Ciekawe. Zamiast wymieniać olej co rok, promował stosowanie lepszej filtracji (filtry bocznikowe) oraz regularne badanie jakości oleju (specjalne czujniki/bagnet badający kwasowość), a nie ślepą wymianę według licznika. Jego tezy zawierają ziarno prawdy, ale w odniesieniu do dzisiejszych samochodów są bardzo ryzykowne. Należy wziąć pod uwagę kontekst technologiczny: Inne silniki: De Groot swoje testy przeprowadzał głównie na starszych konstrukcjach (lata 90. i wcześniejsze). Były to silniki wolnossące, z pośrednim wtryskiem, o dużej pojemności miski olejowej w stosunku do mocy. Dziś: Mamy silniki "downsizingowe" (małe, wysilone), z turbosprężarkami i wtryskiem bezpośrednim. Takie silniki "mordują" olej termicznie i chemicznie znacznie szybciej niż wolnossący diesel z lat 90. Problem dodatków, nie bazy: Choć de Groot miał rację, że baza olejowa jest trwała, to dodatki uszlachetniające (zapobiegające korozji, pienieniu, czy zrywaniu filmu olejowego) ulegają degradacji. Bez nich olej staje się tylko "tłustą cieczą", która nie chroni silnika przed zatarciem przy wysokich obrotach. Filtrowanie: Jego metoda wymagała stosowania drogich, przemysłowych systemów filtracji (tzw. filtrów bocznikowych), które usuwają mikroskopijne zanieczyszczenia. Standardowy, papierowy filtr w Twoim aucie tego nie potrafi. Jeśli nie wymienisz oleju i zostawisz zwykły filtr na 50 tys. km, po prostu się on zatka, otworzy się zawór bezpieczeństwa (bypass) i brudny olej zacznie krążyć po silniku, niszcząc go. De Groot argumentował, że wymieniamy olej "na ślepo" (wg licznika), co jest nielogiczne. Opatentował i stworzył prototyp "inteligentnego bagnetu" (czujnika jakości oleju), który mierzył kwasowość i zasolenie oleju w czasie rzeczywistym. Urządzenie to miało informować kierowcę o konieczności wymiany tylko wtedy, gdy olej faktycznie utracił właściwości chemiczne, a nie gdy minął rok. Twierdził, że większość kierowców używających tego czujnika wymieniałaby olej wielokrotnie rzadziej. Dlaczego jego tezy nie są standardem? De Groot twierdził wprost, że został "uciszony" przez lobby naftowe i motoryzacyjne. Biznes: Wymiana oleju to "krwiobieg" serwisów ASO. Gdyby auta przyjeżdżały na serwis raz na 5-6 lat (zamiast co rok), branża straciłaby miliardy. Komplikacja: Dla przeciętnego kierowcy instalacja dodatkowego filtra bocznikowego (koszt ok. 300-500 EUR) i jego regularna obsługa jest zbyt skomplikowana w porównaniu do prostej wymiany oleju w warsztacie