Chyba całkiem rozsądne wartości jako podstawa projektowa.
Z tym, że jestem zwolennikiem wypośrodkowania wymagań projektowych z potrzebami domowników, mądrym zaplanowaniem przepływów strumieni powietrza i ekonomią.
Przewymiarowanie instalacji, a w szczególności ilości nawiewów, chęci późniejszego zachowania zdrowej wilgotności i ekonomii powoduje, że użytkownicy zmniejszają wydatek centrali mogąc powodować stan, kiedy do pomieszczeń które wymagają tej wentylacji najbardziej, dopływ powietrza jest znikomy.
Wyobraźmy sobie taki przykład, że mamy dom gdzie jest 7 punktów nawiewnych, sypialnie, salon, jakaś spiżarka, biuro, wiatrołap, etc, to zasila centrala o wydajności 400m3/h i przychodzi mroźna zima, powietrze się wysusza, z góry leci chłodne, nagrzewnica wstępna kręci licznikiem i zaczyna się obniżanie wydatku. Takie 20% pewnie często się zdarza. To daje nam 80m3/h na te przysłowiowe 7 punktów i w rezultacie w sypialni robi się tak średnio. Wilgotność rośnie ale i CO2. Do tego rachunki spadają ale i sprawność wymiennika bo zalewa się wodą.
Moim zdaniem wentylacja skrojona na miarę byłaby taka, że świeże powietrze doprowadzamy z maksymalnym priorytetem do sypialni bo tam najwięcej przebywamy i produkujemy CO2 a pomieszczenia są średniej wielkości, dalej strumień przechodziłby przez obszary komunikacji do salonu i był usuwany przez kuchnię i łazienki. Centrala nie musiałaby być "przewymiarowana". Pomieszczeniami, w których przebywamy sporadycznie, to bym się nie przejmował. Garderoba, spiżarka nie ucierpi nam z tego powodu.
PS Moja instalacja nie jest "idealna" i ma w sumie dwa małopotrzebne anemostaty.