Narzekanie na dzisiejsze elektryki dotyczy głównie zasięgu i czasu ładowania.
Większy zasięg to mniejsze obciążenie infra (1 tankowanie vs 3 lub 4) i wieksza uzytecznosc drogowa, oszczednosc czasu.
A zalet EV jednak masz sporo. Tanszy serwis, super osiagi, wieksze wnetrza przy tych samych gabarytach, nizsze bariery wejscia do biznesu dla nowych producentow. Odsprzedaz na rynku sie unormuje jak bedzie wiecej aut na rynku.
Prawdopodobnie bedzie tak, ze poprawi sie infra i baterie, kwestia w jakich proporcjach.
Mozemy sobie tu narzekac, ale jesli grube ryby tego swiata zainwestowaly w ten biznes, to temat nie zginie.
Tabletow w autach nikt nie chce i laduja to wszedzie. Przyklad tego co robi Porsche pokazuje, ze megatrendow nie zatrzymasz. Ten nie pochodzi od strony popytowej, ale od eko mody, eko wymagan i idacych za tym regulacji. Z oferty znikna spalinowce, a my sie przyzwyczimy do elektrykow i tak sie to skonczy.
Ale jesli bede mogl sobie jezdzic cichym, bardzo sprawnym autem i ladowac go nawet 1 na 1000 km, to chyba jakos przezyje brak dzwieku R6....
P.S.
Mialem tu dyskucje na tenat sensu wejscia do UE z jakims gosciem w 2002. Mialem z 22 lata on ponad 40. I jak argumentowalem, że wejscie do UE da nam nowe drogi i nowe mozliwosci to nie dawał wiary.
Jesteśmy coraz starsi i z natury oporni na zmiany, ale one przyjdą tak, czy owak. Oby w ogolnym rozrachunku na plus.