Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Czy istnieje coś takiego jak pechowy samochód? Długie

Featured Replies

Napisano
55 minut temu, arek_m napisał(a):

To które konkretnie silniki z tych nowszych mozna dzisiaj kupić? Z Forda,reno,opla,nissana,czy volvo,kia ,hundai . 1,6gi 150KM?np

 

elektryczne

Napisano
57 minut temu, arek_m napisał(a):

To które konkretnie silniki z tych nowszych mozna dzisiaj kupić? Z Forda,reno,opla,nissana,czy volvo,kia ,hundai . 1,6gi 150KM?np

 

Samochody (silniki) takie, których przebieg jest bardzo mały.

Zdarzają się wyjątki od tej reguły, jak np. b58 w BMW, które wymieniane są w całości po 3 razy w czasie trwania gwarancji (np. nowsze bmw 7, wymiana silnika co 30tys km). Generalnie, gdy przebiegi robią się większe pojawiają się problemy, ale kiedyś było to 300+ a teraz powiedzmy 100+

 

Z benzyn to nie wiem czy jeszcze można w nowych trafić, ale jeśli miałoby to być w miarę bezawaryjne to bez wtrysku bezpośredniego i bez turbo. 

Zwróćcie uwagę, że producenci uczą się na żywym organizmie - np. TFSI co rok mają modernizację, gdzie "coś poprawiają" 

 

W bmw 6 cyl. normą stała się np. eksploatacyjna wymiana panewek po około 150tyś km.

 

Silniki mają masę zaawansowanych komplikacji - elektrycznie sterowane pompy oleju, paski rozrządu pracujące w oleju, ekologia typu egr, ecr, dpf itd. 

 

Ostatnio trochę żałuję że sprzedałem beemkę z M57, bo tam w porównaniu do "dzisiejszych" samochodów otwierałem maskę żeby dolać płynu do spryskiwaczy.

 

 

 

 

Napisano
Godzinę temu, arek_m napisał(a):

To które konkretnie silniki z tych nowszych mozna dzisiaj kupić? Z Forda,reno,opla,nissana,czy volvo,kia ,hundai . 1,6gi 150KM?np

 

IMHO 1,5 TSI od VAG bedzie najlepszym wyborem w tej kategorii.

Napisano

Generalnie na wiosne sprzedam chyba mk2 100ps sigma ,chociaz szkoda bo bezproblemowe auto .Ale boje sie tych nowszych ..Cos musze myslec powoli . 90% jazdy to miasto .raz w miesiącu trasa 150km..

Napisano

Do miasta to mocno chwalą tego TSI ale w wersji 1.0 T DSG - 110km. Podobno i na trasy tez się nadaje .Ja mam 1.5 150 km DSG ale większość jazd to S albo lokalne drogi. Średnie z 10 tys. to z dystrybutora 6.89 .Miasto podnosi sporo średnią. Trasy to 5.5 - 6 .

Napisano
Godzinę temu, jakubek napisał(a):

Do miasta to mocno chwalą tego TSI ale w wersji 1.0 T DSG - 110km. Podobno i na trasy tez się nadaje .Ja mam 1.5 150 km DSG ale większość jazd to S albo lokalne drogi. Średnie z 10 tys. to z dystrybutora 6.89 .Miasto podnosi sporo średnią. Trasy to 5.5 - 6 .

te DSG jest trwałe? bo nie miałem nigdy automata,a boje sie kosztów .z kolei musiałbym kupic bardzo młode auto aby skrzynia była względnie nie zajechana..pewnie skoda ,VW,seat, 

 

Napisano

Ja ci na to nie odpowiem.Za młode auto i za mały przebieg.

A opinie na różnych forach to tak jak wszędzie.

Ale jak używany to bym brał jak najmłodszy z jak najmniejszym przebiegiem. W 1.0 jest DQ 200. Padają sprzęgła jak ostro jeździ.Robisz program pozbywasz się eco terroru i wtedy to bajka. 

Sam nie mogę doczekać się końca gwarancji na poprawę działania.

Napisano

A istnieje coś takiego jak pechowy samochód

 

ale po kolei

-Kupiony 6 letni Land Rover z przebiegiem 60.000 km, stan piękny, cena bardzo atrakcyjna, wszystko sprawne i po przeglądach

-Tydzień później jak ciągłem lawetę z Caterhamem (około 20km) to w połowie drogi, stojąc na światłach na skrzyżowaniu hak się odkręcił i odpał z przyczepą (szok że nie w czasie jazdy), znajomy jechał ze mną, naprawa na drodze i w 15 minut przykręciliśmy wszystko z powrotem

-2 tygodnie później (czyli 3 tygodnie po zakupie) w samochodzie wypadł silnik, po prostu zrobił się hałas i silnik wypadł i oparł się na misce olejowej na asfalcie. Byłem na zakupach i zdarzenie miało miejsce w drodze powrotnej jakieś 100 metrów od mieszkania. Było to na wewnętrznej drodze osiedlowej, zaczekałem aż przestygnie, silnik podwiesiłem pasem transportowym do przedniego pasu i dojechałem na swoje miejsce parkingowe. Pękły te długie śruby od łap trzymające silnik. Niestety tak się urwały że trzeba było wymienić łapę tą wkręcaną w silnik bo wykręcanie ich to byłaby jakaś tragedia

-2 miesiące później wydech dostał nieszczelności (nie urwał się), zaczął być głośny, lambda nie wywaliła żadnych błędów ale auto zaczęło palić dwukrotnie więcej, 10 minut u spawacza i znowu była chwila spokoju.

 

Samochód w tym czasie przejechał jakieś 1000km

 

Zapadła decyzja że chyba go będziemy na jakiś czas zostawiali bo generalnie fajnie się tym jeździło, i naprawdę nam się podobał to zdecydowałem że pociągnę nim lawetę z  Lotusem do Polski 2450km w jedną stronę. po przejechaniu 750km tuż za obwodnicą Londynu rozerwało oponę w lawecie. Szukanie pierwszego dostępnego zakładu, wymiana opony i powrót na autostradę zajęły 25 minut !!! To było jakieś szaleństwo bo dojechałem do portu na 10 minut przed odpłynięciem promu do Francji.

 

Droga do Polski przebiegła już bez problemów ale na granicy w Jędrzychowicach chciałem wykupić ten Via Toll, ktoś sprzedający nie wiedział jak to ugryść (w dokumencie V5 nie ma daty produkcji samochodu tylko data pierwszej rejestracji i nie wiedzieli jak to zakwalifikować) usłyszałem że przecież to jakaś mała przyczepa towarowa lekka, z taką to nic nie potrzebuje, mogę jechać. I tak dojechałem do Krakowa (Lotus - bardzo niskie auto na lawecie był owinięty plandeką i tak naprawdę nie widać było co ciągnę)

 

Droga powrotna przebiegła już spokojnie, dobrze czyli liczmy jak wróciłem do domu miałem 6000km w 3 miesiące od zakupu.

 

No i nastała ta chwila i po 6 miesiącach przyjechałem już na stałe do PL i zaczęła się budowa, jeżdziłem na Brytyjskich numerach rejestracyjnych, przyczepa była brytyjska czyli brak papierów (numer rejestracyjny z samochodu), brytyjskie prawo jazdy (czyli mogłem na zwykłej kategorii B jeździć 7 Tonowym zestawem - prawo jazdy kategorii B uzyskane przed 1997 rokiem)

 

Jak po 2 tygodniach średnie spalanie wyszło prawie 25L/100km to 2 dni później założyłem LPG, Samochód nie miał łatwego życia, zdarzyło się nim wieść w środku 2 kubiki styropianu, 1 tonę cementu w bagażniku i na tylniej kanapie! czy ciągnąć przyczepę z pustakami (wychodziło że było ponad 2 tony na przyczepie), lub suchego betonu z betoniarni. Samochód spisywał się idealnie.

 

Łączniki stabilizatora wymieniałem co 2 miesiące (były coś po 40zł za parę)

Poszła pompa sprzęgła (używka jakoś 100 zł)

 

Jak zakończyła się budowa to żona zaczęłą używać tego samochodu na dojazdy do pracy. 2 tygodnie po otrzymaniu pracy w korpo, w drodze do pracy jakiś "biznesmen" nówką sztuką passatem (nie miał nawet tysiąca kilometrów) się zagapił i nadział się na HAK (w passacie do klepania maska, do wymiany grill, z chłodnicy wyciekł płyn, zderzak na pół a w Landrowerze dosłownie 1 zadrapanie na zderzaku (linia taka na 4 cm) i hak podgiął się jakieś 3 cm do góry (podłóżnice nietnkięte, podłoga w bagażniku nietknięta), jego ubezpieczalnia wypłaciła nam 30% tego co zapłaciliśmy za samochód jak go kupowaliśmy - niby koszt naprawy zderzaka i wymiany haka ale tego nie ruszaliśmy.

 

Było fajnie i spokojnie przez kolejne 6 miesięcy, bo TYLKO wydmuchało uszczelkę pod głowicą, znowu niby szybka naprawa i planowanie głowicy.


Miesiąc póżniej żona w Walentynki, 14 lutego, 2 tygodnie od wygaśnięcia polisy AC (na drugi rok wziąłem tylko OC) czołowo poszła na latarnie uliczną. Auto było na dachu, zrobiło fikołek i skończyło na boku zaparkowane na środku drogi.

Żona nie miała ani zadrapania po zdarzeniu a auto ........

 

Sprzedałem tylnie lampy z Land Rovera i resztę samochodu gratis.

 

W razie zainteresowania mogę dołączyć zdjęcia :)

 

Edytowane przez bengamin

Napisano
A istnieje coś takiego jak pechowy samochód
 
ale po kolei
-Kupiony 6 letni Land Rover z przebiegiem 60.000 km, stan piękny, cena bardzo atrakcyjna, wszystko sprawne i po przeglądach
-Tydzień później jak ciągłem lawetę z Caterhamem (około 20km) to w połowie drogi, stojąc na światłach na skrzyżowaniu hak się odkręcił i odpał z przyczepą (szok że nie w czasie jazdy), znajomy jechał ze mną, naprawa na drodze i w 15 minut przykręciliśmy wszystko z powrotem
-2 tygodnie później (czyli 3 tygodnie po zakupie) w samochodzie wypadł silnik, po prostu zrobił się hałas i silnik wypadł i oparł się na misce olejowej na asfalcie. Byłem na zakupach i zdarzenie miało miejsce w drodze powrotnej jakieś 100 metrów od mieszkania. Było to na wewnętrznej drodze osiedlowej, zaczekałem aż przestygnie, silnik podwiesiłem pasem transportowym do przedniego pasu i dojechałem na swoje miejsce parkingowe. Pękły te długie śruby od łap trzymające silnik. Niestety tak się urwały że trzeba było wymienić łapę tą wkręcaną w silnik bo wykręcanie ich to byłaby jakaś tragedia
-2 miesiące później wydech dostał nieszczelności (nie urwał się), zaczął być głośny, lambda nie wywaliła żadnych błędów ale auto zaczęło palić dwukrotnie więcej, 10 minut u spawacza i znowu była chwila spokoju.
 
Samochód w tym czasie przejechał jakieś 1000km
 
Zapadła decyzja że chyba go będziemy na jakiś czas zostawiali bo generalnie fajnie się tym jeździło, i naprawdę nam się podobał to zdecydowałem że pociągnę nim lawetę z  Lotusem do Polski 2450km w jedną stronę. po przejechaniu 750km tuż za obwodnicą Londynu rozerwało oponę w lawecie. Szukanie pierwszego dostępnego zakładu, wymiana opony i powrót na autostradę zajęły 25 minut !!! To było jakieś szaleństwo bo dojechałem do portu na 10 minut przed odpłynięciem promu do Francji.
 
Droga do Polski przebiegła już bez problemów ale na granicy w Jędrzychowicach chciałem wykupić ten Via Toll, ktoś sprzedający nie wiedział jak to ugryść (w dokumencie V5 nie ma daty produkcji samochodu tylko data pierwszej rejestracji i nie wiedzieli jak to zakwalifikować) usłyszałem że przecież to jakaś mała przyczepa towarowa lekka, z taką to nic nie potrzebuje, mogę jechać. I tak dojechałem do Krakowa (Lotus - bardzo niskie auto na lawecie był owinięty plandeką i tak naprawdę nie widać było co ciągnę)
 
Droga powrotna przebiegła już spokojnie, dobrze czyli liczmy jak wróciłem do domu miałem 6000km w 3 miesiące od zakupu.
 
No i nastała ta chwila i po 6 miesiącach przyjechałem już na stałe do PL i zaczęła się budowa, jeżdziłem na Brytyjskich numerach rejestracyjnych, przyczepa była brytyjska czyli brak papierów (numer rejestracyjny z samochodu), brytyjskie prawo jazdy (czyli mogłem na zwykłej kategorii B jeździć 7 Tonowym zestawem - prawo jazdy kategorii B uzyskane przed 1997 rokiem)
 
Jak po 2 tygodniach średnie spalanie wyszło prawie 25L/100km to 2 dni później założyłem LPG, Samochód nie miał łatwego życia, zdarzyło się nim wieść w środku 2 kubiki styropianu, 1 tonę cementu w bagażniku i na tylniej kanapie! czy ciągnąć przyczepę z pustakami (wychodziło że było ponad 2 tony na przyczepie), lub suchego betonu z betoniarni. Samochód spisywał się idealnie.
 
Łączniki stabilizatora wymieniałem co 2 miesiące (były coś po 40zł za parę)
Poszła pompa sprzęgła (używka jakoś 100 zł)
 
Jak zakończyła się budowa to żona zaczęłą używać tego samochodu na dojazdy do pracy. 2 tygodnie po otrzymaniu pracy w korpo, w drodze do pracy jakiś "biznesmen" nówką sztuką passatem (nie miał nawet tysiąca kilometrów) się zagapił i nadział się na HAK (w passacie do klepania maska, do wymiany grill, z chłodnicy wyciekł płyn, zderzak na pół a w Landrowerze dosłownie 1 zadrapanie na zderzaku (linia taka na 4 cm) i hak podgiął się jakieś 3 cm do góry (podłóżnice nietnkięte, podłoga w bagażniku nietknięta), jego ubezpieczalnia wypłaciła nam 30% tego co zapłaciliśmy za samochód jak go kupowaliśmy - niby koszt naprawy zderzaka i wymiany haka ale tego nie ruszaliśmy.
 
Było fajnie i spokojnie przez kolejne 6 miesięcy, bo TYLKO wydmuchało uszczelkę pod głowicą, znowu niby szybka naprawa i planowanie głowicy.

Miesiąc póżniej żona w Walentynki, 14 lutego, 2 tygodnie od wygaśnięcia polisy AC (na drugi rok wziąłem tylko OC) czołowo poszła na latarnie uliczną. Auto było na dachu, zrobiło fikołek i skończyło na boku zaparkowane na środku drogi.
Żona nie miała ani zadrapania po zdarzeniu a auto ........
 
Sprzedałem tylnie lampy z Land Rovera i resztę samochodu gratis.
 
W razie zainteresowania mogę dołączyć zdjęcia [emoji4]
 

Poprosimy zdjecia z dachowania


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Napisano
W dniu 4.04.2019 o 19:40, Lukass186 napisał(a):

Pożaliłem się. Jest środek tygodnia ale chętnie bym się napił.

 

 

Tak, istnieje coś takiego jak pechowy samochód. Jak czujesz że coś z nim jest nie tak należy sprzedać nie oglądając się za siebie. 

 

Dwa z moich aut w dzień po zakupie wylądowały na lawecie. Jeden nówka z salonu, drugi używka. Co ciekawe na tej samej a laweciarz stwierdził "nie ma Pan szczęścia do aut". 

 

Czy faktycznie były/są pechowe? 

 

Po 4 i 3 latach eksploatacji nie mogę tak powiedzieć, więc po pierwszej sytuacji nie należy wyciągać wniosków ale się przyglądać i jak zacznie się coś dalej dziać to działać. 

Edytowane przez G.O.A.T.

Napisano

To nie samochód pechowy a nauczka, że nie ma co dziadować na AC.

Napisano
11 godzin temu, TWENTIS napisał(a):


Poprosimy zdjecia z dachowania


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

poszło na PW

Napisano
6 minut temu, wujek napisał(a):

To nie samochód pechowy a nauczka, że nie ma co dziadować na AC.

przez pierwszy rok za pakiet OC + AC wyszło poniżej 2000 PLN (HDI) ale po roku przy odnowieniu już nikt nie chciał dać AC na "anglika" w cenie poniżej 8500 PLN (przy maksymalnych zniżkach za bezszkodowość)

Edytowane przez bengamin

Napisano
1 minutę temu, bengamin napisał(a):

przez pierwszy rok za pakiet OC + AC wyszło poniżej 2000 PLN (HDI) ale po roku przy odnowieniu już nikt nie chciał dać AC na "anglika" w cenie poniżej 8500 PLN (przy maksymalnych zniżkach za bezszkodowość)

To już rozbój w biały dzień. 

Napisano
3 godziny temu, wujek napisał(a):

To już rozbój w biały dzień. 

AC nie jest obowiązkowe. Potencjalnie większe ryzyko uszkodzenia pojazdu z kierownicą po "niewłaściwej" stronie przez właściciela lub kierującego nim. Jak widać po przypadku kolegi nie było to bezpodstawne działanie TU. A jak wiemy działalność towarzystw ubezpieczeniowych to nie jest działalność charytatywna.

Napisano
17 minut temu, Rudobrody napisał(a):

AC nie jest obowiązkowe. Potencjalnie większe ryzyko uszkodzenia pojazdu z kierownicą po "niewłaściwej" stronie przez właściciela lub kierującego nim. Jak widać po przypadku kolegi nie było to bezpodstawne działanie TU. A jak wiemy działalność towarzystw ubezpieczeniowych to nie jest działalność charytatywna.

W tym przypadku strona kierownicy nie miała znaczenia.

Sprawa oddana kancelarii która sie takimi tematami zajmuje.

Niestety walka z zarządcą drogi się nie udała (lód na drodze) - "bo kierowczyni mogła przewidzieć że rzeczka mogła zamarznąć, woda może płynąć przez drogę i w cieniu zamarzać"

 

Natomiast sąd nakazał naprawę słupa na koszt gminy.

Napisano
33 minuty temu, Rudobrody napisał(a):

AC nie jest obowiązkowe. Potencjalnie większe ryzyko uszkodzenia pojazdu z kierownicą po "niewłaściwej" stronie przez właściciela lub kierującego nim. Jak widać po przypadku kolegi nie było to bezpodstawne działanie TU. A jak wiemy działalność towarzystw ubezpieczeniowych to nie jest działalność charytatywna.

 

Mało tego: zwiększone ryzyko uszkodzenia nie wynika tylko z kierownicy po niewłaściwej stronie.

 

Ludzie godzący się na niewygody jeżdżenia RHD robią to nie z troski o środowisko, ale z finansowego punktu widzenia. Statystycznie "angliki" można taniej kupić... Jak ktoś "optymalizuje" na tyle, że kupuje RHD, to statystycznie będzie też optymalizował i innych miejscach. Statystycznie zatem samochody RHD są gorzej utrzymane, co zwiększa ryzyko. Plus dostęp do części też jest nieco gorszy, co statystycznie wydłuża i podraża ewentualną naprawę.

Edytowane przez grogi

Napisano
6 minut temu, bengamin napisał(a):

W tym przypadku strona kierownicy nie miała znaczenia.

 

A jakby kierowca był z drugiej strony, to może zauważyłby refleksy świetlne na drodze?!

Napisano
Godzinę temu, grogi napisał(a):

A jakby kierowca był z drugiej strony, to może zauważyłby refleksy świetlne na drodze?!

Strasznie naciągana teoria :hehe:

A może szybciej zauważyłby będąc po stronie prawej przy konkretnym oświetleniu. ;]

Napisano
1 godzinę temu, grogi napisał(a):

 

Mało tego: zwiększone ryzyko uszkodzenia nie wynika tylko z kierownicy po niewłaściwej stronie.

 

Ludzie godzący się na niewygody jeżdżenia RHD robią to nie z troski o środowisko, ale z finansowego punktu widzenia. Statystycznie "angliki" można taniej kupić... Jak ktoś "optymalizuje" na tyle, że kupuje RHD, to statystycznie będzie też optymalizował i innych miejscach. Statystycznie zatem samochody RHD są gorzej utrzymane, co zwiększa ryzyko. Plus dostęp do części też jest nieco gorszy, co statystycznie wydłuża i podraża ewentualną naprawę.

I tutaj muszę Cie wyprowadzić z błędu.

Powtórzę to co usłyszałem od diagnostów jak i doświadczyłem osobiście. Ludzie się boją samochodów z kierownicą po prawej stronie, policja ich nie lubi, diagności nie chcą się podkładać i sprawdzają je znacznie bardziej dokładnie niż większość szrotów ponad 15 letnich które na codzień mijasz na ulicy. Te samochody muszą być utrzymane dobrze bo standardowa kontrol na drodze, jakikolwiek pretekst dla służb i zabierają Ci dowód.

 

Niestety w okolicy gdzie mieszkam sporo sie słyszy jak ktoś jechał na podwójnym gazie, w okolicy sporo ludzi utraciło prawa jazdy przez %. Całkowicie popieram zabieranie samochodu złapanemu pijakowi. Ja się osobiście cieszę i dziękuję w tym przypadku służbom że przynajmniej 2-3 razy w miesiącu sprawdzają kierowców i pojazdy. Kontrolowali mnie i żonę niezliczoną ilość razy, a że samochody mieliśmy charakterystyczne bo pan policjant musiał podchodzić z drugiej strony to znali nas w okolicy. Światła czy emisje spalin sprawdzali nam częściej niż większosć ludzi.

Napisano
W dniu 7.01.2024 o 12:25, Maciej__ napisał(a):

 

IMHO 1,5 TSI od VAG bedzie najlepszym wyborem w tej kategorii.

silnik ok ale skrzynia , wilokrotnie tutaj wałkowanamq281 - wydaje dziwne dzwieki, Dq200 koszt suchych sprzegieł

sensowana skrzynia to dq381 ładowana do 2.0

????

Napisano
W dniu 9.01.2024 o 17:37, deszczowyRoman napisał(a):

silnik ok ale skrzynia , wilokrotnie tutaj wałkowanamq281 - wydaje dziwne dzwieki, Dq200 koszt suchych sprzegieł

sensowana skrzynia to dq381 ładowana do 2.0

????

To które skrzynie automatyczne sa względnie bezawaryjne,bo mam wrażenie że wiekszość  cos tam ma ..Zawsze moge kupić manualną .

 

Napisano

DQ200 wymaga poprawy fabrycznych nastawów. Koszt sprzęgiel to ok 2000 z robocizna

DQ381 tez ma jakies przypadłości i tak samo zmian nastawów.

W obydwóch polecaja co 50 tys wymieniac olej - bez względu na to co ASO i niektórzy mówią.

Ręczne skrzynie w VW Audi  mq tez nie są w niczym lepsze.Moze troche tańsze serwisowanie i zrobi to kazdy.

Napisano
29 minut temu, jakubek napisał(a):

Ręczne skrzynie w VW Audi  mq tez nie są w niczym lepsze.Moze troche tańsze serwisowanie i zrobi to kazdy.


Niestety potwierdzam - Polo 1.2 TSI z 2017r skrzynia zepsuła się przy chyba 28kkm. Auto z salonu, I wlaściciel.

Napisano
Godzinę temu, pejus1982 napisał(a):


Niestety potwierdzam - Polo 1.2 TSI z 2017r skrzynia zepsuła się przy chyba 28kkm. Auto z salonu, I wlaściciel.

co tera za auta robia to ja nie wiem ... chyba zostawie te stara fokę mk2  jednak 😅

 

Napisano
12 minut temu, arek_m napisał(a):

co tera za auta robia to ja nie wiem ... chyba zostawie te stara fokę mk2  jednak 😅

 


U nas była wina kierowniczki, która jeździła na zbyt niskich obrotach lub jakaś wadliwa seria łożysk była. Obstawiam jednak kumulację. 

Edytowane przez pejus1982

Napisano

Jezeli sie nie psuje spełnia oczekiwania to bym zostawił i jeździł.

Sam jeździłem 16 letnim Avensisem w dieslu póki nie zaczął generować ponad standardowych kosztów.

Napisano
10 minut temu, deszczowyRoman napisał(a):

@kaczorek79. W tsi 1.5 zbyt niskie obroty to jazda ponizej 2000obrotow?

A skąd mnie takie rzeczy wiedzieć?

Napisano
15 godzin temu, arek_m napisał(a):

co tera za auta robia to ja nie wiem ... chyba zostawie te stara fokę mk2  jednak 😅

 

Weź C-Max'a 1.6 125KM 5 biegowy manual. Chyba najbezpieczniejsze. ;] 

Napisano
5 godzin temu, AstraC napisał(a):

Weź C-Max'a 1.6 125KM 5 biegowy manual. Chyba najbezpieczniejsze. ;] 

taaa rocznik 2017-18 minimum😃...Nie widze nic na otomoto ,co by było mało awaryjne, młode ,i nie skubało portfela..😅 moze mazda jaki wolnossak ?generalnie boje sie automatów ,kosztów w razie W

Napisano
2 godziny temu, arek_m napisał(a):

taaa rocznik 2017-18 minimum😃...Nie widze nic na otomoto ,co by było mało awaryjne, młode ,i nie skubało portfela..😅 moze mazda jaki wolnossak ?generalnie boje sie automatów ,kosztów w razie W

No to proszę:

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/ford-c-max-klimatronik-niski-przebieg-serwis-sync-parktronik-hak-ID6FY1CZ.html

1.6 był dostępny do końca do 2019 roku.

Napisano
25 minut temu, AstraC napisał(a):

ogladałem go na otomoto jakis czas temu ..tak jestem troche miedzy młotem a kowadlem ,bo focus 8 rok jeżdzi ,fajny bezawaryjny ale słaby ,nie ma czym jechać .I musze wybrac lepsze zło w sumie.czy taki wolnossak ,czy cos z turbiną z manualem rozumiesz,głównie Poznań ,rzadziej trasa. Może cos takiego https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/mazda-3-skymotion-2-0-benz-120km-mt-salon-pl-aso-ID6G7mtu.html nie znam silnków i awaryjnosci wsumie.

Edytowane przez arek_m

Napisano
W dniu 10.01.2024 o 18:09, arek_m napisał(a):

To które skrzynie automatyczne sa względnie bezawaryjne,bo mam wrażenie że wiekszość  cos tam ma ..Zawsze moge kupić manualną .

 

 

3 godziny temu, arek_m napisał(a):

generalnie boje sie automatów ,kosztów w razie W

 

eCVT w hybrydowych Toyotach i Lexusach. To jest praktycznie niezniszczalne.

Napisano
26 minut temu, arek_m napisał(a):

ogladałem go na otomoto jakis czas temu ..tak jestem troche miedzy młotem a kowadlem ,bo focus 8 rok jeżdzi ,fajny bezawaryjny ale słaby ,nie ma czym jechać .I musze wybrac lepsze zło w sumie.czy taki wolnossak ,czy cos z turbiną z manualem rozumiesz,głównie Poznań ,rzadziej trasa. Może cos takiego https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/mazda-3-skymotion-2-0-benz-120km-mt-salon-pl-aso-ID6G7mtu.html nie znam silnków i awaryjnosci wsumie.

 

Silnik zupełnie bezprobkemowy, na łańcuchu rozrządu Calar reszta również. Ale to dość biedna wersja, chyba najnizsza w specyfikacji. Te 122 KM da się odblokować na 165, ale to nadal silnik wolnossący więc szału nie będzie.

Napisano
42 minuty temu, arek_m napisał(a):

ogladałem go na otomoto jakis czas temu ..tak jestem troche miedzy młotem a kowadlem ,bo focus 8 rok jeżdzi ,fajny bezawaryjny ale słaby ,nie ma czym jechać .I musze wybrac lepsze zło w sumie.czy taki wolnossak ,czy cos z turbiną z manualem rozumiesz,głównie Poznań ,rzadziej trasa. Może cos takiego https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/mazda-3-skymotion-2-0-benz-120km-mt-salon-pl-aso-ID6G7mtu.html nie znam silnków i awaryjnosci wsumie.

Dla mnie ta Mazda to nie, dla rodziny VAN.

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/ford-grand-c-max-2017-r-1-5-ecoboost-150-km-bardzo-zadbany-niski-przebieg-ID6G2xfT.html

C-Max, Zafira, Touran, Golf Van itd., często samochody nie gorsze, a wygodne.

Napisano
3 godziny temu, arek_m napisał(a):

boje sie automatów ,kosztów w razie W

 

musisz zaryzykowac, nie bedziesz zalowal

Napisano
12 godzin temu, Maciej__ napisał(a):

 

Silnik zupełnie bezprobkemowy, na łańcuchu rozrządu Calar reszta również. Ale to dość biedna wersja, chyba najnizsza w specyfikacji. Te 122 KM da się odblokować na 165, ale to nadal silnik wolnossący więc szału nie będzie.

Da się odblokować, ale na codzień bez różnicy. Momentu więcej nie ma a mocy więcej tylko na górze. Te mocniejsze fabrycznie miały krótsze przełożenia skrzyni biegów a to już robi większą różnicę w kwestii dynamiki, ale znowu nie każdy chce mieć wyższe obroty zwłaszcza na 6b.

Napisano
W dniu 7.01.2024 o 12:25, Maciej__ napisał(a):

 

IMHO 1,5 TSI od VAG bedzie najlepszym wyborem w tej kategorii.

 

Bardziej najrozsądniejszym.

Napisano
W dniu 10.01.2024 o 21:34, deszczowyRoman napisał(a):

@kaczorek79. W tsi 1.5 zbyt niskie obroty to jazda ponizej 2000obrotow?

 

to źle zadane pytanie. Możesz lecieć na ultra niskich obrotach i nic się nie dzieje, bo lecisz z górki...a możesz mieć 2500RPM i to będzie za nisko, bo ciągniesz lawetę pod jeden z podjazdów w Alpach.

Napisano
12 godzin temu, ghost2255 napisał(a):

 

 

eCVT w hybrydowych Toyotach i Lexusach. To jest praktycznie niezniszczalne.

 

znajomy zwykłe CVT (które do tej pory uważałem również za bezproblemowe) niedawno naprawiał. Poleciały łożyska.

Napisano
4 godziny temu, nikt-znany napisał(a):

 

znajomy zwykłe CVT (które do tej pory uważałem również za bezproblemowe) niedawno naprawiał. Poleciały łożyska.

Tylko że CVT i eCVT mają wspólne tylko część nazwy. Zasada działania nie jest nawet trochę podobna. Żywotność i niezawodnosć również. 

Napisano
6 godzin temu, nikt-znany napisał(a):

 

znajomy zwykłe CVT (które do tej pory uważałem również za bezproblemowe) niedawno naprawiał. Poleciały łożyska.

Lecą jak się nie wymienia oleju. A niektórzy producenci nie przewidują :)

Edytowane przez marcindzieg

Napisano
W dniu 4.04.2019 o 19:40, Lukass186 napisał(a):

Witam,

 

Na moim przykładzie, auto z 2008r, zakupione w połowie 2015r 100kkm przebiegu z założoną już instalacją LPG za ok 25kzł. Kupione w sposób jak "Pan Bóg przykazał"

Brat się śmieje ale zacząłem oglądać nowe Dacie Duster i Lodgy...

W sumie to bym sprzedał to auto bo mam go serdecznie dosyć ale zrobiłbym komuś świetny prezent po tych wszystkich naprawach.

Chyba bym się ucieszył gdyby ktoś mi skasował to auto.

 

Paradoksem jest fakt że auto było kupione tak jak powinno się kupować a okazało się totalną wtopą.

 

Pożaliłem się. Jest środek tygodnia ale chętnie bym się napił.

O tak, są takie auta.

Kiedyś kupiłem Dacię 1410. 

przed tą Dacią miałem ileś innych aut i nigdy nie miałem specjalnych problemów. 

Od momentu zakupu Dacii nie było miesiąca, żebym się nie spotkał z zaprzyjaźnionym blacharzem, i mu zlecać jakieś naprawy blacharskie w tej Dacii (zawsze ktoś mi zaczął tą Daczke

A to Żukiem otworzył drzwi, a to we mnie zaparkowało Volvo, albo się Polonez obtarł ...... ( w ciagu 3 lat coś około 20 razy) . A na domiar złego to tylne klosze tej Dacii nie myłem tylko z powodu rozbicia, i w też zaprzyjaźnionym sklepie z częściami zawsze dla mnie mieli odłożony komplecik tylnych kloszy. 

Dacię sprzedałem i problemy się skończyły

W komisie stała 5 miesięcy, z tego co wiem to około roku po tym jak ja sprzedałem to skończyła życie w hucie bo poszła na czołówkę z tramwajem (kolega widział) 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.