Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Rozbiłem znajomemu leasingowane ubezpieczone auto -co dalej?

Featured Replies

Napisano

Witam. Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd, który niestety rozbiłem. Sytuacja jest skomplikowana, bo auto jest w leasingu, on je jeszcze spłaca. Miało wykupione AC. Niestety ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą, którą zaakceptował leasingodawca. Wypłacone odszkodowanie nie wystarcza na naprawę.

Znajomy oczekuje ode mnie:

-zwrotu kosztu za naprawę (różnicy między kosztem naprawy a odszkodowaniem)

-wykupienia rocznej polisy AC (mówi, że stracił AC na skutek wypadku, a wypadek mial miejsce gdy do końca polisy zostało 3 miesiące)

-koszta badania pokolizyjnego i opinii rzeczoznawcy

-zniżek utraconych za to i inne auta które ma w swojej firmie

-opłaty 500 zł za aneks do umowy leasingowej

Moim zdaniem, jeśli auto było ubezpieczone to w pierwszej kolejności powinien się upomnieć o rekompensatę do ubezpieczyciela, ponieważ ubezpieczyciel pobierał składki, ja prowadziłem trzeźwy i za zgoda właściciela,więc powinien pokryć sprawę. Ponadto dowiedziałem się, że to odszkodowanie które już dostał, ubezpieczyciel może zasądzić ode mnie na podstawie regresu.

Które z tych punktów powiniem pokryć znajomemu, czy ktoś wie jak wygląda sprawa odpowiedzialności finansowej od strony prawnej? Które z wyżej wymienionych kosztów, i ew. naprawę może mi zasądzić sądownie?

Napisano

Nie ma podstaw do tego, kasę z ubezpieczenia dostał, niech sie z ubezpieczycielem męczy o więcej kasy.

Ty mu możesz " z grzeczności" zapłacić różnicę w cenie wykupu AC, przez to że stracił 10, albo 20% zniżek.

Napisano

Mały off topic:

" Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd(..)"

Osobiście kazałbym znajomemu cmoknąć się w pompkę zlosnik.gif

Napisano

> Nie ma podstaw do tego, kasę z ubezpieczenia dostał, niech sie z ubezpieczycielem męczy o więcej

> kasy.

> Ty mu możesz " z grzeczności" zapłacić różnicę w cenie wykupu AC, przez to że stracił 10, albo 20%

> zniżek.

W tym przypadku ta grzeczność jest raczej rzeczą zbędną to raz dwa to ja bym raczej zerwał tą znajomość smirk.gif Fakt nie wiadomo jak bylo naprawdę, ale jesli nawalony znajomy prosi o odprowadzenie auta ale niestety zdarza się taka sytuacja chciało się zabalować to trzeba wziąść skutki tego na klatę...... albo na drugi raz zostawić samochód i wrócić taksówką hehe.gif

Napisano

Jeżeli prowadziłeś za prośbą tego "kolegi" i nie zrobiłeś tego celowo to ja bym mu podziękował za współpracę.

Ważna rzecz ON nie jest właścicielem auta, właścicielem auta do momentu spłaty i wykupu jest Leasingodawca i pytanie co jest w umowie między Nim a Leasingem.

Napisano

uderz sie w pierś i odpowiedz sobie na pytanie na ile to Twoje wina ten wypadek. Jeśli dojdziesz do wniosku że nie zaistniał on na skutek Twojej brawury/głupoty to po takim listingu od znajomego jedyne co Ci pozostaje to pokazać mu najbliższe drzewo ok.gif

Napisano

> Które z tych punktów powiniem pokryć znajomemu, czy ktoś wie jak wygląda sprawa odpowiedzialności

> finansowej od strony prawnej?

Gdyby to właściciel kierował, to musiałby sam pokrywać te koszty, a już pod wpływem % to byłby w ogóle urządzony.

Skoro poprosił Ciebie o przysługę, to niech przyjmie to "na klatę".

Napisano

Zakładając że nie rozbiłeś samochodu celowo, to nie jest znajomy tylko zwykły s......n yikes.gif Ludziom, którzy marnie jeżdżą nie pozwalam prowadzić mojego samochodu. A jeżeli już komuś pozwolę, to w życiu nie wpadłbym na pomysł wyciągania jakiejś kasy gdy coś się wydarzy...

k.

Napisano

> Witam. Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd, który niestety

> rozbiłem. Sytuacja jest skomplikowana, bo auto jest w leasingu, on je jeszcze spłaca. Miało

> wykupione AC. Niestety ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą, którą zaakceptował

> leasingodawca. Wypłacone odszkodowanie nie wystarcza na naprawę.

Odszkodowanie za 'szkodę całkowitą' nie ma wystarczyć na naprawę, bo ta jest nieopłacalna. Teoretycznie w takiej sytuacji trzeba sprzedać wrak, kasę ze sprzedaży dołożyć do odszkodowania i kupić nowe/inne auto.

> Znajomy oczekuje ode mnie:

> -zwrotu kosztu za naprawę (różnicy między kosztem naprawy a odszkodowaniem)

j. odpada, bo ta jest nieopłacalna.

> -wykupienia rocznej polisy AC (mówi, że stracił AC na skutek wypadku, a wypadek mial miejsce gdy do

> końca polisy zostało 3 miesiące)

można stracić całą polisę? myślałem, że tylko zniżki.

> -koszta badania pokolizyjnego i opinii rzeczoznawcy

Jeśli zgodzisz się na jakąkolwiek ugodę to można o tym punkcie dyskutować.

> -zniżek utraconych za to i inne auta które ma w swojej firmie

> -opłaty 500 zł za aneks do umowy leasingowej

> Moim zdaniem, jeśli auto było ubezpieczone to w pierwszej kolejności powinien się upomnieć o

> rekompensatę do ubezpieczyciela, ponieważ ubezpieczyciel pobierał składki, ja prowadziłem

> trzeźwy i za zgoda właściciela,więc powinien pokryć sprawę. Ponadto dowiedziałem się, że to

> odszkodowanie które już dostał, ubezpieczyciel może zasądzić ode mnie na podstawie regresu.

> Które z tych punktów powiniem pokryć znajomemu, czy ktoś wie jak wygląda sprawa odpowiedzialności

> finansowej od strony prawnej? Które z wyżej wymienionych kosztów, i ew. naprawę może mi

> zasądzić sądownie?

off topic: A wolno mu było używać auta służbowego co celów prywatnych?

Napisano

> Znajomy oczekuje ode mnie:

Zaproponowałbym mu weryfikację swoich oczekiwań na drodze powództwa cywilnego.

No, chyba że stopień Twojego zawinienia jest wysoki - grzałeś 150 km/h po wąskiej, zaśnieżonej drodze w nocy i wyrżnąłeś w drzewo.

Napisano

> Znajomy oczekuje ode mnie:

> -zwrotu kosztu za naprawę (różnicy między kosztem naprawy a odszkodowaniem)

Pierwsza bzdura. Dlaczego Ty masz to zwracac jak zostal wrak? Teraz tak jest w AC, ze w przypadku calki otrzymuje sie wartosc odszkodowania pomniejszona o wartosc wraku oraz wlasnie sam wrak, ktory mozna sprzedac. Ba, TU maja nawet swoje portale sluzace do tego celu i niekiedy wcale nie trzeba na oferty czekac. No i jeszcze jak sprawa wyglada z leasingiem? Poki auto niesplacone to jest wlasnoscia leasingodawcy wiec WTF?

> -wykupienia rocznej polisy AC (mówi, że stracił AC na skutek wypadku, a wypadek mial miejsce gdy do

> końca polisy zostało 3 miesiące)

Druga bzdura. Owszem, stracil AC ale na TO auto. A skoro orzeczono szkode calkowita to raczej nim jezdzil nie bedzie. Ale oczywiscie moze sobie wykupic AC na jakiekolwiek inne auto, ktore bedzie uzytkowal. Jedyne co ewentualnie mogloby miec sens to zebys doplacil mu za te 10-20% straconych znizek.

> -koszta badania pokolizyjnego i opinii rzeczoznawcy

Za co i po co? On sie nie zgadza z wycena na calke i chce to remontowac? A poza tym znowu - auto jest w leasingu wiec WTF?

> -zniżek utraconych za to i inne auta które ma w swojej firmie

Tu powiedzmy, ze moze byc jakas logika. Ale tak jak juz tu napisano - napil sie, poprosil o przysluge, sam sie za kolko nie pchales.

> -opłaty 500 zł za aneks do umowy leasingowej

To juz wolne zarty.

Napisano

Jeżeli szkoda nie była celowa, to możesz go olać...

A za taki numer jaki Ci wywinał nie rekompensuj mu nawet zniżek które utracił na AC

Napisano

napisz coś więcej jak doszło do kolizji, gdzie lezy Twoja wina itd.

bo może się okazać, że znajomy skurczybyk albo wręcz odwrotnie i każdy z nas na jego miejscu chciałby wyrwać CI z gardła każdą złotówkę

Napisano

> Znajomy oczekuje ode mnie:

Jezus Maria, dobrze, że nie oczekuje Twojej żony w zamian za rozbite auto hehe.gif

Grzecznie odpraw kolegę z kwitkiem, skoro jest jak mówisz i nie zrobiłeś tego celowo nie masz żadnych zobowiązań wobec niego.

Napisano

Jeśli wyszło, że TU mu za mało zapłaciło, to przecież nie musi brać wraka, tylko zrezygnować z niego i wziąć całość ubezpieczenia, po czym zakupić inny pojazd-w czym problem?

Kolejna sprawa to jedynie gdy to z Twojej winy (czujesz się winny) nastąpiła ta kolizja-zaproponuj zwrot za utratę zniżek z AC, reszta operacji pieniężnych to jest na poziomie ubezpieczalnia-kolega i kolega-leasingodawca.

Napisano

> Mały off topic:

> " Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd(..)"

> Osobiście kazałbym znajomemu cmoknąć się w pompkę

Osobiście to nie jest nawet twó jżaden znajomy tylko cham jakiś skończony... trzeba nie mieć honoru, żeby napierw chcieć się nachlać, a potem osobie, którą wyświadcza przysługę kazac płacić za nieszczęśliwe zdarzenie losowe... No chyba że ty byeś nie lepszy i prowadziłeś tylko dlatego, że wypiłeś 0,5 zamiast 0,7...

Napisano

> Osobiście to nie jest nawet twó jżaden znajomy tylko cham jakiś skończony... trzeba nie mieć

> honoru, żeby napierw chcieć się nachlać, a potem osobie, którą wyświadcza przysługę kazac

> płacić za nieszczęśliwe zdarzenie losowe...

Dokładnie.

Można pójść w drugą skrajność, jeżeli to był mega dzwon to powiedz mu kto ci odda za leczenie późniejszych komplikacji? Nie pisałeś się na Kubicę kierowcę jaśnie wielmożnego Wielkiego Qlegi tylko robiłeś mu przysługę,że nie wyszło trudno. Na takie roszczenia reakcja będzie szybka skuteczna i kończąca sprawę. Dozgonny foch ze strony Jaśnie Wielmożnego Qlegi.

W ogóle to strach do niego do domu iść, jak ci papieros wypadnie z ręki na klatce i mieszkanie spłonie to TY będziesz mu musiał oddać DOM z BASENEM i FURĘ TEŻ!

Jedno jest pewne, on już o tobie na pewno dookoła nie mówi "dobry znajomy". Z pewnością ta "przyjaźń" nie wytrzyma próby kasy. Współczuję takiego znajomego. Trzymam kciuki za pomyślne i polubowne rozwiązanie sprawy (choć nie sądzę,że to możliwe).

Napisano

Ja w chwili wydostania się z robitego samochodu oddałbym właścicielowi kluczyki i zasugerował, by kupił sobie auto z lepszą trakcją, zadzwonił po taksówkę i poinformował, że rachunek za taxi przyślesz mu pocztą. biglaugh.gif

PS Ciekaw jestem okoliczności zdarzenia.

Napisano
  • Autor

Nie zachowałem ostrożności przy zmianie pasa i dostałem w lewy bok, nie jechałem bardzo szybko.

A z tym AC to jest tak, że od leasingu napsiali mu, że musi wykupić nowe AC, a można wykupić tylko na 12 miesięcy. Po szkodzie całkowitej nie ma już AC. I stąd wniosek, że stracił AC, ale w najlepszym wypadku tylko na 3 miesiące, a zanim naprawi auto (czeka z naprawą aż dostanie pieniądze!!!) to upłynie termin ważności AC które "stracił".

Właśnie mu powiedziałem, by wytoczył mi proces cywilny, pytanie tylko czy nie będę na tym stratny i nie obciąży mnie dodatkowo kosztami sądowymi. Dlatego też pytanie, czy od strony prawnej może się ode mnie domagać tych pieniędzy, moim zdaniem idzie w ten sposób na łątwiznę nie chcąć się spierać z ubezpiecczycilem.

Podkreślam, że byłem trzeźwy, a propozycja prowadzenia auta zostałą złożona zanim się napił, i nieco niechętnie ją zaakceptowałem, ale nie poinformował mnie, że to leasingowane firmowe auto w sprawie którego nie może nawet napisać odwołania do ubezpieczyciela!

Napisano

Wg mnie wsiadasz za kółko samochodu właściciela, które jest sprawne i ubezpieczone, Ty jesteś trzeźwy, masz ważne PJ. Przytrafia się kolizja. Wysiadasz z samochodu, mówisz: "no trudno, dziękuję, dalej pojadę PKSem". Nikt nie może Cię o nic obwinić.

Pytanie, czy znajomy prosi Cię o wsparcie i pomoc załatwieniu tej sprawy, czy żąda od Ciebie określonych zachowań... Jeśli to drugie to kazałbym mu się pałować.

Napisano

> Witam. Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd, który niestety

> rozbiłem. Sytuacja jest skomplikowana, bo auto jest w leasingu, on je jeszcze spłaca. Miało

> wykupione AC. Niestety ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą, którą zaakceptował

> leasingodawca. Wypłacone odszkodowanie nie wystarcza na naprawę.

>Znajomy oczekuje ode mnie:

> -zwrotu kosztu za naprawę (różnicy między kosztem naprawy a odszkodowaniem)

> -wykupienia rocznej polisy AC (mówi, że stracił AC na skutek wypadku, a wypadek mial miejsce gdy do

> końca polisy zostało 3 miesiące)

> -koszta badania pokolizyjnego i opinii rzeczoznawcy

> -zniżek utraconych za to i inne auta które ma w swojej firmie

> -opłaty 500 zł za aneks do umowy leasingowej

fajnego masz kumpla ok.giffacepalm%5B1%5D.gif

Napisano

> Witam. Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd, który niestety

> rozbiłem. Sytuacja jest skomplikowana, bo auto jest w leasingu, on je jeszcze spłaca. Miało

> wykupione AC. Niestety ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą, którą zaakceptował

> leasingodawca. Wypłacone odszkodowanie nie wystarcza na naprawę.

> Znajomy oczekuje ode mnie:

> -zwrotu kosztu za naprawę (różnicy między kosztem naprawy a odszkodowaniem)

> -wykupienia rocznej polisy AC (mówi, że stracił AC na skutek wypadku, a wypadek mial miejsce gdy do

> końca polisy zostało 3 miesiące)

> -koszta badania pokolizyjnego i opinii rzeczoznawcy

> -zniżek utraconych za to i inne auta które ma w swojej firmie

> -opłaty 500 zł za aneks do umowy leasingowej

> Moim zdaniem, jeśli auto było ubezpieczone to w pierwszej kolejności powinien się upomnieć o

> rekompensatę do ubezpieczyciela, ponieważ ubezpieczyciel pobierał składki, ja prowadziłem

> trzeźwy i za zgoda właściciela,więc powinien pokryć sprawę. Ponadto dowiedziałem się, że to

> odszkodowanie które już dostał, ubezpieczyciel może zasądzić ode mnie na podstawie regresu.

> Które z tych punktów powiniem pokryć znajomemu, czy ktoś wie jak wygląda sprawa odpowiedzialności

> finansowej od strony prawnej? Które z wyżej wymienionych kosztów, i ew. naprawę może mi

> zasądzić sądownie?

hmm.gifDziwnego masz kolegę ( znajomego) , ja sam kiedyś rozbiłem auto koledze sciana.gifszkoda całkowita ( spłonęło kończąc na dachu zlosnik.gif) powiedziałem koledze że oddam mu w ratach bo nie miałem tyle gotówki od ręki a kolega daj spokój jakoś to załatwimy shocked.gif i w ten oto sposób spłaciłem koledze ok 75% wartości auta i kolega mówi daj spokój załatwione smile.gif,i właśnie taki ktoś nazywa się kolega ok.gif

PS. kolega nie miał AC

Napisano

Sprostowanie do oświadczenia że to znajomy kierował pod wpływem alkoholu powinno zmikęczyć jego stanowisko ok.gif

Napisano

> Wg mnie wsiadasz za kółko samochodu właściciela, które jest sprawne i ubezpieczone, Ty jesteś

> trzeźwy, masz ważne PJ. Przytrafia się kolizja. Wysiadasz z samochodu, mówisz: "no trudno,

> dziękuję, dalej pojadę PKSem". Nikt nie może Cię o nic obwinić.

> Pytanie, czy znajomy prosi Cię o wsparcie i pomoc załatwieniu tej sprawy, czy żąda od Ciebie

> określonych zachowań... Jeśli to drugie to kazałbym mu się pałować.

Czy gdyby znajomy dostał zdjęcie z fotoradaru z Tobą na zdjęciu? Kto płaci?

Ty płacisz mandat.

A gdyby samochód nie miał AC? Wyrządziłeś szkodę - płacisz.

IMO jeśli znajomy tak podchodzi do sprawy, że zgodził się na likwidację szkody z "jego" AC to wypadałoby mu wyrównać chociaż wzrost składek.

Gdybyś rozbił samochód zastępczy z ASO, który nie miał AC to byś płakał i płacił.

IMO szkoda została wyrządzona, przed Sądem może być różnie.

Pozdrawiam BAS

Napisano

Cała ta historia to jakaś ściema. Przecież auto należy do leasingodawcy. Jeśli była szkoda całkowita to go nie ma. Ergo, umowa leasingu przestaje obowiązywać. Nie ma napraw, nie ma dalszego ubezpieczania, nie ma wraku, walki z TU itd.

Albo on Cię naciąga albo ktoś tu zmyśla.

Napisano

Taaaa... Tyle ze to nie bylo jego AC, nie byl jego wzrost skladek ani nawet jego pojazd.

hehe.gif

Napisano

> Taaaa... Tyle ze to nie bylo jego AC, nie byl jego wzrost skladek ani nawet jego pojazd.

A kto placi AC? Firma co daje auto w leasing komus?

Czy ten kto bierze w leasing?

Napisano

> Taaaa... Tyle ze to nie bylo jego AC, nie byl jego wzrost skladek ani nawet jego pojazd.

Stąd słowo "jego" było w cudzysłowie, też mi tu coś nie pasuje z tymi zniżkami, ale możliwe, że jest jakiś myk przy leasingu, o którym nie wiem, więc...

Pozdrawiam BAS

Napisano

> A kto placi AC? Firma co daje auto w leasing komus?

> Czy ten kto bierze w leasing?

Można placic za cos co mie jest Twoje. Na tym m.in. polega leasing.

hehe.gif

Napisano

> Można placic za cos co mie jest Twoje. Na tym m.in. polega leasing.

Tak to napisales, ze nadal nie znam odpowiedzi.

Napisano

> Można placic za cos co mie jest Twoje. Na tym m.in. polega leasing.

Czyli za przeglądy , naprawy, opony, wycieraczki także płaci leasingodawca? zlosnik.gif

Napisano

> Czyli za przeglądy , naprawy, opony, wycieraczki także płaci leasingodawca?

Jesli tak jest w umowie ok.gif

Napisano

> Czyli za przeglądy , naprawy, opony, wycieraczki także płaci leasingodawca?

Czepiacie się słówek, żeby uporządkować:

Kto jest ubezpieczającym? Leasingodawca czy leasingobiorca?

Jeśli poleciały zniżki leasingobiorcy to ubezpieczającym był leasingobiorca, jeśli ubezpieczającym jest leasingodawca to możliwe, że w umowie leasingu jest jakiś zapis z karą umowną...

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Czepiacie się słówek, żeby uporządkować:

> Kto jest ubezpieczającym? Leasingodawca czy leasingobiorca?

> Jeśli poleciały zniżki leasingobiorcy to ubezpieczającym był leasingobiorca, jeśli ubezpieczającym

> jest leasingodawca to możliwe, że w umowie leasingu jest jakiś zapis z karą umowną...

> Pozdrawiam BAS

Nie ma znaczenia jesli przedmiot leasingu przestal istniec.

Napisano

> Nie ma znaczenia jesli przedmiot leasingu przestal istniec.

Tyle, że leasingobiorca mógł mieć wykup za 1zł a spłacił już większość rat i teraz jest w pupie.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Wg mnie wsiadasz za kółko samochodu właściciela, które jest sprawne i ubezpieczone, Ty jesteś

> trzeźwy, masz ważne PJ. Przytrafia się kolizja. Wysiadasz z samochodu, mówisz: "no trudno,

> dziękuję, dalej pojadę PKSem". Nikt nie może Cię o nic obwinić.

zgodze sie chyba z tym. Tylko prawomocny wyrok sądu moze zmusić CIę do czegokolwiek a propozycje znajomego można potraktować luźno.

Chyba jakieś skarjne i rażące zaniedbanie lub dzialaie celowe mogłoby być podstawą do żądania od CIeibe odpowiedzialności za to co się wydarzyło a z tego co piszesz to było po prostu zdarzenie zdrogowe.

Na Twoim miejscu chyba potraktowałbym tą znajomość jako byłą.

Napisano

> Sprostowanie do oświadczenia że to znajomy kierował pod wpływem alkoholu powinno zmikęczyć jego

> stanowisko

co Ty gadasz? zastanów się troche screwy.gif

Napisano

> Witam. Na prośbę znajomego, ponieważ chciał się napić prowadziłem jego pojazd, który niestety

> rozbiłem. Sytuacja jest skomplikowana, bo auto jest w leasingu, on je jeszcze spłaca. Miało

> wykupione AC. Niestety ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą, którą zaakceptował

> leasingodawca. Wypłacone odszkodowanie nie wystarcza na naprawę.

> Znajomy oczekuje ode mnie:

> -zwrotu kosztu za naprawę (różnicy między kosztem naprawy a odszkodowaniem)

> -wykupienia rocznej polisy AC (mówi, że stracił AC na skutek wypadku, a wypadek mial miejsce gdy do

> końca polisy zostało 3 miesiące)

> -koszta badania pokolizyjnego i opinii rzeczoznawcy

> -zniżek utraconych za to i inne auta które ma w swojej firmie

> -opłaty 500 zł za aneks do umowy leasingowej

> Moim zdaniem, jeśli auto było ubezpieczone to w pierwszej kolejności powinien się upomnieć o

> rekompensatę do ubezpieczyciela, ponieważ ubezpieczyciel pobierał składki, ja prowadziłem

> trzeźwy i za zgoda właściciela,więc powinien pokryć sprawę. Ponadto dowiedziałem się, że to

> odszkodowanie które już dostał, ubezpieczyciel może zasądzić ode mnie na podstawie regresu.

> Które z tych punktów powiniem pokryć znajomemu, czy ktoś wie jak wygląda sprawa odpowiedzialności

> finansowej od strony prawnej? Które z wyżej wymienionych kosztów, i ew. naprawę może mi

> zasądzić sądownie?

Osobiście to fajnych kolegów masz ... niech się goni. Stac cię na wódkę to stać na taksowkę.

Kombinuje jak może i tak to widzę.

Fakt jest jeden - masz jednego kolegę mniej więc co za różnica - niech cię pozywa. a może w między czasie jak dojdziesz do siebie po wypadku kolega zrozumie że on jednak jechał a ty w szoku i pod jego dużym wpływem wręcz zastraszeniem się przyznałeś .... :-)

Napisano

> Tyle, że leasingobiorca mógł mieć wykup za 1zł a spłacił już większość rat i teraz jest w pupie.

> Pozdrawiam BAS

a no wlasnie co wtedy

nic mu nie zwroca?

Napisano

> Czyli za przeglądy , naprawy, opony, wycieraczki także płaci leasingodawca?

To już zależy od umowy ok.gif

Są takie pełne leasingi ale głównie korzystają chyba floty z tego, te bardziej leniwe grinser006.gif

Napisano

> a no wlasnie co wtedy

> nic mu nie zwroca?

To pewnie zależy od umowy, ale generalnie jest tak, że zawierasz umowę(mówię o umowach B2B), że będziesz użytkował pojazd W przez okres X, będziesz płacił za to miesięcznie Y a po zakończeniu umowy odkupisz od nich pojazd W za cenę Z.

Jeśli nie zapłacisz ostatniej raty to leasingodawca zabiera samochód, Ciebie pozywa o zapłatę ostatniej raty a Ty zostajesz z niczym, w tym przypadku może być podobnie.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Fakt jest jeden - masz jednego kolegę mniej więc co za różnica

Wiesz... to może być różnica 100% w skrajnym przypadku biglaugh.gifhehe.gif

Mnie tylko przeraża sytuacja, kiedy nie było by AC... icon_eek.gifboje_sie.gifpanic.gif

Napisano

> Mnie tylko przeraża sytuacja, kiedy nie było by AC...

A to możliwe w przypadku leasingu? IMHO nie bardzo, leasingodawca musi się jakoś zabezpieczyć, a AC jest jednym z podstawowych narzędzi do tego.

Napisano

> Wiesz... to może być różnica 100% w skrajnym przypadku

100 % ale czego ? kolega próbuje go wydymać jak się da. Na drzewo a jak nie pasuje to do sądu.

A co umowa leasingiu mówi na wypadek użyczenia samochodu i ewentualnej kolizji?

> Mnie tylko przeraża sytuacja, kiedy nie było by AC...

Ale było i nie ma dyskusji

Napisano

> A to możliwe w przypadku leasingu?

Miałem na myśli sytuacje bez leasingu, gdyby nie było AC.

Napisano

> 100 % ale czego ?

No... 100% ilości kolegów, jeśli kolega autor - założyciel wątku miał tylko jednego kolegę... rozumiesz? biglaugh.gifclown.gif

> A co umowa leasingiu mówi na wypadek użyczenia samochodu i ewentualnej kolizji?

Pojęcia nie mam, jednak chyba po to jest AC, by w razie "W" nie płacić z własnej kieszeni? A co by było, gdyby kolizję spowodował leasingobiorca?

Napisano

> Tyle, że leasingobiorca mógł mieć wykup za 1zł a spłacił już większość rat i teraz jest w pupie.

> Pozdrawiam BAS

Tak. Ale to jest zupełnie co innego niż zarzuty opisane w wątku. O zadnej naprawie, rzeczoznawcach, walkach o kasę z TU czy utraconych znizkach nie ma mowy. Odszkodowanie z TU przy szkodzie calkowitej pojdzie na rozliczenie umowy, nie na jakies naprawy drutem i sznurkiem. Leasingobiorca jest zwykle mbiej wiecej na zero i tyle.Cywilizowani ludzie ida w takiej sytuacji do salonu, pokazują palcem nowe auto i następnego dnia wyjezdzaja nim do domu.

Dlatego IMO cala ta historia jest grubymi nicmi szyta.

Napisano

> No... 100% ilości kolegów, jeśli kolega autor - założyciel wątku miał tylko jednego kolegę...

> rozumiesz?

No to nie ma żadnego już hehe.gif

cywilizowani ludzie siadają przy flaszce i dogadują się co i jak a nie przedstawiają propozycje czego to ja bym nie chciał bo mi autko rozwaliłeś.

> Pojęcia nie mam, jednak chyba po to jest AC, by w razie "W" nie płacić z własnej kieszeni? A co by

> było, gdyby kolizję spowodował leasingobiorca?

Napisano

> Czy gdyby znajomy dostał zdjęcie z fotoradaru z Tobą na zdjęciu? Kto płaci?

> Ty płacisz mandat.

> A gdyby samochód nie miał AC? Wyrządziłeś szkodę - płacisz.

> IMO jeśli znajomy tak podchodzi do sprawy, że zgodził się na likwidację szkody z "jego" AC to

> wypadałoby mu wyrównać chociaż wzrost składek.

> Gdybyś rozbił samochód zastępczy z ASO, który nie miał AC to byś płakał i płacił.

> IMO szkoda została wyrządzona, przed Sądem może być różnie.

> Pozdrawiam BAS

odszkodowanie w takiej sytuacji może być max do wysokości szkody;

jeżeli TU płaci za szkodę, to nawet przed sądem, za tą szkodę więcej nie dostaniesz - szkoda została ''spłacona'' i koniec.

Przy ubezpieczeniach dobrowolnych w OWU może być, a raczej zazwyczaj jest, taki zapis ograniczający wypłaty z różnych polis nawet z różnych TU, podpisując OWU zgadasz się na warunki koniec i kropka.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.