Dealer nie ma warunków. Ludzie myślą, że to polega na zdarciu folii ale zakres jest dużo większy. Pierwsza rzecz to uszkodzenia mechaniczne. Większość z nich jest wyłapywania na przyjęciu pojazdu na plac bo powstają w czasie transportu ale jak się trafi coś drobnego ale jednak wymagającego lakierowania to jesteśmy przygotowani na taki rodzaj naprawy w krótkim czasie.
Robimy update softu. Samochody stoją a w międzyczasie wychodzą kampanie przywoławcze. Jest kilka komputerów z pełnymi licencjami, którymi możemy przerabiać spore ilości aut na dobę. Licencja na używanie każdego z laptopów sporo kosztuje, dealer nie będzie miał na to pieniędzy.
Trafiają się uszkodzenia powstałe na skutek długotrwałego trzymania na storage. Najczęściej padnięte baterie ale też np korozja hamulców w istotny sposób ograniczająca sprawność układu.
Montujemy też wyposażenie dodatkowe czyli indywidualizujemy pojazd pod wymagania klienta. Pewne rzeczy robimy sami a pewne zlecamy specjalistom. Ale zawsze jesteśmy w stanie zapewnić montaż wyposażenia dodatkowego w sposób w miarę powtarzalny i dość szybki.
A samo PDI w przypadku Stellantis wygląda mniej więcej tak:
- wzięcie samochodu, który został przez wewnętrznych kierowców przestawiony z placu na linię, z której pobieramy. Jest już zatankowany- 7 litrów. Wzrokowa, szybka kontrola jakiś uszkodzeń mechanicznych i ewentualnego braku części. Kontrola działania ustawień fotela kierowcy, kolumny kierowniczej, szyb, lusterek itp
- jazda próbna, podczas której sprawdzamy mechanikę podwozia
-wjazd na halę, kontrola stanu naładowania akumulatora specjalnym przyrządem.
- wyjście z trybu parkingowego, wejście w tryb użytkownika poprzez zmianę pozycji bezpiecznika. Następnie przejście w tryb użytkownika poprzez aktywację funkcji za pomocą Diagboxa, wygenerowanie raportu z przygotowania pojazdu wraz z nazwiskiem mechanika, które zostaje w pamięci samochodu już na zawsze. Od tej pory samochód ma aktywowane funkcje, które zżerają energię akumulatora i których nie potrzebowaliśmy do tej pory.
- Sprawdzenie pod maską: olej, płyny, poprawność montażu, potencjalne uszkodzenia
- dokręcenie kół, kontrola stanu opon, ciśnienia, montaż kołpaczków, kołpaków itp
- kontrola stanu zawieszenia, zamocowania nadkoli
- kontrola poprawności montażu podwozia, ewentualnych uszkodzeń.
- montaż tablic rejestracyjnych.
- dokładniejsze obejrzenie powłoki lakieru. Wychwycenie drobnych uszkodzeń i wad lakieru
- poprawne ustawienie tabletu lub wyświetlacza- jednostki miary, czas, reset TPMS, programowanie stacji radiowych, działanie nawigacji
- kontrola działania pasów bezpieczeństwa i pozostałych elementów wyposażenia.
- kontrola obecności i kondycji czegoś, co ratuje kierowcę w przypadku przebicia opony- koła zapasowego i kompletu narzędzi bądź zestawu naprawczego
- sprawdzenie działania kluczy i zamków
- sprawdzenie działania świateł.
To by było chyba tyle. Każdy mechanik ma swój własny sposób sprawdzania ale finalnie wszyscy mamy checklist, gdzie potwierdzamy kontrolę. Następnie samochód trafia na myjnię, gdzie poddawany jest czyszczeniu na zewnątrz i wewnątrz.
Dodatkowo stellantis wymaga aby pojazd na maksimum 48h przed opuszczeniem nas miał zrobioną ponowną kontrolę stanu akumulatora. Urządzenie do kontroli kosztuje majątek i wysyła dane do serwera. Na tej podstawie wiadomo czy ewentualną reklamacja akumulatora z późniejszym czasie będzie zasadna.
OD momentu pobrania samochodu, do podstawienia na myjnię mija godzina z minutami, powiedzmy, że 1h 15min jest fajnym wynikiem.