Pierwsza myjka Nilfiska, jeszcze pod nazwą Kew (potem były pod nazwą Alto) wytrzymała mi dokładnie 18 lat ciężkiej pracy. Spełniłem jeden podstawowy warunek - zawsze przed odpaleniem pompy dokładnie ją zalewałem wodą, bo to właśnie praca pompy na sucho ją szybko zabija. Z tym że tamten model miał jeszcze wszystkie części metalowe.
Ze dwa lata temu odkupiłem od serwisu firmy mało używaną powystawową ze średniej półki za dobrą cenę. Najpierw kupiłem w Casto nową, o parametrach niby identycznych, jak moja umarła. Niestety, 120 bar w starej podawane na lancy, tu było ciśnieniem wyłączania pompy i ona się miała do starej tak, jak mycie wężem. Te lepsze były mocno droższe, stąd rozmowa z serwisem, czego racjonalnie szukać, zakończona odkupem od nich.
Powiedzieli mi też, że pomiędzy tamtą moją pierwszą a późniejszymi czasami nastąpiła mocna zmiana, jeden z konkurentów wypuścił "taniego badziewiaka", którym zmusił pozostałych do wprowadzenia podobnej pozycji oferty, bo z samych droższych by nie wyżyli. Ale już i do tych droższych się dobrali księgowi - pozamieniano masę elementów (w tym zawory) na tworzywowe, więc od razu mnie uprzedzili, że takiego żywota jak w poprzedniej to nie mam co oczekiwać.
Doszła też jeszcze jedna ciekawostka oprócz konieczności zalewnia wodą. "Kompensacja zasilania". Myjkę do sieci się powinno podłączać wężem o długości co najmniej z 10 metrów i niepancernym, czyli mogącym się lekko rozdymać. Chodzi o to, że w momencie puszczenia spustu, gdy silnik staje, następuje hydrauliczne uderzenie wody na wejściu do pompy i przynajmniej w Nilfisku jest tam tworzywowy element, który ciśnienie potrafi rozerwać. Oczywiście nie jest to objęte gwarancją.
Co do gwarancji, to jest złudna, bo wszystkie tańsze myjki mają podany krótki okres pracy ciągłej (rzędu kwadransa do pół godziny) z wymaganiem potem kilkugodzinnego postoju. Choć to nie oznacza każdorazowo awarii po jego nawet i dwukrotnym przekroczeniu, często jednak topią się tworzywowe elementy pompy i to też od razu wyklucza naprawę gwarancyjną. Goście mówili, że wiosną zawsze mają powtarzalną sytuację - robi się ciepło, ludki lecą do marketów kupować "tanie myjki" przed weekendem, a po weekendzie oni mają falę "reklamacji gwarancyjnych", z których bardzo dużo odrzucają właśnie z powodu "stopienia" zbyt długą pracą. Ta moja sprzed 20 lat spokojnie pracowała w trybie ciągłym po kilka godzin. Umarła przez zdarcie się zębów wewnętrznego koła przekładni planetarnej. Popełniłem wtedy taki błąd, że jednak jej nie oddałem do naprawy.