Wnioski po weekendzie.
Rodzinie się nie podobało. W sobotę mieliśmy się przejachać do miasta obok, 60 km w jedną stronę.
Córka zawsze siedzi za mną, tym razem musiała siedzieć za małżonką, która musiała bardzo przysunąć sie do przodu. Córka zaczeła narzekać, że stopy za wysoko (kanapa za nisko) a ma raptem 165 cm. Ponad to żona powiedziała, że jest klaustrofobicznie i śmierdzi. Fakt, samochód nowy, więc trochę śmierdział (pachniał) nowością.
Ponieważ zaczęły się wzajemnie nakręcać, po 3 minutach zawróciłem i pojechaliśmy teslą.
A teraz moje przemyślenia, bo troche dziś pojeżdziłem (samemu).
Oczywiście ciasno. Za mną (181 cm) miejsce na piszczele pasażera wynosiło może z 6 cm. Nikt z nogami tam by się zmieścił. Kanapa nadaje się dla małego psa, ewentualnie kota.
Wrażenie przespieszenia jest kiepskie, nie wgniata w fotel nic a nic. Chyba obniżyli kopa, bo koła nie radzą sobie nawet z tą mocą, co jest.
Kierownica wygodnie leży, ale jest fatalna. Mieszanina piano/black z czymś metalowym lśniącym na górze, to gówno straszne, odbija światło i ciężko to doczyścić ze smug.
Cała deska roździelcza będzie chyba zapisana w księdze guinnessa na największą ilość tworzyw i pomysłów na cm2.
Dużo fizycznych przycisków, ale np żeby zobaczyć krzywą zużycia energii, trzeba kliknąc na dość małym ekranie 3 albo 4 razy, w tesli raz.
Siedzenie kierowcy (i pewnie pasażera obok) całkiem wygodne, choć regulacja pochylenia oparcia problematyczna.
Raczej dobre hamulce.
Zużycie prądu raczej ok, choć to mały samochód, więc chyba normalnie.
17 kWh / 100km przy dość dynamicznej jedzie 80-120 km/h (przeważnie 110) i temp 9ºC (w środku 21ºC)
Z zewnątrz, nawet ładne auto.
Dużo bardziej wolałbym używaną tm3, albo eniro, albo konę, albo bmw i3.