widocznie nie jesteś klientem na marki "premium".
A na poważnie, ludzie się chwalą kto ile się targował i ile wycisnął, a dla mnie to raczej kiepsko świadczy o takich markach. Targowanie się kojarzy mi się z zakupami na bazarach w latach 90tych czy na bazarze w Grecji, gdzie coś chcą Ci wcisnąć za 100 euro. A za chwilę cena spadnie do 10 euro. Podawanie ceny x w cenniku a potem dawanie 20% rabatu uważam za zwykły brak szacunku do klienta. Kupując samochód czy cokolwiek chciałbym móc porównać od razu co ile kosztuje a nie mogę. Więc kupując auto też muszę grać w tę grę czy chcę czy nie, ale staram się ograniczać do minimum. Można np. mailowo prosić o wycenę danego auta w danej konfiguracji salony z różnych części kraju. Tak robiłem kupując Opla. Potem wziąłem najniższą gdzieś z drugiego końca Polski, poszedłem z nią do lokalnego salonu koło mnie. Pokazałem, sprzedawca pokręcił głową, pocmokał, że niemożliwe, że on tyle nie może itd. No to do widzenia, pojadę do Lublina czy innego Koszalina. No to jednak dało się zrobić taką samą cenę. I tyle negocjacji.
A jak dwa lata temu kupowałem Nissana, to byl jeszcze czas że sporo marek miało opóźnienia i długie terminy - na Kiję pół roku czekania, na Cuprę pół roku czekania. Poszedłem do Nissana, a tam nie dość że auto najfajniej jeździ to jeszcze mają do wyboru wersje, pakiety, kolory na już. Byłem tak onieśmielony że nawet zimówek za darmo nie wytargowałem tylko zapłaciłem za nie