by cały plan.

Napisano
16 minut temu, Luke16 napisał:

TWENTIS mnie osobiście np na nowe auto stać by było, ale licząc i kalkulujac wolę kupić używkę z prostym silnikiem i zawieszeniem, gdzie możliwość ewentualnej wtopy jest mniejsza i szybsza do ogarnięcia niż w powiedzmy jakieś Audi A8. Nawet odliczając Vaty paliwo itd. Taniej kosztuje mnie używka

Porównanie bez sensu - bo A8 nie ma prostego silnika i zawieszenia.

Jakbyś kupił nową Fabie <> Golfa IV [porównywalne zawieszeniowo i wymiarowo]  to można dyskutować.

 

A tak ...

To jest nie do końca mierzalne, bo zakładając wyliczenie kolegi to jest pytanie czy 50 tys na 5 lat to jest cena spokoju czy nie?

To jest 10 tys rocznie  833 m-cznie, 26 zł dziennie [paczka fajek] ?

 

A policzyć trzeba by koszt ilości wizyt w warsztacie z używanym samochodem w sensie sumy kosztów napraw + koszt czasu [dojazd], pojazd zastępczy [droga dom<> warsztat]. A tego [czas] nie liczymy przeważnie ...

 

Napisano
15 minut temu, TWENTIS napisał:

A policzyć trzeba by koszt ilości wizyt w warsztacie z używanym samochodem w sensie sumy kosztów napraw + koszt czasu [dojazd], pojazd zastępczy [droga dom<> warsztat]. A tego [czas] nie liczymy przeważnie ...

Wiesz, w nowym aucie tez trzeba przeglady raz na rok przynajmniej, zawsze cos sie moze zepsuc albo jest zle zmontowane, wada fabryczna. A to czas zeby umowic sie w ASO, jak cos nie na gwarancji to placisz jak za zloto za pierdoly. A jak nie umia naprawic, to bujasz sie w nieskonczonosc.

 

Przy nowym aucie nikt tez nie liczy czasu .... ktory trzeba "zmarnowac" na zarobienie tych pieniedzy na nowy samochod, jego ubezpieczenie itp

 

I nie wiem, czy przecietny Kowalski chcialby miesiecznie oddac 833 plny - ze swojej mega placy (sredniej krajowej) 3-3,5 tys pln

Napisano
26 minut temu, TWENTIS napisał:

A policzyć trzeba by koszt ilości wizyt w warsztacie z używanym samochodem w sensie sumy kosztów napraw + koszt czasu [dojazd], pojazd zastępczy [droga dom<> warsztat]. A tego [czas] nie liczymy przeważnie ..

 

Moim zdanie to jest opłacalne, jak musisz stanąć na rzęsach i wytrzasnąć kasę.

Ja tak miałem np z budową domu. Wszystko na jedną kartę. Stąd trup w garażu (czyli Daewoo Nubira).

Zanim Nubirę kupiłem, to rozważałem mocno Dacię Logan nową za około 40tyś. Wygrała jednak Nubira, chociaż tutaj różnica byłaby juz duzo mniejsza niz 50tyś na 5 lat.

Jakby dobrze policzyć, to może się okazać że to jest 10-15tyś na cały ten okres.

 

W innych przypadkach, to już jest kwestia proporcji co dla danego kupujacego jest obiazeniem. Moze zamiast rozwazania nowka vs trup, rozwazac nowka vs 2 latek?

Napisano

TWENTIS dlatego napisałem o zakupie używanego ale z banalnym silnikiem czy zawieszeniem, bo osobiście takiego Audi A8 używanego bym nie kupił, z racji właśnie drogiej eksploatacji.

16 minut temu, TWENTIS napisał:

A policzyć trzeba by koszt ilości wizyt w warsztacie z używanym samochodem w sensie sumy kosztów napraw + koszt czasu [dojazd], pojazd zastępczy [droga dom<> warsztat]. A tego [czas] nie liczymy przeważnie ...

Tego też nie rozumiem bo do ASO też musisz jechać. Tak jak pisałem 25 tyś km bez żadnych wizyt u mechaników oprocz oleju, który na miejscu mam wymieniany i teraz przegląd. A koszty napraw, porównanie ASO i wymiany rozrządu w silniku K4M. ASO 3300zl, mechanik 880zl z wymianą oleju i filtrów. I w używce 25 tyś km jakie miałem to nie był jedyny wyczyn, no oprócz Berlingo, które po zakupie 1500km bezawaryjne nie przejechało, ale to była wtopa.

Napisano

To ja wolę nówkę i wiem że następny będzie nowy. Niby używki najgorsze mi nie wychodziły, generalnie jeździły, ale jak miałem nówki to były znacznie lepsze. :ok: 

Napisano
1 minutę temu, kravitz napisał:

 Moze zamiast rozwazania nowka vs trup, rozwazac nowka vs 2 latek?

 

Problem w tym, ze tych 2 latkow wcale tak duzo do wyboru nie ma, a jak sa to albo diesel, albo kosztuja chore pieniadze.

Szukalem 2-3 latka na poczatku roku I nic ciekawego nie znalazlem.

Napisano
Teraz, Maciej__ napisał:

 

Problem w tym, ze tych 2 latkow wcale tak duzo do wyboru nie ma, a jak sa to albo diesel, albo kosztuja chore pieniadze.

Szukalem 2-3 latka na poczatku roku I nic ciekawego nie znalazlem.

 

Moge potwierdzic. Nie jest łatwo kupić, ale da się.

Ja najczęściej sortuję ceną malejąco i biorę ten najdroższy na górze listy ;)

 

Jak zaczynasz iść z ceną w dół, to pojawiają się kosmici i "Szwajcary"

Napisano
7 godzin temu, format napisał:

O to to, a mimo wszystko mój święty spokój jest warty znacznie więcej.

mojemu szefowi w rocznym merolu silnik wyzionął ducha w Albanii. jego święty spokój kosztował tyle nerwów, co ja nie miałem nigdy w moich wszystkich złomach razem wziętych :hehe:

Napisano
21 minut temu, blue_ napisał:

mojemu szefowi w rocznym merolu silnik wyzionął ducha w Albanii. jego święty spokój kosztował tyle nerwów, co ja nie miałem nigdy w moich wszystkich złomach razem wziętych :hehe:

 

Znaczy, co konkretnie sie stalo?

Nie naprawili mu auta na miejscu, nie dostal auta zastepczego, czy musieli wyslac auto laweta do PL a jego samolotem do domu?

Napisano
46 minut temu, Maciej__ napisał:

 

Znaczy, co konkretnie sie stalo?

konkretnie, to on sam nie wie.

auto zabrali, i naprawili, ale czekał na nie tydzień z hakiem, a awaria miała miejsce jak już chciał wracać do PL. ominęły go ważne spotkania i przetargi. stracił kupe nerwów i pieniędzy.

po powrocie sprzedał to auto i znowu kupił merca, lecz tym razem 7-mio latka. jak narazie bezawaryjny

Napisano
Godzinę temu, blue_ napisał:

mojemu szefowi w rocznym merolu silnik wyzionął ducha w Albanii. jego święty spokój kosztował tyle nerwów, co ja nie miałem nigdy w moich wszystkich złomach razem wziętych :hehe:

Serwisowalem auta u jednego mechanika, dostawczych Mercedesów do 5ciu lat nie nadążał naprawiać. W dwóch korba bokiem wyszła, jednemu gdzieś w Niemczech, w jednym pompa wody się urwała zaś w kolejnym panewke obróciło. A rdza panującą na nich była gorsza niż w dwodziestoletnim Oplu. Podobnie było z insygniami każda z zatartym silnikiem xD

Napisano
9 godzin temu, bergerac napisał:

Tak, tylko trzeba pamiętać, że nowy oprócz bezawaryjności i dużo większej przewidywalności kosztów oferuje też inną jakość jazdy. Niestety, ale nawet "doinwestowana" używka nie zaoferuje tego co nowe auto :ok: 

co do zasady pełna zgoda, choć trzeba uczciwie powiedzieć że są rodzynki i dla czystej przyjemności jazdy starsze auta są fajniejsze.

Napisano
Dnia 1.11.2017 o 13:27, maras77 napisał:

Wartość pojazdu jest bardzo ważnym elementem tego równania. Trzeba tam podać pewną kwotę, za ile można go sprzedać "od ręki" w stanie, jakim jest.

Obrazuje ona sensowność poniesionych nakładów.

 

pogadaj sobie z kolegą @Ryb z tego co pamiętam (moze sie myle) - jak liczyłem kiedyś koszt km dla starych volvo to wielu tutaj na mnie najeżdżało że to bez sensu, że ten koszt jest nieistotny bo zakup samochodu i jego utrata wartości to nie jest koszt jazdy ;]

Napisano
Teraz, Ozarek napisał:

co do zasady pełna zgoda, choć trzeba uczciwie powiedzieć że są rodzynki i dla czystej przyjemności jazdy starsze auta są fajniejsze.

 

Jak sobie porownam Kadetta czy Astre F z nowa Astra to raczej nie potwierdzam ;]

Chyba, ze chcesz porownac jakies stare BMW z nowa Skoda Fabia, ale to nie ma zadnego sensu...

Napisano
2 godziny temu, Luke16 napisał:

Tego też nie rozumiem bo do ASO też musisz jechać. Tak jak pisałem 25 tyś km bez żadnych wizyt u mechaników oprocz oleju, który na miejscu mam wymieniany i teraz przegląd. A koszty napraw, porównanie ASO i wymiany rozrządu w silniku K4M. ASO 3300zl, mechanik 880zl z wymianą oleju i filtrów.

no ale czemu musisz do aso? przecież jak sobie kupisz nowe auto, to kto Ci zabroni wymieniać olej, czy rozrząd u swojego mechanika?

Napisano
9 godzin temu, bergerac napisał:

Tak, tylko trzeba pamiętać, że nowy oprócz bezawaryjności i dużo większej przewidywalności kosztów oferuje też inną jakość jazdy. Niestety, ale nawet "doinwestowana" używka nie zaoferuje tego co nowe auto :ok: 

 

to bardzo baaaaardzo ogólne stwierdzenia. Przejedź się jakimś rollsem z lat 60 to zrozumiesz o co mi chodzi - wszystko zalezy po prostu od oczekiwań. Żadne nowe auto nie zaoferuje mi np deski rozdzielczej o grubosci 1cm z orzecha, skóry o takiej jakosci czy zapachu wnętrza. A dla mnie to stanowi o jakosci jazdy. No i co? ;]

 

IMG_20161110_201846.jpg.071010a03bfd4052e00d728d0d5a679a.jpg

 

Zdrówko!

Napisano
8 minut temu, Maciej__ napisał:

 

Jak sobie porownam Kadetta czy Astre F z nowa Astra to raczej nie potwierdzam ;]

Chyba, ze chcesz porownac jakies stare BMW z nowa Skoda Fabia, ale to nie ma zadnego sensu...

 

o uwielbiam to, a dlaczego nie ma sensu skoro KOSZTUJE TYLE SAMO? ;]

Napisano
7 godzin temu, TWENTIS napisał:

 

 

Idea jazdy autem za jedną pensję ma sens jak jeździsz do pracy kilka km i w razie czego jak się zepsuje, wsiadasz w tramwaj, bus czy na upartego w Uber/taxi i nie ma tragedii.

 

Nie wyobrażam sobie jechać 20 letnim autem za granice.

 

 

praktyka to i miło posłuchać ;]

Napisano
39 minut temu, koNik napisał:

Żadne nowe auto nie zaoferuje mi np deski rozdzielczej o grubosci 1cm z orzecha, skóry o takiej jakosci czy zapachu wnętrza. A dla mnie to stanowi o jakosci jazdy. No i co?

 

Ty na tym zdjęciu widzisz drewno orzechowe, a ja styraną czasem tapicerkę, nierówno uszytą. ;)

Napisano
2 minuty temu, kravitz napisał:

 

Ty na tym zdjęciu widzisz drewno orzechowe, a ja styraną czasem tapicerkę, nierówno uszytą. ;)

 

może i styrana czasem, niestety nawet nowy merol wyglada, pachnie i jest w dotyku przy niej jak but z CCC ;]

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.