Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kolejny rok z autem za 3 000. zł- małe podsumowanie.

Featured Replies

Napisano
  • Autor
Dnia 2.11.2017 o 09:52, TWENTIS napisał:

 

 

Kupiłeś takie auto bo przestępcy się mszczą  i Ci szkoda lepszego? ;)

...

jakąś dziwną ideologię dorabiasz;] Lubię i umiem grzebać, nie liczę czy poniesiony wkład się wróci przy odsprzedaży czy nie, ma mnie wozić bezstresowo. Gdyby to miało być jedyne auto w domu to raczej by nim nie zostało. Do okazjonalnego jeżdżenia jak znalazł:oki:

 

wątek przerodził się w jakieś chore dywagacje kogo stać na nowe, a kogo nie. Pewnie gdybym nie umiał nic zrobić przy aucie poszedłbym i nowe z salonu kupił. Tak robią moi rodzice, co z tego, że żadne auto nigdy na liczniku 100 tyś. km nie zobaczyło, jak szło do ludzi to ruda każdym elementem wychodziła. Oni płacą za święty spokój jak @format

Ot takie wyliczenia. Część na pewno w przyszłym roku się nie powtórzy ponieważ nie ma takiej możliwości, żeby przy takich przebiegach się zużyło. Co do nowych aut, trochę ich przerobiłem jako słuzbówek, różnie to wyglądało. Po latach obcowania z nimi z całą stanowczością stwierdzam, że gdybym był zmuszony to poszedłbym w koreańce-Opel i Fiat byłyby na samym końcu tej listy. 

Rower mam droższy od hondy;]

Napisano

Ja za młodu miałem używane auta i ciągle do nich dokładałem. W końcu przyrzekłem sobie, że nie kupię już używki i od 20 lat kupuję tylko nowe - mam święty spokój i nie martwię się, że coś w aucie wyjdzie z poprzedniej eksploatacji. Dla przykładu szykował mi się kiedyś dłuższy wyjazd zagraniczny i bałem się jechać 6-letnim autem - zmieniłem na nowe w kredycie 50/50 :ok:

 

Napisano
Przyjęło się, że auto za średnią krajową jest tanie, bo... jest tanie w zakupie i tylko tyle.
Jeżeli dalej ma być tanio to sikamy na wszystko, bezpieczeństwo, kulturę techniczną, lejemy paliwo i jeździmy tak długo jak się da. W końcu cos odpadnie, urwie się, stanie na amen. Czyli jeździmy z duszą na ramieniu i wierzymy w cud. Jak jesteśmy ludźmi słabej wiary to musimy sięgnąć do kieszeni. 
Rzeczony samochód za średnią krajową to Honda Civic VI - bez żadnego ekstra wypasu i dziur;l
Egzemplarz niemłody- wiek 21 lat (jeszcze) przebieg 330 tyś. z ogonkiem. Przejechane od dnia zakupu ponad 13 tyś. km. Auto kupione w listopadzie parę dni póżniej robbione badanie techniczne, które przeszło bez uwag także stan techniczny nie agonalny i takie też wrażenie podczas oględzin przy kupnie sprawiało- 100 zł.
Niemniej w ciągu tego czasu trzeba było co nieco włożyć- część to koniecznośc wynikając   z eksploatacji i zakończenia żywota, częśc własne widzimisię. To jedziemy -rozrząd kompletny 350 zł, olej i filtr 100 zł, filtr powietrza 40 zł, filtr kabinowy 35 zł, świece 40 zł, olej na dolewki 40 zł, drażki kierownicze, końcówki drążków, tuleje wahaczy, sworznie + ustawienie zbieżności 350 zł, radio 200 zł, płyn chłodniczy + nowy termostat 90 zł olej do skrzyni biegów 150 zł, klocki hamulcowe 60 zł, łożysko koła przedniego 90 zł, wydech od katalizatora do końca 280 zł, bębny, szczeki + zestaw montażowy 270 zł, opony całoroczne komplet 600 zł niby auto kupione z 2 kompletami opon ale stan ich kwalifikuje je tylko na robienie huśtawek dla małp ;]), drzwi lewe nieskorodowane 200 zł, drobnica, jakieś pierdoły jak wycieraczki, żarówki 50 zł. Są to głównie ceny cześci, robocizna własna prócz zbieżności. Łącznie 3005 zł. Z robocizną nie wiem, pewnie z 1000 zł trzeba by doliczyć:hmm: Czyli koszt jest prawie równy wartości auta. Jeżeli doliczyć OC i koszty przerejestrowania to z pewnością przekroczy to wartość samochodu.
Jakby się uprzeć można byłoby coś przyciąć i czegoś nie robić, nie wymieniać, zajeździć na amen, przyzwyczaić się do wyglądów ale czy o to chodzi? Dla mnie odpowiedź była oczywista dlatego wyszło ile wyszło. Dla kogoś innego będzie to fanaberia. Czy gdybym kupił auto za kwotę 2x, 3x 4x czy 5x większą koszty byłyby mniejsze? Może tak, może nie, na pewno proporcje wydatków do wartości samochodu przedstawiałyby się inaczej i nie kłuły by tak w oczy.
Jestem ciekawy Waszych opinii, a w szczególności kiedy kończycie z wkładaniem w auto- czy jest to jakaś procentowa wartość samochodu czy raczej sztywna kwota, po osiagnięciu mówicie sobie dość.
 
Wszystko fajnie jeśli masz taką pracę która pozwala Ci na to żeby co tydzien/miesiąc mieć czas na jeżdżenie do mechanika, sklepu itd...badz nie masz co robić poza pracą.

W moim przypadku to się poprostu nie kalkuluje...dzien mojego wolnego jest za wiele wart żeby go spędzać na mechanika ...

Dlatego też kupuje nowe auta, jezdze nimi do 100tys i wymieniam na nowe.
Jak do tej pory sprawdza się ta metoda. 100tys to 3 serwisy. Zero awarii.

Żona z kolei jeździ mało, więc jej auto idzie do przysłowiowego żyda po upływie gwarancji, czyli 5 lat.

Wysłane z mojego SM-T710 przy użyciu Tapatalka

Napisano
  • Autor

@Kiwal

 

większość tych czynności nie wymaga nie wiadomo jakiej ilości roboczogodzin:oki: dla mnie stanowi formę relaksu:skromny: czasem sobie nadgodziny odbiorę, a i tak od kilku lat nie mam ich mniej niż 300.

Napisano
[mention=129440]Kiwal[/mention]
 
większość tych czynności nie wymaga nie wiadomo jakiej ilości roboczogodzin:oki: dla mnie stanowi formę relaksu:skromny: czasem sobie nadgodziny odbiorę, a i tak od kilku lat nie mam ich mniej niż 300.
I fajnie. Jeśli to pasja/hobby to obyś miał dużo pierdulek do wymiany :-)

Wysłane z mojego SM-T710 przy użyciu Tapatalka

Napisano
23 minuty temu, Kiwal napisał:


Dlatego też kupuje nowe auta, jezdze nimi do 100tys i wymieniam na nowe.
Jak do tej pory sprawdza się ta metoda. 100tys to 3 serwisy. Zero awarii.
 

Też tak jeżdżę jednym autem - około 5 lat i ciut ponad 100 tys. km :ok:

 

Napisano
  • Autor
Godzinę temu, rwIcIk napisał:

 Dla przykładu szykował mi się kiedyś dłuższy wyjazd zagraniczny i bałem się jechać 6-letnim autem - zmieniłem na nowe w kredycie 50/50 :ok:

 

kiedyś więcej jeździłem po kampingach i tak nie do końca jest, że wszyscy pierwszej świeżości autami przyjeżdżali. Polacy albo nówka albo totalny gruz, Niemcy, Szwedzi, Francuzi -różnymi, nowe, w średnim wieku i wiekowe, stan techniczny też różny. W tym roku na kampingach na Półwyspie Polacy już nie odstawali od innych nacji.

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 20:20, rwIcIk napisał:

Ja za młodu miałem używane auta i ciągle do nich dokładałem. W końcu przyrzekłem sobie, że nie kupię już używki i od 20 lat kupuję tylko nowe - mam święty spokój i nie martwię się, że coś w aucie wyjdzie z poprzedniej eksploatacji. Dla przykładu szykował mi się kiedyś dłuższy wyjazd zagraniczny i bałem się jechać 6-letnim autem - zmieniłem na nowe w kredycie 50/50 :ok:

 

Widzisz, nie bardzo zrozumiem stwierdzenie "ciągle dokładałem". Ciągle to się dokłada do jakiegoś parcha (albo i nie), a idąc tropem tego dokładania, to dokłada się co miesiąc do utraty wartości nowego, by móc powiedzieć, że się "nie dokłada do starego". Święty spokój i nie martwienie się - to takie dyrdymały w tego typu dyskusjach, ponieważ samochody kupowane jako nowe świetnie się spełniają na lawetach i nie ma żadnej pewności, że będzie święty spokój. Piszesz, że bałeś się jechać na dłuższy wyjazd zagraniczny samochodem 6-letnim? Ja jadę ponad 20-letnim i nie martwię się jak coś się stanie, ponieważ mam assistance, a samochód  jest utrzymany i bezawaryjny. Oczywiście, to wszystko wymaga pewnych nakładów finansowych, ale nie oszukujmy się - przy nowym wchodzi w koszt zakupu i ubezpieczenia (a nie jest to mało), przy używanym to już trzeba się tym zainteresować, by jazda była bezstresowa i jakby nie patrzył, trochę dopłacić, a nie traktować tego jak śmietnik, skoro Ty się bałeś 6-letnim jechać. Żeby nie było - ja przy samochodach służących mi jazdy codziennej sam nie grzebię, zasadniczo wszystko robię w serwisie, tak samo jak z "nowymi", stąd znam koszty robocizny i utrzymania - w przeciwieństwie do tego co pisze np. r1sender, że nie wie ile kosztuje robocizna, bo sam grzebie i samochód służy mu do okazjonalnej jazdy. W tym kilkunastoletnim służącym do okazjonalnej jazdy (tak ostatni rok to było poniżej 5kkm, w tym jazdy kolegi/przyjaciela, którego był łaskaw łoś zaatakować i pożyczyłem) własnoręcznie zmieniłem z ciekawości tarcze/klocki i wyczyściłem bębny, bo za długo stał, ale cała reszta to domena serwisu (w tym był ostatnio rozrząd itd.). Tyle, że z tymi samochodami jest mały problem - mają wiarygodne przebiegi od nowości. Swoją ścieżką, wygląda na to, że assistance na te "starocie" mam lepszy niż w pakiecie na "nowy" (nowy to był w salonie, ponad rok temu), co wyszło nie tak dawno przy okazji wymuszonego skorzystania :hehe:

 

Dnia 2.11.2017 o 21:38, r1sender napisał:

kiedyś więcej jeździłem po kampingach i tak nie do końca jest, że wszyscy pierwszej świeżości autami przyjeżdżali. Polacy albo nówka albo totalny gruz, Niemcy, Szwedzi, Francuzi -różnymi, nowe, w średnim wieku i wiekowe, stan techniczny też różny. W tym roku na kampingach na Półwyspie Polacy już nie odstawali od innych nacji.

 

Wystarczy popatrzeć bez specjalnych okularów czym jeżdżą ludzie w innych krajach. Faktem jest, że stan techniczny często jest lepszy od tego co w PL, ale nie wynika to z wieku pojazdów - te starsze muszą być równie sprawne (co może być kosztowne), w PL niestety niekoniecznie, co widać gołym okiem. No i później wychodzi, że mój wieloletni parch jest w lepszym stanie niż 5 latki :facepalm:

Edytowane przez futrzak

Napisano
39 minut temu, rwIcIk napisał:

Też tak jeżdżę jednym autem - około 5 lat i ciut ponad 100 tys. km :ok:

 

Jakbym ja miał kupować auto nowe po 100 tyś km to bym musiał praktycznie co roku je zmieniać xD czyli leasingu nie zdążył bym spłacić. U mnie auto bezstresowo musi dociągnąć do 300 tys km. A co niektórzy tutaj by za przeproszeniem w porty narobili jakby mieli jechać autem które ma 400 tyś km za granicę xD a ja fordem Galaxy 1.9 TDI z takim przebiegiem pojechałem dwa razy w tamtym roku do DE pod francuską granicę z lawetą po auto xD i nawet wróciłem ;p

Edytowane przez Luke16

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 20:58, Kiwal napisał:

Wszystko fajnie jeśli masz taką pracę która pozwala Ci na to żeby co tydzien/miesiąc mieć czas na jeżdżenie do mechanika, sklepu itd...badz nie masz co robić poza pracą.

W moim przypadku to się poprostu nie kalkuluje...dzien mojego wolnego jest za wiele wart żeby go spędzać na mechanika ...

 

Jak czytam takie rzeczy, to mam wrażenie, że ludzie w PL jak mają używane, to tylko jakieś złomy i spędzają z nimi mnóstwo godzin, by samodzielnie sobie dziergać, bo taniej. 

Takie typowe awarie są takie same jak w "nowych", jak coś trzeba zrobić mniej typowego, to wystarczy mieć 2 samochód, a jak tutaj ludzie piszą, to w większości nie jest to jedyny środek transportu. 

 

Cytuj

Dlatego też kupuje nowe auta, jezdze nimi do 100tys i wymieniam na nowe.
Jak do tej pory sprawdza się ta metoda. 100tys to 3 serwisy. Zero awarii.

 

To się ciesz, wiele osób nie miało tak dobrze. Zgłaszasz problem w serwisie i samochód stoi, o powrocie lawetą nie wspomnę :hehe:

 

 

Dnia 2.11.2017 o 21:59, Luke16 napisał:

Jakbym ja miał kupować auto nowe po 100 tyś km to bym musiał praktycznie co roku je zmieniać xD czyli leasingu nie zdążył bym spłacić

 

Wiele osób robi max 20kkm rocznie i na tym też bazują producenci. 

Napisano
1 minutę temu, futrzak napisał:

 

Wiele osób robi max 20kkm rocznie i na tym też bazują producenci. 

Ja nie mówię bo sam mam ochotę na nówkę i może kiedyś to się stanie bo wg przysłowia każdy facet przynajmniej raz w życiu musi kupić nowe auto, tata kupił syrenę 105 ja też coś muszę :P

Napisano

widzę, że zrobił się wątek o wyższości świąt bożego narodzenia, nad świętami wielkiej nocy ;) powiedzmy sobie wprost:

- ktoś musi kupować nówki, żeby ktoś mógł kupić używkę

- 90% osób kupuje używki, bo ich nie stać albo szkoda im wywalić oszczędności na nówkę

- samochód używany w 90% będzie efektywniejszy kosztowo, bo utrata wartości nówki jest największa

- samochód starszy nigdy nie zaoferuje tego co nowy. Jest zużyty, starszy technologicznie, mniej nowoczesny.

 

Weźmy dla przykładu kompakt, który kosztuje 80.000 zł. Średnia wartość rezydualna po 5 latach to około 50%. Czyli spadek wartości przez 5 lat to 666 zł miesięcznie. Nie ma się co oszukiwać, jak kupimy auto używane za 10 tysięcy złotych to po kolejnych 5 latach sprzedamy za 5 tys ;) Czyli spadek wartości to 83 zł miesięcznie ;) Mamy około 7000 zł różnicy rocznie pomniejszone o nadprogramowy serwis auta używanego i każdy sam musi zadecydować czy chce to wydać na komfort posiadania nowego auta czy nie.

 

Napisano

Bergerac i to co napisałeś to święte słowa. W polandi mało kogo stać no nówki, bądź stać na nówki klasy bieda max do 50 tyś zł. No ale tak jak napisałeś ktoś takiego Passata B5 po flu musiał kiedyś nowego kupić za stówkę. Tylko teraz popatrzmy ile w PL krajowych takich passatów jest. Niestety przeciętny Kowalski czy jakiś student nie kupi nawet nowej najtańszej Sandero czy Forda Ka bo po prostu go na to nie stać i w 90% ledwo wiąże koniec z końcem od pierwszego do pierwszego. Nie zapomnę ostatnio szczęścia mojego klienta który kupił Megane z LPG za 1000zl - do dzisiaj dzień mi 3stowki za usługi jest krewny :/ . Jeżdżąc po różnych ludziach widzę zróżnicowanie że dla jednego nowy Fendt (dla nie wiedzących to marka ciągników rolniczych półka premium gdzie najtańszy model kosztuje tyle co 2 nowe passaty) to będzie mało, a drugi będzie się podniecał starym Ursusem C-360.

Dla mnie najważniejsze jest nie nowe auto bo tym rodziny nie wykarmie lecz właśnie dom, żona, córa a pieniądze zaoszczedzone wolę młodej odkładać na konto ;)

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 22:02, futrzak napisał:

 

Jak czytam takie rzeczy, to mam wrażenie, że ludzie w PL jak mają używane, to tylko jakieś złomy i spędzają z nimi mnóstwo godzin, by samodzielnie sobie dziergać, bo taniej. 

Takie typowe awarie są takie same jak w "nowych", jak coś trzeba zrobić mniej typowego, to wystarczy mieć 2 samochód, a jak tutaj ludzie piszą, to w większości nie jest to jedyny środek transportu. 

 

 

No pewnie ze spędzają.

Znasz warsztat samochodowy który nie ma roboty?

Bo ja nie.

 

A nowe pewnie, ze sie psuja, ale raz ze rzadziej, dwa, ze maja asistitance i gwarancje.

 

Dnia 2.11.2017 o 21:44, futrzak napisał:

 

WJa jadę ponad 20-letnim i nie martwię się jak coś się stanie, ponieważ mam assistance, a samochód  jest utrzymany i bezawaryjny. 

 

 

To jest ok. jak nie masz harmonogramu.

Jak ja jade na wakce na przykład, to chce zwiedzić duzo miejsc, i mam poorganizowane miejsca do spania.

Nie da sie ich odwołać ani dostac zwrotu kasy.

I nie chce spedzic urlopu u mechanika pod Hanowerem, bo kolega był tez 20 letnim trupem i się udało.

A mi nie ...

Napisano
1 minutę temu, TWENTIS napisał:

 

A nowe pewnie, ze sie psuja, ale raz ze rzadziej, dwa, ze maja asistitance i gwarancje.

W nowym aucie przez ostatnie 12 lat raz skorzystałem z assistance :ok:

W Lacetti przez ponad 6 lat były dwie drobne usterki - czyszczenie EGR i wymiana łożyska koła prawego.

W Cruze przez 5 lat wymieniłem sondę lambda.

 

W tym czasie miałem też używki jako drugie auto.

W Yarisie uszczelka pod głowicą.

O Clio nie wspomnę, bo tam ciągle coś albo ciekło albo z elektryki nie działało ;]

 

Obecnie mamy w domu jedno auto i wybrałem takie, które ma 5 lat gwarancji i assistance - mam nadzieję, że nie przyda się, ale podnosi pewność w trasie :ok:

Napisano
10 godzin temu, bergerac napisał:

widzę, że zrobił się wątek o wyższości świąt bożego narodzenia, nad świętami wielkiej nocy ;) powiedzmy sobie wprost:

- ktoś musi kupować nówki, żeby ktoś mógł kupić używkę

- 90% osób kupuje używki, bo ich nie stać albo szkoda im wywalić oszczędności na nówkę

- samochód używany w 90% będzie efektywniejszy kosztowo, bo utrata wartości nówki jest największa

- samochód starszy nigdy nie zaoferuje tego co nowy. Jest zużyty, starszy technologicznie, mniej nowoczesny.

 

Weźmy dla przykładu kompakt, który kosztuje 80.000 zł. Średnia wartość rezydualna po 5 latach to około 50%. Czyli spadek wartości przez 5 lat to 666 zł miesięcznie. Nie ma się co oszukiwać, jak kupimy auto używane za 10 tysięcy złotych to po kolejnych 5 latach sprzedamy za 5 tys ;) Czyli spadek wartości to 83 zł miesięcznie ;) Mamy około 7000 zł różnicy rocznie pomniejszone o nadprogramowy serwis auta używanego i każdy sam musi zadecydować czy chce to wydać na komfort posiadania nowego auta czy nie.

 

 

 

Analiza ogólnie ok.

ale IMO auta które kupiłeś za 10 tys teraz nie sprzedasz po 5 latach za 5.

Bardziej za 2.5

 

No i cały czas nie liczysz ile kasy włożysz w doprowadzenie auta do stanu jadalnego.

Jak kupujesz auto używane to masz na dzień dobry wydatki startowe - rozrząd, opony - które odpadają Ci przy nowym aucie.

 

Pomijam jak pisałem czas który spedzisz warsztatujac....

Napisano
9 minut temu, TWENTIS napisał:

To jest ok. jak nie masz harmonogramu.

Jak ja jade na wakce na przykład, to chce zwiedzić duzo miejsc, i mam poorganizowane miejsca do spania.

Nie da sie ich odwołać ani dostac zwrotu kasy.

I nie chce spedzic urlopu u mechanika pod Hanowerem, bo kolega był tez 20 letnim trupem i się udało.

A mi nie ...

 

Chyba jednak nie czytasz dokładnie, bądź tylko widzisz to co chcesz zobaczyć. Na takie wycieczki tym samochodem również jeździmy i zastanawiam się czasem, którym jechać.  Nie zamierzam spędzać ulopu u mechanika pod Hanowerem - jest assistance, mam w razie czego wiele możliwości w przypadku awarii. Nowy mi nie gwarantuje, że do awarii nie dojdzie.

No i jeszcze te gadki o kasie bo się na miejsce nie dojechało - nie takie rzeczy się zdarzaja :hehe:

 

Napisano
15 godzin temu, koNik napisał:

 

pogadaj sobie z kolegą @Ryb z tego co pamiętam (moze sie myle) - jak liczyłem kiedyś koszt km dla starych volvo to wielu tutaj na mnie najeżdżało że to bez sensu, że ten koszt jest nieistotny bo zakup samochodu i jego utrata wartości to nie jest koszt jazdy ;]

 

Nie, ja tylko wskazywałem że kosztem jest wyłącznie utrata wartości. Cena zakupu nie ma znaczenia.

Napisano
18 godzin temu, kravitz napisał:

 

Moim zdanie to jest opłacalne, jak musisz stanąć na rzęsach i wytrzasnąć kasę.

Ja tak miałem np z budową domu. Wszystko na jedną kartę. Stąd trup w garażu (czyli Daewoo Nubira).

Zanim Nubirę kupiłem, to rozważałem mocno Dacię Logan nową za około 40tyś. Wygrała jednak Nubira, chociaż tutaj różnica byłaby juz duzo mniejsza niz 50tyś na 5 lat.

Jakby dobrze policzyć, to może się okazać że to jest 10-15tyś na cały ten okres.

 

W innych przypadkach, to już jest kwestia proporcji co dla danego kupujacego jest obiazeniem. Moze zamiast rozwazania nowka vs trup, rozwazac nowka vs 2 latek?

no wlasnie. wszystko  "zależy".

 

ja jezdzilem nowymi autami przez prawie 10 lat. zacząłem od kompakta - w czasie leasingu stracił na wartości jakieś 20-25 tys PLN (netto!) przez 3 lata. do przełknięcia. potem pojawił się P508 (czyli segment wyżej, auto droższe o 20 tys niz kompakt) - i ten stracił na wartości już ok 30-35. kolejny był "prawie" nowy Lex (+30 do P508). którego mi ukradli. i w tym momencie powiedziałem sobie dość z nowymi autami.

 

Kupując lexa wiedziałem ze zostawię go sobie po leasingu. bo to swietne auto było... obliczyłem spadek wartości, podzieliłem sobie na lata... pogodziłem się z tym... i co? i życie zweryfikowało plany, bo po 13 miesiącach mi odjechał.

nie chce mi się nawet liczyć ile wtopiłem kasy na całej operacji (pomimo ubezpieczenia pełnego, dobrego finansowania itp). ale jakieś 20 tys przez ten rok poszło papa... IMHO - gra nie warta świeczki.

 

aha... no i KAŻDE z powyższych aut było w ASO na naprawie gwarancyjnej (tak apropos niezawodności) - zadna z awarii nie była unieruchamiająca ale jednak... zabrało to "czas".

 

dlatego teraz mam 10 latka za połowę ceny powyższego. jeżdzę bardziej komfortowo niż każde z ww (bo segment E i 280 KM) i mam w nosie raty, a utrata wartości jest pomijalna

 

a jak się zepsuje? to się naprawi - i nawet poważny remont to ekwiwalent 0.5 rocznej utraty wartości ww. a jak się posypie w trasie? to mam assistance i mogę zawsze wynająć auto... nawet jak wydam na całą operację 3-5 tys, to to nadal smiech na sali w porownaniu z ww. utratą wartości starzejącej się "nówki".

a że stracę dzień życia? no sorki, ale mój dzień nie jest wart kilka tys PLN :) przełknę to...

Napisano
32 minuty temu, TWENTIS napisał:

No pewnie ze spędzają.

Znasz warsztat samochodowy który nie ma roboty?

Bo ja nie.

 

Aha, i to jest odpowiedź na: "spędzają z nimi mnóstwo godzin, by samodzielnie sobie dziergać, bo taniej."?

Raczej nie spędzają, skoro samochód jest w warsztacie  i naprawia go ktoś inny. Można też mieć drugi samochód, ewentualnie pojechać KM. Ten drugi samochód szczególnie się przydaje jak człowiek mieszka za miastem - w mieście nawet jak coś się stanie z nowym to łatwo o transport.

 

32 minuty temu, TWENTIS napisał:

A nowe pewnie, ze sie psuja, ale raz ze rzadziej, dwa, ze maja asistitance i gwarancje.

 

Jak napisałem, mogą mieć assistance, więc nie idź ta drogą. To, że ktoś na starszy samochód nie wykupił, a na nowy wykupił (co powiedzmy bywa w "cenie") to trochę inna para kaloszy. Gwarancji nie ma, ale gwarancja to niestety przeglądy w ASO i naprawy w ASO (podobno nie trzeba, ale wiemy jak to wygląda), a to bywa dodatkowo kosztowne i upierdliwe czasowo, czyli podobnie jak naprawy w używanych.

 

Zresztą, ja nikogo nie zamierzam przekonywać, że stary jest lepszy, ale niech nikt nie próbuje udowadniać, że stary samochód to złom itd. Niestety, by jazda była spokojna to też wymaga pewnych nakładów, a jak ktoś chce po taniości, to nowego nie kupi i z używanym porozmawia sobie po drodze. Znam mnóstwo takich osób, który najlepiej by nic wkładały w używany samochód, a później narzekanie (bądź głośne wychwalanie,  ale jak przychodzi co do czego to wychodzą fajne przejścia). Później ktoś taki samochód kupuje i legenda ma się dobrze.

Napisano
1 godzinę temu, TWENTIS napisał:

ale IMO auta które kupiłeś za 10 tys teraz nie sprzedasz po 5 latach za 5.

Bardziej za 2.5

 

Używane samochody drożeją (a właściwie to pieniądz tanieje) - nawet w tym wątku są przykłady, że ktoś kupił używkę  a po kilku  latach sprzedał drożej.

 

 

Napisano
Dnia 31.10.2017 o 22:26, r1sender napisał:

Przyjęło się, że auto za średnią krajową jest tanie, bo... jest tanie w zakupie i tylko tyle.

Jeżeli dalej ma być tanio to sikamy na wszystko, bezpieczeństwo, kulturę techniczną, lejemy paliwo i jeździmy tak długo jak się da. W końcu cos odpadnie, urwie się, stanie na amen. Czyli jeździmy z duszą na ramieniu i wierzymy w cud. Jak jesteśmy ludźmi słabej wiary to musimy sięgnąć do kieszeni. 

Rzeczony samochód za średnią krajową to Honda Civic VI - bez żadnego ekstra wypasu i dziur;l

Egzemplarz niemłody- wiek 21 lat (jeszcze) przebieg 330 tyś. z ogonkiem. Przejechane od dnia zakupu ponad 13 tyś. km. Auto kupione w listopadzie parę dni póżniej robbione badanie techniczne, które przeszło bez uwag także stan techniczny nie agonalny i takie też wrażenie podczas oględzin przy kupnie sprawiało- 100 zł.
Niemniej w ciągu tego czasu trzeba było co nieco włożyć- część to koniecznośc wynikając   z eksploatacji i zakończenia żywota, częśc własne widzimisię. To jedziemy -rozrząd kompletny 350 zł, olej i filtr 100 zł, filtr powietrza 40 zł, filtr kabinowy 35 zł, świece 40 zł, olej na dolewki 40 zł, drażki kierownicze, końcówki drążków, tuleje wahaczy, sworznie + ustawienie zbieżności 350 zł, radio 200 zł, płyn chłodniczy + nowy termostat 90 zł olej do skrzyni biegów 150 zł, klocki hamulcowe 60 zł, łożysko koła przedniego 90 zł, wydech od katalizatora do końca 280 zł, bębny, szczeki + zestaw montażowy 270 zł, opony całoroczne komplet 600 zł niby auto kupione z 2 kompletami opon ale stan ich kwalifikuje je tylko na robienie huśtawek dla małp ;]), drzwi lewe nieskorodowane 200 zł, drobnica, jakieś pierdoły jak wycieraczki, żarówki 50 zł. Są to głównie ceny cześci, robocizna własna prócz zbieżności. Łącznie 3005 zł. Z robocizną nie wiem, pewnie z 1000 zł trzeba by doliczyć:hmm: Czyli koszt jest prawie równy wartości auta. Jeżeli doliczyć OC i koszty przerejestrowania to z pewnością przekroczy to wartość samochodu.
Jakby się uprzeć można byłoby coś przyciąć i czegoś nie robić, nie wymieniać, zajeździć na amen, przyzwyczaić się do wyglądów ale czy o to chodzi? Dla mnie odpowiedź była oczywista dlatego wyszło ile wyszło. Dla kogoś innego będzie to fanaberia. Czy gdybym kupił auto za kwotę 2x, 3x 4x czy 5x większą koszty byłyby mniejsze? Może tak, może nie, na pewno proporcje wydatków do wartości samochodu przedstawiałyby się inaczej i nie kłuły by tak w oczy.

Jestem ciekawy Waszych opinii, a w szczególności kiedy kończycie z wkładaniem w auto- czy jest to jakaś procentowa wartość samochodu czy raczej sztywna kwota, po osiagnięciu mówicie sobie dość.
 

Dzięki za zestawienie, wydaje mi się, że kryterium stosunku nakładów na eksploatację do ceny zakupu tak naprawdę nie jest w stanie dobrze opisać faktyczny sens eksploatacji takiego samochodu. Parametrem lepiej odniesionym do możliwości finansowych użytkownika będzie średni miesięczny koszt.

Podsumowując 3000 + 3005 + 1000 = 7005; 7005/12=584

584 PLN / msc. za dostęp do samochodu. Jeśli dorzucić do tego 250 PLN / msc. można jeździć nowym z fabryki Fiat 500 zaślepka edition i lać tylko benzynę i płyn do spryskiwaczy. To oczywiście przy założeniu że Honda po roku się umorzy w całości i nic z niej nie zostanie. Ofertę Fiata wziąłem ze strony bez wpłaty własnej na dwa lata z limitem 25kkm. Wnioski we własnym zakresie.

Edytowane przez zejk

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 20:20, rwIcIk napisał:

Ja za młodu miałem używane auta i ciągle do nich dokładałem. W końcu przyrzekłem sobie, że nie kupię już używki i od 20 lat kupuję tylko nowe - mam święty spokój i nie martwię się, że coś w aucie wyjdzie z poprzedniej eksploatacji. Dla przykładu szykował mi się kiedyś dłuższy wyjazd zagraniczny i bałem się jechać 6-letnim autem - zmieniłem na nowe w kredycie 50/50 :ok:

 

 

musisz straszliwie nie dbać o samochody albo nie mieć o nich naprawdę bladego pojęcia jeśli bałeś się jechać za granicę 6 letnim autem. No chyba że robisz te minimum 50kkm rocznie i miało już 300+ to rozumiem ;]

 

Dnia 3.11.2017 o 09:29, TWENTIS napisał:

 

 

Analiza ogólnie ok.

ale IMO auta które kupiłeś za 10 tys teraz nie sprzedasz po 5 latach za 5.

Bardziej za 2.5

 

 

ludzie którzy kupili całkiem niedawno np E30 318is za 10 nie raz teraz mogą sprzedać je za pod 20kzł. Ja swoje E34 kupiłem za 8 a teraz moge z pocałowaniem w rękę sprzedać za 15 ;] A żadne to klasyki.

Napisano
20 minut temu, koNik napisał:

 

musisz straszliwie nie dbać o samochody albo nie mieć o nich naprawdę bladego pojęcia jeśli bałeś się jechać za granicę 6 letnim autem. No chyba że robisz te minimum 50kkm rocznie i miało już 300+ to rozumiem ;]

Dbam i tak dużo km nie robię.

Blade pojęcie mam, ale nie na tyle, by coś naprawić w aucie ;]

 

Napisano
6 minut temu, rwIcIk napisał:

Dbam i tak dużo km nie robię.

Blade pojęcie mam, ale nie na tyle, by coś naprawić w aucie ;]

 

 

no ale czemu 6cio letnie zadbane auto o niewielkim przebiegu miałoby się popsuć? jakieś racjonalne wytłumaczenie czy po prostu założenie? ;)

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 13:36, koNik napisał:
 
ludzie którzy kupili całkiem niedawno np E30 318is za 10 nie raz teraz mogą sprzedać je za pod 20kzł. Ja swoje E34 kupiłem za 8 a teraz moge z pocałowaniem w rękę sprzedać za 15 ;] A żadne to klasyki.

 

 


Oba klasyki pomijam juz ze malo egzemplarzy wiec nie opowiadaj


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

 

 

 

Dnia 3.11.2017 o 14:02, koNik napisał:
 
no ale czemu 6cio letnie zadbane auto o niewielkim przebiegu miałoby się popsuć? jakieś racjonalne wytłumaczenie czy po prostu założenie? [emoji6]

 

 


No ale przyznasz ze prawdopodobienstwo jest duzo wyzsze niz przy nowym. A juz zupelnie inne niz przy 20 letnim


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

 

 

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 14:09, TWENTIS napisał:

 

 


No ale przyznasz ze prawdopodobienstwo jest duzo wyzsze niz przy nowym. A juz zupelnie inne niz przy 20 letnim


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

 

 

 

No właśnie nie przyznam. Bo wiek to nie jest jedyny parametr samochodu który ma wpływ na jego niezawodność.

 

Dnia 3.11.2017 o 14:08, TWENTIS napisał:

 

 


Oba klasyki pomijam juz ze malo egzemplarzy wiec nie opowiadaj


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

 

 

 

większość tych aut jest nadal użytkowana jak zwykłe dupowozy, w tym moje E34

Napisano
14 minut temu, koNik napisał:

 

no ale czemu 6cio letnie zadbane auto o niewielkim przebiegu miałoby się popsuć? jakieś racjonalne wytłumaczenie czy po prostu założenie? ;)

Wolałem jechać nowym :)

Oddałem stare w rozliczeniu, trochę dopłaciłem i wyjechałem z salonu nówką. Drugą połowę ceny zapłaciłem za rok :ok:

 

Napisano

Generalnie dyskusja nowe czy używane jest kompletnie bez sensu, bo każdy kieruje się zupełnie innymi oczekiwaniami, potrzebami, ma inny budżet i zupełnie inaczej ocenia ryzyko.

Na dniach kupię nowe auto pomimo tego że doskonale zdaję sobie sprawę że jest to kompletnie bez sensu :facepalm: Wiem bo potrafię liczyć.

Po prostu chcę nowe i to jest mój jedyny argument za takim zakupem. 

 

Znam mnóstwo ludzi mających bezawaryjne używki. Sam nawet dwie posiadam. I nigdy się nie rozkraczyły na ulicy, bo dość dobrze dbam i coś tam wiem. Ale jak ktoś ma dwie używki i uczciwie sobie podsumuje rok to wychodzi że np. :

-  zapieczony zacisk

- w drugim aucie linka ręcznego i szczęki

- 2 x sprzęgło bo się zbiegły w czasie

- końcówki drążków i geometria

- tarcze klocki przód

- 2 x klima, filtry oleje

w kolejce czekają 2 kompletne wydechy i jeden rozrząd.

 

Wychodzi więc kwota równa rocznej utracie wartości nowego auta za 60tys przy którym przez 4 lata nawet za przeglądy nie będę płacił... Tylko ubezpieczenie i paliwo.

 

Napisano
Godzinę temu, koNik napisał:

 

ludzie którzy kupili całkiem niedawno np E30 318is za 10 nie raz teraz mogą sprzedać je za pod 20kzł. Ja swoje E34 kupiłem za 8 a teraz moge z pocałowaniem w rękę sprzedać za 15 ;] A żadne to klasyki.

ja tez mam przeczucie ze na E46 nie stracę :) a nawet jesli to po kilku latach tyle co po 3 miesiącach nowego :)

Napisano
14 minut temu, Jaruga napisał:

Wychodzi więc kwota równa rocznej utracie wartości nowego auta za 60tys przy którym przez 4 lata nawet za przeglądy nie będę płacił... Tylko ubezpieczenie i paliwo

A w ASO robia teraz przeglady obowiazkowe za darmo? Wszedzie, wszystkie marki? Pierwsze slysze

Napisano
7 minut temu, gregoryj napisał:

A w ASO robia teraz przeglady obowiazkowe za darmo? Wszedzie, wszystkie marki? Pierwsze slysze

 

Nie wszystkie, ale koszt 4 przegladow w popularnym aucie przy przebiegach 15-20kkm jest w zasadzie pomijalny w calkowitym koszcie utrzymania auta.

Napisano
14 minut temu, jimbo22 napisał:

ja tez mam przeczucie ze na E46 nie stracę :) a nawet jesli to po kilku latach tyle co po 3 miesiącach nowego :)

 

a to różnie bywa - są BMW które mimo wieku są np mało warte jak np E23

pożiwiom uwidim ;]

 

ja np do dziś pluję sobie w brodę bo jakieś 5 lat temu mogłem kupić ładne BMW E9 2500 za... 23000zł nie kupiłem a dziś takie auto jest warte jakieś 60-70kzł na bidę... Jaka lokata daje taki zwrot??? ;]

Napisano
14 minut temu, gregoryj napisał:

A w ASO robia teraz przeglady obowiazkowe za darmo? Wszedzie, wszystkie marki? Pierwsze slysze

W Skodzie tak jest. Pakiet przeglądów gratis na 4lata/60tys. 

Napisano
5 minut temu, Jaruga napisał:

Generalnie dyskusja nowe czy używane jest kompletnie bez sensu, bo każdy kieruje się zupełnie innymi oczekiwaniami, potrzebami, ma inny budżet i zupełnie inaczej ocenia ryzyko.

Na dniach kupię nowe auto pomimo tego że doskonale zdaję sobie sprawę że jest to kompletnie bez sensu :facepalm: Wiem bo potrafię liczyć.

Po prostu chcę nowe i to jest mój jedyny argument za takim zakupem. 

 

O to to, tylko dyskusja zeszła w dziwnym kierunku na co kogo stać i że 20 letni samochód to złom. Nowy jest fajny, ale często bardzo krótko i nagle się okazuje,  że człowiek się spodziewał czegoś innego :)

 

5 minut temu, Jaruga napisał:

Znam mnóstwo ludzi mających bezawaryjne używki. Sam nawet dwie posiadam. I nigdy się nie rozkraczyły na ulicy, bo dość dobrze dbam i coś tam wiem. Ale jak ktoś ma dwie używki i uczciwie sobie podsumuje rok to wychodzi że np. :

-  zapieczony zacisk

- w drugim aucie linka ręcznego i szczęki

- 2 x sprzęgło bo się zbiegły w czasie

- końcówki drążków i geometria

- tarcze klocki przód

w kolejce czekają 2 kompletne wydechy i jeden rozrząd.

 

Rozbawiłeś mnie tym zestawieniem - przecież to typowa eksploatacja. Szczęki, klocki, tarcze, sprzęgło, końcówki, geometria, rozrząd i wydech. W nowym to nie jest wymagane? On jest nowy tylko w momencie zakupu.

 

5 minut temu, Jaruga napisał:

Wychodzi więc kwota równa rocznej utracie wartości nowego auta za 60tys przy którym przez 4 lata nawet za przeglądy nie będę płacił... Tylko ubezpieczenie i paliwo.

 

Nie wiem jak to policzyłeś (skoro już mowa o pieniądzach), ale w którym to ASO nie płaci się za przeglądy i części typu klocki, sprzęgło, końcówki czy rozrząd w okresie gwarancyjnym?

Napisano
1 minutę temu, futrzak napisał:

Rozbawiłeś mnie tym zestawieniem - przecież to typowa eksploatacja. Szczęki, klocki, tarcze, sprzęgło, końcówki, geometria, rozrząd i wydech. W nowym to nie jest wymagane? On jest nowy tylko w momencie zakupu.?

 

Moze i eksploatacja, ale przez pierwsze 4-5 lat raczej nic nie musisz robic w stylu wydech, sprzeglo, koncowki itp...

A nawet jesli, to w trakcie okresowych przegladow, a nie jak akurat padnie w niespodziewanym momencie.

Prawda jest taka, ze gdyby ludzie mogli kupic nowe auto za 3-4 pensje to 95% nawet by na uzywki nie spojrzala.

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 15:28, Jaruga napisał:

W Skodzie tak jest. Pakiet przeglądów gratis na 4lata/60tys. 

 

A w Skodzie - owszem, zrobili taki pakiet w cenie zakupu :)

 

Dnia 3.11.2017 o 16:29, Maciej__ napisał:

Moze i eksploatacja, ale przez pierwsze 4-5 lat raczej nic nie musisz robic w stylu wydech, sprzeglo, koncowki itp...

 

Jak nie jeździsz to faktycznie - chcesz napisać, że przez ten okres szczęki, klocki, tarcze, końcówki, geometria, nie będzie potrzebna?

Wydech to może nie (zresztą nie ja o tym pisałem), ale rozrząd czy sprzęgło owszem. Zakładając, że nie zrobi taki człowiek więcej niż 20kk rocznie to sprzęgła i rozrządu wystarczy.

 

Cytuj

A nawet jesli, to w trakcie okresowych przegladow, a nie jak akurat padnie w niespodziewanym momencie.

 

Litości - co niby pada w niespodziewanym momencie? Rozrząd, sprzęgło, końcówki, klocki itd.? Może w czymś co nie jest serwisowane, ale nie w samochodzie regularnie serwisowanym.

 

Cytuj

Prawda jest taka, ze gdyby ludzie mogli kupic nowe auto za 3-4 pensje to 95% nawet by na uzywki nie spojrzala.

 

Być może, ale jakoś tego nie widać na ulicach Europy, by tak wszyscy wymieniali samochody po gwarancji. Inna sprawa, że są to domniemania i wątek jest o czym innym.

Napisano
6 minut temu, futrzak napisał:

 

Jak nie jeździsz to faktycznie - chcesz napisać, że przez ten okres szczęki, klocki, tarcze, końcówki, geometria, nie będzie potrzebna?

Wydech to może nie (zresztą nie ja o tym pisałem), ale rozrząd czy sprzęgło owszem. Zakładając, że nie zrobi taki człowiek więcej niż 20kk rocznie to sprzęgła i rozrządu wystarczy.

 

 

Litości - co niby pada w niespodziewanym momencie? Rozrząd, sprzęgło, końcówki, klocki itd.? Może w czymś co nie jest serwisowane, ale nie w samochodzie regularnie serwisowanym.

 

 

Być może, ale jakoś tego nie widać na ulicach Europy, by tak wszyscy wymieniali samochody po gwarancji. Inna sprawa, że są to domniemania i wątek jest o czym innym.

Chłopie biegasz po tym wątku i na siłę usiłujesz udowodnić że używka jest lepsza bo mniej traci na wartości. Kolega @Jaruga wypisał rzeczy, których przeciętny polski kierowca nie wymieni przez pierwsze 4-6 lat. Mój Galaxy ma prawie 226kkm i fabryczne sprzęgło, wtryski czy turbinę, ale to raczej chlubny wyjątek że jeszcze jest to ok, zazwyczaj te przebiegi około 200kkm to wymiany tych elementów których w nowym wymieniać nie musisz.

Miałem styczność z wieloma samochodami nowymi używanymi w typowym polskim przebiegu i żaden nie miał wymienianego sprzęgła, rozrząd owszem, zależnie od samochodu co 60 czy 120 czy tam 200kkm.

Cały czas usilnie usiłujesz udowodnić coś co jest nieprawdą - 20 letni samochód nawet serwisowany ma znacznie większe szanse na wtopę w postaci awarii od nowego, choćby z tego względu że ma zużyte/wyeksploatowane znacznie więcej mechanizmów niż nowy. Postaraj się wyobrazić z ilu elementów ruchomych składa się samochód i jak Ty masz samochód 20 lat i nawet tylko 200kkm vs. nowy - nie ma porównania.

Napisano

Tylko nowy teraz a kiedyś to też dwa różne światy. Jako że obracam się może nie w nowych autach a maszynach rolniczych, śmie twierdzić że nowy ciągnik żaden! Nie zrobi tyle motogodzin bez remontu co taki z lat 80-90. A rodzice mieli i nowy i teraz używki z lat 80 i więcej napraw było w tym nowym niż starym rupciu

Napisano
Dnia 1.11.2017 o 23:08, Ozarek napisał:

wątek ewoluował trochę w kierunku porównania utrzymania auta starszego/za średnią krajową i nówki z salonu.

Skoro już porównywać koszty zakupu, serwisu/napraw i odsprzedaży w używce to pomijanie utraty wartości nowego auta jest zaklinaniem rzeczywistości.

 

Jeśli mamy porównywać to ostatni jestem do pomijania tak istotnych kosztów.

Natomiast porównując należy uwzględnić priorytety, a te będą skrajnie różne dla różnych osób.

Także każdy musi sobie sam zrobić takie porównanie.

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 14:37, Luke16 napisał:

Sorki jakieś bugi mi się na przeglądarce zrobiły.

Zgadza się. Traci się zaraz po wyjechaniu z salonu. Do tego kolosalne stawki za AC, koszty serwisów (przykład kolegi ktoremu padła pompka paliwa w masterze 3200zl - fakturę na własne oczy widziałem, podobnie jak drzwi tylne jak mu Pani wjechała plus zamek 12 tyś zł!!!!). Serwis Dacii zazyczyl sobie za wymianę oleju 1300zl, zaś AC wyliczyli mi na 2600zl. Pytam się o rozrząd 3300zl w silniku 1.6 8V no żal... Znajomy jak to usłyszał to skomentował im to tak "A co wy kur...  w Mercedesie wymieniacie czy w Dacie?" Dlatego nowego auta nie chce, mimo że mało brakowało a takowe bym miał, bo to nie tylko koszty samego auta ale też inne pt. serwis ASO. 

Kupiłem prawie 7mio letniego Dustera za którego musiałbym zapłacić w salonie z takim wyposażeniem 60 tyś zł a dałem 20 tyś zł. Włożyłem rozrząd, opony, gaz. 25 tyś km bezproblemowej codziennej jazdy po 200-300km i nie bałbym się dzisiaj jechać nią za granicę. W przyszłym tygodniu oddaje ją do mechanika na tzw przegląd bo drogi po których jeżdżę zawieszenie w najdroższym aucie zabiją mimo że obecnie nic nie stuka czy puka. Dodatkowo chce dołożyć tzw kangura na przód i pociągnąć kabel od aku do cb oraz naprawić czujniki parkowania które sam osobiście popsułem. Za dwa lata sprzedam za 15-18 tyś zł. 3 latka za ile bym sprzedał z przebiegiem ok 200 tyś zł? Za 30 tyś zł?

Prosty przykład wujka kupił w 2009 roku grande Punto nówkę za 47 tyś zł obecnie ma 80 tyś km. Doliczmy do tego AC które płacił po 2 tysie, parking strzeżony, ASO i na tą chwilę auto jest warte ile? 12-15 tyś zł? A awarię też się zdarzały jak w każdym aucie

 

Podoba mi się ten wpis ;]

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 20:58, Kiwal napisał:

Dlatego też kupuje nowe auta, jezdze nimi do 100tys i wymieniam na nowe.
Jak do tej pory sprawdza się ta metoda. 100tys to 3 serwisy. Zero awarii.

dałem wyżej przykład mojego szefa. w rocznym merolu silnik klapnął w Albanii. także nie ma reguły, zwłaszcza w dzisiejszym chłamie

 

Dnia 2.11.2017 o 21:22, rwIcIk napisał:

Też tak jeżdżę jednym autem - około 5 lat i ciut ponad 100 tys. km :ok:

 

moje auto ma 12 lat i 85 tys. powinienem już zmieniać?

Napisano
9 godzin temu, TWENTIS napisał:

 

A nowe pewnie, ze sie psuja, ale raz ze rzadziej, 

mam kumpla, który od wielu lat ma warsztat. i od wielu lat mi mówi, że w 90 % naprawia auta max 5 letnie

Napisano
Godzinę temu, AstraC napisał:

Chłopie biegasz po tym wątku i na siłę usiłujesz udowodnić że używka jest lepsza bo mniej traci na wartości.

 

Możesz mi łaskawie wskazać w tym co pisałem Twoją wersję wydarzeń? Gdzie ja niby pisałem, że stary jest lepszy, bo mniej traci na wartości? Pokaż, najlepiej palcem :facepalm:

 

Godzinę temu, AstraC napisał:

Kolega @Jaruga wypisał rzeczy, których przeciętny polski kierowca nie wymieni przez pierwsze 4-6 lat.

 

Tak, chyba w snach, jak zrobi z 60kkm. Dowiedziałem się, że klocków wymieniać nie trzeba, tarcz, szczęk, w zawieszeniu też się nic nie stanie. Teraz już widzę dodatkowo definicję - przeciętny polski kierowca. no to wyszło 12kkm. Rozumiem, że po 5 latach sprzedaje taki samochód i kupuje następny, a szczęśliwy właściciel nagle musi wszystko wymieniać. 

 

Godzinę temu, AstraC napisał:

Mój Galaxy ma prawie 226kkm i fabryczne sprzęgło, wtryski czy turbinę, ale to raczej chlubny wyjątek że jeszcze jest to ok, zazwyczaj te przebiegi około 200kkm to wymiany tych elementów których w nowym wymieniać nie musisz. 

 

No to wyjątek i wymienić nie musisz. Idąc dalej przy 200kkm będzie trzeba wymienić i jest spoko na kolejne 200kkm. Gdzie nagłe awarie? 

 

Godzinę temu, AstraC napisał:

Miałem styczność z wieloma samochodami nowymi używanymi w typowym polskim przebiegu i żaden nie miał wymienianego sprzęgła, rozrząd owszem, zależnie od samochodu co 60 czy 120 czy tam 200kkm.

 

To jak wyżej - nagle się okazuje, że wymiana sprzęgła to coś nadzwyczajnego, a nie wynika z przebiegu. No i jakieś zdziwienie, że w samochodzie po 200kkm to trzeba zrobić, a w nowym do 60 się może nie zużyje/zepsuje. No, ale ludzie jednak niekoniecznie robią tylko po tyle kilometrów rocznie.

 

Godzinę temu, AstraC napisał:

Cały czas usilnie usiłujesz udowodnić coś co jest nieprawdą - 20 letni samochód nawet serwisowany ma znacznie większe szanse na wtopę w postaci awarii od nowego, choćby z tego względu że ma zużyte/wyeksploatowane znacznie więcej mechanizmów niż nowy.

 

Tak, ciągle o tym czytam, tylko dziwnym trafem rzeczywistość tego nie potwierdza.  Wiele mechanizmów ma też inaczej rozwiązanych i trwalszych. Dodatkowo można naprawić za sensowne pieniądze - o ile się opłaca, ale to już decyzja właściciela. 

 

Godzinę temu, AstraC napisał:

Postaraj się wyobrazić z ilu elementów ruchomych składa się samochód i jak Ty masz samochód 20 lat i nawet tylko 200kkm vs. nowy - nie ma porównania.

 

Wiesz, ja nawet nie muszę sobie tego wyobrażać - wiem. Tylko jest z tym jeden problem - mam porównanie i to są inne samochody. Wątek tak jak zwykle poszedł w dryf i jakoś nie widzę różnicy między wymianą sprzęgła w samochodzie 4 letnim i 20 letnim. Podobnie z rozrządem czy całą resztą. Zawieszenie i hamulce działają tak samo. 

 

 

Napisano
8 godzin temu, TWENTIS napisał:

Jak kupujesz auto używane to masz na dzień dobry wydatki startowe - rozrząd, opony - które odpadają Ci przy nowym aucie.

ale dlaczego od razu takie założenia?

ja staram się zawsze kupować z pierwszej, pewnej ręki. ostatnie dwa które kupiłem, miały 2 komplety świeżych opon i były kilkaset km po wymianie rozrządu. na dzień dobry zmieniałem tylko olej.

Napisano
13 minut temu, mrBEAN napisał:

 

Podoba mi się ten wpis ;]

Wiesz tutaj nie ma się z czego śmiać bo byle jaki ciągnik kosztuje średnio od 150 tyś zł wzwyż a dzieją się cuda na kiju. Rodziców miał w dniu sprzedaży 650mth czyli ledwo dotarty: urwał się wtrysk, sprzęgło się kończyło, plastiki pękały, o urywajacych się dźwigniach nie mówię czy zacinających się przyciskach. Wujkowi w takim samym modelu przy 490mth wysralo turbo, znajomemu w ciągniku klasy premium przy 790mth zaraz po gwarancji skrzynia biegów poszła i za remont zapłacił 32 tyś zł. Kolejnemu w nowym CASE przy 40mth wyświetliło błąd skrzyni i włączył się tryb serwisowy, ciągnik unieruchomiony. Pytając się ludzi czy drugi raz by nowego kupili odpowiadają stanowcze NIE. Bo stare rupcie śmigały a te nowe niestety nie. To samo tyczy się aut. Które nowe dociagnie do 400 tyś km bez remontu silnika? Żadne. Wszystko idzie teraz nie na jakość tylko na ilość, a w 95% nas Polaków nie będzie stać na nowe a jak już stać to na obsługę i eksploatację braknie. Jakbym miał nowe auto kupić dzisiaj to kupiłbym albo jakaś Dacię, lub Fiata Pandę z jak najbanalniejszym silnikiem np. (Jeżeli jeszcze robią) 1.2 8V

Napisano
2 godziny temu, Maciej__ napisał:

 

Moze i eksploatacja, ale przez pierwsze 4-5 lat raczej nic nie musisz robic w stylu wydech, sprzeglo, koncowki itp...

moja skoda ma 8 lat, panda 12. w żadnym nie było robione sprzęgło, wydech, końcówki, ani inne powazne rzeczy. tylko klocki i rozrząd ;]

Napisano
2 minuty temu, blue_ napisał:

moja skoda ma 8 lat, panda 12. w żadnym nie było robione sprzęgło, wydech, końcówki, ani inne powazne rzeczy. tylko klocki i rozrząd ;]

W swojej 14 nastoletniej Pandzie do zawieszenia się nie dotykałem, sprzęgło musiałem wymienić bo uszczelniacz się skończył. Teraz rozrząd robiłem bo się klin na kole wału ściął i gdyby był to silnik kolizyjny to remont głowicy murowany a takto prostota wygrała. Wymienione tylko koło i nawet na tym samym pasku złożone bo nie ma strachu w razie pęknięcia :P

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 18:19, blue_ napisał:

moje auto ma 12 lat i 85 tys. powinienem już zmieniać?

 

Ja mam np. takie co ma 20 i 200kkm (jak miało 5 lat miało 60kkm, jak było nowe to miało chyba kilkanaście ;] ). Od dawna się zastanawiamy czy go nie sprzedać, chętnych mamy (łoj, nawet dzwonią regularnie, czy nadal nie chcemy sprzedać), nawet chciałem zezłomować, bo przestało jeździć (okazało się, że immo w kluczyku, zupełnie jak w nowych, jak miało 2 lata to szlag trafił pilota od alarmu zimą), jak potrzeba to się wsiada i jedzie. Serwisowany regularnie, przy 180kkm sprzęgło, przy 200kkm rozrząd (miało 2 crash-testy, naprawa tania nie była). Co jakiś czas jakieś drobiazgi w zawieszeniu. Jedyna awaria, to w tym roku pękła obejma węża od chłodnicy (i to jak pożyczyłem :hehe: - wina warsztatu) - cała naprawa to nowa obejma + płyn + usługa. Właśnie zrobiłem jakieś 1500km, bo tak wyszło, pewnie znowu będzie stał. Nie jest ot samochód wyjątkowy, choć legendarny w swej trwałości - Corolla. Nie jest taki jak nowy (bo i nie ma być), nie jest super nowoczesny, ale jest niesamowicie użyteczny i niestety bezawaryjny. No są dwa problemy - jeden to niestety korozja (cóż, TTTM) oraz nie jest tak komfortowy jak by człowiek chciał - w porównaniu oczywiście do wielu samochodów, nawet jak był nowy to nie był tak komfortowy jak R19. Czemu wcześniej nie został sprzedany? Nowy w tej roli sens na zerowy, natomiast jak zobaczyłem ceny na polskim rynku (w stosunku do niemieckiego) to stwierdziłem, że prędzej pojeździ do śmierci niż oddam za pół darmo i tak jeździ do dzisiaj.  

To nie jest jedyny przykład przeczący teoriom, że 20 letni to złom i wymaga nie wiadomo jakich nakładów, by był sprawny. Pewnie jak ktoś kupi używanego Opla czy Golfa w cenie średniej krajowej to będzie miał inną opinię, ale wątek był zasadniczo o awaryjności takich samochód, a nie udowadnianiu przez niektórych, że nowy jest lepszy, bo jest lepszy i tańszy i podobno nic w nim robić nie trzeba. 

 

Dnia 2.11.2017 o 11:46, gregoryj napisał:

Mialbys pecha i tyle. W nowym aucie tez moglbys miec takiego pecha. Choc prawdopodobienstwo jest troche mniejsze.Tylko ... wlasnie. Tylko zdajmy sobie sprawe jakie to sa koszty.

 

Jak widać niektórzy wymyślają co tylko można, by próbować udowodnić jakieś teorie :hehe:

Ja już bez kosztów - w nowej Octavii urwało się coś w podnośniku tylnej szyby i przy -20 tak zostało przy szybie w części uchylonej :facepalm: W P407 szyba od kierowcy po pobraniu biletu na autostradzie, zamiast się podnieść, opuściła się do końca i wrócić nie chciała 8];l Żonka stwierdziła, że źle guziki naciskam, bo jej się to nie zdarzyło :hehe:  Tak, wiem, samochód na F ;] Jak zjechaliśmy to dziwnym trafem podniosła się normalnie. No, ale to elektronika, która różne figle potrafi płatać. CAN jest fajne, pozwala na wiele rzeczy, na które systemy analogowe nie powalały, ale też więcej atrakcji. W P206 walka z "systemem" trwała do sprzedaży - czasem nie chciał odpalić, czasem sam z siebie mrugał kierunkowskazami itd. Były tez inne zabawy wieku dziecięcego  (dobrze, że to nie była Laguna II, którą chciałem kupić :hehe: ).  Tak czy inaczej, nowe samochody też lubię, są inne :) 

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.