Ale to wcale nie jest takie trudne. Jedziesz nawet i nie swoim samochodem i nie swoją lawetą ale wieziesz coś, co należy do Ciebie albo żony, syna itp, to jeśli wyjaśnisz sytuację to trudno będzie podpaść pod przewóz zarobkowy.
Ale choćbyś nawet miał swój samochód i swoją lawetę ale nie umiał wyjaśnić skąd masz to co wieziesz, dlaczego to wieziesz itd, to podejrzenia o czerpanie z tego zysku będą tylko narastać. Dodatkowo ludzie jeżdżą długo bez bycia kontrolowanym i utwierdzają się w przekonaniu, że to co robią jest właściwe. Aż w końcu dochodzi do sytuacji, gdzie zatrzymywany jest laweciarz, samochód oklejony np jako transport aut, w środku jako pasażer również klient, do którego należy samochód, no i jak wybrniesz z tego?
Pracowałem kiedyś w firmie, która woziła pracowników do pracy. Firma zatrudniała i oferowała swój prywatny transport za drobną opłatą tym, którzy nie mieli własnego. Trwało to latami, bo tak interpretował przepisy jej szef. I nastąpiła kontrola, gdzie padło proste pytanie do jednego z pasażerów:
- "płacisz za transport tym busem?"
- "Tak, płacę."
Brak używania tacho i byłem ściągany na miejsce między innymi dlatego, że ja akurat miałem kartę do tacho i mogłem tym busem zjechać na bazę.