Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kolejny rok z autem za 3 000. zł- małe podsumowanie.

Featured Replies

Napisano
16 minut temu, futrzak napisał:

 

W P407 szyba od kierowcy po pobraniu biletu na autostradzie, zamiast się podnieść, opuściła się do końca i wrócić nie chciała 8];l Żonka stwierdziła, że źle guziki naciskam, bo jej się to nie zdarzyło :hehe:  Tak, wiem, samochód na F ;] Jak zjechaliśmy to dziwnym trafem podniosła się normalnie. No, ale to elektronika, która różne figle potrafi płatać. CAN jest fajne, pozwala na wiele rzeczy, na które systemy analogowe nie powalały, ale też więcej atrakcji. W P206 walka z "systemem" trwała do sprzedaży - czasem nie chciał odpalić, czasem sam z siebie mrugał kierunkowskazami itd. Były tez inne zabawy wieku dziecięcego  (dobrze, że to nie była Laguna II, którą chciałem kupić :hehe: ).  Tak czy inaczej, nowe samochody też lubię, są inne :) 

Ja nie wiem gdzie co niektórzy kupują francuzy. Tyle co się kuźwa wyjezdzilem i mam kilka i jeżeli chodzi o elektrykę to najmniejszy problem bo się nic nie dzieje :P nawet w lagunie II szwagra która ma ją dwa lata. xD

Napisano
1 minutę temu, Luke16 napisał:

Ja nie wiem gdzie co niektórzy kupują francuzy. Tyle co się kuźwa wyjezdzilem i mam kilka i jeżeli chodzi o elektrykę to najmniejszy problem bo się nic nie dzieje :P nawet w lagunie II szwagra która ma ją dwa lata. xD

 

To zależy - adresy salonów podać? Wiesz, jak szwagier kupił Lagunę II 2 lata temu to nie wie co się działo ponad 15 lat temu z tymi samochodami - tak ponad 15. Wprowadzona na rynek w 2001 ( L I była doskonała) zaliczyła parę spektakularnych wad produkcyjnych - później to poprawili, a LIII jest jednym z najmniej awaryjnych samochodów, ale legenda ma się dobrze, stąd zmiana nazwy modelu. P206 z 1999 - też zaliczył parę chorób wielu dziecięcego. Później było lepiej. Ja bardzo lubię francuzy i uważam je za samochody najwygodniejsze na świecie, chociaż niektóre pomysły bywają  średnio trafione. 

Napisano

12 lat temu żonie kupiłem malucha za 450 zł
Pakiet startowy 200 zł
Ubezpieczenie 200 zł

Jeździła 1,5 roku
Czyli dodałem następny serwis olejowy naprawa hamulców i przegląd i następne OC
Razem koszt bez paliwa około 1500 zł
Sprzedałem za 700


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 14:09, TWENTIS napisał:

 

 


No ale przyznasz ze prawdopodobienstwo jest duzo wyzsze niz przy nowym. A juz zupelnie inne niz przy 20 letnim

 

 

 

 

Na pewno jest większe, ale tak samo jest większe 2 letnim niz rocznym.

 

Wydaje mi się, że ktoś tu jednak przesadza. 6 letnie auto i strach przed wyprawą? Może było kupowane jako 5 letnie od Turka z Niemiec? ;]

Większość autokarów które wożą turystów na wakacje ma więcej niż 6 lat, a jednak jadą. Zapewne każdy samolot którym leciałem miał więcej niz 6 lat ;]

 

Jak to auto nie miało pół milionowego przebiegu po autostradach to bym nie przewidywał że by miało nie dojechać. Zbyt młody wiek, żeby jeszcze wychodziły jakies nieprzewidziane rzeczy.

 

Dnia 3.11.2017 o 16:41, futrzak napisał:

Litości - co niby pada w niespodziewanym momencie?

 

Już wyżej dałem przykład szwagra Corsy. Tam coś walnęło w stacyjce. Milion razy przekręcane i w końcu padło. Nie dawało żadnych objawów wcześniej.

W Matizie moich rodziców na trasie skończyła się linka sprzęgła. Było sprzęgło i nie ma :) Też bezobjawowe.

W Alfie mi się skończył wysprzęglik. Również bez ostrzeżenia.

 

Dnia 3.11.2017 o 18:26, futrzak napisał:

Tak, chyba w snach, jak zrobi z 60kkm. Dowiedziałem się, że klocków wymieniać nie trzeba, tarcz, szczęk, w zawieszeniu też się nic nie stanie. Teraz już widzę dodatkowo definicję - przeciętny polski kierowca. no to wyszło 12kkm. Rozumiem, że po 5 latach sprzedaje taki samochód i kupuje następny, a szczęśliwy właściciel nagle musi wszystko wymieniać. 

 

W moim Mitsubishi właśnie stuknęło 130tyś km.

Przy zmianie opon mechanik powiedział że przednie klocki sa do wymiany, ale tylne jeszcze ok. Przyglądałem się temu i faktycznie na tych z przodu zbyt wiele nie zostało.

Nigdy nie wymieniałem w tym aucie klocków :). Tarcze z przodu i z tyłu nadal ok.

Rozrząd o ile wiem na łańcuchu. Jest automat, więc sprzęgła nie mam, a wydech w dobrym stanie. Samochód 7 lat.

 

Tak, przeciętny kierowca przez pierwszych 5 lat nie robi nic przy nowym aucie, nawet "eksploatacji".

Napisano
19 minut temu, kravitz napisał:

 

W moim Mitsubishi właśnie stuknęło 130tyś km.

Przy zmianie opon mechanik powiedział że przednie klocki sa do wymiany, ale tylne jeszcze ok. Przyglądałem się temu i faktycznie na tych z przodu zbyt wiele nie zostało.

Nigdy nie wymieniałem w tym aucie klocków :). Tarcze z przodu i z tyłu nadal ok.

Rozrząd o ile wiem na łańcuchu. Jest automat, więc sprzęgła nie mam, a wydech w dobrym stanie. Samochód 7 lat.

 

Tak, przeciętny kierowca przez pierwszych 5 lat nie robi nic przy nowym aucie, nawet "eksploatacji".

 

Bo tu jest ta utrata wartości w ratach. Cała eksploatacja jest NOWA i m. in. za to się płaci w salonie odbierając nówkę.

Napisano
3 godziny temu, kravitz napisał:

W moim Mitsubishi właśnie stuknęło 130tyś km.

Przy zmianie opon mechanik powiedział że przednie klocki sa do wymiany, ale tylne jeszcze ok. Przyglądałem się temu i faktycznie na tych z przodu zbyt wiele nie zostało.

Nigdy nie wymieniałem w tym aucie klocków :). Tarcze z przodu i z tyłu nadal ok.

Rozrząd o ile wiem na łańcuchu. Jest automat, więc sprzęgła nie mam, a wydech w dobrym stanie. Samochód 7 lat.

 

Tak, przeciętny kierowca przez pierwszych 5 lat nie robi nic przy nowym aucie, nawet "eksploatacji".

 

Tak, bardzo lubię jak ktoś sobie znajdzie jednostkowy przykład, że przez 130kkm nie trzeba było klocków zmieniać, a później płynnie przechodzi do tekstu, że przeciętny kierowca przez 5 lat nie musi nic robić, nawet eksploatacji. Sądzę, że zdradzisz mi tajemnicę co robią na przeglądach okresowych w czasie gwarancji. Zapewne oleju i filtrów już też się nie zmienia, przecież nie robi się nic, nawet "eksploatacji". 

Napisano
39 minut temu, futrzak napisał:

 

Tak, bardzo lubię jak ktoś sobie znajdzie jednostkowy przykład, że przez 130kkm nie trzeba było klocków zmieniać, a później płynnie przechodzi do tekstu, że przeciętny kierowca przez 5 lat nie musi nic robić, nawet eksploatacji. Sądzę, że zdradzisz mi tajemnicę co robią na przeglądach okresowych w czasie gwarancji. Zapewne oleju i filtrów już też się nie zmienia, przecież nie robi się nic, nawet "eksploatacji". 

 

Napisałem "eksploatacji" celowo w cudzysłowie, bo to co napisałeś to dla mnie są już naprawy.

Filtry i oleje to jest właśnie eksploatacja. Co określony interwał masz to wymienić, ale reszta to już niespodziewane wydatki.

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 09:34, futrzak napisał:

 

Chyba jednak nie czytasz dokładnie, bądź tylko widzisz to co chcesz zobaczyć. Na takie wycieczki tym samochodem również jeździmy i zastanawiam się czasem, którym jechać.  Nie zamierzam spędzać ulopu u mechanika pod Hanowerem - jest assistance, mam w razie czego wiele możliwości w przypadku awarii. Nowy mi nie gwarantuje, że do awarii nie dojdzie.

No i jeszcze te gadki o kasie bo się na miejsce nie dojechało - nie takie rzeczy się zdarzaja :hehe:

 

 

Czytam i analizuje. 

A ty  chcesz tylko pokazać, że Twoja racja jest najtwojsza.

 

Pisałem, że nie mam zamiaru spędzać urlopu na naprawianiu auta, bo mam napiety kalendarz.

Chce dojechać na miejsce, pozwiedzać i nastepnego dnia jechać dalej.

A nie szukać mechanika.

 

Jak jedziesz nazwijmy bez planu i powiedzmy masz dojechać na drugi koniec czegos tam za ileś dni i czy to będzie dzień w te czy we wte nie robi różnicy to można nawet autostopem jechać.

 

Dnia 3.11.2017 o 11:02, futrzak napisał:

Zresztą, ja nikogo nie zamierzam przekonywać, że stary jest lepszy, ale niech nikt nie próbuje udowadniać, że stary samochód to złom itd. Niestety, by jazda była spokojna to też wymaga pewnych nakładów, a jak ktoś chce po taniości, to nowego nie kupi i z używanym porozmawia sobie po drodze. Znam mnóstwo takich osób, który najlepiej by nic wkładały w używany samochód, a później narzekanie (bądź głośne wychwalanie,  ale jak przychodzi co do czego to wychodzą fajne przejścia). Później ktoś taki samochód kupuje i legenda ma się dobrze.

 

 

No to przeczysz sam sobie. Najpierw udowadniasz, że stare jest lepsze bo tańsze, potem piszesz, że trzeba ładować kasę

Stary samochód zawsze będzie stary i jeżeli nie jest to deLorian albo Mustang 68' to niestety jest nie jest jak z winem.

 

Cały czas staram się powiedzieć, że nie mam nic do "starych" aut bo sam mam tez stare.

ale jechanie X letnim autem w jakieś miejsce, gdzie nie możesz sobie pozwolić na naprawy bo czas i kasa to jest proszenie się o kłopoty.

W miejsce X jak wstawisz sobie liczbe lat to nie wiem jakbyś się zaklinał i ile razy nie pisał ile znasz, masz i ile jechałeś nastoletnimi autami dookoła równika to prawdopodobieństwo awarii wzrasta.

Fiztyki nie oszukasz.

20 letni wąż, pasek, czy przegub z racji wieku, przejechanych km a w związku z tym zużycia będzie bardziej narażony na awarię niż 20 m-czny.

I tylko tyle.

Mozesz jechać nawet Fodem T na wycieczkę. Takim 100 letnim. Jak Ci koło strzeli to wystrugasz sobie nowe z drzewa na poboczu.

 

Pytanie tylko, czy chcesz spędzac tak urlop.

Bo ja nie.

 

Dnia 3.11.2017 o 18:23, blue_ napisał:

mam kumpla, który od wielu lat ma warsztat. i od wielu lat mi mówi, że w 90 % naprawia auta max 5 letnie

 

To dowodzi, że auta powyżej 5 lat się W OGÓLE nie psują :ok:

 

Dnia 3.11.2017 o 18:29, blue_ napisał:

ale dlaczego od razu takie założenia?

ja staram się zawsze kupować z pierwszej, pewnej ręki. ostatnie dwa które kupiłem, miały 2 komplety świeżych opon i były kilkaset km po wymianie rozrządu. na dzień dobry zmieniałem tylko olej.

 

Jesteś w czepku urodzony. Następny samochód kupuje z Tobą Mistrzu 

tenor.gif

 

ale sam wiesz, ze rzadko kto wymienia te rzeczy i sprzedaje auto.

Nie wkładasz pieniędzy w coś co się chcesz pozbyć.

 

Dnia 3.11.2017 o 18:43, blue_ napisał:

moja skoda ma 8 lat, panda 12. w żadnym nie było robione sprzęgło, 

 

W obu automat ? ;)

 

Dnia 4.11.2017 o 22:10, futrzak napisał:

 

Tak, bardzo lubię jak ktoś sobie znajdzie jednostkowy przykład, że przez 130kkm nie trzeba było klocków zmieniać, a później płynnie przechodzi do tekstu, że przeciętny kierowca przez 5 lat nie musi nic robić, nawet eksploatacji. Sądzę, że zdradzisz mi tajemnicę co robią na przeglądach okresowych w czasie gwarancji. Zapewne oleju i filtrów już też się nie zmienia, przecież nie robi się nic, nawet "eksploatacji". 

 

 

No robisz, ale w używanym nie robisz?

Płuczesz filtr oleju benzyną i wkładasz znowu?

Napisano
48 minut temu, TWENTIS napisał:

Cały czas staram się powiedzieć, że nie mam nic do "starych" aut bo sam mam tez stare.

ale jechanie X letnim autem w jakieś miejsce, gdzie nie możesz sobie pozwolić na naprawy bo czas i kasa to jest proszenie się o kłopoty.

ale zrozum, ze jechanie na wakacje nawet kilkumiesięcznym autem wcale nie oznacza, ze objedziesz bezproblemowo (podałem przykład mojego szefa kilka postów wyżej)

dzisiejsze auta są równie niepewne, co kilkuletnie, ale zaliczane do tych trwałych. jeśli ktoś dba, i umie jezdzić, to napewno nie wyskoczy mu nagle coś takiego, ze nie będzie mógł objechać

Napisano
ale zrozum, ze jechanie na wakacje nawet kilkumiesięcznym autem wcale nie oznacza, ze objedziesz bezproblemowo (podałem przykład mojego szefa kilka postów wyżej)
dzisiejsze auta są równie niepewne, co kilkuletnie, ale zaliczane do tych trwałych. jeśli ktoś dba, i umie jezdzić, to napewno nie wyskoczy mu nagle coś takiego, ze nie będzie mógł objechać



Wiec nie ma znaczenia jakim pojedziesz...
30,20 sto czy 1 rocznym

Ufff...
Uspokiles mnie.

Dziekuje


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Napisano
20 godzin temu, TWENTIS napisał:

ale sam wiesz, ze rzadko kto wymienia te rzeczy i sprzedaje auto.

Nie wkładasz pieniędzy w coś co się chcesz pozbyć.

a to zależy. w pandzie gość kupił nowe opony i wymienił rozrząd, bo miał nią jezdzić, ale zmarł. jego żona nie ma prawka, więc kupiłem auto w super stanie z pierwszej ręki, na dodatek za dobrą cenę.

To tylko przykład. jak szukasz, to znajdziesz, trzeba cierpliwości, a nie kupować pierwszego lepszego szrota pod ręką.

ja jak sprzedaję, to też mam auto w stanie do jeżdżenia, a nie inwestowania.

 

19 godzin temu, TWENTIS napisał:

Wiec nie ma znaczenia jakim pojedziesz...
30,20 sto czy 1 rocznym

 

 

nie zrozumiałeś. aż tak rozbieżnym być nie można. 30 letni to może przesada, ale 15 może być

Napisano
20 godzin temu, TWENTIS napisał:

No to przeczysz sam sobie. Najpierw udowadniasz, że stare jest lepsze bo tańsze, potem piszesz, że trzeba ładować kasę

 

Przykro mi, ale nie mogę sobie zaprzeczać, skoro nigdzie nie twierdziłem tego co powyżej napisałeś. Pisałem natomiast wyraźnie, że żeby mieć spokój trzeba ponosić wydatki i tyczy to jak najbardziej używanych samochodów. Ba, nawet pisałem że mam assistance, więc może lepiej czytaj dokładniej. Nie ma nic za darmo. Twierdziłem od początku, że jeżeli oczekujemy od samochodu tego samego co w teorii od kupowanego nowym, to mamy tego stosowne koszty. 

 

Cytuj

ale jechanie X letnim autem w jakieś miejsce, gdzie nie możesz sobie pozwolić na naprawy bo czas i kasa to jest proszenie się o kłopoty. 

 

Nieprawda. Biorąc pod uwagę to ci pisałeś wcześniej o zwiedzaniu itd. No, na Dakkar też nieprawda, bo te samochody nie mają nic wspólnego z nowymi z serii. 

 

Cytuj

W miejsce X jak wstawisz sobie liczbe lat to nie wiem jakbyś się zaklinał i ile razy nie pisał ile znasz, masz i ile jechałeś nastoletnimi autami dookoła równika to prawdopodobieństwo awarii wzrasta.

 

Ciężko stwierdzić czy wzrasta i jeżeli to o ile - statystycznie. Wstaw 1, zobaczymy jaki będzie wynik, wstaw 15 dla samochodu serwisowanego zgodnie z wytycznymi producenta i też zobaczymy. Zapewne jak porównasz samochód kupiony w salonie i jakiś za średnią krajową na rynku wtórnym w Polsce to uzyskasz oczekiwany dla siebie efekt, ale to akurat nic dziwnego. Możesz też spróbować kupić nowy i sprawdzić to na własnej osobie, czyli eksploatować go przez 20 lat i podzielić się wrażeniami. No wiem, że ten 20 letnieto nie to samo co nowy, ale raczej nie z powodu większej awaryjności :skromny:

 

Cytuj

Fiztyki nie oszukasz.

20 letni wąż, pasek, czy przegub z racji wieku, przejechanych km a w związku z tym zużycia będzie bardziej narażony na awarię niż 20 m-czny.

I tylko tyle.

 

Własnie pięknie pokazałeś, że niestety tkwisz w błędzie, ponieważ błędne założenia przyjmujesz - przynajmniej odpowiadając na to co ja pisałem . Nie wiem skąd założenie, że 20 letni samochód nie miał serwisu i wymienionego węża, pasków, przegubów., szczególnie jak człowiek regularnie jeździ gdzieś dalej, a nie 5 kilometrów dookoła komina. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie każdy tak robi, ale naprawdę to nie jest żadna filozofia, by zrobić przegląd w samochodzie nawet za średnią krajową i zrobić co trzeba, nawet jeżeli to koszt dość znaczący w stosunku do wartości samego pojazdu.  Od początku też piszę, że wiele osób nie robi takiego serwisu jak trzeba i później mamy złomki, na podstawie których ludzie legendy opowiadają. 

 

Cytuj

Mozesz jechać nawet Fodem T na wycieczkę. Takim 100 letnim. Jak Ci koło strzeli to wystrugasz sobie nowe z drzewa na poboczu.

 

Ja wiem, że z argumentami ciężko, ale żeby aż tak? 

 

Cytuj

Pytanie tylko, czy chcesz spędzac tak urlop. 

 

Ja? Ja nie mam takich problemów. Znaczy kiedyś nam ścięło nakrętkę w Syrenie i koło rozwaliło płot sołtysa. No, ale to nie był mój samochód :) Jadę gdzie chcę i kiedy chcę (mogę) i parę razy na lawecie samochód wrócił. Z przyczyn technicznych raczej samochody do 5 lat z różnymi przebiegami (tak pi x drzwi). Później było bardziej przewidywalnie, ale jak ognia unikam vw&co (od jakiegoś czasu), fiato, fordo i oplopodobnych. Własnie dlatego, że wolę unikać niespodzianek. 

 

Cytuj

Bo ja nie.

 

Ja też nie, niestety doświadczenie mówi, że wiara w bezawaryjność nowych i pewność dojazdu w określonym czasie do celu to mrzonka. 

 

19 godzin temu, TWENTIS napisał:

No robisz, ale w używanym nie robisz?

 

Nie odwracaj kota ogonem - nowy jest tylko w momencie zakupu, a później jest eksploatacja.

 

Cytuj

Płuczesz filtr oleju benzyną i wkładasz znowu?

 

Tak robi ASO?

 

19 godzin temu, blue_ napisał:

ale zrozum, ze jechanie na wakacje nawet kilkumiesięcznym autem wcale nie oznacza, ze objedziesz bezproblemowo (podałem przykład mojego szefa kilka postów wyżej)

dzisiejsze auta są równie niepewne, co kilkuletnie, ale zaliczane do tych trwałych. jeśli ktoś dba, i umie jezdzić, to napewno nie wyskoczy mu nagle coś takiego, ze nie będzie mógł objechać

 

Widzisz, od samego początku była mowa, że by jeździć sensownie samochodem "używanym" (przyjmijmy pow. pow. 5 lat, chociaż mowa była początkowo o 20-latku) to trzeba jednak ponieść pewne koszty. Oczywiście wątek zdryfował w kierunku, co jest tanie i że niby ktoś próbuje udowodnić, że stare jest lepsze, bo tańsze. Jestem bardzo daleki od takich twierdzeń, ale nie zgadzam się z podejściem, że w obecnych realiach samochód kilkunastoletni (czy nawet ten pow. 5 lat) jest proszeniem się o kłopoty. Jaki jest rynek samochodów używanych w PL to widać i stąd pewnie wiele opinii, że to złomy i dalej niż do sklepu to strach. Przy nowych samochodach ryzyko wtopy jest dużo niższe niż w przypadku zakupu pojazdów używanych i z tym nie ma co dyskutować (chociaż przy niektórych bym mocno polemizował). Owszem, są niby fajne, nikt w nie nie pierdział i powinny być bezpieczniejsze. O sensowny używany łatwo nie jest, ale to chyba też nie ulega dyskusji. Ja tam mogę tylko napisać, że świetnie mi służą jedne i drugie. Za jakieś 10 lat pewnie już tego nie napiszę, ponieważ to co teraz jest nowe to już nie to samo co 10 czy więcej lat temu. 

Napisano
dałem wyżej przykład mojego szefa. w rocznym merolu silnik klapnął w Albanii. także nie ma reguły, zwłaszcza w dzisiejszym chłamie
Szef sąsiada kupił SUV'a wypasionego i mocnego. Nowiutkie BMW. Już kilka razy przyjechał do firmy zastępczym. Serwis w Niemczech nie może sobie poradzić z naprawami...


Wysłane z mojego SM-G800H przy użyciu Tapatalka

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 18:42, Luke16 napisał:

Wiesz tutaj nie ma się z czego śmiać bo byle jaki ciągnik kosztuje średnio od 150 tyś zł wzwyż a dzieją się cuda na kiju. Rodziców miał w dniu sprzedaży 650mth czyli ledwo dotarty: urwał się wtrysk, sprzęgło się kończyło, plastiki pękały, o urywajacych się dźwigniach nie mówię czy zacinających się przyciskach. Wujkowi w takim samym modelu przy 490mth wysralo turbo, znajomemu w ciągniku klasy premium przy 790mth zaraz po gwarancji skrzynia biegów poszła i za remont zapłacił 32 tyś zł. Kolejnemu w nowym CASE przy 40mth wyświetliło błąd skrzyni i włączył się tryb serwisowy, ciągnik unieruchomiony. Pytając się ludzi czy drugi raz by nowego kupili odpowiadają stanowcze NIE. Bo stare rupcie śmigały a te nowe niestety nie. To samo tyczy się aut. Które nowe dociagnie do 400 tyś km bez remontu silnika? Żadne. Wszystko idzie teraz nie na jakość tylko na ilość, a w 95% nas Polaków nie będzie stać na nowe a jak już stać to na obsługę i eksploatację braknie. Jakbym miał nowe auto kupić dzisiaj to kupiłbym albo jakaś Dacię, lub Fiata Pandę z jak najbanalniejszym silnikiem np. (Jeżeli jeszcze robią) 1.2 8V

Mojego Ojczulka Zetor 5211 z 1989 roku jeździ odpukać bez takich cudów - a już ma z 7kmth... ale to jeszcze produkt ze starych czasów, gdzie księgowi kalkulowali po produkcji, a nie przed.

W przypadku aut identycznie i gdyby nie biodegradowalność aut z lat 90tych jeździłoby tego bardzo dużo.

Edytowane przez mazi

Napisano
Dnia 11/3/2017 o 15:20, koNik napisał:

 

a to różnie bywa - są BMW które mimo wieku są np mało warte jak np E23

pożiwiom uwidim ;]

 

ja np do dziś pluję sobie w brodę bo jakieś 5 lat temu mogłem kupić ładne BMW E9 2500 za... 23000zł nie kupiłem a dziś takie auto jest warte jakieś 60-70kzł na bidę... Jaka lokata daje taki zwrot??? ;]

mało warte w sensie zarobku, a "nie stracę" to 2 różne sprawy :) moje ma wszystkie czynniki dobrego gruza od BMW - R6 i coupe :) stan będzie dobry na bank... już teraz R4 w sedanie vs R6 w coupe - jest przepaść cenowa... :)

Napisano
Dnia 3.11.2017 o 18:42, Luke16 napisał:

Wiesz tutaj nie ma się z czego śmiać bo byle jaki ciągnik kosztuje średnio od 150 tyś zł wzwyż a dzieją się cuda na kiju. Rodziców miał w dniu sprzedaży 650mth czyli ledwo dotarty: urwał się wtrysk, sprzęgło się kończyło, plastiki pękały, o urywajacych się dźwigniach nie mówię czy zacinających się przyciskach. Wujkowi w takim samym modelu przy 490mth wysralo turbo, znajomemu w ciągniku klasy premium przy 790mth zaraz po gwarancji skrzynia biegów poszła i za remont zapłacił 32 tyś zł. Kolejnemu w nowym CASE przy 40mth wyświetliło błąd skrzyni i włączył się tryb serwisowy, ciągnik unieruchomiony. Pytając się ludzi czy drugi raz by nowego kupili odpowiadają stanowcze NIE. Bo stare rupcie śmigały a te nowe niestety nie. To samo tyczy się aut.

 

Bardzo odważna teoria...

;l

 

Dnia 3.11.2017 o 18:42, Luke16 napisał:

Które nowe dociagnie do 400 tyś km bez remontu silnika? Żadne.

 

Straszny problem, rzeczywiście. Kto robi nowym autem 400 tysięcy?  :hehe:

 

Poza tym: jeden woli kupić nowe i zrobić przebieg od 0 do 200k, drugi woli kupić używane i zrobić przebieg od 200k do 400k a potem gadać, że to lepsze od nowego, bo nowe z pewnością do 400k nie dociągnie. Taki argument jest pozbawiony elementarnej logiki jednak.

;]

 

 

 

Dnia 3.11.2017 o 21:23, futrzak napisał:

 

To zależy - adresy salonów podać? Wiesz, jak szwagier kupił Lagunę II 2 lata temu to nie wie co się działo ponad 15 lat temu z tymi samochodami - tak ponad 15. Wprowadzona na rynek w 2001 ( L I była doskonała) zaliczyła parę spektakularnych wad produkcyjnych - później to poprawili, a LIII jest jednym z najmniej awaryjnych samochodów, ale legenda ma się dobrze, stąd zmiana nazwy modelu. P206 z 1999 - też zaliczył parę chorób wielu dziecięcego. Później było lepiej. Ja bardzo lubię francuzy i uważam je za samochody najwygodniejsze na świecie, chociaż niektóre pomysły bywają  średnio trafione. 

 

Ja tylko pragnę zauważyć, że jak Francuzi uporali się wreszcie z Laguną to uznali że serwisy nie będą zarabiać. Dlatego ubili model i wprowadzili Talismana, który daje serwisom zarobić tak, jak Laguna w czasach swej świetności.

:hehe:

Napisano
40 minut temu, Ryb napisał:

Straszny problem, rzeczywiście. Kto robi nowym autem 400 tysięcy?  :hehe:

Znam paru. I twierdzę że w zasadzie większość współczesnych bez większych problemów. O ile tych 400 kkm nie robi przez 30 lat albo nie oszczędza maksymalnie na serwisie. Ile miało przebiegu Twoje Mitsu przed sprzedażą?

Napisano
15 minut temu, marcindzieg napisał:

Znam paru. I twierdzę że w zasadzie większość współczesnych bez większych problemów. O ile tych 400 kkm nie robi przez 30 lat albo nie oszczędza maksymalnie na serwisie. Ile miało przebiegu Twoje Mitsu przed sprzedażą?

 

Niewiele, bo niecałe 170k. Planowałem jeździć dłużej ale ten nowy się trafił. Niemniej ten tedeik co tam siedzi pod maską pojeździ długo - nawet jak będzie wymagał napraw to każdy kowal go wyremontuje za kasę niższą niż ja teraz płacę za przeglądy.

:hehe:

Napisano
Godzinę temu, Ryb napisał:

 

Ja tylko pragnę zauważyć, że jak Francuzi uporali się wreszcie z Laguną to uznali że serwisy nie będą zarabiać. Dlatego ubili model i wprowadzili Talismana, który daje serwisom zarobić tak, jak Laguna w czasach swej świetności.

:hehe:

tak, zwłaszcza ze wszystkie talismany są jeszcze długo na gwarancji... to inwestycja w przyszłość :) dopiero po gwarancji dopiero zaczną zarabiać...

 

aczkolwiek mam 2 talismany na osiedlu i co rano dają radę odpalić :)

Napisano
1 minutę temu, jimbo22 napisał:

tak, zwłaszcza ze wszystkie talismany są jeszcze długo na gwarancji... to inwestycja w przyszłość :) dopiero po gwarancji dopiero zaczną zarabiać...

 

aczkolwiek mam 2 talismany na osiedlu i co rano dają radę odpalić :)

 

Oczywiście że w przyszłość, zaspali z Laguną to teraz mają przestój. Jak poszukasz w Internecie to Talisman nie zbiera zbyt pochlebnych opinii. A znam osobiście 3 przypadki gdy serwis Renault odmówił napraw gwarancyjnych stwierdzając, że "przypadłość nie jest usterką lecz zużyciem eksploatacyjnym". Nie dotyczyło Talismana akurat, ale jakiś plan w razie czego mają.

;]

Napisano
Teraz, Ryb napisał:

 

Oczywiście że w przyszłość, zaspali z Laguną to teraz mają przestój. Jak poszukasz w Internecie to Talisman nie zbiera zbyt pochlebnych opinii. A znam osobiście 3 przypadki gdy serwis Renault odmówił napraw gwarancyjnych stwierdzając, że "przypadłość nie jest usterką lecz zużyciem eksploatacyjnym". Nie dotyczyło Talismana akurat, ale jakiś plan w razie czego mają.

;]

Serwis Renault na Jerozolimskich - gdzie lata temu bywałem z Megane... ma nad "recepcją" warsztatu motto wlepione: "pierwszy samochód sprzedaje salon, kolejne dobry serwis"...

 

zważywszy że wymiana dwumasy w Megane wymagała 6 wizyt, to pogratulowałem im hasła i skuteczności sprzedaży :) 

 

to wogóle piękna historia:

pierwsza wizyta i jazda próbna - uznali że TTTM. mówię, że jeszcze kilka dni temu tak nie było... nie przekonałem jednak.

druga wizyta - (objawy się nasilały szybko - wibracje na jałowych) - no jednak coś nie halo, to proszę odstawaić, my wyjmiemy, podejrzewamy ze dwumasa... a jesli to się potwierdzi poczekamy 2 tygodnie az przyjedzie z francji i wymienimy... 
a czy będzie auto zastępcze - nie. za free nie. bo nie mamy akurat. no to "awantura" - po dyskusji udało się szanowne aso namówić żeby jednak dwumasa czekała i dopiero wtedy niech się zabierają za temat... ale zastępczaka nie uświadczysz :)

trzecia wizyta - odstawienie auta i odbiór po 2 dniach. odbieram - opuszczam parking - jadąc prosto, kierownica przestawiona jakoś tak o 30 st. w lewo. wracam, mówię - nie halo. kolo z serwisu: "Niemozliwe! Pieczątka z kontroli jakości jest!". no to zapraszam... Yyyyyyy no faktycznie. proszę zostawić.

czwarta wizyta - po kolejnej dobie. "Poprawiliśmy!" - odbieram, testuję, ruszam. faktycznie keirownica jest prosto. ale wyraźnie dalej skręcają koła w prawo niż w lewo... no to wracam... "Niemożliwe! Jest pieczątka jakości!" to zobaczcie.... "No faktycnzie, ale najwyraźniej TTTM". to sprawdzmy demówkę... "No faktycznie! Proszę zostawić"...

piąta wizyta - odbieram auto, prowadzi się ok. Ale z racji ze zrobiliśmy to na 2 auta... jadę za żoną, a tam pod samochodem wisi dolna osłona silnika ewidentnie na dwóch śrubach i dynda. wracamy...

szósta wizyta - dokręcili osłonę od ręki...

 

tak... jakość ASO. i dumne hasło za plecami recepcjonistów!

Napisano
Dnia 2.11.2017 o 09:32, gregoryj napisał:

I nie mowcie ze do nowego nie trzeba dokladac. Same obowiazkowe serwisy kosztuja a po 3 latach i tak bedziecie dokladac.

Przegląd obowiązkowy niecałe 400 PLN + włany olej za 170.

Poza tym nie dokładałem. 4 lata minęły.

Napisano
22 godziny temu, blue_ napisał:

a to zależy. w pandzie gość kupił nowe opony i wymienił rozrząd, bo miał nią jezdzić, ale zmarł. jego żona nie ma prawka, więc kupiłem auto w super stanie z pierwszej ręki, na dodatek za dobrą cenę.

To tylko przykład. jak szukasz, to znajdziesz, trzeba cierpliwości, a nie kupować pierwszego lepszego szrota pod ręką.

ja jak sprzedaję, to też mam auto w stanie do jeżdżenia, a nie inwestowania.

 

nie zrozumiałeś. aż tak rozbieżnym być nie można. 30 letni to może przesada, ale 15 może być

a @koNik Ci napisze ze 100 letnim to moze przesada, ale 30-50 letni to ideal.

 

ja tam jezdze 20+ autami po Europie. W te wakacje 2x po 3 tys km, starym struclem kupionym po taniosci za 3 tysie. Doprowadzonym do porzadku optyczno/mechanicznym za kolejne 3 tysie. Hamulce i zawiecha utrzymane, brak rdzy (taki to model), silnik nie wiadomo ile ma przjechane troche zre olej, wiec biore 1-2 litry oleju do bagaznika i tyle. Jedynie co sie obawiam to ze padnie silnik, albo jego turbina bo nie wiadomo ile to to ma przejechane. Ale jakos snu z powiek mi to nie spedza.

Rozumie, ze ktos kto co tydzien robi takie trasy (zarobkowo) to  lepiej nowsze auto, ale do okazjonalnego/wakacyjnego jezdzenia?

Napisano
12 minut temu, gregoryj napisał:

Rozumie, ze ktos kto co tydzien robi takie trasy (zarobkowo) to  lepiej nowsze auto, ale do okazjonalnego/wakacyjnego jezdzenia?

 

No nie wiem, różnie może być. Jak mi padnie auto w trasie służbowej to zadzwonię, przełożę spotkanie, pojadę zastępczakiem a wrócę samolotem. I tak wiozę jedną walizkę i teczkę z laptopem a jeden dzień opóźnienia jakoś przeboleję.

 

Ale inaczej jak mi się rozkraczy w drodze na urlop auto z całą rodziną, załadowane po dach walizkami, gdzie miałem zdążyć na konkretny dzień i godzinę na prom (bo bilety już kupione a w szczycie sezonu trudno będzie się wcisnąć na następny) lub inne atrakcje, znalezienie sensownego hotelu dla rodziny nie jest takie łatwe a cały niemal plan wycieczki bierze w łeb. W dodatku każdy dzień urlopu jest o wiele cenniejszy niż dzień pracy, bo tych drugich (w odróżnieniu od pierwszego) mam rocznie więcej. Nie - urlop to jest coś, czego w pierwszej kolejności zepsute auto nie może popsuć!

 

 

 

PS. Oczywiście służbowo też lepiej jeździć nowym i sprawnym, bo w starym takie przygody mogą się zdarzać na tyle często, że będzie to uciążliwe.

Napisano
32 minuty temu, gregoryj napisał:

a @koNik Ci napisze ze 100 letnim to moze przesada, ale 30-50 letni to ideal.

 

 

Wszystko zależy od indywidualnych upodobań, podejścia, możliwości, wiedzy, oczekiwań. Moim marzeniem jest np objechać kawał europy autem przedwojennym, byłyby to dla mnie jeden z ideałów dobrych wakacji, a dla wielu tu byłaby to wręcz udręka albo najgorszy rodzaj kary ;] Dla mnie jest zasadnicza różnica czy jadę na głupie Węgry autem nowszym czy np PV444 albo W108. Tak samo jest dla mnie różnica czy do głupiego domu w górach jadę tym czy tamtym. Po prostu w starym aucie relaks (ten umysłowy, niekoniecznie fizyczny) zaczyna się już od podejścia do samochodu a w nowym dopiero jak go opuszczam na miejscu docelowym, przy czym jest zakłócony jak muszę na niego spojrzeć od czasu do czasu ;]

Napisano
1 godzinę temu, gregoryj napisał:

a @koNik Ci napisze ze 100 letnim to moze przesada, ale 30-50 letni to ideal.

@koNik jeździ starymi bo woli a nie dlatego że go nie stać. Więc to trochę inna sytuacja. Co nie zmienia faktu że jak jeździł dużo to nową Octavią TDi. I nie psuła mu się mimo że była nowa ;]

Napisano
30 minut temu, marcindzieg napisał:

@koNik jeździ starymi bo woli a nie dlatego że go nie stać. Więc to trochę inna sytuacja. Co nie zmienia faktu że jak jeździł dużo to nową Octavią TDi. I nie psuła mu się mimo że była nowa ;]

 

w dzisiejszym świecie wynajmów długoterminowych pojęcie "stać" trochę straciło na znaczeniu, więc IMO tym bardziej cała sprawa sprowadza się do wyboru i preferencji

Napisano

Ja tak do końca nie rozumiem tej dyskusji i przekonywania jednych przez drugich do swoich racji. Dla mnie sprawa jest prosta, jak mnie stać i lubię mieć nowy samochód to kupuję nowy. Jak mnie nie stać lub szkoda mi wydawać kasy na nowy samochód, to kupuję używany. Tak samo jest np. w branży odzieżowej, mogę pójść do normalnego sklepu i kupić nowe ubrania, a mogę też pójść do ciucholandu i za ułamek ceny kupić używaną odzież.

Napisano
29 minut temu, kartonik napisał:

przekonywania jednych przez drugich do swoich racji.

 

Ale to chyba na tym polega dyskusja?!

Napisano

Oczywiście, tylko zaczyna to trochę powypominać dyskusje naszych polityków ;)

Napisano

Pierwszy swój samochód "za 3 tysiące" sprzedałem w tym roku, po 4. latach użytkowania, za kwotę wyższą, aniżeli za niego dałem. A kupujący cieszył się, że auto jest w stanie dużo lepszym niż podobne egzemplarze z tego rocznika. Korozją się nie przejął (główny powód sprzedaży) bo powiedział, że sobie sam tanio ogarnie. Tym autem była Toyota Corolla XLi z 1992 roku z przebiegiem 178tys km. Przez te kilka lat nie miałem żadnej awarii natomiast kilka napraw wynikających z eksploatacji: rozrząd, sprzęgło, klocki hamulcowe, mechanizm wycieraczek.

Po Corolli kupiłem kolejną Toyotę z 1992 roku, tym razem Celicę. I również "za 3 tysiące". W tym przypadku wiedziałem, że  czekam mnie inwestycja, bo do wymiany była uszczelka pod głowicą oraz termostat i chłodnica. I jeżdżę, i nic się nie psuje.

Z wydatków typu "eksploatacja" planuję zakup kół alu na lato. Liczę, że przez zimę ustrzelę coś ładnego.

Napisano
2 minuty temu, Bartłomiej napisał:

mechanizm wycieraczek.

Akurat to jest taka eksploatacja jak alternator we Fiacie.

Napisano
23 minuty temu, marcindzieg napisał:

Akurat to jest taka eksploatacja jak alternator we Fiacie.

miałem kilka fiatów i w żadnym alternatora nie dotykałem

Napisano
Dnia 31.10.2017 o 22:26, r1sender napisał:

Jestem ciekawy Waszych opinii, a w szczególności kiedy kończycie z wkładaniem w auto- czy jest to jakaś procentowa wartość samochodu czy raczej sztywna kwota, po osiagnięciu mówicie sobie dość.
 

Zona powozi deu lanos 16V

Auto mamy 15 lat, malowany wszedzie juz poza dachem, lpg ma i dziala dobrze, klima chlodzi, gdzies ubywa powoli plynu chlodzacego ale na tyle malo ze dolewam co pol roku szklanke.

Oleju nie bierze ale za to bierze go ruda, progi i nadkola, sam w garazu co rok latam, szpachluje i maluje. Naprawy smieszne, ostatnie 3 lata to

sprzeglo ok 650 zl

dwa amorki 140

jakies pierdoly cos kolo 100 zl

Awaryjnosc zadna, nalot ok 285000km, rozrzad ma ze 7 lat i nalot 40000km, bedzie jezdzil do zerwania:)

Zona kreci 5 tkm rocznie

Ochota na cos innego 2005-2008 jest, cos z LPG juz zaweza wybor, cos podobnego wielkoscia, klima byc musi, nie czarnay:) i....podobnie tani w naprawie i...zostaje nadal DEU lanos.

Przez caly czas posiadania pomijajac rozrzad wymienilem dwie tyle sprezyny, dwa sworznie wahacza, tlumik koncowy 2 x(kazdy ok 110zl), poduszka pod skrzynia 2 x po 100zl, przewody hamulcowe sztywne i elastyczne, ok 700 zl z robocizna,. Reszta to eksploatacja.

Nie boje sie przebiegu 200 tkm i wiekszego jesli auto w srodku zadbane a nie jak kartoflowisko z gnojem.

 

Napisano
Dnia 6.11.2017 o 09:44, Ryb napisał:

Ja tylko pragnę zauważyć, że jak Francuzi uporali się wreszcie z Laguną to uznali że serwisy nie będą zarabiać. Dlatego ubili model i wprowadzili Talismana, który daje serwisom zarobić tak, jak Laguna w czasach swej świetności.

:hehe:

 

Nie sposób nie przyznać Ci racji :) 

 

Dnia 6.11.2017 o 16:35, marcindzieg napisał:

Akurat to jest taka eksploatacja jak alternator we Fiacie.

 

Wiesz, idąc tym tropem, to dość powszechne awarie cewek w Megane to zdecydowanie nie eksploatacja, tylko pewna wada, rzekłbym fabryczna. W mojej Corolli (ta jest z 1997) mechanizm wycieraczek się "zatarł" (w polskich warunkach) w okolicach chyba 180kkm. Dość powszechna i znana bolączka tych modeli. Bardzo poważna  ;l

 

Dnia 6.11.2017 o 16:32, Bartłomiej napisał:

Po Corolli kupiłem kolejną Toyotę z 1992 roku, tym razem Celicę. I również "za 3 tysiące". W tym przypadku wiedziałem, że  czekam mnie inwestycja, bo do wymiany była uszczelka pod głowicą oraz termostat i chłodnica. I jeżdżę, i nic się nie psuje.

 

Napiszę tak - jeżeli faktycznie trafiłeś taki egzemplarz to jesteś w czepku urodzony (Celica V), ale chyba jednak nie uwierzę ;), że coś takiego jest w PL możliwe. Zwykła Corolla była tłuczona na tysiące, nie był to samochód udziwniony, wybór dużo większy i szanse na sensowny stan też większe.  Szukałem od kilku lat sensownego Xedosa 6 i przyznam szczerze, że w PL to chyba takich nie ma (do sprzedaży) i to nawet nie jest kwestia tych "3 tysięcy".  Sensowne można kupić w Niemczech za kwoty wielokrotnie wyższe, ale to już nie są samochody do takiej zwykłej eksploatacji, ponieważ ich zwyczajnie szkoda, chociaż radość z jazdy jest niesamowita, ale to już co kto lubi. Będziesz to rejestrował jako pojazd zabytkowy? Ile kkm chcesz tym robić rocznie? Do codziennej jazdy jednak tak ogólnie coś młodszego i bardziej popularnego, chociaż co ja piszę, skoro sam mam dylemat - jechać kilkuletnim nowoczesnym samochodem, czy ponad 20 letnim "złomem" , który ma "awaryjną" przeszłość niższą niż ten kilkuletni, a przebieg wyższy? :hehe: Wiesz, takiej Corolli to nawet nie szkoda zezłomować (pisaliśmy już o tym), o tyle Celicę to już nie tak bardzo, a sądzę, że by wróciła do naprawdę dobrej kondycji, to jednak nie skończy się na tych kilku wymianach, chociaż jako taka może jeździć bezawaryjnie długo. No, ale to taka mała dygresja...

 

Cytuj

Z wydatków typu "eksploatacja" planuję zakup kół alu na lato. Liczę, że przez zimę ustrzelę coś ładnego.

 

To fanaberia, a nie "eksploatacja" :hehe:  Sam kupiłem ostatnio magnezowe felgi do jednego ze swoich pojazdów - oryginalne. Nie wiem czy ładne, czy brzydnie - oryginalne. To doceni pewnie tylko fan czy znawca marki - 99% kącikowiczów nawet tego nie zauważy i powie że brzydkie felgi na złomie, rozmiar za mały, balon, wzór brzydki itd.. Ładne alu to tam są od 97, kiedy był profesjonalnie tuningowany (to być może zwróci uwagę). No i od lat problem - elementów już nie ma na rynku, trzeba reanimować, zamawiać, koszty same.  Tak, to wszystko fanaberia, ale prawda jest taka, że gdyby nie było tego tuningu itd., to samochód i byłby tak samo bezawaryjny, o ile by miał sensowny serwis, a ma taki jak każdy innym w moim domu, niezależnie od wieku. Kosztowałoby mnie to sporo mniej (tak jak ta Corolla), ale ona poza tym że jest pancerna i bezawaryjna (no i nie boję się jechać np. do Paryża, choćby dzisiaj) to jednak nie ten komfort, nie ta radość z jazdy, to taki zwykły dupowóz i nim nie pojadę. Tym starszym jak najbardziej :hehe:

 

Dnia 6.11.2017 o 13:51, Ryb napisał:

No nie wiem, różnie może być. Jak mi padnie auto w trasie służbowej to zadzwonię, przełożę spotkanie, pojadę zastępczakiem a wrócę samolotem. I tak wiozę jedną walizkę i teczkę z laptopem a jeden dzień opóźnienia jakoś przeboleję.

 

Ok.

 

Cytuj

Ale inaczej jak mi się rozkraczy w drodze na urlop auto z całą rodziną, załadowane po dach walizkami, gdzie miałem zdążyć na konkretny dzień i godzinę na prom (bo bilety już kupione a w szczycie sezonu trudno będzie się wcisnąć na następny) lub inne atrakcje, znalezienie sensownego hotelu dla rodziny nie jest takie łatwe a cały niemal plan wycieczki bierze w łeb. W dodatku każdy dzień urlopu jest o wiele cenniejszy niż dzień pracy, bo tych drugich (w odróżnieniu od pierwszego) mam rocznie więcej. Nie - urlop to jest coś, czego w pierwszej kolejności zepsute auto nie może popsuć!

 

Teraz się zastanów, czy ten armagedon to Twoja wizja, czy też rzeczywistość? Przypadek losowy związany z unieruchomieniem pojazdu jest przypadkiem losowym. Na ile jazda samochodem "używanym" (nie wiem jak definicję tłumaczyć) zmienia te statystykę? Zupełnie poważnie. Tak prywatnie to chyba jednak w czasie jazd urlopowych problemy związane z wiekiem pojazdu nie miały znaczenia, natomiast miały znaczenie problemy typowo losowe - złapanie gumy (ot tak, bądź np. na objeździe związanym z wypadkiem), rower na autostradzie czy wypadki i oczekiwanie na udrożnienie drogi (czas zależny od szczęścia). W sumie jeżdżę tylko ponad 30 lat, ale reguły nie znalazłem. Nie wątpię, że gwarancja + asistance uchroni przed tymi problemami ;l

 

Cytuj

PS. Oczywiście służbowo też lepiej jeździć nowym i sprawnym, bo w starym takie przygody mogą się zdarzać na tyle często, że będzie to uciążliwe.

 

To jak wyżej. Niestety, lawety to mi się przytrafiały właśnie przy jazdach tymi nowymi i sprawnymi, szczególnie służbowo. Tak, wiem, dobrze wybieram samochody do jady prywatnej :hehe: 

Napisano
5 godzin temu, blue_ napisał:

miałem kilka fiatów i w żadnym alternatora nie dotykałem

Oczywiście. Bo były stare a jak wiadomo psują się tylko nowe. Zresztą na AK Fiaty się nie psują. Może z wyjątkiem egzemplarzy kolegi @Pepcio.

Napisano
3 godziny temu, futrzak napisał:

Dość powszechna i znana bolączka tych modeli. Bardzo poważna  

Szczególnie jak wystąpi w środku drogi podczas deszczu. I uniemożliwi dalszą jazdę do czasu ustania opadów.

Skoro jednak to taka powszechna i znana wada tych modeli to czemu nie została profilaktycznie naprawiona? Przecież tu wszyscy użytkownicy starych strucli piszą że wymieniają wszystko profilaktycznie i nic ich podczas drogi nie spotyka?

Napisano
Dnia 6.11.2017 o 15:52, kartonik napisał:

Ja tak do końca nie rozumiem tej dyskusji i przekonywania jednych przez drugich do swoich racji.

 

Podyskutować warto, ale problem w tym, że zbyt wiele osób wchodzi w dryf i zaczyna dyskutować nie na temat. Ja osobiście zareagowałem na stwierdzenie, że "jazda starym samochodem to proszenie się o kłopoty, ponieważ nie wiadomo co kiedy padnie, a w nowym to nie ma z tym problemów itd." Taki skrót. Kilka osób mi próbuje wmówić, że jakoby twierdzę, że samochód używany jest lepszy, bo tańszy i lepszy. No nie, nigdy tego nie twierdziłem, prezentuję argumenty że jazda samochodem starym to nie znaczy proszenie się kłopoty i leżenie pod samochodem u mechanika w Hamburgu. Niestety, dla wielu osób czego byś nie napisał, to i tak z definicji będzie źle, bo tylko nowy samochód. To tak samo jak z LPG jakiś czas temu. Wiadomo, że kilkunastoletni samochód może być złomem, ale nie znaczy w żaden sposób, że "nowy" zapewnia 100% pewności, a serwis jest za free i jak się zepsuje to mamy zastępczy na cały okres naprawy.  

 

Cytuj

Dla mnie sprawa jest prosta, jak mnie stać i lubię mieć nowy samochód to kupuję nowy. Jak mnie nie stać lub szkoda mi wydawać kasy na nowy samochód, to kupuję używany.

 

Nie, nie, sam odjechałeś. Wątek był zasadniczo o awaryjności samochodów leciwych (Rafał pisał o 20 letnim i kosztach które poniósł przy zakupie wielkiego niewiadomego) . Wiesz, jak kogoś nie stać, to niezależnie co kupi, to nie utrzyma samochodu w sensownym stanie. Wielu też uważa, że skoro kupił, to już grosza na to więcej nie przeznaczy. 

 

Cytuj

Tak samo jest np. w branży odzieżowej, mogę pójść do normalnego sklepu i kupić nowe ubrania, a mogę też pójść do ciucholandu i za ułamek ceny kupić używaną odzież.

 

No nie, to jednak nie tak samo wygląda. 

 

Dnia 6.11.2017 o 22:26, marcindzieg napisał:

Szczególnie jak wystąpi w środku drogi podczas deszczu. I uniemożliwi dalszą jazdę do czasu ustania opadów.

 

Od razu widać, że znawcę mamy :hehe::facepalm:

No więc śpieszę wyjaśnić - to nie jest żadna nagła awaria w czasie deszczu, ponieważ wycieraczki zaczynają zwalniać pewnie ze 30kkm wcześniej i spokojnie można się przygotować na wymianę tego co trzeba. No, jak ktoś oleje to staną na amen. 

 

Cytuj

Skoro jednak to taka powszechna i znana wada tych modeli to czemu nie została profilaktycznie naprawiona?

 

Przecież było napisane - naprawa wynikająca z eksploatacji (rozrząd, sprzęgło, klocki hamulcowe, mechanizm wycieraczek), nie awaria. 

Rozrząd zmieniasz po zerwaniu? Klocki ja się skończą czy przy okresowej kontroli, że już czas? 

 

Cytuj

Przecież tu wszyscy użytkownicy starych strucli piszą że wymieniają wszystko profilaktycznie i nic ich podczas drogi nie spotyka?

 

Chcesz drwala do pokolorowania?

Napisano
1 minutę temu, futrzak napisał:

Chcesz drwala do pokolorowania?

Mózg sobie pokoloruj. Widzę że nic się nie zmieniło dalej jesteś największym znawcą wszystkiego na AK. I bardziej merytorycznie można podyskutować ze słupem niż z Tobą. Cieszę się że to nie tylko moje zdanie. Z mojej strony EOT.

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał:

Mózg sobie pokoloruj. Widzę że nic się nie zmieniło dalej jesteś największym znawcą wszystkiego na AK. I bardziej merytorycznie można podyskutować ze słupem niż z Tobą.

 

Na obecną chwilę z Twojej strony nic merytorycznego nie było, a skoro nie rozumiesz słowa pisanego to i takie efekty :hehe: 

Coś więcej chcesz dodać znawco awarii Corolli, o których pisał Bartłomiej? Ja chętnie poczytam, może się czegoś dowiem :ok:

 

Teraz, marcindzieg napisał:

Cieszę się że to nie tylko moje zdanie. Z mojej strony EOT.

 

Pisz może za siebie, powoływanie się na opinię bliżej niesprecyzowanych innych jest wiesz, takie sobie.. słabe znaczy :hehe:

 

Napisano

@marcindzieg

Nie wiedziałem, że w Rolce E10 mechanizm wycieraczek ma tendencję do zacierania się. A konkretnie "stanęła na dębowo" prawa tulejka. Objawy psucia trwały 3 dni, potem był amen. Za 40zl + piwo Łomża sztuk 1 zmieniłem mechanizm wycieraczek na "nowy-używany", przy czym najwięcej czasu zajęła mi regulacja położenia spoczynkowego, o której nie miałem zielonego pojęcia. Piwo pomogło.....

 

@futrzak

Niedowiarków zapraszam na oględziny Celiny.

Jak pokazałem auto w klubie Celicy, to z miejsca miałem propozycje odkupienia za ten sam pieniądz. Okazało się, że jej przebieg 145tys km jest bardzo prawdopodobnie oryginalny. Autem jeżdżę na co dzień i bardzo sobie to chwalę - 156 japońskich koni ciągle wierzga pod maską. A mnie już korci wersja All-Trak z turbiną pod maską. ;-)

Celinka jest juz mechanicznie doprowadzona do stanu przyzwoitości; reszta inwestycji to fanaberie właściciela: felgi TTE, wyciszenie tyłu, wymiana głośników, przedłużenie V biegu w skrzyni. Nienerwowo podejdę do każdego z tych pomysłów. A Celinka, ze względu na swoją oryginalność, będzie zadbana jeszcze przez kilka ładnych lat.

Napisano
9 godzin temu, Bartłomiej napisał:

Nie wiedziałem, że w Rolce E10 mechanizm wycieraczek ma tendencję do zacierania się. A konkretnie "stanęła na dębowo" prawa tulejka. Objawy psucia trwały 3 dni, potem był amen. Za 40zl + piwo Łomża sztuk 1 zmieniłem mechanizm wycieraczek na "nowy-używany", przy czym najwięcej czasu zajęła mi regulacja położenia spoczynkowego, o której nie miałem zielonego pojęcia. Piwo pomogło.....

Ale mi chodzi o to że trudno to nazwać wymianą eksploatacyjną. Nic więcej. :)

W Kile jet to samo z tylną wycieraczką. Wystarczy rozebrać i przesmarować. Jednak sporo ludzi jeździ z zepsutą. A ja w życiu nie nazwę tego eksploatacją tylko awarią.

Napisano
9 godzin temu, Bartłomiej napisał:

 

@futrzak

Niedowiarków zapraszam na oględziny Celiny.

Jak pokazałem auto w klubie Celicy, to z miejsca miałem propozycje odkupienia za ten sam pieniądz. Okazało się, że jej przebieg 145tys km jest bardzo prawdopodobnie oryginalny. Autem jeżdżę na co dzień i bardzo sobie to chwalę - 156 japońskich koni ciągle wierzga pod maską. A mnie już korci wersja All-Trak z turbiną pod maską. ;-)

Celinka jest juz mechanicznie doprowadzona do stanu przyzwoitości; reszta inwestycji to fanaberie właściciela: felgi TTE, wyciszenie tyłu, wymiana głośników, przedłużenie V biegu w skrzyni. Nienerwowo podejdę do każdego z tych pomysłów. A Celinka, ze względu na swoją oryginalność, będzie zadbana jeszcze przez kilka ładnych lat.

w lomiankach chyba 3 latają Celiny. Wiem gdzie 1 stoi. Jaki Ty masz kolor? :)

 

btw. pamiętam w czasach studiów (2000-2005) ojciec serwisował regularnie czerwoną Celinę Carlos Sainz. Miałem okazję ją często widywać w warsztacie, bo tam olej co 5 tys km zalecają :)  wrażenie robiła wtedy... nadal by zrobiła, bo pięknie to to pod maską wygląda... 

no ale potem obiekt ślinienia zmienił się na 3000GT które wpadało też latem regularnie :)

Napisano
14 godzin temu, marcindzieg napisał:

Oczywiście. Bo były stare a jak wiadomo psują się tylko nowe. Zresztą na AK Fiaty się nie psują. Może z wyjątkiem egzemplarzy kolegi @Pepcio.

Tak oczywiście, tylko moje się psuły ;) Poeci z AK. 

Napisano
15 godzin temu, futrzak napisał:

No nie, to jednak nie tak samo wygląda. 

Dla mnie to jest ta sam filozofia życia.

Napisano
4 godziny temu, Mike_wwl napisał:

Żadna bolączka tylko nieogarnięty mechanik, który o tym nie wie.
Trochę smaru w sprayu (ewentualnie wcześniej jakiś penetrator ) co przegląd i mechanizm jest wieczny.
Niestety ale miało który o tym wie (albo któremu się chce)

 

Niestety to nie działa tak prosto i nawet no forum Corolla o tym piszą. W mojej chyba że 3 razy były podejmowane takie próby i skończyło się wymianą. Żadne penetratory i smary sytuncji nie poprawiły sensownie. Oczywiście można by mechanizm rozebrać, dokładnie oczyścić, nasmarować, ale na ile by pomogło? 

Napisano



 
Niestety to nie działa tak prosto i nawet no forum Corolla o tym piszą. W mojej chyba że 3 razy były podejmowane takie próby i skończyło się wymianą. Żadne penetratory i smary sytuncji nie poprawiły sensownie. Oczywiście można by mechanizm rozebrać, dokładnie oczyścić, nasmarować, ale na ile by pomogło? 


Działa prosto jako zapobieganie a nie jako naprawa. O prostu raz na rok trzeba to nasmarować i nie ma problemu.
Napisano
Dnia 6.11.2017 o 22:16, marcindzieg napisał:

Oczywiście. Bo były stare 

aha, Ty wiesz lepiej, jakimi autami jeżdżę :facepalm:

 

17 godzin temu, futrzak napisał:

Oczywiście można by mechanizm rozebrać, dokładnie oczyścić, nasmarować, ale na ile by pomogło? 

w cinkolu miałem takie zdarzenie. dokładne wyczyszczenie i przesmarowanie załatwiło sprawę na jeszcze długie lata

i nie było tak jak napisałeś wyżej, że wycieraczki zwalniają wcześniej, czy tam stopniowo. u mnie stanęły od razu, ot tak sobie, w czasie deszczu. dobrze, że wyczułem smród przypalającego się silniczka i od razu zgasiłem wycieraczki na manetce, bo miałbym jeszcze ten silniczek do wymiany

 

Dnia 6.11.2017 o 22:26, marcindzieg napisał:
Szczególnie jak wystąpi w środku drogi podczas deszczu. I uniemożliwi dalszą jazdę do czasu ustania opadów.
Skoro jednak to taka powszechna i znana wada tych modeli to czemu nie została profilaktycznie naprawiona? Przecież tu wszyscy użytkownicy starych strucli piszą że wymieniają wszystko profilaktycznie i nic ich podczas drogi nie spotyka?

Na szczęście w ostrym deszczu jak wilgoć dostanie się do środka to jest "smarowanie" [emoji16] znacznie gorzej jest zimą, gdy nie pada, droga mokra a na szyby leci syf z drogi.

 

Dnia 6.11.2017 o 18:45, futrzak napisał:
 
Wiesz, idąc tym tropem, to dość powszechne awarie cewek w Megane to zdecydowanie nie eksploatacja, tylko pewna wada, rzekłbym fabryczna. W mojej Corolli (ta jest z 1997) mechanizm wycieraczek się "zatarł" (w polskich warunkach) w okolicach chyba 180kkm. Dość powszechna i znana bolączka tych modeli. Bardzo poważna  ;l

Żadna bolączka tylko nieogarnięty mechanik, który o tym nie wie.
Trochę smaru w sprayu (ewentualnie wcześniej jakiś penetrator ) co przegląd i mechanizm jest wieczny.
Niestety ale miało który o tym wie (albo któremu się chce)

Napisano
3 godziny temu, Mike_wwl napisał:

Działa prosto jako zapobieganie a nie jako naprawa. O prostu raz na rok trzeba to nasmarować i nie ma problemu.

 

 

Czemu w ASO tego nie robili?

 

1 godzinę temu, blue_ napisał:

w cinkolu miałem takie zdarzenie. dokładne wyczyszczenie i przesmarowanie załatwiło sprawę na jeszcze długie lata

i nie było tak jak napisałeś wyżej, że wycieraczki zwalniają wcześniej, czy tam stopniowo. u mnie stanęły od razu, ot tak sobie, w czasie deszczu. dobrze, że wyczułem smród przypalającego się silniczka i od razu zgasiłem wycieraczki na manetce, bo miałbym jeszcze ten silniczek do wymiany

 

Nie wiem jak jest w cinkolu. W Corolli (a o niej mowa) to (nawet u @Bartłomiej) nie było nagle, tylko trwało 3 dni. Silniki się na ogół nie przypalają. To nie Fiat :hehe:;)

Napisano
16 godzin temu, blue_ napisał:

Niedowiarków zapraszam na oględziny Celiny.

 

Spoko, chętnie obejrzę. Napisałem, że jesteś w czepku urodzony, że coś takiego się trafiło za takie pieniądze :ok:  

Przy okazji się jakoś umówimy to przyjadę innym struclem, przecież nie wypada czymś z obecnej generacji :hehe:

 

Cytuj

Jak pokazałem auto w klubie Celicy, to z miejsca miałem propozycje odkupienia za ten sam pieniądz. Okazało się, że jej przebieg 145tys km jest bardzo prawdopodobnie oryginalny.

 

To dałbym więcej, ale wiem że nie sprzedasz :hehe:

 

Cytuj

Autem jeżdżę na co dzień i bardzo sobie to chwalę - 156 japońskich koni ciągle wierzga pod maską. A mnie już korci wersja All-Trak z turbiną pod maską. ;-) 

 

No jak kupisz gdzieś taką za 3kPLN to odkupię tą, którą masz obecnie - wyjdziesz na plus ;)

 

Cytuj

Celinka jest juz mechanicznie doprowadzona do stanu przyzwoitości; reszta inwestycji to fanaberie właściciela: felgi TTE, wyciszenie tyłu, wymiana głośników, przedłużenie V biegu w skrzyni. Nienerwowo podejdę do każdego z tych pomysłów. A Celinka, ze względu na swoją oryginalność, będzie zadbana jeszcze przez kilka ładnych lat.

 

Chcesz zachować oryginalność czy bawić się w mody? 

 

 

19 godzin temu, kartonik napisał:

Dla mnie to jest ta sam filozofia życia.

 

Filozofia życia :hehe::facepalm:

Idąc tropem Twojego wnioskowania to zakup używanej, poleasingowej kserokopiarki jest tym samym co zakup używanej koszuli w eurostylu. 

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.